Zadziwia mnie
ogrom obszaru ukryty
pomiędzy czernią i bielą.
Fascynuje
niezwykłe bogactwo
odcieni, zapachów,
myśli
wierszem pisanych,
dotknięć pomiędzy uściskiem
a zaledwie muśnięciem.
Mrużę oczy,
zmieniam
kąt padania światła,
oddalam się
i przybliżam.
Pragnę dostrzec to,
co niedostrzegalne,
by móc wejść w inny wymiar życia.
Poczułam to… gdy dotknęłam choinkowych gałązek. Zapach świerku jest dla mnie zwiastunem, że nadchodzi czas Bożego Narodzenia… Czas miłości, radości, zadumy, pojednania, dzielenia się opłatkiem nie tylko z tymi, którzy są obok ale także z tymi, których los oddalił od nas czasem o tysiące mil. Przywołujemy myślą bliskich, którzy odeszli a magia tej niezwykłej chwili sprawia, że do wigilijnej wieczerzy zasiadamy razem.
Dedykujemy Wam tę piękną kolędę i życzymy wielu dobrych chwil, wzruszeń, ciepła i radości w oczach tych, których kochamy a nade wszystko bliskich blisko… Viola i Bo
* * *
„A nadzieja znów wstąpi w nas, nieobecnych pojawią się cienie, uwierzymy kolejny raz w jeszcze jedno Boże Narodzenie. I choć przygasł świąteczny gwar, bo zabrakło znów czyjegoś głosu, przyjdź tu do nas i z nami trwaj wbrew tak zwanej ironii losu.
Daj nam wiarę, że to ma sens, że nie trzeba żałować przyjaciół, że gdziekolwiek są dobrze im jest, bo są z nami choć w innej postaci I przekonaj, że tak ma być, że po głosach tych wciąż drży powietrze, że odeszli po to by żyć i tym razem będą żyć wiecznie.
Przyjdź na świat, by wyrównać rachunki strat, żeby zająć wśród nas puste miejsce przy stole. Jeszcze raz pozwól cieszyć się dzieckiem w nas i zapomnieć, że są puste miejsca przy stole.”
To był początek. Piękny czas poznawania. Rozmawialiśmy wtedy o muzyce. Poszedłeś do mnie z płytą w dłoniach mówiąc: – Posłuchaj, to głos, który mnie fascynuje Kiedy usłyszałam pierwsze takty, zdumienie niemal odjęło mi mowę. – Aria Nadira z Poławiaczy Pereł, moja ukochana aria. – Twoja też..? A wiesz kto ją śpiewa..? Potrząsnęłam przecząco głową. – Paulos Raptis.
Piękny, kryształowy głos wypełniał przestrzeń pokoju a każda z nut odbijała się echem w mojej duszy, poruszała najczulsze jej struny.
– To najpiękniejsze wykonanie, jakie dotąd słyszalam.
* * *
Minęło lato… potem jesień… I czasem, pomiędzy dniem a snem, przychodzi taka chwila, w którejsięgamy po nasz muzyczny balsam dla duszy.
A potem siedzimy…
W blasku świec… blisko siebie… pieśnią oczarowani…
a świat za oknami śniegiem prószy… i prószy….
* * *
Niestety, nie udało mi się znaleźć w necie „Arii Nadira” w Jego wykonaniu.
Poniżej artykuł Wacława Panka „Paulos Raptis – głos szczerozłoty”
Jakże często wędrując po blogach
trafiam na Wasze ulubione utwory,
czy zespoły z czasów młodości.
Tak chętnie do nich wracamy,
i cieszymy się, jeśli pośród nich
znajdujemy wspólne brzmienia i rytm.
Czasem inspiruje nas jakiś post,
tak jak mnie parę dni temu u Moon,
Krakowianki, czy niedawno u Angie,
I wtedy powraca nuta niezapomniana
i odbija się echem w mych ustach.
” With you and me Take me to the magic of the moment. On a glory nigh Where the children of tomorrow dream away. In the wind of change …”
– Zaraz, zaraz… co to jest..? Zastanawiam się chwilę, a potem palce automatycznie wystukują na klawiaturze S K O R P I O N S Teraz siedzę sobie w wygodny fotelu i słucham… słucham… słucham…
Miasto przygotowuje się do świąt. Myślę, że trochę za wcześnie ale z drugiej strony przyjemnie jest mi wieczorem wracać z pracy rozświetlonymi ulicami. Starówka skrzy się światełkami lampek i kolorowymi witrynami sklepów. Ciepłe wnętrza kafejek i restauracji zapraszają na gorącą herbatę, kuszą rozmaitością dań. I choć wszystko jest barwne i piękne i choć tak bardzo lubię swoje Stare Miasto, to wiecie, co mi się marzy… dobrze wiecie.