Czasem bywa tak, że coś trzeba odłożyć, przeczekać, poszukać inspiracji. Niekiedy jest to moment, niekiedy nawet rok…Wszystko ma swoje miejsce i właściwy czas. Tak było z tym scrapem…zdjęcie Krzysia (bratanka Kasi) dostałam chyba w zeszłym roku…nie spieszyło się. Krzyś już zdążył podrosnąć a mnie naszła ochota na taki jesienny layout
Papiery to Letter from Home UHK (z zestawu Winter is Comming), resztka Summer City Agnieszki Anny i Lemonadowy Summer Kitchen. Cudnego grzybka dostałam dawno temu od Moniki – też doczekał się swojego miejsca.
Z cudownych życiowych niespodziewajek … dostałam od Doroty piękne koronki…większość z nich to stara, ręczna robota. W podzięce powstał breloczek do kluczy.
Brelok…
No i jesienne, ciepłe uściski przesyłam.


















































