315. Quo vadis, ecclesia?

W ostatnim Tygodniku Powszechnym (26 sierpnia br.) jest duży artykuł na temat nadużyć seksualnych w Kościele Katolickim.

Afera goni aferę, co chwilę wyłażą kolejne akta, dochodzenia, tuszowane przenosiny księży, aborcje nastolatek, które zaszły w ciążę na plebanii, ciche ugody i wypłaty odszkodowań dla ofiar.
To szambo się jeszcze nie wylało, choć już dawno wielu miało nadzieję.

Takich spraw są tysiące, a w Kościele dalej nie ma systemu, który by tę patologię eliminował.

Do tej pory słyszy się o ogromnym wstydzie, żalu i współczuciu dla ofiar wygłaszanych w oświadczeniach hierarchów kościelnych, w odpowiedzi na skandal nagłośniony przez media.

Spójrzmy prawdzie w twarz: kogo obchodzi wstyd i smutek biskupa??
Reakcją na pedofilię nie ma być smutna mina podczas konferencji prasowej, a natychmiastowe wydalenie z Kościoła molestującego i jego zwierzchnika, który tuszował sprawę.

Zmiany zaprowadza obecny Papież, tyle że przy stałym oporze biskupim.
Kilka lat temu abp Wesołowski po wypłynięciu sprawy o nadużycia seksualne na Dominikanie został wydalony ze stanu duchownego i pozbawiony immunitetu.

Wkrótce po tym zmarł i został z pompą pochowany w rodzinnej miejscowości, w stroju duchownego (!).
a co dziś robi abp Paetz?
papież zalecił mu post i modlitwę.
nawet jeśli się do tego stosuje, to w luksusowych warunkach, z własną służbą.

Idziemy w kierunku laicyzacji, nie mamy wyboru.

314. Cougar..

Uwielbiam oglądać filmy romantyczne.
Taka skaza.
Rzadko amerykańskie, choć zdarza się, np. "Pod słońcem Toskanii" czy "Zakochana bez pamięci".

Najczęściej jednak francuskie
I tak: "Miłość po francusku" czyli miły film o niefortunnie przetłumaczonym tytule (org.: "20 ans d'ecart") i większość filmów z Virginie Efira.

filmy z Sophie Marceau i czasem z Audrey Tautou.
natomiast kategorycznie bez Danniego Bonna!

albo "To tylko seks", koniecznie we francuskiej wersji, to akurat adekwatny tytuł, bo film jest o seksie, ale takim, że brzuch autentycznie boli ze śmiechu.

lubię romantyzm szwedzki i (o dziwo!) niemiecki (jeśli to dalej jest romantyzm, w każdym razie te obcesowe filmy dalej tkwią w kategorii: komedia romantyczna).

313. O religii i domyślnym braku wyboru

Jest na YouTube kanał pewnej pani (nie wiem czy psycholożki czy psychoterapeutki), która radzi jak rozwiązywać różne problemy w relacjach.
Linkuję, bo wydaje mi się to ciekawe.
W jednym z nich mówi trochę o sobie, m.in. to że wychowywała się w rodzinie ateistycznej i już wieku dorosłym przystąpiła do kościoła katolickiego, ale po pewnym czasie nie czuła się tam dobrze i zmieniła wyznanie na protestanckie. teraz, jak zrozumiałam jest osobą głęboko wierzącą, a do tego zaangażowaną w życie swojej wspólnoty religijnej.

To mi przypomina historię Jane Hirshfield, amerykańskiej poetki, która również wyrosła w rodzinie niepraktykującej religii, a jako osoba dorosła zaczęła praktykować ZEN i to dość intensywnie, bo w odosobnionym klasztorze.

Piszę o tym dlatego, że nam tutaj przesiąkniętym katolicyzmem bardzo trudno przychodzą do głowy jakieś alternatywy. Zwykle wybiera się pomiędzy byciem katolikiem a byciem tzw. niepraktykującym katolikiem. Rzadko kiedy ktoś podejmuje wysiłek, żeby pójść na plebanię i dokonać aktu apostazji.

312. Socjopaci... serio?

Do tej pory myślałam, że socjopaci to tylko w filmach, abo gdzieś na peryferiach miast, w zdegenerowanych dzielnicach. Upraszczam oczywiście, ale  sprowadza się to do tego, że do tej pory uważałam, że ludzie bez krztyny empatii to zaledwie promil ludzkości.
Zgodnie z tym co pisze Autorka, do wymienionej grupy osób można zaliczyć 4% społeczeństwa. Na dowód tego opisała wiele historii z mojego własnego życia. Każdy rozdział to kolejne moje zdziwienie.
Pożyczyłam tę książkę bliskiej mi osobie, bo jakimiś dziwnymi sytuacjami w pracy "dorobiła się"  stanów depresyjnych i lękowych, które teraz próbuje opanować wizytami u psychologa. Po przeczytaniu powiedziała mi, że to nie jest książka o mnie, tylko o niej i o jej życiu.
Puszczę tę książkę w obieg, może komuś jeszcze pomoże rozpoznać ludzi toksycznych wokół siebie. Nie zdradzę zbyt wiele z treści książki jeśli napiszę, że takich relacji nie można naprawić, trzeba je uciąć.

W każdym razie książkę polecam.

311. ...z popiołów.

Czytam ostatnio bardzo dużo.
Niestety nie wszystkim mogę się pochwalić, bo obok książek zacnych przerabiam różne czytadła.

ale im więcej czytam, tym mam większe wrażenie własnej ignorancji.

ostatnio na tapecie miałam "rozmowy" Illga, biografię Wandy Rutkiewicz, książkę i wywiad-rzekę z Martinem Pollackiem, "Ludzi na walizkach" Hołowni i całą serię książek Jodi Picoult.

Illg to najczęściej rozmowy z noblistami. Wszystkie ciekawe. Ludzie potrafią mieć fantastyczne życiorysy.

taki miała w sumie Wanda R. Potrafiła wyjść za lekarza po to, żeby mieć dobrze wyleczona nogę i możliwość organizacji wypraw w kraju spoza bloku komunistycznego. To jest determinacja!

Nie wiedziałam kto to jest Martin Pollack, gdyby nie przeczytany wywiad z nim. to ktoś podobny do Niklasa Franka, choć nie tak znerwicowany.

Natomiast Szymon Hołownia, mam wrażenie, za dużo wydaje książek, żeby móc je sensownie przemyśleć.

Jeśli ktoś z Was tu zajrzy i będzie chciał mi coś polecić lub polecić mi bloga literackiego, to chętnie taką rekomendację przeczytam.

Witam wszystkich po dłuższej przerwie!

310. O rutynie w Święta

Mój rodziciel spędzał u nas święta.
Nasze święta z Tatą zawsze wyglądają identycznie, ponieważ mój Tata ma przyzwyczajenia, których nie da się naruszyć.
Oznacza to, że gotuje to samo co roku, a w przerwach pomiędzy gotowaniem ogląda telewizję.
I tutaj zdziwienie:
dotychczasowy fan Rambo i Rocky'ego we wszystkich odsłonach utknął nam na czterogodzinnej epopei o niczym z Costnerem w roli głównej, następnie 4 godziny (w 2 ratach) spędził na gapieniu się na stetryczałych dziwaków kłócących się o babę.
a w przerwach śledził wojny magazynowe (to takie aukcje rupieci, których ludzie nie chcą i zostawiają je w setkach kontenerów po całych Stanach).

Lubię swojego Tatę, ale cierpliwości na jego nawyki, apodyktyczność i wstrętny nikotynowy nałóg starczyło mi akurat na te 4 dni, które u nas spędził.

a propos: czy ktoś zna jakiś dobry sposób na rzucenie palenia?
z tym że elektryczne papierosy, straszenie rakiem, miętówki i inne tabletki nie działają.

309. ...

Tę Wigilię i Święta spędzamy w domu. Sama przygotowuję Wigilię. Czekamy na fajnych gości, więc mam nadzieję, że się wszystko uda.
Kończy się wyjątkowo trudny dla nas rok, więc nie chcę się już niczym martwić.

Życzę wszystkim spokoju i miłości na te Święta.
Spędźcie je rodzinnie i wesoło.


308. O łatwowierności

Jakiś czas temu była u mnie znajoma. Uskarżała się na życie. Powiedziała, że nie ma co dzieciom dać jeść i w co je ubrać. Ot, przycisnęło, kryzys. Bieda.

Ja niewiele myśląc (sic!) dałam cynk znajomym mającym małoletnie dzieci i w krótkim czasie zgromadziłam stertę ubranek i czegoś tam jeszcze.
Czekałam na ostatnią paczkę, która miała dojść do mnie kurierem.
Doszła w środę, ale we wtorek znajoma kupiła sobie samochód.

Te rzeczy dalej u mnie leżą, nie odsyłam ich.
A nuż kto inny będzie ich potrzebował.

Zapraszam, można skorzystać.
Łatwo się mnie robi w konia!

307. Ponad stan

Apteka. Życiowa sytuacja.
Przede mną klientka podaje nazwy leków, których potrzebuje. 2 opakowania dostaje, w tym jedną maść rozgrzewająca. Dostaje rachunek na 208 zł. Jesteśmy we dwie+ pan za ladą, więc pytam:
- Co u licha jest takie drogie? Moja teściowa wydaje tyle na leki, ale wychodzi z pełną reklamówką.
- Szczepionka - Pani się uśmiecha i mówi, że ta szczepionka to jedno ukłucie zamiast zwyczajowych trzech, dlatego jest droższa.
- Drogie to -  mówię. I tyle, bo w myślach przeliczam ile szczepionek potrzebuje 1 dzieckox3dzieci dajmy na to i jak to się ma do najniższej krajowej.

Kupuje własną receptę, a tu o dziwo taniej sporo niż w aptece, gdzie kupowałam ten sam lek poprzednio.
- Dużo taniej niż poprzednio płaciłam - mówię - Chyba będę panu wierna - mrugam porozumiewawczo.
Dostaję w zamian grymas na gębie farmaceuty.
No tak, żadna ze mnie Gisele, żeby panowie reagowali z radością na moje frywolne żarty...

306. Wracam jakby nigdy nic

Bo właściwie to nic..

Stoję sobie w sklepie. Przebieram nogami, gdyż Pan ekspedient jest nieruchawy. A tu z drugiego końca sklepu podąża ku mnie chwiejnym krokiem mężczyzna w słusznym wieku.
Uśmiecha się do mnie szeroko i woła:

 - A czyjaś ty jest, biedronko???
Zwykle potraktowałabym go z buta, bo taki mam przykry charakter, ale wtedy roześmiałam się tylko i wyszłam ze sklepu.

I miałam świetny humor do końca dnia. Nie wiedzieć czemu.

305. Impresje filmowe

Doszło między nami do rozłamu.
Po tym jak mój Mąż po raz kolejny wolał wieczór spędzić na roztrząsaniu paktu Ribbentrop-Mołotow, a innym razem nakłoniony/zachęcony/zmuszony do oglądania ze mną filmu - usnął po 10 minutach, stwierdziłam co następuje:

FILMY OGLĄDAMY OSOBNO.
czytaj: mam dość czarno-białych filmów o nazistach, holokauście i oblężeniach.

Wczoraj obejrzałam "Tacy byliśmy" z 1973 roku z Barbrą Streisand i Robertem Redfordem.
zbyt odkrywczych refleksji chyba nie mam:
bardzo trudno jest rozejść się, mimo że się kocha i żyć dalej.

I drugi "Delikatność" z 2011 roku z Audrey Tautou.
cudny.
nie chcę zdradzać fabuły, ale pokazuje jak klasyfikujemy ludzi według schematów.
sposób w jaki główny bohater traktowany był przez otoczenie był niezwykły.

druga rzecz:
czy można zakochać się w mężczyźnie jeśli jest zupełnie nieatrakcyjny fizycznie?
jednak Marcus to nie Redford.


315. Quo vadis, ecclesia?

W ostatnim Tygodniku Powszechnym (26 sierpnia br.) jest duży artykuł na temat nadużyć seksualnych w Kościele Katolickim. Afera goni aferę,...