.

.
"Człowiek, którego energie zaczynają się przelewać - musi się łączyć: z ludźmi, ze zwierzętami, z drzewami, a nawet ze skałami. Jeśli idzie po ziemi, łączy się z ziemią, jeśli pływa w rzece, łączy się z rzeką, jeśli patrzy na gwiazdy, łączy się z gwiazdami. Ale przede wszystkim człowiek taki znajduje swoje centrum i łączy się ze samym sobą". (Osho)

Nie jesteś kroplą w oceanie. Jesteś całym oceanem zawartym w kropli. (Rumi)


Obserwuj Mar

Traductor
English French German Spain Italian Dutch Russian Portuguese

Idę na długo

"Jestem tylko przerwą między kolejnymi błyskami,
żywym, wyostrzonym punktem 
na przecięciu dwóch spojrzeń, 
które nie znają się i spotykają we mnie".
(Octavio Paz)






Świątynie światła na szczytach.
Dokoła kwitnie uroda miejsc nieuczęszczanych, samotnych, pięknych.





Idę.
Idę na długo, bo krajobrazy wciągają i trudno zawrócić.
Idę w te fałdy, kolory, rozblaski, pomiędzy westchnienia duchów gór.
W falujący, eteryczny oddech samej siebie.


Zadałam sobie parę odpowiedzi i teraz szukam pytań.
Szukam nisko i wysoko, bo życie jest wszędzie.


Jesienne melancholie marszczą góry.
Dzwonią blaszki liści i płatki anemonów.
Smętki między przydrożnymi kamieniami, widzę je.
Widzę siebie w przelatującym ptaku.
Widzę, jak cienie poruszają się po dnie doliny.
Napotykam też spojrzenia dawnych pasterzy.
Ślady zdarzeń sprzed czasów odległych.
Stara ta ziemia...


I będę tak szła po śladach niczyich.
Wydeptując własne, na styku ziemi i poezji.
Drogami wiatru i westchnień.

Jeżeli klucz pasuje, nie patrzysz.

Wyczytane u Osho, i bardzo ważne.
Niby takie oczywiste i nic nowego pod słońcem...
ale czy na pewno nic nowego?
O tym, jak wszystko powszednieje
i przytępia nasze zmysły. 
Dni wydają się takie same, jakbyśmy żyli jeden długi dzień.
Te same czynności, te same osoby, powtarzalność.
A jednak przecież "nie ma dwóch jednakich spojrzeń w oczy".


Patrzymy na przedmioty zawsze starymi oczami. 
Przychodzisz do domu, patrzysz na niego nie widząc go. 
Znasz go - nie trzeba na niego patrzeć. 
Przez cale lata do niego przychodzisz. 
Idziesz do drzwi, wchodzisz przez nie, może otwierasz zamek. 
Ale nie potrzebujesz patrzeć.
Cały ten proces przebiega jak u robota, mechanicznie, nieświadomie
Patrzysz na zamek tylko wtedy, gdy klucz nie chce do niego wejść. 
Jeżeli klucz pasuje, nie patrzysz. 
Na skutek mechanicz­nych nawyków, 
ciągłego powtarzania tych samych rzeczy raz po raz, 
tracisz zdolność patrzenia, tracisz świeżość patrzenia. 
Tak naprawdę, tracisz też funkcję swych oczu - pamiętaj o tym. 
Stajesz się z gruntu ślepy, ponieważ oczy nie są ci potrzebne.
Pierwszy raz oczy są po­trzebne, za drugim razem już nie tak bardzo, 
a za trzecim w ogóle nie są potrzebne. Po kilku powtórzeniach ślepniesz.
Żyjemy jak ślepcy. 
Bądź uważny!


Po upływie jednej chwili nic nie jest już takie samo. 
Życie jest strumieniem, wszystko płynie, nic nie jest takie samo. 
Ten wschód słońca już się nie powtórzy.
Niebo nie będzie takie samo, ten poranek nie wróci.
Każdy poranek ma własną indywidualność,
a niebo i kolory już nie utworzą takiego samego wzoru.


Ale ty żyjesz tak, jakby wszystko było po prostu takie samo.

Gdy patrzysz ze świeżością, 
nawet idąc tą samą ulicą kolejny raz, jest to nowa ulica. 
Spotykając tego samego przyjaciela, 
patrz na niego jakby był ci nieznany. 
Patrz na swą żonę\męża tak, 
jak patrzyłeś na nią\na niego pierwszy raz, gdy jej\go nie znałeś.
 Czy naprawdę możesz powiedzieć, że ją\go znasz? 
Żyjesz ze swoją żoną\swoim mężem dwadzieścia, trzydzieści, 
może czterdzieści lat, ale czy możesz powiedzieć, że ją\go znasz? 
Nadal jest ci nieznana\nieznany, 
jesteście dwojgiem nieznajomych ludzi, któ­rzy żyją razem. 
Znacie swoje zewnętrzne nawyki, zewnętrzne reakcje, 
ale wewnętrzne centrum istnienia pozostaje nieznane, nietknięte.
Patrz na świeżo, jak za pierwszym razem, 
a zobaczysz tę samą nieznaną ci osobę. 
Nic, nic nigdy się nie starzeje, wszystko jest nowe. 
Da to świeżość twojemu spojrzeniu, twoje oczy staną się niewinne. 
Te niewinne oczy potra­fią patrzeć. 
Te niewinne oczy potrafią wejść do świata wewnętrznego.

Patrz tak, jakby to był pierwszy raz...
Rób wszystko, by widzieć wszystko tak, jakby to był pierwszy raz.
Kiedyś, nagle, zaskoczy cię to, jaki piękny świat przegapiałeś.
Co się stanie?
Odzyskasz wzrok. 
Jesteś ślepy. Teraz, taki jaki jesteś, jesteś ślepy.

Czasami coś cię zachwyci i wówczas odzyskujesz na chwilę wzrok.
Ale nie o to tu chodzi.
Chodzi o to, co już cię nie zachwyca, co po prostu jest,
stale w tym samym miejscu, niby takie samo, to samo.

Zatem patrz na wszystko tak, jakby to był pierwszy raz. 
Niech to będzie twoje nastawienie przez cały czas. 
Dotykaj wszystkiego tak, jakby to był pierwszy raz. 
Co się stanie? 
Jeżeli zdołasz tego dokonać, uwolnisz się od swojej prze­szłości. 
To brzemię, głębiny, wszelkie nagromadzone przeżycia - 
uwol­nisz się od tego wszystkiego.

Będziesz wówczas cały czas w teraźniejszości.
Wszystko będzie nowe. 
Zrozu­miesz stwierdzenie Heraklita, który powiedział, 
że nie można dwa razy wejść do tej samej rzeki.
Nie można dwa razy widzieć tego samego człowieka,
gdyż nic nie jest statyczne.
Wszystko jest jak rzeka, płynie, w ciągłym ruchu.
Kiedy będziesz wolny od przeszłości i spojrzysz,
zobaczysz teraźniejszość, wejdziesz w egzystencję.
To wejście będzie dwojakie:
wejdziesz we wszystko, co jest, w ducha,
a zarazem wejdziesz do swojej jaźni,
gdyż teraźniejszość prowadzi i tam.

Kieruj się ku centrum swego istnienia,
zaufaj temu jedynemu miejscu w sobie,
które jest na tym świecie, ale do niego nie należy.
W każdym z nas ukryty jest ośrodek,
poprzez który nawiązujemy kontakt z pierwotnymi energiami życia
i z którego wypływa muzyka,
jakiej żadne zwyczajne instrumenty nie mogą wydobyć.


Zgasnąć, rozbłysnąć

"Nasze żywoty to rzeki,
których ujściem jest śmierć,
która jest życiem.

Śmierć to brama otwarta na wszechświat.

Z wysokości zstępują narodzeni.
Tam jest gniazdo życia.
Nasze ciała to tylko odbitki.
Tajemnicza jest ojczyzna życia:
stamtąd przychodzi pieśń.
Stamtąd przychodzą ludzie i pieśni.
Tam jest rzeczywistość.
Tutaj tylko śnimy.
Tam wznosi się prawda, niewzruszona jak piramida.
Tam, gdzie kwiaty są prawdziwe.
Tam właśnie jest gniazdo życia.
Tam gdzie łączy się lazur nieba z błękitem morza,
jest nasze mieszkanie.



Jesteśmy blisko tego miejsca i daleko".
(Ernesto Cardenal)


José Ángel Leyva:
"Także nauka mówi
że spoglądamy w przeszłość słońca i gwiazd.
Ich wczoraj dla nas jest dzisiaj.
Dochodzą nas ich staro - nowe twarze,
światła jakiejś nowo narodzonej galaktyki, 
która właśnie umiera.
Czy my ludzie będziemy gasnąć tutaj
po to by rozbłysnąć
gdzie indziej?"


Octavio Paz:
"Trzeba rozszyfrować tatuaż nocy,
spojrzeć w oczy południa,
odczytać litera po literze
pismo gwiazdy i pismo rzeki,
przypomnieć sobie to,
co mówi krew i przypływ morza, ziemia i ciało,
powrócić do punktu wyjścia,
ani do wewnątrz, ani na zewnątrz,
ani w górę, ani w dół,
na skrzyżowanie dróg, tam
gdzie zaczynają się drogi (...)
jak nieskończona rzeka 
pod sklepieniem wieków przepływają 
pory roku i ludzie, zdążając tam,
gdzie bije żywy oddech źródła,
poza końcem i poza początkiem.

Między uciszeniem a ruchem
trwa wielkie pulsowanie bytu".



Octavio Paz:
"Dzisiaj wspominam zmarłych z mojej rodziny.
Także tego, co wyszedł na kilka godzin i nie wiadomo,
w jakiej ugrzązł ciszy.

Między drzwiami a śmiercią
jest przestrzeń niewielka.

Dzisiaj wspominam zmarłych z mojej rodziny.
Czy szukam w nich zagadki własnego istnienia,
boga krwi, który moją krew burzy?
W lustrze ich milczeń widzę swoje życie,
w moim życiu ich śmierć się przedłuża (...)



Życie i śmierć nie są przeciwieństwem,
jesteśmy tą samą łodygą,
która wydaje dwa bliźniacze kwiaty.

Dzisiaj wspominam zmarłych z mojej rodziny".


*

Na przełomie października i listopada granica między światami
robi się cienka jak zasłonka z muślinu.
Przezroczysta i lśniąca jak skrzydełko ważki.
Płonące świece rozświetlają miejsca zwykle zasłonięte...

Dzisiaj wspominam zmarłych z mojej rodziny.
I tych wszystkich, którzy, zanim stąd odeszli,
dotknęli mojego życia. 
Niektórzy bardzo subtelnie, krótko. Inni dogłębnie, znacząco.
Bez nich nie byłabym tą, którą jestem.



*
sprawiedliwie wszyscy
idziemy w jednym kierunku
wbrew potocznej opinii
życie nie jest krótkie –
setki miesięcy, tysiące dni
i nocy
rozpostartych w czasie
który nie mija

to my mijamy

melancholią rozstań
dotyka nagła myśl –
i nas kiedyś odprowadzą
z tej strony – pożegnają
powędrujemy do źródeł
otuleni aksamitem
nieuchwytnej siły
po linii uśmiechu Boga
zapadniemy w błękit
punktualnie w chwili
już dawno uzgodnionej

kiedyś nawet wiersze
wrócą tam skąd przyszły

spieszmy się kochać, póki żyjemy
póki krew cicho w żyłach płynie
póki wiatr, póki szmer rzeki, póki świt i zmierzch,
póki powstajemy ze snu po nocy każdej
jak feniks ognisty

Pieśń ognia, jesienią bardziej

"Nadchodzi godzina zgody na rytuał czarów.
Otwórz dłoń swego ducha".
(Vicente Huidobro)


"... w kociołku dziwny napój wre,
ogień się pali z cichym trzaskiem,
lecz mało kto o wiedźmach wie,
co robią pod księżyca blaskiem..."  :))



... gałązki szałwii, mocna ruta, rozmaryn
różowość tamaryszku
kwiat bazylii i mięty
(przeleciała sowa, bezszelestnie jak duch)
liścia figowego zielone łodyżki






"Ogniu, w który ludzie wpatrują się nocą z głębi ciemności,
ogniu, co parzysz, a nie ogrzewasz,
co blask rozsiewasz i nie parzysz,
ogniu na skrzydłach bezcielesnych, ogniu bez serca,
co nie znasz stosu ani pieśni.
Ogniu przejrzysty pośród palm: przyzywa cię człowiek bez lęku.

Ogniu czarnoksiężników: gdzie jest twój ojciec?
Gdzie podziewa się twoja matka?
Kto cię wykarmił i wychował?
Ty jesteś sobie ojcem i matką, przechodzisz,
a nie zostawiasz śladów.

Nie zrodziłeś się z lasu uschłego,
nie zostawiasz popiołów po śmierci,
umierasz i nie umierasz.
Zbłąkana dusza przedzierzga się w ciebie, lecz nikt nie wie o tym.
Ogniu czarnoksiężników, Duchu wód podległych, Duchu,
któremu wiatry są posłuszne,
blasku w rozbłyskach, błędny ogniku na bagnach,
ptaku bezskrzydły, rzeczy bezcielesna, Duchu Mocy Ognia,
usłysz mój głos: przyzywa cię człowiek bez lęku".
(Pieśń ognia, Bantú, Anonim)


"Wpatrzony w drewno trawione iskrami
niknące w rozbłyskach
a potem w dym coraz lżejszy
ujrzałeś własne życie w trzaskającej ciszy".
(José Emilio Pacheco)



"Znam słowa niedostępne, dla ludzi niedorzeczne,
znam święte amulety i tajemnice wieczne,
mam księgi Wielkich Magów nie znane dziś nikomu
i wszystko to przyniosę pod próg twojego domu (...)"
(Jan Brzechwa)


... gałązki szałwii, mocna ruta, rozmaryn
różowość tamaryszku
kwiat bazylii i mięty
(odleciała sowa w kieszeń nocy
kołysze się gałąź)
liścia figowego zielone łodyżki...