Afera goni aferę, co chwilę wyłażą kolejne akta, dochodzenia, tuszowane przenosiny księży, aborcje nastolatek, które zaszły w ciążę na plebanii, ciche ugody i wypłaty odszkodowań dla ofiar.
To szambo się jeszcze nie wylało, choć już dawno wielu miało nadzieję.
Takich spraw są tysiące, a w Kościele dalej nie ma systemu, który by tę patologię eliminował.
Do tej pory słyszy się o ogromnym wstydzie, żalu i współczuciu dla ofiar wygłaszanych w oświadczeniach hierarchów kościelnych, w odpowiedzi na skandal nagłośniony przez media.
Spójrzmy prawdzie w twarz: kogo obchodzi wstyd i smutek biskupa??
Reakcją na pedofilię nie ma być smutna mina podczas konferencji prasowej, a natychmiastowe wydalenie z Kościoła molestującego i jego zwierzchnika, który tuszował sprawę.
Zmiany zaprowadza obecny Papież, tyle że przy stałym oporze biskupim.
Kilka lat temu abp Wesołowski po wypłynięciu sprawy o nadużycia seksualne na Dominikanie został wydalony ze stanu duchownego i pozbawiony immunitetu.
Wkrótce po tym zmarł i został z pompą pochowany w rodzinnej miejscowości, w stroju duchownego (!).
a co dziś robi abp Paetz?
papież zalecił mu post i modlitwę.
nawet jeśli się do tego stosuje, to w luksusowych warunkach, z własną służbą.
Idziemy w kierunku laicyzacji, nie mamy wyboru.

