„Drugie życie pana Roosa” to zdecydowanie nie był kryminał, ale autor powrócił w książce do powieści obyczajowo – psychologicznej. Podobnie więc, jak w części pierwszej o inspektorze Gunnarze Barbarottim, typowego śledztwa policyjnego jest jak na lekarstwo, natomiast wątek obyczajowy został rozbudowany i „życiowo skomplikowany” dość pokaźnie.
Połowę książki zajmuje opis życia tytułowego pana Roosa, który będąc już po sześćdziesiątce dostrzega bezsensowność swojej egzystencji. Żonaty po raz drugi, każdego dnia zmaga się z codziennością, której ma serdecznie dość. Gdy udaje mu się wygrać znaczną sumę pieniędzy postanawia zmienić swe życie … Wtedy też na jego drodze pojawia się Anna, młodziutka narkomanka, uciekinierka z zakładu dla uzależnionych. Tych dwoje bohaterów zaprzyjaźnia się i wspólnie próbuje odnaleźć sens, ukrywając się w małym domku, znajdującym się w środku lasu. Wtedy też zdarza się wypadek, a do akcji wkracza powolutku Gunnar Barbarotti – szczęśliwy w tej części małżonek, odnajdujący się w nowej, wielodzietnej rodzinie, którą właśnie „powołał do życia” …;)
I tak przeplatają się do końca powieści zagadkowe losy pana Roosa i podążającego za nim inspektora Barbarottiego, aby ostatecznie … nie wyjawiać wszystkiego.
Bardzo lubię powieści Hakana Nessera i mam do pisarza wiele sentymentu. Gdyby nie to, pewnie rzuciłabym jego książki w kąt. Być może przeczytałam część pierwszą „Człowiek bez psa” w dobrym momencie i polubiłam i styl autora, i filozofującego głównego bohatera. Dlatego będę czytała dalej, tak by ukończyć całą serię o Barbarottim. Wiem, że biorąc jego powieści do ręki nie znajdę tam mrocznego kryminału czy mocnego thrillera. Znajdę za to pewną wciągającą tajemnicę w zgrabnie skonstruowanej, zagadkowej historii.
Moja ocena 4/6






