.
i już na zawsze w nim pozostają…
Lubię do nich wracać, zwłaszcza nocą, kiedy rysuję.
.
.
.
.
Marcel, mój wnuczek, ma obecnie 8 lat. Uczy się w edukacji domowej, bo żadna znana nam szkoła w Warszawie nie potrafi stworzyć mu odpowiednich warunków. Marcel jest nadwrażliwy i ma problemy z przyswojeniem nadmiaru bodźców, jakie go otaczają. Trudno mu się odnaleźć w sytuacjach społecznych. Komunikuje się w specyficzny sposób, przez co osoby, które rzadko go widzą, zwykle nie mogą złapać z nim kontaktu. Często czuje napięcie, lęk i wtedy mówi ciągle o tym samym lub niszczy przedmioty. Praktycznie nie ma żadnych kolegów wśród swoich rówieśników.
Jednak nie martwi nas to wszystko tak bardzo jakby wynikało z tego opisu. Głównie dlatego, że jeszcze kilka lat temu było dużo gorzej. Od kiedy u Marcela w wieku 3 lat zdiagnozowano autyzm, zrobił on naprawdę ogromne postępy w rozwoju. Nauczył się mówić, ubierać, obsługiwać komputer, pisać literki i segregować śmieci. Jest bardzo ciekawy świata, ma fotograficzną pamięć. Lubi matematykę, mapy, kosmos i wulkany. Jeśli dalej będzie w takim tempie opanowywał nowe umiejętności, jest spora nadzieje, że za kilka(naście) lat dogodni swoich rówieśników i poradzi sobie w dorosłym życiu. To wszystko naturalnie nie dzieje się samo, a jest zasługą wielu godzin ćwiczeń i zajęć terapeutycznych. Marcel wciąż potrzebuje terapii logopedycznej, psychologicznej, integracji sensorycznej i treningu umiejętności społecznych. Część z tych zajęć udaje nam się zorganizować bezpłatnie, ale wiele z nich kosztuje. Środki z subkonta w Fundacji (zasilane głównie wpływami z 1% podatku) są dla nas sporą o wsparcie Marcela w rozwoju pomocą i pozwalają sfinansować część zajęć terapeutycznych. Dlatego jak co roku zwracamy się do wszystkich znajomych i nieznajomych o wsparcie Marcela w jego rozwoju.
Wystarczy na formularzu PIT w polu 124. wpisać „Numer KRS: 0000037904 ”, w polu 126. „Cel Szczegółowy: 1% 13848. : Marcel Dzięgielewski ”, a w polu 127 postawić krzyżyk. (instrukcja w załączeniu). Fundacja refunduje koszty zajęć edukacyjnych i terapeutycznych tylko na podstawie przedstawionych faktur lub ze zgromadzonych środków finansuje terapie, które sama prowadzi, wiec możecie być pewni, ze przekazane pieniądze trafią prosto do Marcela.
Za wszystkie “procenty” przekazane Marcelowi będziemy bardzo wdzięczni 🙂
.
.
Choć może z początku nie podoba nam się to,
co nas spotyka, z czasem dziękujemy losowi,
że skierował nasze kroki w tym a nie innym kierunku.
Tak było właśnie ze mną.
Nazwałam ten post ” Sercem rysowani”,
bo… po prostu, tak było, tak jest…
gdy myślę o postaciach z moich rysunków.
.
Bo… gusław 🙂
Lwy narysowane dla mojego serdecznego kumpla Andrzeja
.
Tak zaczyna się świetny artykuł Anny Czarneckiej,
terapeuty i coacha w Inner Garden.
Pozwoliłam go sobie udostępnić, bo naprawdę
warto go przeczytać.
.
.
Viola Małecka – Autoportret z niebieską piłką
.
U mnie lato zawitało… przecudna pogoda.
Siedziałam sobie na balkonie, kiedy zapukał mój sąsiad,
znaczy się współlokator, też artystyczna dusza, pisze książkę,
na jesieni ma być wydana. Miał ochotę pogadać, w trakcie
rozmowy poruszył po raz kolejny temat dotyczący mnie.
Chodzi o wernisaż, nie tylko on ale i pozostali mieszkańcy
domu namawiają mnie bym wystawiła swoje prace.
W budynku obok, który też należy do mojego gospodarza jest
duża sala wystawowa z bardzo dobrym światłem i właśnie
tam byłby ten wernisaż.
Krzysiek rozpostarł przede mną swoją wizję imprezy.
Oczywiście twierdzi, że samo pokazanie to mało, że powinno
być połączone z poezją śpiewaną… i to w moim wykonaniu.
Słyszał mnie, więc mam nadzieję, że wie co mówi.
Początkowo podchodziłam do tego bez jakiegoś specjalnego
entuzjazmu ale w trakcie rozmowy zapalił tą iskierkę
i pomyślałam… dlaczego nie..?
Wychodząc, powiedział, zrób to dla siebie… pomyśl…
bo ja już więcej ciebie namawiał nie będę ale jeśli się zdecydujesz,
to we wszystkim ci pomożemy.
Teraz siedzę i myślę… i coraz bardziej mi się ten pomysł podoba.
.
.
.
Od pewnego czasu przestałam
sobie wyrzucać /kiedyś to robiłam/
że… cokolwiek powinnam.
Powinnam… myślałam – wrócić do rysowania…
powinnam… coś wreszcie napisać na blogu…
powinnam… posprzątać, umyć włosy, zadzwonić do…
powinnam… pójść na spacer, bo pogoda piękna a ja w domu…
powinnam… być radosna, nie smucić się, zapomnieć…
Na wszystko musi przyjść czas, moment,
w którym poczuję tą nagłą i nieodpartą potrzebę.
To żyć… dla siebie… dla innych… dla świata…
.
.