Dzisiaj zajrzałam do Urdena… a tam…
na wzgórzu w małej wiosce Zawada otoczony zielenią
stoi sobie piękny, drewniany kościółek. Wraz z tym obrazem
pojawiła się myśl, którą zmieniłam w słowa komentarza:
– Kiedy tak patrzę i patrzę na te fotografie, to ogarnia mnie
ogromna tęsknota, by zajrzeć choć na chwilę do wnętrza,
poczuć ten specyficzny zapach drewna, przeciąć dłonią barwną
smugę światła malowaną witrażami i zauroczyć się po raz kolejny
klimatem, magią i wyjątkowością każdej z tych Twoich perełek.
Perełki Urdena… stały się z czasem i moimi perełkami.
Wędrowaliśmy po Biesach i Beskidach w ich poszukiwaniu,
Kiedyś będąc w Bacówce nad Wierchomlą poznaliśmy historię
cerkwi, która znajduje się w nieistniejącej już, wyludnionej,
łemkowskiej wiosce Bieliczna.
” Było to miejsce niegdyś gwarne życiem mieszkańców wsi
założonej pod koniec XVI wieku przez Iwana Izbańskiego.
Przed drugą wojną światową Bieliczna była wsią łemkowską,
z ponad trzydziestoma gospodarstwami. O istnieniu wsi
i jej mieszkańcach milcząco świadczy stojąca w centrum doliny
cerkiew greckokatolicka z 1796 roku. Odbudowana z powojennej
ruiny w 1985 roku dzięki staraniom ks. Mieczysława Czekaja,
ówczesnego proboszcza sąsiedniej wsi. Przy cerkwi – cmentarz,
kilka przydrożnych krzyży, kapliczka z rzeźbą świętego Mikołaja.”
Zafascynowała nas ta opowieść i postanowiliśmy ją odszukać.
Zrobiliśmy wyjątek, bo cerkiew nie była drewniana lecz kamienna.
Dojazd do niej był utrudniony, spory kawałek drogi pokonaliśmy
na własnych nogach. Po drodze mijaliśmy pokrzykujących drwali,
którzy ściągali ze zbocza ścięte drzewa. Przez chwilę poczułam
się jak na planie filmu „Siekierezada” Pomyślałam, że za chwilę
zza drzew wynurzy się sam mistrz Edward Stachura…
Dotarliśmy na miejsce, zdawało się być nie tknięte ludzką stopą,
Ukryta wśród drzew stała maleńka, filigranowa cerkiewka…
Zachodzące słońce barwiło jej białe ściany blado-różową poświatą.
Wejścia strzegły dwa stare dęby a otwarte drzwi zapraszały do środka.
Stałam w progu, oczy przyzwyczajały się do półmroku panującego
wewnątrz z którego powoli wyłaniały się ławki, ołtarz, białe obrusy,
świeże kwiaty w wazonach. Światło wpadające przez maleńkie okna
rysowało jasne smugi na ścianach i kamiennej podłodze.
A wokół niesamowita cisza… i ten niemal namacalny obraz świętości…
Trudno mi opisać te uczucia, których wtedy doznałam:
wzruszenie, zachwyt, zauroczenie…
Magia tego miejsca pozostanie we mnie na zawsze.
Chciałabym kiedyś wrócić tam i jeszcze raz dotknąć tej ciszy…
* * *
* * *
* * *
* * *
* * *
Poniżej, nieco większa i równie magiczna cerkiew z bieszczadzkiej Łopienki:
https://violamalecka.wordpress.com/2012/01/02/lopienka/
* * *
W Bielicznej: piosenka znaleziona w necie
http://asiagrazyna.wrzuta.pl/audio/47u2H3HTvKs/10._w_bielicznej
* * *
Korzystałam z informacji:
http://www.wiadomosci24.pl/artykul/bieliczna_dolina_pelna_ciszy_45592.html




















