wtorek, 31 stycznia 2017

Agata Strzałka "Jeszcze nie zwariowałam {chyba}"




Autor: Agata Strzałka
Wydawnictwo: Borgis
Data wydania: styczeń 2017
Liczba stron: 230









Wiele polskich rodzin żyje korespondencyjnie - jedno z rodziców za pracą i lepszymi warunkami dla dzieci wyjeżdża za granicę. A przecież nie zawsze trafią do dobrej pracy, nie zawsze znają język na tyle, by dobrze zrozumieć pracodawcę. Nie zawsze jest dobrze.... a dochodzi tęsknota za bliskimi i samotne wieczory. Na szczęście w obecnych czasach mamy sporo ułatwień w kontaktowaniu się, tylko czy to nas satysfakcjonuje?

Edyta jest pięćdziesięciolatką, bez męża ale z odchowanymi dziećmi. Dlatego podejmuje decyzję, że na chleb zarobi jako opiekunka seniorów w Niemczech. Jednak problemy pojawiają się już na starcie, bowiem język zna naprawdę w wersji bardzo podstawowej, minimalnej wręcz. A do celu musi dotrzeć sama, kupując po drodze bilet na pociąg w automacie. Zagubiona na wielkim dworcu nie mogła poradzić sobie ze znalezieniem tego magicznego urządzenia a co dopiero go obsłużyć! Nawet o pomoc trudno poprosić, kiedy człowiek zdaje sobie sprawę, że raczej nie zostanie zrozumiany... Ale udało się! Po perypetiach dotarła do celu - miała opiekować się dializowaną i sparaliżowaną od pasa w dół Ewą. Zmienniczka okazała się być niezbyt pomocna a do tego okropnie zapuściła dom. Ewa cierpliwie uczyła Edytę języka a nietypowy kot dbał o dodatkową rozrywkę :) Wyzwaniem okazała się wyprawa opiekunki do Hanoweru, gdzie zabrano Ewę na operację. Polka nie potrafiła zrozumieć, dlaczego ona bardziej przejmuje się losem starszej ani niż jej własny syn mieszkający po sąsiedzku. Istna znieczulica!

Każdy niemal kontrakt trwa dwa lub trzy miesiące. Po tym czasie następuje zmiana opiekunek, które mogą spędzić trochę czasu w kraju (i naprawić walizkę :))  Po Ewie, Edyta opiekowała się jeszcze Mariją, Rut, Bertą oraz Petą i jej mężem Peterem. U każdej rodziny czekały na nią inne warunki, inne obowiązki oraz przeróżne przygody: koszmarne warunki kąpieli, znieczulica rodziny, paradowanie na golasa po mieszkaniu, niezwykłe żywienie i ciekawe przepisy. 

Ten rok to była istna szkoła przetrwania! I nie chodzi tu nawet o obrzydzenie do wykonywania wielu czynności przy chorych, leżących ludziach. To miała Edyta opanowane perfekcyjnie. Często musiała spać czuwając, zamykać się w pokoju czy uciekać się do forteli. Niewiele ją już dziwiło, ale wciąż była zaskakiwana przez podopiecznych. Bohaterka stała się bardziej pewna siebie a z perspektywy czasu cieszyła się że wybrała właśnie taką pracę. Miała też możliwość zwiedzenia kilku niemieckich miast i miasteczek. Najtrudniejsze były dla niej wieczory, kiedy podopieczni już spali - samotność, izolacja. Dlatego poszukiwała różnych rozrywek - od robienia na drutach, poprzez oglądanie filmów aż do gry w Wiejskie Życie!

"Jeszcze nie zwariowałam {chyba}" to debiut Agaty Strzałki, która spisała przygody Edyty na podstawie własnych przeżyć podczas wyjazdów do Niemiec. Nie wiem na ile jest to powieść autobiograficzna, oparta na faktach, na ile fikcja, ale powiem jedno - bawiłam się doskonale! Tak, wiem że wiele sytuacji było naprawdę trudnych, nieciekawych i pełnych emocji i może nie powinnam pisać o dobrej zabawie, ale... Ale nie potrafię. Autorka bowiem jest doskonała w rozbawianiu czytelnika. Napisała powieść z ogromną wręcz dawką humoru oraz ironii. Bohaterka, która wciąż ma jakieś problemy (zwłaszcza z niemieckimi automatami i walizką) nieustannie zaskakuje kolejnymi zabawnymi sytuacjami - kupowanie worków na śmieci - niby taka prosta sprawa! nic bardziej mylnego. Wyjazd z mapą do Hanoweru - nie można się zgubić, prawda? Ależ można! W tej książce bawi prawie każdy dialog, każda niemal sytuacja jest przykładem satyry - świetny materiał do kabaretu!

Jednak nie jest to tylko i wyłącznie komedia pomyłek. Agata Strzałka doskonale wyważyła sytuacje zabawne z prozą życia. Pokazała z czym muszą zmierzyć się osoby szukające pracy za granicą - trudności językowe, odizolowanie od rodziny i próby spotkań z rodakami pracującymi w pobliżu. A do tego codzienność opiekunki, która musi stawić czoła chorobom i dziwactwom osób starszych, którymi ma się zajmować. Wielokrotnie odczuła smutek, żal i strach o życie podopiecznych oraz pustkę po ich śmierci. Cierpienie, bezradność i starość wciąż obecne w życiu Edyty na obczyźnie wiele zmieniły w jej myśleniu i przewartościowały pewne sprawy.

Macie ochotę na wyśmienitą odskocznię od poważnych książek? Debiut Strzałki będzie "strzałem w dziesiątkę". Samokrytyczna i wpadająca wciąż w kłopoty bohaterka, która podchodzi do życia z dobrym sercem, ale i dystansem pozwoli na chwilę relaksu. Książkę czyta się bardzo szybko, gdyż ma ciekawą i wciągającą fabułę, prosty język oraz krótkie podrozdziały. Tutaj poważne problemy zostały przedstawione z nutką humoru, dzięki czemu relaks murowany. Podobno wielbiciele Grocholi czy Chmielewskiej (jak twierdzi wydawca w opisie książki) będą zachwyceni. Ja tamtych autorek nie czytuję, więc nie porównam, ale jestem z lektury zadowolona. Bardzo!




Książka przeczytana w ramach wyzwań: Grunt to okładka, 52 książki


Za możliwość przeczytania książki
dziękuję

poniedziałek, 30 stycznia 2017

Joanna Stovrag "Chwila na miłość" - PATRONAT - zapowiedź

Pamiętacie moją recenzję książki "Jeszcze żyję" Joanny Stovrag? Opowieści o miłości, która musiała pokonać wiele.... również wojnę. Ogromnie mnie poruszyła!

Wznowieniem tej książki zajęło się Wydawnictwo Replika a Ejotkowe postrzeganie świata objęło patronatem medialnym. Moją rekomendację znajdziecie na okładce (skrzydełku).

Cudowna, niesamowita i niepowtarzalna historia o miłości - nie mogła mieć lepszej daty premiery niż 14 lutego! 

















Opis z okładki:


Porywająca historia niezwykłej miłości pomiędzy Polką i Bośniakiem, która została wystawiona na najtrudniejszą próbę. Narodziła się w wielokulturowym Sarajewie, mieście tolerancji, dialogu i otwartości, tętniącym orientalną muzyką i pachnącym aromatem mocnej kawy.

To wyjątkowo wzruszająca, przepełniona emocjami opowieść o miłości, rozłące, nadziei i wojnie. Tragizm konfliktu na Bałkanach został przedstawiony z perspektywy osób, które brały bezpośredni udział w tych wydarzeniach, ludzi, którzy stracili swoje rodziny, domy, poczucie tożsamości narodowej i przynależności do ojczyzny. Jest to także świadectwo walki o wielkie uczucie, historia o próbach nawiązania kontaktu z ukochanym przebywającym w oblężonym Sarajewie oraz o bezinteresownej pomocy i wsparciu od nieraz całkiem obcych osób.

Losy Joanny Stovrag i jej męża zainteresowały kiedyś Waldemara Milewicza − legendę polskiego dziennikarstwa − który nakręcił o nich film.




Już teraz serdecznie Was zapraszam na wywiad z autorką oraz konkurs. Zaglądajcie w lutym!

niedziela, 29 stycznia 2017

Marta Galewska-Kustra, Elżbieta i Witold Szwajkowscy "Wierszyki ćwiczące języki, czyli rymowanki logopedyczne dla dzieci"



Autorzy: Marta Galewska-Kustra, Elżbieta i Witold Szwajkowscy
Ilustrator: Joanna Kłos
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Data wydania: 2014
Liczba stron: 128
Oprawa: twarda
Wiek odbiorcy: 0-6 lat






Język polski do łatwych nie należy. Przekonują się o tym cudzoziemcy, którzy muszą nauczyć się naszej rodzimej mowy oraz małe dzieci - dopiero poznające ją od podstaw. Trudności mogą być większe jeśli maluch ma problemy z wymową. Nasza Księgarnia wydała kilka książeczek, które mogą pomóc nam w domowych ćwiczeniach prawidłowej wymowy. Dzięki temu możemy podjąć decyzję o konsultacji logopedycznej.

Niniejsza książeczka jest zbiorem zabawnych wierszyków, dzięki którym nie tylko nasze dzieci, ale i my sami, nie będziemy się nudzić.
Ja dostrzegam tu same plusy:
  • duża czcionka sprzyjająca samodzielnemu czytaniu, 
  • rymowane wierszyki,
  • ciekawa tematyka - o czekoladzie, dżemie, zwierzętach, myciu czy braku obuwia, która często śmieszy i jest bardzo bliska dziecku,
  • kolorowe i humorystyczne ilustracje odzwierciedlające tekst,
  • uwagi dla rodziców zamieszczone przy każdym wierszyku, sugerują na co należy zwrócić uwagę podczas wymawiania danych głosek przez malucha,
  • książeczka doskonała dla dzieci z trudnościami w wymowie, ale również dla poprawnie mówiących jako nauka czytania


Publikacja jest podzielona na części:


Wierszyki są tutaj łatwiejsze, dostosowane do umiejętności wymowy dzieci w tym wieku. Jak widać na poniższych fotografiach, rymowanki zawierają powtarzane sylaby, dzięki którym dziecko łatwiej wymówi następujący po nich wyraz (z tą właśnie sylabą) a dodatkowo przy wielokrotnym powtórzeniu sylab może wyjść niezły "wyraz" ku radości malucha.








Potem robi się coraz trudniej, ponieważ wkraczamy do



Dziecko mówi już lepiej, wymawia trudniejsze wyrazy, "r"... dlatego tylko w kilku początkowych rymowankach jest powtarzanie sylab. Im dalej tym trudniej - nie ma ćwiczeń z sylabami, pojawiają się za to głoski "rz/ż", "cz", "dż", "sz". Świetne łamańce językowe :)








Kiedy już uda nam się przebrnąć przez obie części zostajemy zaskoczeni przez niespodziankę!


Wierszyki są w tej części jeszcze trudniejsze i nieco dłuższe. We wstępie napisano, że przystąpienie do ich czytania wymaga odwagi! Dotychczas rymowanki były poświęcone jednej czy dwóm głoskom, tutaj w każdym tekście jest istne poplątanie... To prawdziwe wyzwanie! Przykład? Proszę bardzo:


Prezentowany tekst bardzo przypadł do gustu mojej sześciolatce, bowiem jest aktualnie na etapie uwielbienia dla doktor Dosi i wciąż biega ze swoim zestawem lekarskim... Bieda temu kto się poskarży, że coś go boli :)


"Wierszyki ćwiczące języki..." to naprawdę wyjątkowa i pomocna publikacja. Wspiera rozwój mowy, naukę samodzielnego czytania, podpowiada rodzicom z czym mają problemy ich pociechy i radzi czy konieczna jest porada logopedy. A oprócz walorów czysto naukowych, pozwala doskonale spędzić czas z dzieckiem podczas pozwania kolejnych rymowanek z zabawnymi ilustracjami. Wyśmienicie się bawiłyśmy!





Wszystkie ilustracje pochodzą z książeczki


Książeczka przeczytana w ramach wyzwań: Grunt to okładka, 52 książki


Za możliwość przeczytania książki
dziękujemy Pani Dagmarze


piątek, 27 stycznia 2017

Duuuży KONKURS z cudami!

Kochani,
serdecznie zapraszam Was do udziału w pierwszym konkursie 2017 roku!

Do wygrania kilka książek naszej polskiej, wyśmienitej autorki - Magdaleny Kordel. Dla mnie jej twórczość jest terapeutyczna, odganiająca stres i umilająca czas - dlatego chcę Wam dać możliwość przeżycia tego samego :)

"Sezon na cuda" jest - jak sam tytuł wskazuje - powieścią pełną cudów. A cuda zdarzają się w naszych życiu codziennie, tylko nie zawsze je dostrzegamy... O tym właśnie jest ten konkurs :)

Prośba ogromna - reklamujcie, udostępniajcie - niech o konkursie dowie się jak najwięcej osób :)




BANER:


za baner dziękuję Joli  :)




NAGRODY:

7 (słownie: siedem) egzemplarzy nowiutkiego "Sezonu na cuda" Magdaleny Kordel!




ZASADY:

  1. Organizatorką konkursu jest właścicielka bloga Ejotkowe postrzeganie świata, czyli ja - ejotek a nagrody sponsoruje Wydawnictwo Znak - dziękuję :)
  2. Oświadczam, że nie odnoszę żadnych korzyści materialnych wynikających z organizacji konkursu a ponoszę koszty wysyłki nagród
  3. Nagrodami w konkursie jest siedem nowych egzemplarzy "Sezonu na cuda" M. Kordel
  4. Konkurs rozpoczyna się 27.01.2017 r. a kończy 08.02.2017 r. o godz. 23:59  
  5. Wyniki ogłoszę w ciągu 7 dni.
  6. Jeśli zwycięzcy w ciągu 3 dni od dnia publikacji posta z ogłoszeniem wyników (i otrzymania maila ode mnie) nie podadzą adresu do wysyłki nagrody, nastąpi ponowne rozstrzygnięcie
  7. W konkursie mogą wziąć udział tylko osoby zamieszkałe na terenie Polski (lub z polskim adresem korespondencyjnym).
  8. Co zrobić by wygrać ? 
  • zgłoś się
  • obserwuj bloga - nieobowiązkowe, ale będzie mi miło
  • można również polubić profile na FB - M. Kordel, Znaku oraz mój - również będzie nam miło
  • umieść na swoim blogu podlinkowany do tej notki baner (powyżej), można też umieścić informację na FB, google + czy w innym miejscu
  • w przypadku osób chętnych do udziału a nie posiadających bloga, FB czy innych kanałów proszę o takową informację oraz podpisanie się przynajmniej imieniem 
  • podaj swój e-mail - nieobowiązkowe, ale wtedy musicie śledzić post z wynikami, gdyż nie będę miała jak poinformować o wygranej
  • pytanie konkursowe: Jaki cud miał miejsce ostatnio w Twoim życiu? Odpowiedź w dowolnej formie - można zamieścić w komentarzu lub wysłać na mojego maila (w zakładce Współpraca) z dopiskiem "Konkurs z cudami"
  • zdaję sobie sprawę, że odpowiedzi mogą dotyczyć bardzo różnych dziedzin, dlatego zastrzegam sobie prawo do podzielenia ich na kategorie tematyczne i w ich ramach wyłonienia zwycięzców


Powodzenia!


środa, 25 stycznia 2017

Agnieszka Walczak-Chojecka "Gdy zakwitną poziomki"



Autor: Agnieszka Walczak-Chojecka
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 2014
Liczba stron: 400











Często myślimy - za jakie grzechy jestem chora? Za jakie grzechy mam chore dziecko? Za jakie grzechy nie mogę być matką?
Inni często pytają - kiedy ślub? Kiedy dzieci? Jak długo zamierzacie czekać z byciem rodzicami?

Jakże wielokrotnie nie zdają sobie sprawy, że to bolesne... Bo może zapytani zwyczajnie się starają, leczą, mają problemy...? Spróbuj wczuć się w ich życie, uczucia, pragnienia a przede wszystkim w rozczarowania.

Poznajcie Karolinę - jest graficzką w jednej z warszawskich firm. Ma trzydzieści osiem lat i ogromne marzenie - chce zostać matką. Kiedyś miała do tych spraw inne podejście. Kiedyś nie pragnęła dzieci a będą nastolatką wręcz bała się ciąży pomna szesnastoletniej koleżanki, która została matką. Kiedyś....
Ale teraz nastała wiosna 2012 roku i nasza bohaterka marzy... Tak bardzo chciałaby głaskać meszek na głowie maleństwa, przytulać go do piersi, tulić, kołysać i kochać. Ale znowu się nie udało... W szóstym tygodniu - poroniła.
Czy instynkt, który poczuła będąc w związku z Filipem, nie doczeka się spełnienia? Dlaczego wspólne sześć lat starań nie przynosi owocu miłości a jedynie ból, żal i rozczarowanie?

Mijają miesiące z kolejnymi nieudanymi próbami, negatywnymi testami ciążowymi i trudnymi decyzjami. Karolina i Filip postanawiają spróbować innych metod niż tradycyjna prokreacja. Muszą przejść przez szereg badań, codzienne USG, prolaktyna, udają się nawet do wietnamskiego "maga", by sprawdzić skuteczność jego ziółek. Odwiedzają różnych specjalistów, przechodzą nowe badania i poznają od podszewki działanie systemu płatnej służby zdrowia. Żeby pomimo wszystko nie było im zbyt łatwo okazuje się, że ich dziecko może być obciążone poważną chorobą genetyczną. Czy w obliczu takiej wiadomości zdecydują się na dalsze kroki?

Wtedy na światło dzienne wychodzą tajemnice od lat skrywane w rodzinie Karoliny. Dlaczego przez tyle lat żyła w nieświadomości? Czemu nikt nie raczył jej powiedzieć prawdy? Co bohaterka zrobi z tą wiedzą i jak wpłynie to na jej życie?

Jakby tego było mało, do życia Karoli wkracza miłość sprzed lat - Milan - pół-Serb, pół-Chorwat, który namiesza w jej głowie i sercu. Wycieczki w jego towarzystwie są dla Karoliny jakby ucieczką z własnego życia. Czy pojawienie się przystojnego południowca zmieni coś w podjętych wraz z Filipem decyzjach? Jak kobieta zareaguje na skrywane przez niego sekrety?


"Gdy zakwitną poziomki" to powieść bardzo życiowa. Dotyka spraw, które mogą przydarzyć się zwykłym ludziom: rodzinne tajemnice z przeszłości, pragnienie dziecka, rozsypujące się małżeństwa, zwolnienia z pracy oraz konieczność wyboru między rodziną a karierą. Autorka zabiera nas również w podróż do Chorwacji, którą odbywamy wraz z Karoliną. Dzięki temu możemy poczuć smaki i zapachy oraz muzykę charakterystyczną dla tamtej części Europy a bohaterka zasypie nas wspomnieniami - była tam wiele lat temu z przyjaciółką - Zuzą. Czy w Dubrovniku Karola odnajdzie spokój duszy? A może lepiej będzie jej się myślało u matki w Kazimierzu Dolnym?

Mogę chyba napisać, że autorka skupiła się na dwóch głównych wątkach. Pierwszym jest niewątpliwie posiadanie dziecka i dzięki Karolinie oraz Filipowi możemy uczestniczyć w całym ciągu zdarzeń, który dotyczy realizacji tego pragnienia. Co i jak długo będą w stanie znieść, by zostać rodzicami? Ile bólu dostrzeżemy w oczach bohaterki, kiedy zaciskając zęby będzie marzyła o upragnionym celu? Poznamy ich myśli, rozważymy różne rozwiązania serca, umysłu i duszy... Czy fora internetowe bogate we wpisy ludzi o podobnych problemach są pomocne czy może tylko dołują? Wszak niektóre kobiety czują się wybrakowane, inne po pewnym czasie odpuszczają a jeszcze inne rozstają się z mężami... Gdzie dla każdej z nich jest ta granica?

Cóż... Bóg różnie rozdziela bycie matką, nie jesteśmy w stanie odgadnąć jakie są jego zamysły. Są kobiety, których nie obdarzył maleństwem a mimo to starają się żyć szczęśliwie. Swego spełnienia szukają na innych płaszczyznach... Jakich? To już zapytajcie sąsiadki, koleżanki z pracy czy kuzynki.


Równie ważnym wątkiem są rodzinne tajemnice, które ukrywane przez lata teraz wybuchają ze zdwojoną siłą i sprawiają, że życie bohaterów nieco się pokomplikuje. Nie można zapomnieć również o wątkach dodatkowych, które ubarwiają powieść i ponoszą ciśnienie - podejrzenie o zdradę, nowi członkowie rodziny, stara miłość, która przecież nie rdzewieje...

Bardzo lubię powieści autorki, ponieważ są lekkie, przyjemne i pozwalają na odstresowanie. To nic, że rozwiązania kilku tajemnic domyśliłam się  bardzo szybko. Książka była naprawdę doskonałą lekturą, bogatą nie tylko w wydarzenia, ale również myśli i uczucia bohaterów. Ciekawym elementem były rozmowy "Rozsądnego" z "Czarnym", zresztą nie tylko tutaj wkradał się motyw humorystyczny, sama Karolina była chwilami dość ironiczna.

Tak naprawdę są tylko dwie rzeczy, które nie przypadły mi do gustu - sytuacja kiedy nie byłam w stanie odgadnąć czy bohaterka była w Chorwacji czy w Kazimierzu oraz zakończenie. Uwielbiam kiedy finał opowieści jest zamknięty - obojętnie czy dobry czy zły, ale wolę, gdy wprost zostanie napisane jak ułożyło się życie bohaterów. Tutaj niestety zostało nieco zawieszone w próżni niepewności... Można snuć jedynie domysły, jak to było naprawdę... I jak ja mam teraz spokojnie zasnąć? :)


Trudne wybory, poświęcenie, miłość i wybaczenie tak w czterech punktach określiłabym "Gdy zakwitną poziomki". I z czystym sumieniem mogę książkę polecić fanom twórczości Agnieszki Walczak-Chojeckiej oraz wielbicielom obyczajówek z tajemnicami w tle.





Książka przeczytana w ramach wyzwań: 12 u Wiedźmy, Grunt to okładka, Mini czelendż, Pod hasłem, 52 książki
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...