…
Dziś zacznę od rewelacji – w końcu na polskim pokazie, co prawda mającym miejsce niemal na prowincji, bo w dalekim, posępnym i bezpłciowym Studio ATM, pojawiła się prawdziwa gwiazda! I to naprawdę było odświeżające zdarzenie. Kasia Figura, bo o niej mowa, siedziała tak blisko mnie, że z trudem powstrzymywałem się przed namacalnym sprawdzeniem czy to na pewno ona, a nie jakaś projekcja astralna czy atrapa. Całe szczęście nie musiałem, wyręczyli mnie fotoreporterzy, których roziskrzone aparaty, wycelowane prosto w aktorkę, spowodowały u mnie chwilową ślepotę. Kasia błyszczała zarówno światłem odbitym, jak i wewnętrznym, a ja pierwszy raz od dawna miałem wrażenie, że ponadgodzinne oczekiwanie na pokaz ma jakiś sens. W końcu obok siedziała gwiazda.







