Wkręciłam się w tematykę cmentarną i z przyjemnością, żeby nie rzec radością, przyjęłam zaproszenie Ivy do udziału w fejsbukowym projekcie
cmentarze i symbole religijne w przestrzeni publicznej.
Człowiek idzie na cmentarz do swoich bliskich, czasem zerknie na groby innych, na ogół tych bardziej znanych i wraca do domu. A ja zawsze lubiłam szwendać się po nekropoliach, czytać napisy i epitafia, zaciekawiona, kto się kryje za nazwiskiem, czasem za fotografią.


Zauważyliście, że (nieśmiało) wraca moda na zamieszczanie zdjęć zmarłych? Miałam do tego kiedyś stosunek ambiwalentny, teraz mniej; zastanawiam się tylko, czy fotografia ta z wczoraj, czy ta z kiedyś, bo człowiek nawet po śmierci chce być postrzegany młodszym i ładniejszym:)

Jeśli powiem, że chodząc po cmentarzach, uczę się, to chyba nikogo to nie zdziwi? Wszak leży tam historia - ludzi i narodów, czasem tragiczna, czasem liryczna. Nie mam oporów przed robieniem zdjęć, bywa, że staram się ukryć nazwisko, bywa, że przeciwnie. Czasem dokonuję małych odkryć - kto zna nazwisko Adolfa Andersena, pochowanego we Wrocławiu wielkiego szachisty? - czasem trafiam na ciekawe historie, jak ta o Marysi Sierotce, czasem po prostu przypominam sobie to, co zapomniane, a czasem natykam na nieznane.
Lubię stare nagrobki, ozdobione figurkami, często zniszczone, rozglądam się za nietypowymi.


Ten temat jeszcze tu wróci.
Człowiek idzie na cmentarz do swoich bliskich, czasem zerknie na groby innych, na ogół tych bardziej znanych i wraca do domu. A ja zawsze lubiłam szwendać się po nekropoliach, czytać napisy i epitafia, zaciekawiona, kto się kryje za nazwiskiem, czasem za fotografią.


Zauważyliście, że (nieśmiało) wraca moda na zamieszczanie zdjęć zmarłych? Miałam do tego kiedyś stosunek ambiwalentny, teraz mniej; zastanawiam się tylko, czy fotografia ta z wczoraj, czy ta z kiedyś, bo człowiek nawet po śmierci chce być postrzegany młodszym i ładniejszym:)

Jeśli powiem, że chodząc po cmentarzach, uczę się, to chyba nikogo to nie zdziwi? Wszak leży tam historia - ludzi i narodów, czasem tragiczna, czasem liryczna. Nie mam oporów przed robieniem zdjęć, bywa, że staram się ukryć nazwisko, bywa, że przeciwnie. Czasem dokonuję małych odkryć - kto zna nazwisko Adolfa Andersena, pochowanego we Wrocławiu wielkiego szachisty? - czasem trafiam na ciekawe historie, jak ta o Marysi Sierotce, czasem po prostu przypominam sobie to, co zapomniane, a czasem natykam na nieznane.
Lubię stare nagrobki, ozdobione figurkami, często zniszczone, rozglądam się za nietypowymi.


Ten temat jeszcze tu wróci.
*
Projekt realizują różni blogerzy, fotografujący mniej lub bardziej amatorsko, z zacięciem mniej lub bardziej artystycznym lub (jak ja) reporterskim.
Projekt realizują różni blogerzy, fotografujący mniej lub bardziej amatorsko, z zacięciem mniej lub bardziej artystycznym lub (jak ja) reporterskim.
Projekt jest w tzw. grupie otwartej, czyli każdy może zobaczyć zdjęcia (link powyżej), a chętni mogą zgłosić swój akces, jeśli tematyka ich zachęca, a regulamin nie odstraszy:)
Zapraszam:)










































