Gdy wieść o zabójstwie rozeszła się po budynku, w galerii zapanował chaos. Goście w większości rzucili się ku schodom i uciekli z gmachu, jednak poszczególni uczestnicy wystawy reagowali rozmaicie. Angielski poseł zemdlał. Szlochającego spazmatycznie Juliana Tuwima trzeba było wyprowadzić na zewnątrz. […] General Haller zjawił się zaledwie kilka minut po strzałach i wybrał się na przechadzkę po galerii, jak gdyby nic się nie stało. Kardynał Kakowski, który również przybył spóźniony, gwałtownie zawrócił powóz i pojechał do swej rezydencji, nie wchodząc do budynku ani nie zamieniając z nikim słowa. Premier Nowak zwyczajnie uciekł i nigdzie nie można go było znaleźć. [s. 96]
Tak z grubsza wyglądała sytuacja 16 grudnia 1922 r. w Zachęcie, krótko po zastrzeleniu prezydenta RP Gabriela Narutowicza przez Eligiusza Niewiadomskiego. W książce Gotowi na przemoc Paweł Brykczyński przybliża okoliczności zamachu stanu, główny akcent kładąc na jego przyczyny oraz konsekwencje. Na podstawie artykułów prasowych, wystąpień parlamentarnych, wspomnień, ulotek i raportów policyjnych bada źródła nienawiści i przemocy, które tak gwałtownie dały o sobie znać 96 lat temu.
Brykczyński pisze wprost o kulturze nienawiści szerzonej latami przez narodowych demokratów. Głoszenie haseł o „prawdziwej” polskości i straszenie kryzysem wywołanym przez wrogów narodu skutecznie podsycało antysemickie nastroje, zwłaszcza podczas kampanii wyborczej. Trudno zatem się dziwić, że po zwycięstwie kandydata lewicy i mniejszości narodowych na ulicach Warszawy pojawiły się protesty i demonstracje, doszło do zamieszek i rozlewu krwi. I choć Niewiadomski działał sam, można przyjąć za pewnik, że uległ tej samej psychozie – jego zeznania na procesie sądowym pokrywały się z opiniami skrajnie prawicowych publicystów.
Wyjątkowo przykre wydaje się, że o ile po zamachu endecja odcięła się od sprawcy uznając go za szaleńca, to z czasem ocena ta uległa zmianie. W prasie chętnie przedrukowywano kontrowersyjne wypowiedzi Niewiadomskiego, zaczęto kreować go na bohatera. Stał się obiektem powszechnej fascynacji, która nasiliła się po wykonaniu wyroku śmierci – grób stał się miejscem pielgrzymek, episkopat musiał zakazać odprawiania mszy w intencji zabójcy. Dość powiedzieć, że w nekrologu prasowym przyjaciel Dmowskiego pisał o Niewiadomskim jako człowieku prawym, ideowym i wrażliwym, wzorze silnego charakteru.
Być może nie bezzasadna jest teza autora, że zabójstwo prezydenta Narutowicza na zawsze zmieniło ówczesną politykę: zaprzepaszczono szansę na współpracę ponad podziałami, utorowano natomiast drogę antysemityzmowi, czego skutki odczuwamy nawet dzisiaj. Lektura Gotowych na przemoc nie należy do przyjemnych – podobieństwa do obecnej sytuacji w Polsce nasuwają się mimowolnie i nastrajają pesymistycznie. Po raz kolejny sprawdza się stara prawda, że historia niczego nas nie uczy.
______________________________________________________________________
Paweł Brykczyński Gotowi na przemoc. Mord, antysemityzm i demokracja w międzywojennej Polsce
tłum. Paweł Sutowski, Wydawnictwo Krytyki Politycznej, Warszawa 2017


