<?xml version="1.0" encoding="utf-8"?>
<rss version="2.0" xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/" xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/" xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/" xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/">
<channel>
<title>VICE</title>
<link>http://www.vice.com</link>
<description><![CDATA[ RSS feed for VICE.com
]]></description>
<language>pl</language>
<pubDate>Thu, 28 Jul 2016 20:05:20 +0200</pubDate>
<atom:link rel="self" href="http://www.vice.com/pl/rss" type="application/rss+xml"></atom:link>
<image><title>VICE </title>
<link>http://www.vice.com/pl/</link>
<url>http://www.vice.com/assets/images/vice/og/og-image.jpg</url>
</image>
<item>
<title>Polscy rysownicy komiksów mówią, co powinniście przeczytać</title>
<link>http://www.vice.com/pl/read/polscy-rysownicy-komiksow-mowia-co-powinniscie-przeczytac</link>
<pubDate>Thu, 28 Jul 2016 08:34:00 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[„Jak ktoś nie zakocha się w komiksach po tej popkulturowej karuzeli, to inną metodą jest chyba tylko przymus" – poznaj listę tytułów, od których najlepiej zacząć czytać historie w obrazkach
]]></description>
<enclosure url="http://vice-images.vice.com/images/articles/meta/2016/07/28/polscy-rysownicy-komiksow-mowia-co-powinniscie-przeczytac-1469697407.jpg" type="image/jpg" length="2000"></enclosure>
<content:encoded><![CDATA[<p><sub></sub>Komiksy – dzisiaj potrzebuję kilku półek z Ikei, żebym pomieścił ogrom tej cudnej makulatury, którą zbieram nieprzerwanie od dziecka. Moja dziewczyna uśmiecha się z politowaniem, gdy pokazuje jej pożółkłe strony jakichś archiwalnych egzemplarzy, tłumacząc, że to w tym numerze Batman prawie zginął, ale prawie – bo zginąć przecież nie może. Rodzice pukają się w głowę, mówiąc, że już dawno miałbym samochód, gdyby nie wydawanie kasy na komiksy. Albo dwa samochody.
</p><p class="">Nie rozumieją więzi, jaka mnie łączy z tymi historiami w obrazkach, chociaż będąc szczerym – dla mnie także jest ona zagadką. Wiem tylko, że dzięki komiksom z pewnością jestem ciekawszą osobą, a może i lepszym człowiekiem. Tak się dzieje, gdy za wzorce do naśladowania masz super postaci, które nie są dupkami, jak większość otaczających cię ludzi.
</p><p class="">Jeżeli spytalibyście mnie, który komiks polecam wziąć do przeczytania jako pierwszy, z miejsca wymieniłbym przynajmniej 10 tytułów – w zależności od waszego poczucia humoru, jego braku, pory dnia lub pogody. Chociaż osobiście największym sentymentem wciąż darzę tytuł, od którego zaczęła się moja zajawka – jeden z tysięcy egzemplarzy o przygodach Batmana, wydawanych w Polsce przez TM-Semic. Dla kogoś był pewnie niczym nie wyróżniającym się zeszytem. Dla mnie było w w nim wszystko: strach, smutek, heroizm, tajemnica i mroczne zwycięstwo. Hej, miałem wtedy 8 lat, ok?</p><p class="photo-credit has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images/2016/07/28/polscy-rysownicy-komiksow-mowia-co-powinniscie-przeczytac-body-image-1469706565.jpg?resize=*:*&output-quality=75" data-original-width="973" data-original-height="646" data-model-id="209295" data-path="images/content-images/2016/07/28/" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/28/" data-image-filename="polscy-rysownicy-komiksow-mowia-co-powinniscie-przeczytac-body-image-1469706565.jpg" class="vmp-image"><br>Zdjęcie autora tekstu.
</p><p>Komiks wciąż jednak postrzega się jako produkt gorszej kategorii, kulturę niższych lotów – kolorowy banał i płytkość przekazu. Oczywiście mógłbym teraz tłuc przez następne linijki o tym, że to nieprawda, bo każdy znalazłby w tym medium coś dla siebie – chociaż to wszystko będzie tylko zdaniem czytelnika, fana. A jest tyle tytułów, które mógłbym wam polecić, jako fan (przynajmniej 10, jak wspomniałem). Dlatego postanowiłem zapytać polskich twórców komiksów, od jakiego komiksu najlepiej zacząć ich czytanie.
</p><p><strong>Karol „KRL" Kalinowski </strong>– <em>Autor prac m.in. w zinie „Koks" czy kultowym magazynie „Produkt". Twórca komiksu „Yoel".</em>
</p><p>Podszedłem do biblioteczki z myślą, że wyciągnę jakiś tytuł-pomnik, żeby taki komiksowy prawiczek dostał toną brązu na dzień dobry, albo coś, co mnie samego zaraziło miłością do opowieści obrazkowych. Kiedy latałem wzrokiem po grzbietach, doszło do mnie, że nie tędy droga. Te „wielkie" pozycje mogą zrazić nowych czytelników, a moje pierwsze komiksy czytałem jako cztero-pięciolatek i to, że u mnie działają sentymentalnie, niekoniecznie poruszą innych. Zrezygnowałem też z klucza – „niesamowita fabuła" albo „fantastyczna grafika", bo dobre historie i dobre rysunki nie są zależne od medium, a po prostu od wyobraźni autorów. Na rozpoczęcie przygody z komiksami poleciłbym komiks, który pokazuje fantastyczne możliwości, jakie niesie ta forma; historię, która mogła być opowiedziana w pełni jedynie przy pomocy kadrów, a przy tym jest to pozycja lekka, zabawna, przyjemna, przewrotna i krótka (co może być zaletą podczas lektury pierwszego komiksu).
</p><p class="photo-credit has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/28/polscy-rysownicy-komiksow-mowia-co-powinniscie-przeczytac-body-image-1469697473-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75" data-original-width="2000" data-original-height="1401" data-model-id="209201" data-path="images/content-images/2016/07/28/" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/28/" data-image-filename="polscy-rysownicy-komiksow-mowia-co-powinniscie-przeczytac-body-image-1469697473.jpg" class="vmp-image"><br>Autor: KRL. Więcej jego prac znajdziecie <a href="http://krlcomics.blogspot.com/" target="_blank">tutaj</a>
</p><p>Przed Państwem <em>Gang Hemingwaya</em> Jasona. Oto klepiący biedę, rysownicy komiksów: Ernest Hemingway, F. Scott Fitzgerald, Ezra Pound i James Joyce wpadają na pomysł zorganizowania rabunkowego napadu z użyciem broni palnej. Warto dodać, że bohaterowie to antropomorficzne zwierzęta. Jak ktoś nie zakocha się w komiksach po tej popkulturowej karuzeli, to inną metodą jest chyba tylko przymus. Z użyciem broni palnej.
</p><p><strong>Grzegorz Pawlak </strong>– <em>autor rysunków m.in. w albumach „Profesor Andrews", „Postapo - Antologia" oraz w „Fest".</em>
</p><p class="photo-credit has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/28/polscy-rysownicy-komiksow-mowia-co-powinniscie-przeczytac-body-image-1469697608-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75" data-original-width="1273" data-original-height="1800" data-model-id="209203" data-path="images/content-images/2016/07/28/" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/28/" data-image-filename="polscy-rysownicy-komiksow-mowia-co-powinniscie-przeczytac-body-image-1469697608.jpg" class="vmp-image"><br>Autor: Grzegorz Pawlak. Więcej prac znajdziecie <a href="http://gip-bw.blogspot.com/" target="_blank">tutaj</a>
</p><p>Czytam głównie komiksy kryminalne (<em>100 Naboi</em>, <em>Sin City</em>), a także z pogranicza fantastyki i horroru (<em>Hellboy</em>). Nie stronię również od historii z superbohaterami. Moje bodajże pierwsze dojrzałe zetknięcie z komiksem to jeden z albumów <em>Thorgala</em>. Mimo że wtedy głównie czytałem <em>Donaldy</em> (choć Batman również pojawiał się od czasu do czasu). Pierwsze kilka albumów z wydawnictwa Orbita przyniósł mi mój tato pewnego pięknego dnia (choć w sumie był to już chyba wieczór) od swojego znajomego. Dla mnie te komiksy to było objawienie. Najbardziej w pamięć wpisał mi się album <em>Łucznicy</em>, który na długo stał się moim ulubionym komiksem. Polecam <em>Thorgala</em> nie tylko dlatego, że posiada świetne ilustracje autorstwa Grzegorz Rosińskiego, ale również ciekawych bohaterów. A poza tym radzę pomyśleć, jaki lubimy gatunek historii, a na pewno w komiksie znajdziemy coś dla siebie.
</p><p><strong>Nikodem Cabala</strong> – <em>autor </em><em>prac m.in. w albumach „Piekielne Wizje", „Człowiek w próbówce". Rysownik serii „BiOCOSMOSIS", której dwa albumy opublikował amerykański magazyn komiksowy „Heavy Metal". Ilustrator w „Nowej Fantastyce".</em>
</p><p>Może zacznę od tego, że polecając jakiś komiks laikowi, mam tu na myśli osobę dorosłą: kogoś, kto nigdy tak naprawdę z komiksem nie miał do czynienia i postrzega go jedynie jako pozbawioną głębszych treści, infantylną rozrywkę głównie skierowaną do dzieci. Takiemu komuś starałbym się podsunąć coś, co przełamałoby ten stereotyp. Bo nawet jeśli nie uda mi się go do tej formy przekazu przekonać, to przynajmniej chciałbym nieco poszerzyć jego postrzeganie tego medium. Dla mnie taką właśnie pozycją jest <em>Kobieta mego życia, kobieta moich snów</em> autorstwa Pedro Brito i Joao Fazenda.
</p><p class="photo-credit has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/28/polscy-rysownicy-komiksow-mowia-co-powinniscie-przeczytac-body-image-1469697716-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75" data-original-width="1000" data-original-height="750" data-model-id="209204" data-path="images/content-images/2016/07/28/" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/28/" data-image-filename="polscy-rysownicy-komiksow-mowia-co-powinniscie-przeczytac-body-image-1469697716.jpg" class="vmp-image"><br>Autor: Nikodem Cabala. Więcej prac znajdziecie <a href="http://nikodemcabala.deviantart.com/" target="_blank">tutaj</a><br>
</p><p>Dlaczego? Przede wszystkim dlatego, że na początku sam potraktowałem ten komiks stereotypowo. Dałem się zwieść pozorom i uznałem, że nie warto tracić czasu na coś, co jest tak surowo i niedbale narysowane. I tu pojawiła się Iwona Pietrasik, wydawca tego komiksu, która dosłownie podsunęła mi ten komiks pod nos i powiedziała: „Masz, czytaj!" Chwała jej za to i dozgonna wdzięczność. Dopiero po przeczytaniu go zrozumiałem, jak wiele straciłbym, gdybym nadal myślał o nim przez pryzmat rysunków – a te po lekturze nabrały odpowiedniego, głębszego wymiaru.
</p><p>Najprościej rzecz ujmując: scenariusz i rysunki świetnie się tutaj uzupełniają, stanowią spójną całość, dzięki czemu, co prawda w sposób surowy i uproszczony, ale doskonale ilustrują tę historię. A sama historia również nie jest wyjątkowa: nie mamy tu nic poza problemami w relacjach, związku, życiu, pracy, a zatem codziennością opowiedzianą w prosty i wyrazisty sposób, przy tym całość zwieńczona jest happy endem. Ale pomimo to, jest to jeden z tych komiksów, które zrobiły na mnie naprawdę duże wrażenie.
</p><p>Oczywiście takich tytułów jest więcej, ale ten jeden szczególnie przypadł mi do gustu. Przekonałem się, że czasem warto dać szansę czemuś, co niekoniecznie mieści się w naszym wyobrażeniu na dany temat. Dlatego nieśmiało łudzę się, że poza mną również znajdzie się ktoś, kto doceni ten komiks i co za tym idzie, zmieni nieco swoje nastawienie do tego medium.
</p><p><strong>Łukasz Kowalczuk </strong>– <em>autor </em><em>m.in. zinów „Nienawidzę Ludzi", „Szlamu Król", „Violent Skate Bulldogs" oraz książki „TM-Semic - największe komiksowe wydawnictwo lat 90. w Polsce". Twórca albumu „Vreckless Vrestlers".</em>
</p><p>Jeśli chodzi o moje typy, to dorosłym polecam <em>Watchmen</em>, a dzieciakom komiksy Tomka Samojlika. <em>Watchmen</em> było pierwszym komiksem, który kupiłem po kilkuletnim rozbracie z historyjkami obrazkowymi. Pożyczam go znajomym, którzy dużo czytają, ale rzadko lub w ogóle nie sięgają po komiksy. To świetnie opowiedziana i narysowana historia, która udowadnia, że można stworzyć dzieło mądre, przygnębiające, a jednocześnie zapewniające rozrywkę na najwyższym poziomie. Dodatkowo rzecz jest o superbohaterach, więc to taki policzek na odmulenie dla ludzi, którzy uważają, że trykociarze to wyłącznie głupie kinowe blockbustery.
</p><h2>Tylko dobrze opowiedziane historie. Polub nasz <a href="https://www.facebook.com/VICEPolska/?fref=ts" target="_blank">nowy fanpage</a> VICE Polska</h2><p>Myślę, że ekranizacja była dobra do momentu, w którym realizatorzy zaczęli dłubać przy scenariuszu. Jestem zdania, że <em>Watchmen</em> powinno być zekranizowane w skali 1:1. W przypadku tego komiksu jakiekolwiek wariacje są niepotrzebne - to nie jest <em>Batman</em>, którego przygody tworzyło kilkuset twórców. <em>Before Watchmen</em> ? Sprawdziłem dwa czy trzy zeszyty i zapomniałem. Nic porywającego. Wiem, że postaci Moore'a zostały ostatnio wplecione w kolejne „odrodzenie" uniwersum DC. To świadczy o niesłabnącej sile tego tytułu (no i, niestety, o słabości scenarzystów).
</p><p class="photo-credit has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images/2016/07/28/polscy-rysownicy-komiksow-mowia-co-powinniscie-przeczytac-body-image-1469697862.png?resize=*:*&output-quality=75" data-original-width="800" data-original-height="800" data-model-id="209205" data-path="images/content-images/2016/07/28/" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/28/" data-image-filename="polscy-rysownicy-komiksow-mowia-co-powinniscie-przeczytac-body-image-1469697862.png" class="vmp-image"><br>Autor: Łukasz Kowalczuk. Więcej prac znajdziecie <a href="http://lukaszkowalczuk.com/" target="_blank">tutaj</a>
</p><p><a href="http://lukaszkowalczuk.com/" target="_blank"></a>Dzieła Tomka Samojlika to z kolei produkcje przygodowo-edukacyjne na najwyższym poziomie, które mogą umknąć rodzicom w zalewie generycznej papki. Byłoby pięknie, gdyby komiksy o zwierzakach z Puszczy Białowieskiej trafiły na stoiska pocztowe straszące comicsansowym paździerzem. Zresztą mogłoby tam trafić mnóstwo świetnych książek dla najmłodszych, mamy teraz klęskę urodzaju w tym temacie. Wiem, że hasło „bawiąc uczy" jest wyświechtane, ale naprawdę pasuje do sagi o Ryjówkach czy <em>Ostatniego Żubra</em>. Myślę też (choć mam nadzieję, że jestem w błędzie), że dzisiaj dzieciaki mogłyby mieć problem z przyswojeniem Kajka i Kokosza czy Tytusów. Dlatego Samojlik.
</p><p><strong>Jakub Rebelka </strong>– <em>autor prac m.in. w albumach „Element Chaosu", „Dick4Dick. Harem Zordaxa" oraz „La Cité des Chiens" .</em>
</p><p>Komiks to idealne medium do tworzenia alternatywnych światów, potrzebna jest wyobraźnia autorów, ich zaangażowanie i dobry wydawca. W przypadku książek zawsze istnieje ryzyko, że każdy czytelnik „widzi" coś innego czytając ten sam tekst, a filmy potrzebują ogromnych nakładów finansowych. Amerykanie już dawno zdali sobie z tego sprawę i traktują komiks jak pierwsze ogniwo łańcucha produkcji. Historia, która dobrze poradzi sobie jako komiks, ma szansę stać się filmem. Komiks to gotowy storyboard z kostiumami, dekoracjami, konceptami postaci. Możliwości tego medium są nieograniczone.
</p><p class="photo-credit has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images/2016/07/28/polscy-rysownicy-komiksow-mowia-co-powinniscie-przeczytac-body-image-1469697926.jpg?resize=*:*&output-quality=75" data-original-width="914" data-original-height="646" data-model-id="209206" data-path="images/content-images/2016/07/28/" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/28/" data-image-filename="polscy-rysownicy-komiksow-mowia-co-powinniscie-przeczytac-body-image-1469697926.jpg" class="vmp-image">Autor: Jakub Rebelka. Więcej prac znajdziecie <a href="http://shzrebelka.tumblr.com/" target="_blank">tutaj</a>
</p><p>Pamiętam, jak w 92. roku mój ojciec kupił mi magazyn „Komiks Fantastyka" z czwartą częścią cyklu <em>W poszukiwaniu ptaka czasu</em> (scen. Serge La Tendre, rys. Regis Loisel). To komiks, który przenosi nas do zupełnie innego wymiaru, ma niewiele wspólnego z naszym światem, pozwala wyobraźni pracować. Rysunki Loisela mają w sobie magię, postacie są żywe, a opowieść wciąga bez reszty. Historie można określić mianem „fantasy", ale to bardzo specjalne francuskie fantasy z najwyższej półki. Polecam wszystkim.
</p>
]]></content:encoded>
<guid isPermaLink="false">http://www.vice.com/555203</guid>
<media:thumbnail url="https://vice-images.vice.com/images/articles/meta/2016/07/28/polscy-rysownicy-komiksow-mowia-co-powinniscie-przeczytac-1469697407.jpg"></media:thumbnail>
<dc:creator>Paweł Mączewski</dc:creator>
<media:category>culture</media:category>
<category>culture</category>
</item>
<item>
<title>VICE Special: Poznaj prawdziwego Dona Drapera z „Mad Men”</title>
<link>http://www.vice.com/pl/video/poznaj-prawdziwego-dona-drapera-z-mad-men</link>
<pubDate>Thu, 28 Jul 2016 09:37:00 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[George Lois współtworzył najgłośniejsze kampanie reklamowe. Dzięki jego pomysłom początkujące firmy wyrastały na gigantów. Czasem uważa się go za inspirację dla postaci Dona Drapera
]]></description>
<enclosure url="http://vice-images.vice.com/images/articles/meta/2016/07/28/poznaj-prawdziwego-dona-drapera-z-mad-men-1469699346.jpg" type="image/jpg" length="900"></enclosure>
<content:encoded><![CDATA[<p>Don Draper to zdecydowanie fikcyjna postać: zabójczo przystojny, nieziemsko utalentowany kobieciarz i przy tym alkoholik, który nie panuje nad swoimi odruchami. Byliśmy ciekawi, czy za głównym bohaterem serialu <em>Mad Men</em> kryje się człowiek z krwi i kości. Tak trafiliśmy na George'a Loisa.</p><p>Jako jeden z przywódców Kreatywnej Rewolucji lat 60. Lois współtworzył słynną kampanię reklamową „I Want My MTV" i bezpośrednio przyczynił się do sukcesu takich gigantów jak Xerox i Tommy Hilfiger. Zaprojektował również 92 okładki dla kultowego magazynu „Esquire". Czasem uważa się go za inspirację dla postaci Dona Drapera, jednak pomiędzy dwoma asami reklamy widać wyraźne różnice. Oto George Lois i jego historia.</p>
]]></content:encoded>
<guid isPermaLink="false">http://www.vice.com/555218</guid>
<media:thumbnail url="https://vice-images.vice.com/images/articles/meta/2016/07/28/poznaj-prawdziwego-dona-drapera-z-mad-men-1469699346.jpg"></media:thumbnail>
<dc:creator>VICE Staff</dc:creator>
<media:category>culture</media:category>
<category>culture</category>
</item>
<item>
<title>​Obowiązek rejestracji kart sim raczej nie ochroni nas przed terroryzmem</title>
<link>http://www.vice.com/pl/read/rejestracja-numerow-telefonow</link>
<pubDate>Thu, 28 Jul 2016 08:44:00 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Od poniedziałku nie możesz anonimowo kupić karty sim do telefonu. „Jestem  przekonany, że osoby, które chcą dokonać zamachu terrorystycznego są w stanie obejść to ograniczenie i zatrzeć po sobie ślad" – mówi ekspert Fundacji Panoptykon
]]></description>
<enclosure url="http://vice-images.vice.com/images/articles/meta/2016/07/28/rejestracja-numerow-telefonow-1469698967.jpg" type="image/jpg" length="1920"></enclosure>
<content:encoded><![CDATA[<p>W tym tygodniu po polskich mediach przetoczyła się burza związana z obowiązkiem rejestracji kart typu prepaid. Zgodnie z <a href="http://www.vice.com/pl/read/wszystko-co-musisz-wiedziec-o-nowej-ustawie-antyterrorystycznej" target="_blank">ustawą antyterrorystyczną</a> od 25 lipca anonimowy zakup starterów typu prepaid powinien być utrudniony. Poszedłem sprawdzić, jak to działa w praktyce.
</p><p>– Dzień dobry. Poproszę starter za piątaka – zacząłem w pierwszym kiosku.<br>– Proszę bardzo.
</p><p>Zapłaciłem i wyszedłem pełen mieszanych odczuć co do działania ustawy w praktyce. Pani obsługująca mnie zachowywała się jakby w ogóle nie miała pojęcia o wejściu nowych zapisów w życie – albo świadomie pozostawiła mnie na pastwę losu. W kolejnym kiosku sytuacja się powtórzyła z tą różnicą, że gdzieś między zapłaceniem, a chwilę przed wyjściem ze sklepu usłyszałem:<br>– Aaa, no i pan pamięta o rejestracji, bo ten, wyłączy się za tydzień telefon.
</p><h2>Dla tych, którzy nie lubią być podglądani. Polub <a href="https://www.facebook.com/VICEPolska/?fref=ts" target="_blank"> fanpage</a> VICE Polska, żeby być z nami na bieżąco</h2><p>Mogę się cieszyć, że w ogóle zostałem poinformowany o potrzebie rejestracji, –szkoda, że po tym jak zostawiłem pieniądze w punkcie. W trzecim kiosku było bardzo podobnie tylko, że czas na rejestrację wydłużył się z tygodnia do miesiąca. Po włożeniu karty do telefonu nie otrzymałem niestety żadnej informacji, że numer powinien zostać zarejestrowany. Otrzymałem za sms-a od operatora z kawałem, czyli można powiedzieć, że wszystko działało normalnie.
</p><p>Udałem się do salonu jednego z największych operatorów na rynku. Po tradycyjnym odczekaniu 30 minut w kolejce, usiadłem przy biurku poprosiłem o najtańszy starter. Przy wydawaniu pani rzuciła:<br>– Proponuję zarejestrować numer, dostanie pan dzięki temu spory bonus .<br>– A to karta będzie działać bez rejestracji?
</p><p>W tym momencie po twarzy ekspedientki przemknął grymas połączonego „znowu zapomniałam" i „trochę mi głupio, nie wiem co robić" z niewielką dawką „o kurwa". <br>– Oczywiście, że nie. Rejestracja jest obowiązkowa i niezbędna do działania.
</p><p>Pani poprosiła mnie o dowód osobisty i sam proces przebiegł niezwykle sprawnie. Nie było żadnego dokumentu przede mną do wypełnienia. Pani po prostu wklepała sobie wiadome dane do systemu. Nie wiem, kto je pozna i w jaki sposób zostaną wykorzystane.
</p><p>W liceum prawie że nosiłem czapkę foliową w obawie przed inwigilacją, a moją osobistą wyrocznią  co do tego, na co uważać w sieci była <a href="https://panoptykon.org/" target="_blank">fundacja Panoptykon</a>. Dlatego skontaktowałem się z ich ekspertem Wojciechem Klickim – prawnikiem specjalizującym się w nadzorze i monitoringu – by pomógł zrozumieć mi co się dzieje.
</p><p><strong>VICE: Natrafiłem na sporo różnych przygód w trakcie kupowania staterów po wejściu ustawy. Jak to powinno wyglądać? Gdy kupuję ten starter on powinien działać czy nie powinien działać po wyjściu z kiosku?<br></strong><strong>Wojciech Klicki: </strong>Muszę panu powiedzieć, że sam też dokonałem pewnego eksperymentu, bo byłem ciekaw, jak wygląda sytuacja. I okazało się, że w kiosku, w którym normalnie startery były do kupienia, mają specjalny system sprzedaży kart. Można je po prostu kupić lub kupić i od razu zarejestrować swoje dane. Został tutaj przyznany klientom wybór, chociaż w tym pierwszym scenariuszu nie obeszłoby się bez późniejszej wycieczki do salonu operatora i podania swoich danych. Tak też wszystko byłoby pięknie, lecz okazało się, że system odmówił posłuszeństwa i nie ma możliwości natychmiastowego zarejestrowania karty: pozostała tyko ścieżka dwustopniowa. Kupno karty w jednym miejscu i rejestracja w drugim.
</p><p><strong>A jak powinno być?<br></strong>Aby zrealizować cele ustawodawcy powinno się stopniowo dojść do sytuacji, w której do wszystkich kart przedpłaconych istnieje możliwość przypisania konkretnej osoby. To proces dwustopniowy, bo zaczął obowiązywać jego pierwszy etap, czyli ograniczenie możliwości anonimowego zakupu karty, a nowe karty mają być już przypisane do konkretnych osób. Drugi krok i tak na prawdę najbardziej przełomowy, nastąpi 1 lutego przyszłego roku, kiedy już dzisiaj funkcjonujące karty prepaid, które nie są zostaną zarejestrowane, przestaną działać. A więc to jest ostateczny termin na rejestrację kart przez osoby, które dzisiaj z nich korzystają.
</p><p><strong>Ja dziś w kiosku zostałem poinformowany, że taka karta będzie działać przez tydzień, a gdzieś indziej, że przez miesiąc.<br></strong> Widzi pan, problem polega na tym, że ustawodawca tworzył ustawę „antyterrorystyczną" – przepisy, o których mówimy, były tworzone w celu walki z terroryzmem. Skutek jest taki, że ustawodawca nie pochylił się nad takimi szczegółami, jak procedury, jakimi mają kierować się operatorzy przy realizacji nowego obowiązku. A dostali oni bardzo mało czasu, by się do jego realizacji przygotować. Efektem są opisane przez pana rozbieżności. Są one pokłosiem braku przejrzystości przepisów w tym obszarze.
</p><p><strong>A jak pan ocenia zapisy tej ustawy?<br></strong>Bardzo krytycznie – liczne wady nie są rekompensowane żadnymi korzyściami. Po stronie strat mamy bowiem niewątpliwe ograniczenie prywatności wynikające z konieczności zarejestrowania kart. Nagle operatorzy uzyskają na nasz temat znacznie więcej informacji, niż mieli dotychczas. Niektórzy z nas mogli chcieć utrzymywać pewne kontakty anonimowo, więc to także kolejna niedogodność. Po stronie wad mamy też ryzyko związane z bezpieczeństwem danych osobowych. Nie mam pewności, czy w małym kiosku moje dane będą należycie chronione. Są to nie byle jakie dane osobowe: to np. numer dowodu – informacje, które pozwalają wziąć na kogoś kredyt.
</p><p>Nie wspominam już o tym, że zostaliśmy zmuszeni do podawania informacji, do których następnie w arbitralny i zupełnie niekontrolowany sposób uzyska policja i liczne służby specjalne. Dodatkowe zastrzeżenie to utrudnienie prowadzenia działalności operatorom wirtualnym, internetowym. To ci, którzy – w przeciwieństwie do największych potentatów – nie mają swoich salonów potrzebnych do weryfikacji kart, które sprzedają głównie przez Internet. Te firmy będą musiały oprzeć swoją działalność na weryfikacji przeprowadzanej głównie w kioskach, a jak widać z mojego doświadczenia, ten system bywa nieskuteczny.
</p><p><strong>Czy są zatem jakieś korzyści?</strong> <br>To jest bardzo kontrowersyjne, ale w mojej ocenie nie ma. Dlaczego? Otóż zdaniem ustawodawcy rejestracja kart prepaid jest niezbędna do przeciwdziałania terroryzmowi. Jestem jednak głęboko przekonany, że osoby, które chcą dokonać zamachu terrorystycznego są w stanie obejść to ograniczenie i zatrzeć po sobie ślad. Na przykład kupując kartę na podstawioną osobę (tzw. „słupa"), kradnąc taki telefon albo wreszcie przywożąc go z zagranicy.
</p><p><strong>No właśnie, a jak wygląda sytuacja w innych państwach?</strong> <br>Faktycznie w wielu państwach istnieje obowiązek rejestracji kart typu prepaid, ale należy dodać (o czym zapominali autorzy tej ustawy) , że równocześnie dostęp służb do tych danych podlega kontroli. To znaczy, że obywatele mają obowiązek rejestracji karty, ale z drugiej strony mają pewność, że te informacje nie będą w sposób dowolny, arbitralny pobierane przez służby, bo ktoś spoza służb trzyma nad tym piecze – kontroluje, żeby funkcjonariusze nie grzebali w tych danych do woli, a tylko wtedy, gdy to potrzebne. W Polsce takiego organu nie ma i w tym różnimy się od państw, w których obowiązuje konieczność rejestracji kart typu prepaid. A i tak nie istnieje we wszystkich państwach -- u naszych południowych sąsiadów takiego obowiązku nie ma.
</p>
]]></content:encoded>
<guid isPermaLink="false">http://www.vice.com/555215</guid>
<media:thumbnail url="https://vice-images.vice.com/images/articles/meta/2016/07/28/rejestracja-numerow-telefonow-1469698967.jpg"></media:thumbnail>
<dc:creator>Paweł Planeta</dc:creator>
<media:category>tech</media:category>
<category>tech</category>
</item>
<item>
<title>„Stranger Things” to przerażająco dobre ujęcie nostalgii za latami 80.</title>
<link>http://www.vice.com/pl/read/stranger-things-przerazajaco-dobre-ujecie-nostalgii-za-latami-80</link>
<pubDate>Thu, 28 Jul 2016 06:00:00 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Netflix przygotował dla nas kolejne arcydziełko, tym razem w postaci mrocznej, fantastycznej opowieści o kilku dzieciakach ze stanu Indiana
]]></description>
<enclosure url="http://vice-images.vice.com/images/articles/meta/2016/07/27/stranger-things-przerazajaco-dobre-ujecie-nostalgii-za-latami-80-1469654370.png" type="image/png" length="1000"></enclosure>
<content:encoded><![CDATA[<p class="has-image"><img class="vmp-image" data-image-filename="stranger-things-przerazajaco-dobre-ujecie-nostalgii-za-latami-80-body-image-1469654545.png" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/27/" data-path="images/content-images/2016/07/27/" data-model-id="209017" data-original-height="668" data-original-width="1000" src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/27/stranger-things-przerazajaco-dobre-ujecie-nostalgii-za-latami-80-body-image-1469654545-size_1000.png?resize=*:*&output-quality=75"></p><p class="photo-credit">Zdjęcia dzięki uprzejmości <span class="hiddenSpellError">Netflix. <br></span></p><p><em><strong>Uwaga: artykuł zawiera umiarkowane spoilery serialu.</strong></em><br></p><p>Idąc
 drogą życia, przechodzimy przynajmniej przez trzy różne światy: 
dzieciństwo, trudy okresu dojrzewania i zagmatwaną dorosłość. Dzieci w 
bardzo szczególny sposób postrzegają otaczający je świat, posługując się
 drogowskazami zaczerpniętymi z kina i telewizji. Nastolatkowie papugują
 swoich rówieśników, a dorośli po prostu improwizują, często podpierając
 się nostalgią, czyli wzorcami wykształconymi podczas poprzednich etapów
 podróży.</p><p>W latach 80., czyli w okresie, w którym rozgrywa się akcja <em>Stranger Things</em>, świetnego i pełnego nostalgii serialu od <span class="hiddenSpellError">Netflixa</span>, dzieciaki oglądały <em>E.T.</em>, nastolatkowie szaleli za Tomem <span class="hiddenSpellError">Cruisem</span> we <em>Wszystkich właściwych posunięciach</em>, a dorosłych bawił czarny humor horroru <em>Duch</em>. Wszyscy jarali się <em>Powrotem </em><span class="hiddenSpellError"><em>Jedi</em></span>. Nawiązań do każdego z tych dzieł doszukamy się w <em>Stranger Things</em>. Bohaterowie czasem zstępują do świata cieni, mrocznego odpowiednika naszej rzeczywistości, czegoś podobnego do <span class="hiddenSpellError">Dark</span> World z <em>Legend of <span class="hiddenSpellError">Zelda</span>: A Link to the Past</em> czy Lustrzanego Wszechświata znanego ze <em>Star <span class="hiddenSpellError">Treka</span></em>. Jednak liczne i zawsze mile widziane odwołania do <span class="hiddenSpellError">ejtisowej</span> kultury w postaci <span class="hiddenSpellError">Winony</span> Rider, <em><span class="hiddenSpellError">Dungeons</span> and </em><span class="hiddenSpellError"><em>Dragons</em></span> czy muzyki syntezatorowej nadają opowieści godnej samego H. P. <span class="hiddenSpellError">Lovecrafa</span> niepowtarzalny klimat.</p><p>Podobnie jak <span class="hiddenSpellError"><em>Twin</em></span><em> <span class="hiddenSpellError">Peaks</span>,</em> <em><span class="hiddenSpellError">Stranger</span> <span class="hiddenSpellError">Things</span></em> wykorzystuje tragedię – w tym wypadku zaginięcie 12-letniego Willa <span class="hiddenSpellError">Byersa</span> – by pokazać nam prawdziwe oblicze skromnego miasteczka (przedmieścia w stanie Indiana, które twórcy serialu, bracia <span class="hiddenSpellError">Duffer</span>, nieprzypadkowo upodobnili do rodzinnych Jeana <span class="hiddenSpellError">Sheparda</span> z <em>Prezentu pod choinkę)</em>. Młodzi Mike, Dustin i Lucas próbują rozwikłać tę tajemnicę. W końcu dopiero co w papierowym <span class="hiddenSpellError">erpegu</span> pokonali hordę troglodytów i potężnego <span class="hiddenSpellError">Demogorgona</span>,
 posługując się przy tym wyrażeniami zaczerpniętymi z prozy Tolkiena. 
Nastolatków można przyporządkować do stereotypów rodem z<em> Klubu 
winowajców</em>: dziwaczny, wielbiący The <span class="hiddenSpellError">Clash</span>
 brat Willa, Jonathan to buntownik/outsider, siostra Mike'a, Nancy – 
kujonka, jej chłopak Steve – agresywny, ale niepozbawiony uroku mięśniak
 oraz urocza <span class="hiddenSpellError">Barb</span>, która była hipsterem, zanim to <span class="hiddenGrammarError">było</span> modne, prawdopodobnie najbardziej lubiana postać w serialu.</p><p class="pullquote">Odwoływanie się do lat 80. przyciąga przed ekrany nieco starszą publikę, a nostalgia to potężna broń.</p><p>Dorośli zmagają się z kryzysem wieku średniego. <span class="hiddenSpellError">Winona</span>
 Ryder gra nieco zbyt głośną matkę Willa, policjant-alkoholik Szeryf Jim
 Hopper chwiejnym krokiem wchodzi w buty bohatera kina akcji, wyluzowany
 pan Clark od przyrody daje dzieciakom szybki kurs fizyki teoretycznej, 
Cara Bono wciela się w role Joyce, matki trójki dzieci, a Ross <span class="hiddenSpellError">Patridge</span> – w byłego męża, kompletnego złamasa. Poza nimi w serialu pojawia się jeszcze <span class="hiddenSpellError">Eleven</span>,
 dwudziestolatka o zdolnościach paranormalnych, znaleziona przez 
dzieciaki w lesie, szalony naukowiec grany przez autentycznego zbiega z 
lat 80., Matthew <span class="hiddenSpellError">Modine</span>'a (czyli szeregowego Jokera z „Full Metal <span class="hiddenSpellError">Jacket</span>") i potwór z ciałem H. R. <span class="hiddenSpellError">Gigera</span> i rosiczką zamiast twarzy. Jednak największą gwiazdą „<span class="hiddenSpellError">Stranger</span> <span class="hiddenSpellError">Things</span>" jest niezwykła, gęsta atmosfera. Wspaniała ścieżka dźwiękowa, na której znajdziemy <span class="hiddenSpellError">Joy</span> <span class="hiddenSpellError">Division</span>, <span class="hiddenSpellError">Corey</span> Hart, Echo and the <span class="hiddenSpellError">Bunnymen</span>, <span class="hiddenSpellError">Bangles</span> czy Petera Gabriela i jego niezwykłe wykonanie „<span class="hiddenSpellError">Heroes</span>" delikatnie podkreśla piękno zamglonych lasów, wykładanych boazerią salonów i pokojów zabaw.</p><p>Te
 nawiązania sprawiają, że czujemy się w tym klimacie dość swojsko, 
jednak serial wciąż zaskakuje nietuzinkowymi pomysłami: Joyce próbuje 
porozumieć się z zagubionym w świecie cieni Willem za pomocą wykonanej z
 lampek choinkowych tabliczki Ouija i tekstu do „<span class="hiddenSpellError">Should</span> I <span class="hiddenSpellError">Stay</span> or <span class="hiddenSpellError">Should</span> I Go", Steve i Nancy po paru piwach konsumują swoją miłość, podczas gdy potwór wlecze <span class="hiddenSpellError">Barb</span> do przydomowego basenu żywcem wyjętego z katalogu <span class="hiddenSpellError">Sharper</span> Image, a Mike pokazuje <span class="hiddenSpellError">Eleven</span> figurki ze Star Warsów (przecież tak podrywa się dziewczyny, co nie?).</p><p class="has-image"><img class="vmp-image" data-image-filename="stranger-things-przerazajaco-dobre-ujecie-nostalgii-za-latami-80-body-image-1469654558.png" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/27/" data-path="images/content-images/2016/07/27/" data-model-id="209018" data-original-height="562" data-original-width="1000" src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/27/stranger-things-przerazajaco-dobre-ujecie-nostalgii-za-latami-80-body-image-1469654558-size_1000.png?resize=*:*&output-quality=75"></p><p>Losy
 młodych nerdów szukających Willa obserwuje się z największą 
przyjemnością, co niezwykłe, biorąc pod uwagę, że dziecięce postaci w 
latach 80. z definicji były wkurzające. Na szczególną uwagę zasługuje tu
 postać Dustina, który na oczach <span class="hiddenSpellError">widzów przechodzi</span>
 okres dojrzewania. To chłopak, który w kluczowej scenie ma na sobie 
koszulkę reklamującą Święto Karczocha, który dzwoni w sobotę o 22:00 do 
pana Clarka (który spędza wieczór, jak przystało na nauczyciela chemii –
 oglądając <em>Coś</em> w reżyserii Johna <span class="hiddenSpellError">Carpentera</span>), by zadać mu nieśmiertelne pytanie: „Dlaczego zamyka pan drzwi do kantorka?".</p><p>Dzieciaki
 dają się lubić dużo bardziej niż dorośli z jednego powodu. Rozumieją, 
podobnie jak widzowie, niezwykły świat, w którym przyszło im się 
odnaleźć. Byli na to przygotowani. Kiedy muszą przebrać <span class="hiddenSpellError">Eleven</span>
 za uczennicę, wiemy, że to pomysł zaczerpnięty z <em>E.T.</em> Zauważamy, że 
Nancy, która zgłębia arkana walki kijem baseballowym, przypomina nieco 
swoją imienniczkę z <em>Koszmaru z Ulicy Wiązów</em>, archetyp kulturowy 
„jedynej ocalałej". Gdy <span class="hiddenSpellError">Eleven</span>
 zmusza za pomocą telekinezy szkolnego chuligana do zmoczenia sobie 
spodni, czujemy się, jakbyśmy oglądali <em>Łowców Potworów</em> czy <em>Nastoletniego wilkołaka</em> i znów zaczynamy się zastanawiać, jak super byłoby <span class="hiddenSpellError">zakumplować</span> się z kimś nie
 z tego świata.</p><p>Zachowują się dużo rozsądniej niż dorośli, którzy dość 
łatwo kupują oficjalną wersję wydarzeń: Szeryf Cooper szybko odzyskuje 
swój świetny humor, mimo że przez długi czas zdawał się tylko czekać na 
pretekst do bójki z federalnymi, a brakujące znamię jest jedynym dowodem
 potrzebnym do przekonania Joyce, że znalezione zwłoki nie należą do 
Willa.</p><p>Bohaterowie zachowują się naturalnie i zgodnie z wyobrażeniami widzów. Ciężko stwierdzić, na czym polega urok <span class="hiddenSpellError"><em>Stranger</em></span><span class="hiddenSpellError"><em>Things</em></span>.
 Czy to tylko mistrzowskie oddanie klimatu tamtej epoki, czy może jednak
 coś więcej? Nie sądzę, by ktokolwiek nie znał przynajmniej kilku 
filmów, z których garściami czerpie nowa produkcja <span class="hiddenSpellError">Netflixa</span> – choćby <em>Obcego</em> czy <em>Powrotu do przyszłości</em>. Późniejsze dzieła, takie jak <em>American </em><span class="hiddenSpellError"><em>Psycho</em></span>, <em>Donnie </em><span class="hiddenSpellError"><em>Darko</em></span> czy tegoroczny <em>Nocny uciekinier</em> walnie przyczyniły się do sposobu, w jaki postrzegamy lata 80.</p><p>Fani konwencji <span class="hiddenSpellError"><em>Stranger</em></span><span class="hiddenSpellError"><em>Things</em></span>
 (a trudno do nich nie dołączyć) mają na co czekać. Odwoływanie się do 
lat 80. przyciąga przed ekrany nieco starszą publikę, a nostalgia to 
potężna broń, wykorzystywana w telewizji co najmniej od czasów <em>Mad Men</em>
 i to dzięki niej pewny chód i zadymione wnętrza wyglądały odjazdowo. 
Dramaty osadzone w realiach Zimnej Wojny, seriale takie jak <em>Zawód: 
Amerykanin</em> czy <span class="hiddenSpellError"><em>Halt</em></span><em> and catch </em><span class="hiddenSpellError"><em>fire</em></span>
 (zmogły mnie już napisy początkowe, ale chyba zrozumiałem, o co w tym 
mniej więcej chodzi) stanowią tylko wierzchołek góry lodowej. Już 
niedługo będziemy zagłębiać się w czasy ośmiobitowych gier, 
transformacji systemowej, garsonek z poduszeczkami na ramionach i 
pierwszych teledysków. W kluczowym momencie piątego odcinka <span class="hiddenSpellError"><em>Stranger</em></span><span class="hiddenSpellError"><em>Things</em></span>
 Steve zaprasza Nancy do kina, by „przez kilka godzin zachowywać się, 
jakby nic się nie stało". Teraźniejszość staje się odpychająca, wzrok 
odwracamy więc ku przeszłości, wracamy myślą do „starych, dobrych 
czasów". Niezwykły, nostalgiczny urok serialu staje się pewnym 
zagrożeniem, gdyż zbyt głęboki sentymentalizm może doprowadzić nas do 
momentu, w którym przestaniemy akceptować sztukę inspirowaną naszą 
paskudną rzeczywistością. Wtedy wszyscy zaczniemy chodzić w okularach 
przeciwsłonecznych po nocy.</p>
]]></content:encoded>
<guid isPermaLink="false">http://www.vice.com/555101</guid>
<media:thumbnail url="https://vice-images.vice.com/images/articles/meta/2016/07/27/stranger-things-przerazajaco-dobre-ujecie-nostalgii-za-latami-80-1469654370.png"></media:thumbnail>
<dc:creator>J. W. McCormack, tłum, Stanisław Regulski</dc:creator>
<media:category>culture</media:category>
<category>culture</category>
</item>
<item>
<title>Mój ojciec obleciał świat na kradzionych biletach</title>
<link>http://www.vice.com/pl/read/moj-ojciec-oblecial-swiat-na-kradzionych-biletach</link>
<pubDate>Thu, 28 Jul 2016 01:30:00 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Ojciec codziennie kilka razy obracał globus, żeby zobaczyć, gdzie wyląduje jego palec. Później brał jeden z pliku biletów i tam leciał. W Paryżu Salvador Dali powiedział mu, że koniecznie musi odwiedzić Bali
]]></description>
<enclosure url="http://vice-images.vice.com/images/articles/meta/2016/07/27/moj-ojciec-oblecial-swiat-na-kradzionych-biletach-1469631694.jpeg" type="image/jpg" length="960"></enclosure>
<content:encoded><![CDATA[<p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images/2016/06/21/mon-pere-a-fait-le-tour-du-monde-grace-a-des-billets-davion-voles-body-image-1466504967.jpeg?resize=*:*&output">
</p><p class="photo-credit">Gordon Bishop, ojciec autorki na początku lat 70. XX wieku. Zdjęcia w artykule dostępne dzięki uprzejmości autorki
</p><p>Mój ojciec pisał historię i niejedno przeżył. Zabierał mnie czasem na spacer o 3:00 nad ranem po obcym mieście i opowiadał, jak pomógł obalić rządy Suharto, jak został wygnany z Indonezji, dlaczego śmierć mojej matki była prawdopodobnie morderstwem zleconym przez reżim i dlaczego musimy spać z kijem bejsbolowym pod poduszką.
</p><p>Niedawno dowiedziałam się czegoś zupełnie nowego: Gordon – mój ojciec – i Una – hrabina, modelka oraz jego była dziewczyna – wybrali się w podróż dookoła świata na kradzionych biletach samolotowych. Bez tych biletów i podróży pewnie w ogóle by mnie tutaj dzisiaj nie było.
</p><p>Ojciec opowiadał mi codziennie na dobranoc swoje przygody – także tę o kradzionych biletach – ale ja zdawałam sobie sprawę, że te opowieści nie są do końca prawdziwe. Udało mi się odtworzyć jego wspomnienia na podstawie wycinków z gazet i zdjęć, które zostały po jego śmierci. Od tamtej pory sama podróżuję po całym świecie, żeby poznać prawdę o jego życiu i żeby spełnić jego ostatnie życzenie. Chciał, żebym rozsypała jego prochy po kontynentach, po morzach, po plażach, w sercu każdego miasta, każdego wspomnienia.
</p><p>Historia ukradzionych biletów zaczęła się w 1971 roku, w tamto deszczowe lato, gdy jeden ze zbiegłych członków Partii Czarnych Panter pojawił się u mojego ojca w Berkeley w Kalifornii. Gość był przemoczony do suchej nitki i szukał miejsca, gdzie mógłby się przespać. W rękawie skórzanej kurtki miał schowaną broń. Gordon poczęstował go kawą i dżointem.
</p><h2>Niebezpieczne historie. Polub <a href="https://www.facebook.com/VICEPolska/?fref=ts" target="_blank"> fanpage</a> VICE Polska, żeby być z nami na bieżąco</h2><p>– Mogę tu zostać jakiś czas? – zapytał Czarna Pantera.
</p><p>– No jasne! Masz pieniądze? – zapytał Gordon.
</p><p>– Mam coś lepszego. – odpowiedział Czarna Pantera i wyjął z plecaka kopertę. W środku miał setki czystych biletów samolotowych. – Znajoma znajomej pracuje w narodowych liniach lotniczych Australii i dała mi je – wyjaśnił. – Z tymi biletami możesz polecieć, gdzie tylko dusza zapragnie. Wystarczy, że pójdziesz na lotnisko i poprosisz żeby ci wpisali, co chcesz. Jedno miejsce za drugim. Ale nie możesz tam zostać dłużej niż trzy tygodnie. Jak już się zabawisz i odzyskasz poczucie czasu, zniszcz pierwszy bilet i weź następny. Uważaj, żeby nie dostały się w niepożądane ręce. Wiesz, te bilety...
</p><p>– Rozumiem – powiedział Gordon.
</p><p>– Bierz, ile chcesz. Ale uważaj, bo to prosta droga, żeby skończyć z trójką dzieci na każdym kontynencie.
</p><p>Gordon uśmiechną się, wziął cztery pliki czystych biletów i przygotował posłanie dla swojego gościa. Codziennie kilka razy obracał globus, żeby zobaczyć, gdzie wyląduje jego palec. Robił to każdego wieczora, żeby uspokoić gonitwę myśli.
</p><p>– Lecimy! – oznajmiła jego dziewczyna Una niedługo po tym, jak Gordon dostał bilety. – Gdzieś daleko. W jakieś nowe, egzotyczne miejsce.
</p><p>Una i ojciec podróżowali przez strefy czasowe, narody i kultury. Dzięki urokowi osobistemu Gordona i urodzie Uny wszystkie drzwi stały przed nimi otworem. Zaprzyjaźnili się z członkami rodzin królewskich, politykami, artystami, biznesmenami, szamanami i lokalnymi grupami etnicznymi z całego świata. A dzięki ukradzionym biletom mogli się wybrać do Francji, Włoch, Meksyku, Nepalu, Brazylii, Afganistanu, Singapuru, Indonezji, na Tahiti i Fidżi. Z każdego miejsca Gordon zatrzymywał jakąś małą pamiątkę i chował ją w swojej bladozielonej aktówce, którą potem zapisał mi w testamencie.
</p><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images/2016/06/21/mon-pere-a-fait-le-tour-du-monde-grace-a-des-billets-davion-voles-body-image-1466504981.jpg?resize=*:*&output"><br>
</p><p class="photo-credit">Znak Czarnych Panter i zdjęcia People's Park w Berkeley, które autorka dostała od ojca.
</p><p>Wyruszyli w podróż w 1971 roku z lotniska w Los Angeles. Mój ojciec chował się w jednym ze sklepików, gdy Una załatwiała, co trzeba. Była ubrana w długą kremową sukienkę a w uszach miała duże okrągłe kolczyki. Rozmawiała z pracownikami lotniska bez najmniejszego wahania. Jej angielski, z lekkim niemieckim i francuskim akcentem, sprawiał wrażenie, jakby był obyta w świecie, a to zawsze pomaga w załatwianiu spraw na międzynarodowym lotnisku. W tym czasie Gordon ze swoimi długimi włosami i niebieskim cieniem do powiek na oczach (którego używał prawie codziennie) ubrany w aksamitne dzwony i buty kowbojskie nerwowo oddychając chował się w jednym ze sklepików.
</p><p>– Następny samolot do Paryża wylatuje za sześć godzin – poinformował Unę sprzedawca trzymając w ręku jej bilety.
</p><p>– Jesteś niesamowita – powiedział Gordon do swojej partnerki – jak czarownica z baśni z Czarnego Lasu.
</p><p>Przez odprawę przeszli bez zmrużenia oka. Na pokładzie zamówili szampana i wypili zdrowie „Unzarelli i Gordonzolla".
</p><p>– Za darmo wszystko smakuje lepiej – dodał jeszcze Gordon.
</p><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images/2016/06/21/mon-pere-a-fait-le-tour-du-monde-grace-a-des-billets-davion-voles-body-image-1466505051.jpg?resize=*:*&output"><br>
</p><p class="photo-credit">Gordon Bishop i Una
</p><p>Gdy już wylądowali w Paryżu pojechali stopem do luksusowego hotelu Le Meurice, żeby odwiedzić swojego wspólnego przyjaciela, Salvadora Dali. Kilka lat wcześniej mieszkali razem w jednej wspólnocie artystów.
</p><p>– A oto i człowiek, który myśli, że można zjeść samochód! – przywitał ich Dali zakręcając wąsa. Odwoływał się tu do tytułu książki złożonej z kolaży, którą Gorgon kiedyś dla niego zrobił: ilustrowana historia pewnego Niemca, który miał zamiar zjeść samochód. Książka, z pobrudzonymi już na czarno stronami, cały czas leżała u Dalego na małym stoliku. – To prawdziwe arcydzieło – oświadczył artysta.
</p><p>Ojciec opowiedział swojemu przyjacielowi o biletach.
</p><p>– Lećcie na Bali – polecił zdecydowanym tonem artysta. – To fantastyczne miejsce.
</p><p>Potem wydarł kilka rysunków.  – To dla ciebie – powiedział, podając je Gordonowi.
</p><p>Gordon włożył je do swojej aktówki między czyste bilety samolotowe.
</p><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images/2016/06/21/mon-pere-a-fait-le-tour-du-monde-grace-a-des-billets-davion-voles-body-image-1466514515.jpg?resize=*:*&output"><br>
</p><p class="photo-credit">Zdjęcia z Tahiti w pamiętniku Uny
</p><p>Następny przystanek: Kabul.
</p><p>W tamtym czasie Afganistan zalewała fala wolności. Był to złoty wiek nowoczesności i demokratycznej przemiany w kraju: kobiety chodziły na uczelnie wyższe (często nawet w krótkich spódniczkach) i pracowały w parlamencie. Turyści przyciągani pięknem starożytnych rzeźb coraz liczniej przybywali do Kabulu by bliżej poznać „tajemniczy Wschód", okalające miasto ośnieżone góry i rozległe ogrody.
</p><p>– Powinniśmy lecieć dalej – nalegała Una. – Jeszcze nas tu złapią.
</p><p>– Spokojnie – odpowiedział Gordon. – Nie damy się złapać.
</p><p>Gordon i Una podróżowali jedwabnym szlakiem i pojechali zobaczyć posągi Buddy w Bamianie. Chodzili do <a href="http://www.huffingtonpost.com/christian– caryl/strange– rebels– excerpt_b_3427854.html" target="_blank">hotelu Sigi na Chicken Street</a>, żeby spotkać się z innymi podróżnikami. Kąpali się w rzece Kabul. Spali w wielkim pokoju na grubych dywanach z 20 albo 30 innymi wędrowcami. Kochali się na ulicach. Hedonistyczni Hippisi, szaleńcy i różni inni ludzie przybywali do Afganistanu w poszukiwaniu duchowości i przygód albo żeby uciec od szarej codzienności. Na ulicach wszędzie było słychać warkot vanów Volkswagena. Kabul był ostatnią stacją na „hipisowym szlaku" i został ochrzczony Paryżem Azji. Większość podróżujących na kradzionych biletach lądowała właśnie tam. I dokładnie to niepokoiło Unę.
</p><p>Gordon dobrze się bawił. Stracił poczucie czasu. Zapuścił brodę i chodził na boso, aż skóra na stopach zrobiła mu się twarda jak u słonia. Zażywał meskalinę i pisał wiersze pod pseudonimem Dubjinsky Barefoot. Na targu kupił nóż inkrustowany masą perłową i kilka pocztówek, których nigdy nie wysłał; nie miał pieniędzy na znaczki pocztowe. Kłócił się z Uną o błahostki. Minęły trzy tygodnie. Przyszedł czas, żeby znowu wsiąść do samolotu. Ale gdy jechali na lotnisko, zaczęło się straszne trzęsienie ziemi. Północna część miasta leżała w gruzach. Wszystkie loty zostały odwołane.
</p><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images/2016/06/21/mon-pere-a-fait-le-tour-du-monde-grace-a-des-billets-davion-voles-body-image-1466514741.jpg?resize=*:*&output"><br>
</p><p class="photo-credit">Una w Afganistanie
</p><p>Polecieli do Indii. Gdy tylko dotarli do hotelu w Nowym Delhi, zadzwonił telefon; to linie lotnicze.
</p><p>– Proszę pani, proszę przyjechać do naszego biura. Jest pewien problem z pani biletem.
</p><p>– Ale ja zaraz wyjeżdżam z Nowego Delhi – głos jej drżał i miała ściśnięte gardło.
</p><p>– Dobrze, ale przed wyjazdem, musi pani przyjechać do biura – w głosie rozmówcy można było wyczuć groźbę.
</p><p>– Siedzą nam na ogonie – oznajmiła Una Gordonowi.
</p><p>Una i Gordon podarli bilety i pojechali na lotnisko. Drżącymi rękoma Gordon podał Unie następny plik czystych biletów. Poszła do okienka. Z tyłu widać było napis:<br>NIE PRZYJMOWAĆ BILETÓW WYDANYCH 10 MAJA 1971 ROKU W QANTAS, SAN FRANCISCO
</p><p>Dokładnie ta data i miejsce widniała na ich biletach. Una starała się za wszelką cenę zachować spokój.
</p><p>– Przykro mi, nie mogę pani wydać biletu. Musi pani pójść do biura w Nowym Delhi. – powiedział Unie pracownik linii lotniczych.
</p><p>– Bardzo pana proszę. Za godzinę jest lot na Bali. Czeka tam na mnie delegacja – prosiła Una.
</p><p>Twarz sprzedawcy złagodniała. Podał jej wypełnione bilety.
</p><p>Una i ojciec przeszli przez ochronę. Przy odprawie celnej ktoś złapał Unę za ramię. Zamarła ze strachu.
</p><p>– Zapomniała pani zabrać swój bagaż podręczny – odezwał się nieznajomy.
</p><p>Oboje odetchnęli z ulgą.
</p><p>Na pokładzie właśnie zamówili po kieliszku wina, żeby uczcić udany wylot, gdy nagle usłyszeli komunikat:<br>– Szanowni państwo, proszę przygotować się do lądowania. Będziemy mieli nieplanowany postój w Mumbaju.
</p><p>– Lądują, żeby nas aresztować – stwierdził mój ojciec.
</p><p>Uzgodnili między sobą, co powiedzą policji. Zapamiętali dokładnie, jak są rozmieszczone wyjścia awaryjne. Jedno coraz bardziej stresowało drugie. Podczas lądowania zamknęli oczy.
</p><p>Okazało się, że chodziło tylko o uzupełnienie paliwa.
</p><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images/2016/06/21/mon-pere-a-fait-le-tour-du-monde-grace-a-des-billets-davion-voles-body-image-1466515067.jpg?resize=*:*&output"><br>
</p><p class="photo-credit">Tancerze na Bali, Indonezja, 1970 r.
</p><p>Według pamiętników mojego ojca wylądowali z Uną na Bali w Indonezji w czasie dni Kuninhan, czyli święta, gdy duchy przodków zstępują z nieba.
</p><p>Za każdym razem, gdy ktoś pytał Gordona o jego zawód, zupełnie poważnie odpowiadał jakieś kompletne głupoty.<br>– Jestem sprzedawcą w Merkin, szybko rozwijającej się firmie, która produkuje peruki włosów łonowych – i większość ludzi mu wierzyła.
</p><p>Na tym etapie podróży Gordon i Una wykorzystali już wszystkie bilety, które dostali od Czarnej Pantery. Babka wysyłała ojcu co miesiąc pieniądze, ale jego głównym źródłem dochodu było teraz oszukiwanie ludzi w barach. Sprzedawał tam wymyślone, ale zupełnie nieszkodliwe „tabletki lingwistyczne" tłumacząc swoim klientom, że to właśnie dzięki nim stał się poliglotą.
</p><p>Na Bali Gordon i Una wynajęli motocykl i kupili sarongi – tradycyjne stroje indonezyjskie. Una nosiła za lewym uchem kwiat hibiskusa. Brali udział w dziwnych tańcach, podczas których mieszkańcy wioski wbijali sobie w piersi stalowe ostrza, ale chronieni czarną magią, wychodzili z obrzędu cali i zdrowi. Uczestniczyli w całopaleniach, w ubojach, egzorcyzmach, długich medytacjach i innych rytuałach. Kłócili się i kochali w gęstej dżungli, wśród krętych dróżek, na polach ryżowych, przy świątyniach i pod figowcami.
</p><p>Ale w miarę wzrostu duchowego ich ścieżki życiowe powoli się rozchodziły. Una bardzo dobrze czuła się na Bali. Gordon był nerwowy i potrzebował zmiany. Zaczęli się jeszcze częściej kłócić i to o zupełnie błahe rzeczy, jak np. włosy.
</p><p>– Znajdź sobie jakąś cierpliwą Jawajkę. Ja już nie jestem twoją dziewczyną – gorzkim tonem oświadczyła Gordonowi Una.
</p><p>Wtedy kochali się ostatni raz. W 1973 roku ze smutkiem, ale stanowczo Gordon zostawił Unę z nowym przyjacielem na Bali. Sam znalazł jakąś mapę i pozwolił przypadkowi zdecydować o następnym celu podróży. Jego palec zatrzymał się na Yogyakarcie, wyjątkowym mieście położonym na indonezyjskiej wyspie Jawa.
</p><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images/2016/06/21/mon-pere-a-fait-le-tour-du-monde-grace-a-des-billets-davion-voles-body-image-1466515381.jpg?resize=*:*&output"><br>
</p><p class="photo-credit">Gordon „Joyo" Bishop vel Dubjinsky Barefoot
</p><p>W roku 1974 Gordon znalazł się w starożytnym mieście Yogyakarta, w samym środku obchodów dnia niepodległości Indonezji, pośród tysięcy mieszkańców wyspy, którzy przyglądali mu się z daleka. Niektórzy podchodzili, żeby dotknąć jego białej skóry albo wydawali okrzyki przerażenia, gdy widzieli, że pieczonego kurczaka je lewą ręką – ręką diabła.
</p><p>Tancerze rozkładali swoje członki jak kwiaty rozkładają płatki. W powietrzu unosiła się tradycyjna muzyka gamelanu. Wokół rozbrzmiewał dźwięk gongów. Staruszkowie odpoczywali z gołymi i brudnymi stopami przy rikszach z końmi. Młodzież improwizowała do muzyki Boba Dylana. Sułtani w swoich pozłacanych wozach górowali ponad tłumem. Wszędzie było słychać krzyki „Merdeka!" („Niepodległość!").
</p><p>Gordon usłyszał krystaliczny śmiech podobny do bicia małych dzwoneczków na wietrze. Ten dźwięk doprowadził go do uśmiechniętej kobiety w obcisłej miniówce z pomalowanymi na czerwono ustami. Zjawisko zdecydowanie zbyt nowoczesne, a wręcz nieprzyzwoite jak na tę miejscowość uchodzącą za serce tradycyjnej kultury jawajskiej. Tutaj kobiety starały się opierać wpływom Zachodu i ubierały się w tradycyjne sarongi i koronkowe koszule.
</p><p>Bezwstydnica miała we włosach upiętą fioletową orchideę. Jej kości policzkowe były umieszczone wysoko. Już samo spojrzenie na nią podniecało Gordona, ale jednocześnie i trochę raniło. Przechadzała się z jakąś kobietą, która niosła w chuście dziecko.
</p><p>Szli naprzeciw siebie. Przez chwilę ich drogi się skrzyżowały. Gordonowi pot zalewał czoło. Ręce mu się trzęsły. Ich spojrzenia się spotkały. Ona się zaczerwieniła, ale nie odwróciła wzroku. Gordon, zwykle odważny i gadatliwy, stał jak osłupiały, niemy. Rozważył wszystkie znane mu techniki podrywu, ale żadna nie wydawała się stosowna, a przetłumaczona na jego łamany indonezyjski to już w ogóle. Gdy w końcu zebrał się odwagę, żeby się przedstawić, nie mógł z siebie wydusić słowa. W końcu poszedł kupić sobie papierosy w kiosku nieopodal. Kątem oka zobaczył, że jego wybranka opuszcza paradę. Szybko ruszył w jej kierunku, rozpychał ludzi łokciami, ale ona zniknęła mu z oczu w tłumie.
</p><p>Przez kolejne 34 dni Gordon próbował wypatrzeć ją z najwyższego punktu pałacu Taman Sari. Dzisiaj z jego obserwatorium zostały już tylko ruiny.
</p><p>Widomość o kochanku z wieży szybko się rozeszła. Ciekawskie dzieci dotrzymywały mu towarzystwa.   Inni przynosili mu eliksiry miłości na basie krwi gadów i imbiru, które on wypijał pełen nadziei. Kilka razy wydawało mu się, że wypatrzył gdzieś swój obiekt pożądania. Wtedy wskakiwał na rower i pędził na spotkanie, serce waliło mu jak młotem. Wszystko tylko po co, żeby ostatecznie zdać sobie sprawę, że to nie ona.
</p><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images/2016/06/21/mon-pere-a-fait-le-tour-du-monde-grace-a-des-billets-davion-voles-body-image-1466515646.jpg?resize=*:*&output"><br>
</p><p class="photo-credit">Nanies Bishop, matka autorki
</p><p>Pora deszczowa przychodziła i znowu mijała. W roku 1975 mijały dwa lata, odkąd mój ojciec przybył na Yogyakartę. Podróż, którą zaczął jeszcze z Uną, trwała już cztery lata. Kiedyś Gordon przechadzał się o zmierzchu wąską uliczką ze spuszczoną głową. Myślami był w Nowym Jorku. Jego rodzice byli gotowi zapłacić za jego bilet powrotny. Bez grosza przy duszy i ze złamanym sercem poważnie rozważał taką możliwość. Został mu jeden jen, który wystarczyłby na hot-doga, sernik i bilet na metro w Nowym Jorku.
</p><p>Gordon podniósł wzrok i w tej właśnie chwili spostrzegł znajomą twarz. Spojrzał przez lornetkę. Ku jego wielkiemu zaskoczeniu to była ta sama kobieta z dzieckiem w chuście, która towarzyszyła jego wybrance podczas parady. Jedyną różnicą było to, że maleństwo urosło już dwa razy większe. Gordon zziajany pobiegł schodami. Kobieta na początku zaskoczona szybko się rozpromieniła.
</p><p>– Pan jest tym obcokrajowcem z parady Merdeka – powiedziała szybko.
</p><p>Gordon był zaskoczony, że go pamięta. Poczuł się trochę pewniej.
</p><p>– Myślałyśmy, że pan tylko tak przechodził, jak większość białych – mówiła dalej.<br>
</p><p>– Proszę, nich mi pani da jej adres – błagał Gordon.<br>
</p><p>– Nie mogę – odpowiedziała. Potem wzięła długopis i napisała coś na różowej kartce papieru. – Proszę.
</p><p>Napisała: NANIES.
</p><p>– Jeżeli pan ją naprawdę kocha, to ją pan znajdzie.
</p><p>Podobała mu się ta zabawa.
</p><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images/2016/06/21/mon-pere-a-fait-le-tour-du-monde-grace-a-des-billets-davion-voles-body-image-1466515836.jpg?resize=*:*&output"><br>
</p><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images/2016/06/21/mon-pere-a-fait-le-tour-du-monde-grace-a-des-billets-davion-voles-body-image-1466515851.jpg?resize=*:*&output"><br>
</p><p class="photo-credit">Na górze: zdjęcie Nanies i Gordon ze ślubu w Yogyakarcie w Indonezji. Poniżej: certyfikat małżeństwa Nanies i Gordona
</p><p>Data ślubu Gordona i Nanies została wybrana przez lokalnych mistyków. To, że mój ojciec zmarł 21 lipca, czyli w 32. rocznicę swojego ślubu, według mnie nie jest przypadkiem.
</p><p>Gdy Una dowiedziała się o nadchodzącym ślubie Gordona, przyjechała aż z Bali, żeby mu towarzyszyć. Zjawiła się w sukience koloru cytrynowego. Gdy tylko Gordon ją zobaczył, przypomniał sobie, jak głęboka i długa przyjaźń ich łączy. A gdy Una poznała jego nową żonę – księżniczkę i tancerkę królewskiego dworu – poddała się. Uroda Nanies była dla niej poetycka i niezagrażająca. Una zauważyła, że Gordon chroni Nanies jak największy skarb. Dojrzał i zmienił się. Nawet ściął włosy.
</p><p>– Nanies wnika w głębię mojej duszy – mówił Unie. – Ona zapewnia mi równowagę ducha. Moje wady zamienia w złoto.
</p><p>Widzieć Nanies i Unę obok siebie, te dopełniające się przeciwieństwa, było dla Gordona prawie wizjonerskim doświadczeniem. Obserwował to spokojne zderzenie dwóch światów, dwóch połówek jego serca.
</p><p>Niebiański spokój Nanies wydawał się idealnie rekompensować zmienny charakter Gordona. Una chciała tylko złożyć miłości swojego życia najlepsze życzenia na nowej drodze życia. Dla niej nadszedł już czas, żeby opuścić Indonezję, zamknąć ten rozdział i wrócić do Paryża drogą lądową przez Azję i Europę. W głowie powracała jej cały czas wizja, jak trzymając się za ręce płynęła z Gordonem przez Morze Czerwone. Teraz już nie było Unzarelli ani Gorgonzolla. Una musiała ustąpić miejsca.
</p><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images/2016/06/21/mon-pere-a-fait-le-tour-du-monde-grace-a-des-billets-davion-voles-body-image-1466516096.jpg?resize=*:*&output"><br>
</p><p class="photo-credit">Nanies i Gordon Bishop
</p><p>Ale Una nigdy zupełnie nie zeszła ze sceny. Gdy byłam nastolatką i nie miałam już matki, chodziłam z ojcem dwa razy w roku w odwiedziny do Uny. Chciał, żebym widziała odwzajemnioną miłość. Mówił, że Una jest jego prezentem dla mnie, że gdyby nie ona, to mnie by pewnie w ogóle nie było. W 2007 roku, pół roku po śmierci ojca, odwiedziłam ją na Ibizie, gdzie wtedy mieszkała.
</p><p>– Mam coś dla ciebie – powiedziałam, sięgając po zieloną aktówkę ojca. – To są prochy mojego ojca. Chcę, żebyś też trochę miała.
</p><p>Zanim zdążyłam powiedzieć coś więcej, Una podeszła do stołu i wsunęła palec do aktówki. Wyjęła palec w prochu, następnie przyłożyła go do ust i wciągnęła.
</p><p>– Teraz on jest we mnie. Już nigdy mnie nie opuści – powiedziała.
</p><p>Zaśmiałam się. <br>– Rak odebrał mu oczy, płuca i nogi. A on i tak przyszedł do ciebie. Ty jesteś jego ostatecznym przeznaczeniem.
</p><p>– Był nawiedzony i czarujący. Los potrafi płatać figle.
</p><p>Jadłyśmy paellę i patrzyłyśmy, jak Morze Śródziemne migocze w oddali i rozpływa się w ciemności.
</p><p>– Nie czuję smaku jedzenia. Czuję tylko jego smak. On nie chce odejść – powiedziała Una.
</p><p>I nigdy nie odejdzie. Prochy mojego ojca są teraz rozsypane w 39 krajach, rozdzielone między ludzi i miejsca, które kochał. Nawet śmierć nie przeszkodziła mu w podróżowaniu – nieważne czy z kradzionym biletem czy bez.
</p><p><em>Fragment powstającego pamiętnika Naomi Melati Bishop. Obserwuj autorkę na <a href="http://instagram.com/naomibishop" target="_blank">Instagramie</a></em>
</p>
]]></content:encoded>
<guid isPermaLink="false">http://www.vice.com/554977</guid>
<media:thumbnail url="https://vice-images.vice.com/images/articles/meta/2016/07/27/moj-ojciec-oblecial-swiat-na-kradzionych-biletach-1469631694.jpeg"></media:thumbnail>
<dc:creator>Naomi Melati Bishop, tłum. Karolina Zajączkowska</dc:creator>
<media:category>travel</media:category>
<category>travel</category>
</item>
<item>
<title>Weterani metalu na koncercie Iron Maiden</title>
<link>http://www.vice.com/pl/read/weterani-metalu-na-koncercie-iron-maiden</link>
<pubDate>Thu, 28 Jul 2016 03:05:00 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[To prawdziwi metale. Choć nie są już tymi dzikimi dziećmi co kiedyś, a Bruce Dickinson wygląda jak czyjś tata, nikomu się tu nie spieszy na emeryturę
]]></description>
<enclosure url="http://vice-images.vice.com/images/articles/meta/2016/07/27/weterani-metalu-na-koncercie-iron-maiden-1469626899.jpg" type="image/jpg" length="1000"></enclosure>
<content:encoded><![CDATA[<p class="has-image"><br><img class="vmp-image" data-image-filename="weterani-metalu-na-koncercie-iron-maiden-body-image-1469626920.jpg" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/27/" data-path="images/content-images/2016/07/27/" data-model-id="208765" data-original-height="668" data-original-width="1000" src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/27/weterani-metalu-na-koncercie-iron-maiden-body-image-1469626920-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75">
</p><p><em>Artykuł pierwotnie ukazał się na <a target="_blank" href="http://www.vice.com/es" id="docs-internal-guid-294bb030-2c8d-5e67-018b-73d36db2a245">VICE Spain</a>.</em>
</p><p>Pierwsi fani rozłożyli się przed wejściem do Palacio de Deportes w Madrycie na 24 godziny przed otwarciem bramek. Grupa młodych dziewczyn zaopatrzona w koszulki i flagi Iron Maiden. „Spaliśmy tu chyba w dziesięć osób" – powiedziała nam jedna z nich, zanim pomknęła pod scenę. Śpieszyło im się – pewnie pierwszy raz w życiu miały na własne oczy ujrzeć Bruce'a Dickinsona i jego załogę. Tymczasem ich starsi koledzy, prawdziwi weterani metalu, podchodzą do wszystkiego z większym spokojem.
</p><p>Wiedzą jak to działa. Jedna para opowiada nam, że pierwszy raz zobaczyli Iron Maiden właśnie tutaj, ponad 25 lat temu. Nie potrafią zliczyć, na ilu ich koncertach byli od tamtej pory. Wiedzą jednak, że zawsze jest zajebiście. Stanowią część zbiorowego rytuału oczekiwania na widowisko: siedzą na zewnątrz, sączą piwo i rozmawiają z innymi fanami, którzy tak jak oni zjedli zęby na metalu, o Iron Maiden, o koncertach, które przegapili, o tajnej setliście, która mimo wszystko niedawno wyciekła, o tym, jak wypadł występ na Resurrection Fest w Viveiro w zeszły weekend, a także jak członkowie zespołu znoszą trudy związane z trwającą ogromną trasą koncertową zatytułowaną <em>The Book of Souls</em>.
</p><p class="has-image"><img class="vmp-image" data-image-filename="weterani-metalu-na-koncercie-iron-maiden-body-image-1469626937.jpg" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/27/" data-path="images/content-images/2016/07/27/" data-model-id="208766" data-original-height="668" data-original-width="1000" src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/27/weterani-metalu-na-koncercie-iron-maiden-body-image-1469626937-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75">
</p><p>Zbiorowy, spokojny <em>botellón</em>, czyli hiszpańska wersja piwa pod chmurką, pomału obejmuje cały Plac Filipa II, rozlewa się po barach i sklepikach spożywczych, w których zaczyna brakować zimnego piwa. Ci bardziej przemyślni przynieśli ze sobą styropianowe lodówki turystyczne i worki z lodem. Profeska.
</p><p>To samo można powiedzieć o konikach, którzy osaczają spóźnialskich i wciskają im bilety po mocno zawyżonych cenach, bo w tłumie da się słyszeć co chwila złowieszcze słowo: „wyprzedane". Jednak prawdziwe kokosy zbije dziś oficjalne stoisko z akcesoriami zespołu. Z koszulek za 30 euro sztuka złowrogo szczerzy się maskotka zespołu Eddie, umieszczony na tle różnych okładek albumów Iron Maiden i listy miast, które grupa ma jeszcze odwiedzić w ramach trasy.
</p><p class="has-image"><img class="vmp-image" data-image-filename="weterani-metalu-na-koncercie-iron-maiden-body-image-1469626950.jpg" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/27/" data-path="images/content-images/2016/07/27/" data-model-id="208768" data-original-height="1000" data-original-width="668" src="https://vice-images.vice.com/images/content-images/2016/07/27/weterani-metalu-na-koncercie-iron-maiden-body-image-1469626950.jpg?resize=*:*&output-quality=75">
</p><p>Wszyscy przyszli tu z własnymi koszulkami z logiem zespołu (niektóre z nich mocno już nadgryzione zębem czasu), jednak nikt nie jest w stanie się oprzeć pokusie powiększenia swojej kolekcji. To przecież szczyt metalowego szyku, zaraz obok nieodzownej dżinsowej kurtki z obciętymi rękawami upstrzonej tyloma naszywkami, że tworzy coś w rodzaju mozaiki na ołtarzyku Gigantów Rocka, takich jak Metallica, Anthrax, Motorhead, Scorpions, Kiss...
</p><h2></h2><h2>Dla młodych i starych. Polub nasz <a href="https://www.facebook.com/VICEPolska/?fref=ts" target="_blank">nowy fanpage</a> VICE Polska</h2><p>Po kurtkach widać, że mają za sobą tysiące bitew, a ich właściciele to prawdziwi metale: tacy, którzy pokochali solówki w <em>The Number of the Beast</em> wygrywane na szpiczastych gitarach. Pozostają wierni swoim idolom, choć nie są już tymi dzikimi dziećmi co kiedyś, a Bruce Dickinson wygląda jak czyjś tata. Jednak, gdy wejdzie na scenę, wciąż potrafi pokazać, na co go stać. Również pośród widzów widać rodziców z dziećmi. Miłość do heavy metalu nie patrzy na wiek i przechodzi z pokolenia na pokolenie.
</p><p class="has-image"><img class="vmp-image" data-image-filename="weterani-metalu-na-koncercie-iron-maiden-body-image-1469626964.jpg" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/27/" data-path="images/content-images/2016/07/27/" data-model-id="208769" data-original-height="668" data-original-width="1000" src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/27/weterani-metalu-na-koncercie-iron-maiden-body-image-1469626964-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75">
</p><p>Zbliża się 21, niedługo rozpocznie się koncert, a plac wciąż jest pełen ludzi, którym najwyraźniej donikąd się nie spieszy.
</p><p>Weterani metalu dopijają swoje piwa, pozują nam do zdjęć i polerują ćwieki na swoich pieszczochach i pasach. Koncert zaraz się zacznie. Lada chwila usłyszymy ryk bestii. Po trzech godzinach w towarzystwie fanów Iron Maiden i zimnego piwa dochodzimy do wniosku, że jest w nich coś urzekająco normalnego, a także, że heavy metal nieprędko się przeterminuje. W każdym razie nikomu się tu nie spieszy na emeryturę.
</p><p class="has-image"><img class="vmp-image" data-image-filename="weterani-metalu-na-koncercie-iron-maiden-body-image-1469627023.jpg" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/27/" data-path="images/content-images/2016/07/27/" data-model-id="208772" data-original-height="668" data-original-width="1000" src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/27/weterani-metalu-na-koncercie-iron-maiden-body-image-1469627023-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75">
</p><p class="has-image"><img class="vmp-image" data-image-filename="weterani-metalu-na-koncercie-iron-maiden-body-image-1469627033.jpg" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/27/" data-path="images/content-images/2016/07/27/" data-model-id="208773" data-original-height="668" data-original-width="1000" src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/27/weterani-metalu-na-koncercie-iron-maiden-body-image-1469627033-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75">
</p><p class="has-image"><img class="vmp-image" data-image-filename="weterani-metalu-na-koncercie-iron-maiden-body-image-1469627043.jpg" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/27/" data-path="images/content-images/2016/07/27/" data-model-id="208774" data-original-height="668" data-original-width="1000" src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/27/weterani-metalu-na-koncercie-iron-maiden-body-image-1469627043-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75">
</p><p class="has-image"><img class="vmp-image" data-image-filename="weterani-metalu-na-koncercie-iron-maiden-body-image-1469627054.jpg" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/27/" data-path="images/content-images/2016/07/27/" data-model-id="208776" data-original-height="668" data-original-width="1000" src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/27/weterani-metalu-na-koncercie-iron-maiden-body-image-1469627054-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75">
</p><p class="has-image"><img class="vmp-image" data-image-filename="weterani-metalu-na-koncercie-iron-maiden-body-image-1469627085.jpg" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/27/" data-path="images/content-images/2016/07/27/" data-model-id="208777" data-original-height="668" data-original-width="1000" src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/27/weterani-metalu-na-koncercie-iron-maiden-body-image-1469627085-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75">
</p><p class="has-image"><img class="vmp-image" data-image-filename="weterani-metalu-na-koncercie-iron-maiden-body-image-1469627122.jpg" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/27/" data-path="images/content-images/2016/07/27/" data-model-id="208780" data-original-height="668" data-original-width="1000" src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/27/weterani-metalu-na-koncercie-iron-maiden-body-image-1469627122-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75">
</p><p class="has-image"><img class="vmp-image" data-image-filename="weterani-metalu-na-koncercie-iron-maiden-body-image-1469627132.jpg" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/27/" data-path="images/content-images/2016/07/27/" data-model-id="208781" data-original-height="668" data-original-width="1000" src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/27/weterani-metalu-na-koncercie-iron-maiden-body-image-1469627132-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75">
</p><p class="has-image"><img class="vmp-image" data-image-filename="weterani-metalu-na-koncercie-iron-maiden-body-image-1469627142.jpg" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/27/" data-path="images/content-images/2016/07/27/" data-model-id="208783" data-original-height="668" data-original-width="1000" src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/27/weterani-metalu-na-koncercie-iron-maiden-body-image-1469627142-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75">
</p><p class="has-image"><img class="vmp-image" data-image-filename="weterani-metalu-na-koncercie-iron-maiden-body-image-1469627152.jpg" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/27/" data-path="images/content-images/2016/07/27/" data-model-id="208784" data-original-height="668" data-original-width="1000" src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/27/weterani-metalu-na-koncercie-iron-maiden-body-image-1469627152-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75">
</p><p class="has-image"><img class="vmp-image" data-image-filename="weterani-metalu-na-koncercie-iron-maiden-body-image-1469627163.jpg" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/27/" data-path="images/content-images/2016/07/27/" data-model-id="208785" data-original-height="668" data-original-width="1000" src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/27/weterani-metalu-na-koncercie-iron-maiden-body-image-1469627163-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75">
</p><p class="has-image"><img class="vmp-image" data-image-filename="weterani-metalu-na-koncercie-iron-maiden-body-image-1469627175.jpg" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/27/" data-path="images/content-images/2016/07/27/" data-model-id="208786" data-original-height="668" data-original-width="1000" src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/27/weterani-metalu-na-koncercie-iron-maiden-body-image-1469627175-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75">
</p><p class="has-image"><img class="vmp-image" data-image-filename="weterani-metalu-na-koncercie-iron-maiden-body-image-1469627186.jpg" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/27/" data-path="images/content-images/2016/07/27/" data-model-id="208787" data-original-height="668" data-original-width="1000" src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/27/weterani-metalu-na-koncercie-iron-maiden-body-image-1469627186-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75">
</p><p class="has-image"><img class="vmp-image" data-image-filename="weterani-metalu-na-koncercie-iron-maiden-body-image-1469627196.jpg" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/27/" data-path="images/content-images/2016/07/27/" data-model-id="208789" data-original-height="668" data-original-width="1000" src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/27/weterani-metalu-na-koncercie-iron-maiden-body-image-1469627196-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75">
</p><p class="has-image"><img class="vmp-image" data-image-filename="weterani-metalu-na-koncercie-iron-maiden-body-image-1469627205.jpg" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/27/" data-path="images/content-images/2016/07/27/" data-model-id="208790" data-original-height="668" data-original-width="1000" src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/27/weterani-metalu-na-koncercie-iron-maiden-body-image-1469627205-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75">
</p><p class="has-image"><img class="vmp-image" data-image-filename="weterani-metalu-na-koncercie-iron-maiden-body-image-1469627216.jpg" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/27/" data-path="images/content-images/2016/07/27/" data-model-id="208791" data-original-height="668" data-original-width="1000" src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/27/weterani-metalu-na-koncercie-iron-maiden-body-image-1469627216-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75">
</p><p class="has-image"><img class="vmp-image" data-image-filename="weterani-metalu-na-koncercie-iron-maiden-body-image-1469627229.jpg" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/27/" data-path="images/content-images/2016/07/27/" data-model-id="208793" data-original-height="668" data-original-width="1000" src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/27/weterani-metalu-na-koncercie-iron-maiden-body-image-1469627229-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75">
</p><p class="has-image"><img class="vmp-image" data-image-filename="weterani-metalu-na-koncercie-iron-maiden-body-image-1469627241.jpg" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/27/" data-path="images/content-images/2016/07/27/" data-model-id="208794" data-original-height="668" data-original-width="1000" src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/27/weterani-metalu-na-koncercie-iron-maiden-body-image-1469627241-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75">
</p><p class="has-image"><img class="vmp-image" data-image-filename="weterani-metalu-na-koncercie-iron-maiden-body-image-1469627258.jpg" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/27/" data-path="images/content-images/2016/07/27/" data-model-id="208795" data-original-height="668" data-original-width="1000" src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/27/weterani-metalu-na-koncercie-iron-maiden-body-image-1469627258-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75">
</p><p class="has-image"><img class="vmp-image" data-image-filename="weterani-metalu-na-koncercie-iron-maiden-body-image-1469627268.jpg" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/27/" data-path="images/content-images/2016/07/27/" data-model-id="208796" data-original-height="668" data-original-width="1000" src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/27/weterani-metalu-na-koncercie-iron-maiden-body-image-1469627268-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75">
</p><p class="has-image"><img class="vmp-image" data-image-filename="weterani-metalu-na-koncercie-iron-maiden-body-image-1469627277.jpg" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/27/" data-path="images/content-images/2016/07/27/" data-model-id="208797" data-original-height="668" data-original-width="1000" src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/27/weterani-metalu-na-koncercie-iron-maiden-body-image-1469627277-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75">
</p><p class="has-image"><img class="vmp-image" data-image-filename="weterani-metalu-na-koncercie-iron-maiden-body-image-1469627288.jpg" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/27/" data-path="images/content-images/2016/07/27/" data-model-id="208798" data-original-height="668" data-original-width="1000" src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/27/weterani-metalu-na-koncercie-iron-maiden-body-image-1469627288-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75">
</p><p class="has-image"><img class="vmp-image" data-image-filename="weterani-metalu-na-koncercie-iron-maiden-body-image-1469627300.jpg" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/27/" data-path="images/content-images/2016/07/27/" data-model-id="208799" data-original-height="668" data-original-width="1000" src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/27/weterani-metalu-na-koncercie-iron-maiden-body-image-1469627300-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75">
</p>
]]></content:encoded>
<guid isPermaLink="false">http://www.vice.com/554930</guid>
<media:thumbnail url="https://vice-images.vice.com/images/articles/meta/2016/07/27/weterani-metalu-na-koncercie-iron-maiden-1469626899.jpg"></media:thumbnail>
<dc:creator> Victor Hugo, tekst Fernando Bernal, tłum. Jan Bogdaniuk</dc:creator>
<media:category>photo</media:category>
<category>photo</category>
</item>
<item>
<title>The VICE Guide to Travel: Pozdrowienia z Polski: część 6</title>
<link>http://www.vice.com/pl/video/pozdrowienia-z-polski-czesc-6</link>
<pubDate>Wed, 27 Jul 2016 12:25:00 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Przedstawiamy „Pozdrowienia z Polski", zapomnianą perełkę z archiwów VICE. W szóstym odcinku Ivar i Julita jadą do Łodzi, gdzie poznają nowe oblicze polskiego kina
]]></description>
<enclosure url="http://vice-images.vice.com/images/articles/meta/2016/07/11/pozdrowienia-z-polski-czesc-6-1468228611.jpeg" type="image/jpg" length="425"></enclosure>
<content:encoded><![CDATA[<p>Przedstawiamy „Pozdrowienia z Polski", zapomnianą perełkę z archiwów VICE. W 2010 roku Ivar wyrusza w podróż, podczas której ma poznać nasz kraj od podszewki. Pomaga mu w tym Julita, jego przewodniczka po kulturze, sztuce i ludziach współczesnej Polski.</p><p>W szóstym odcinku Ivar i Julita spotykają się z młodym, świetnie się zapowiadającym reżyserem Xawerym Żuławskim, synem słynnego Andrzeja Żuławskiego. Odwiedzają go w jego przyczepie kempingowej i rozmawiają o jego nowym kontrowersyjnym projekcie <em>Wojna polsko-ruska</em>, ekranizacji książki obiecującej pisarki Doroty Masłowskiej. Film uważano wtedy za polską odpowiedź na <em>Trainspotting</em>, a sam Xawery wyjaśnia, jak starał się w nim uchwycić współczesną polską mentalność. Następna na trasie jest słynna Szkoła Filmowa w Łodzi, gdzie Julita zadaje kilka pytań Małgorzacie Szumowskiej, jednej z najgłośniejszych reżyserek i producentek filmowych swojego pokolenia i późniejszej zdobywczyni m.in. Srebrnego Niedźwiedzia na festiwalu w Berlinie. Ivar w tym czasie odwiedza chłopaków z zespołu Cool Kids of Death w ich ćwiczeniówce.</p><p>Nie przegap następnego, ostatniego już odcinka „Pozdrowień z Polski", w którym Ivar i Julita wracają do Warszawy, żeby z hukiem zakończyć swoją wyprawę!</p>
]]></content:encoded>
<guid isPermaLink="false">http://www.vice.com/550282</guid>
<media:thumbnail url="https://vice-images.vice.com/images/articles/meta/2016/07/11/pozdrowienia-z-polski-czesc-6-1468228611.jpeg"></media:thumbnail>
<media:category>travel</media:category>
<category>travel</category>
</item>
<item>
<title>Potraktowaliśmy kilka obrazów Prismą, żeby zamienić sztukę w sztukę</title>
<link>http://www.vice.com/pl/read/prisma-na-prawdziwych-dzielach-sztuki</link>
<pubDate>Wed, 27 Jul 2016 08:50:00 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Jak wyglądają „Bitwa pod Grunwaldem" i „Krzyk" Muncha przefiltrowane aplikacją, która wszystko „zamienia w sztukę"?
]]></description>
<enclosure url="http://vice-images.vice.com/images/articles/meta/2016/07/27/prisma-na-prawdziwych-dzielach-sztuki-1469616157.jpg" type="image/jpg" length="1080"></enclosure>
<content:encoded><![CDATA[<p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/27/prisma-na-prawdziwych-dzielach-sztuki-body-image-1469617829-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75" data-original-width="1080" data-original-height="1080" data-model-id="208657" data-path="images/content-images/2016/07/27/" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/27/" data-image-filename="prisma-na-prawdziwych-dzielach-sztuki-body-image-1469617829.jpg" class="vmp-image"></p><p class="photo-credit">„Bociany", Józef Chełmoński, 1900, Muzeum Narodowe w Warszawie. Filtr Dreams<br></p><p>Internet szaleje na punkcie aplikacji Prisma, która „<a href="https://www.theguardian.com/technology/2016/jul/14/prisma-app-photography-artificial-intelligence-art" target="_blank">zamienia zdjęcia w sztukę</a>". Postanowiliśmy nieco podrasować stare dobre klasyki historii sztuki polskiej i powszechnej, by nadać im nowoczesnego błysku godnego Instagrama. Niestety nie wiemy, czy ze względu na <a href="https://i-d.vice.com/pl/article/twitter-kontra-prisma" target="_blank">kontrowersyjne</a> zasady dot. praw autorskich Rosjanie, którzy stworzyli apkę, nie są teraz przypadkiem właścicielami praw do <em>Piłsudskiego na Kasztance</em>. Na wszelki wypadek potraktowaliśmy w ten sposób artystów już nieżyjących.</p>
]]></content:encoded>
<guid isPermaLink="false">http://www.vice.com/554879</guid>
<media:thumbnail url="https://vice-images.vice.com/images/articles/meta/2016/07/27/prisma-na-prawdziwych-dzielach-sztuki-1469616157.jpg"></media:thumbnail>
<dc:creator>Paweł Planeta</dc:creator>
<media:category>culture</media:category>
<category>culture</category>
</item>
<item>
<title>Moja babcia i jej 12 aborcji</title>
<link>http://www.vice.com/pl/read/moja-babcia-i-jej-12-aborcji</link>
<pubDate>Wed, 27 Jul 2016 01:22:00 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Brak dostępu do antykoncepcji sprawiał, że kobiety w ZSRR decydowały się na aborcję częściej, niż niemal gdziekolwiek indziej na świecie. Moja babcia była jedną z nich
]]></description>
<enclosure url="http://vice-images.vice.com/images/articles/meta/2016/07/26/moja-babcia-i-jej-12-aborcji-1469522363.jpg" type="image/jpg" length="2000"></enclosure>
<content:encoded><![CDATA[<p><span id="docs-internal-guid-afd58b21-2663-aee5-58d7-05aed1164fd3"><em><br>Artykuł ukazał się na </em></span><em><a target="_blank" href="http://broadly.vice.com/">BROADLY</a></em></p><p>W rosyjskiej kulturze babcia stanowi prawdziwy trzon rodziny. Gdy wyemigrowaliśmy z Moskwy do Vancouver w 1995 roku, przywieźliśmy tę tradycję ze sobą. Jako dziecko spędzałam większość wieczorów z babunią. Pamiętam, że nawet za młodu widziałam w niej chodzący kłębek sprzeczności, jakby ktoś niedbale pozlepiał przeciwstawne osobowości i upchnął je w ciele pulchnej, niespełna półtorametrowej starszej pani.
</p><p>Zawsze, gdy pomagała mi w nauce rosyjskiego, stanowiła uosobienie ciepła i wyrozumiałości, jednak w zwykłych rozmowach zmieniała się w zgryźliwą, lekceważącą, plującą jadem jędzę. Nasze relacje nie należały do stabilnych, delikatnie mówiąc, a im byłam starsza, tym bardziej nie potrafiłam pojąć, jak kobieta z dyplomem chemika, która pasjonowała się kinem i kochała swoją rodzinę, mogła być zarazem tak zjadliwa i destrukcyjna wobec swoich bliskich.
</p><p>Pewnego dnia moja mama spróbowała nieco rozwiać tę tajemnicę. „Wiesz, babcia nie miała w życiu lekko" – powiedziała. „Na przykład: przeszła 12 aborcji".
</p><p>Byłam wstrząśnięta. Dorastałam z obrazem kobiety radzieckiej jako nieustraszonej matrony, nieustannie warzącej dla swoich bliskich kotły barszczu na mięsie, które jakimś cudem udało jej się zdobyć po godzinach wystawania w kolejkach. Zawsze myślałam, że była skupiona niemal wyłącznie na zapewnieniu bytu swojej rodzinie, więc nawet przez myśl mi nie przeszło, że w Związku Radzieckim aborcje były na porządku dziennym.
</p><p>Ciekawa tego, jak w ogóle możliwa jest tak rażąca sprzeczność, zgooglowałam radzieckie statystyki dotyczące przerywania ciąży i zdałam sobie sprawę, że moje wyobrażenia o kobietach Kraju Rad miały mało wspólnego z prawdą. U swego schyłku ZSRR miał jeden z <a target="_blank" href="http://www.nytimes.com/1989/02/28/world/women-fault-soviet-system-for-abortion.html" id="docs-internal-guid-afd58b21-2657-f8aa-6629-63d37e756e49">najwyższych wskaźników aborcji</a> na świecie – <a target="_blank" href="http://www.nytimes.com/2003/09/02/opinion/birth-control-in-russia.html">jak podaje</a> „New York Times", wiele kobiet „polegało na finansowanych przez państwo aborcjach jako głównej formie antykoncepcji". Jednak nawet w takim kontekście nie wiedziałam, co mam myśleć o sytuacji babci: wydawało mi się, że 12 przerwanych ciąż to zdecydowanie powyżej średniej, zwłaszcza dla kobiety z wyższym wykształceniem.</p><p>Postanowiłam spytać moją babcię wprost o jej przejścia. Czekając na połączenie na Skype, czułam rosnące nerwy. Przecież nigdy nawet nie użyła słowa „seks" w mojej obecności. Dlaczego nagle miałaby się przede mną otworzyć i opowiedzieć o tak szczególnym fragmencie swojej historii? Jednak gdy tylko odebrała, okazało się, że była spokojna i rzeczowa, zupełnie, jakby opowiadała o fabule filmu, który ostatnio oglądała. Choć świetnie panowała nad emocjami, czułam, że tuż za tym pogodnym obliczem kryje się wielkie poruszenie. Gdy już zaczęła, nie mogła przestać mówić.</p><p>„Nikomu nigdy o tym nie mówiłam" – powiedziała. „Nikt nigdy nie pytał".</p><p class="pullquote">Od chwili, gdy przekroczyła próg szpitala i poprosiła o aborcję do momentu wypisu, kobieta była traktowana jak przestępczyni.</p><p>Babunia urodziła się w 1939 roku w Kijowie na Ukrainie. Jako małe dziecko przeszła gruźlicę, a gdy udało się ją wyleczyć, pojawiła się u niej cukrzyca i problemy z sercem. Wychowywana przez samotnego ojca w malutkim mieszkanku przezwyciężyła swoje kłopoty zdrowotne, w szkole była prymuską i w końcu wyjechała na studia do Moskwy, które zaowocowały dyplomem z chemii. Niedługo potem poznała mojego dziadka – dobrotliwego kinomaniaka, który pracował przy Moskiewskim Festiwalu Filmowym – i urodziła moją mamę w wieku 24 lat. Drugie dziecko pojawiło się, gdy babcia miała 35 lat; w ciągu 11 lat pomiędzy dwoma porodami przeszła większość swoich aborcji.</p><p>W tamtych czasach mieszkańcy ZSRR aż zbyt dobrze znali <a href="http://usa-moscow.blogspot.dk/2010/04/there-was-no-sex-in-ussr.html" id="docs-internal-guid-afd58b21-265a-93da-9b2d-f3374a097544">osobliwe porzekadło</a> <a href="http://usa-moscow.blogspot.dk/2010/04/there-was-no-sex-in-ussr.html" id="docs-internal-guid-afd58b21-2658-fc48-f223-e3059f20b2a6"></a>: „Nie ma seksu w Kraju Rad". Według babci seks stanowił tabu – uważano, że niepotrzebnie rozprasza i odrywa człowieka radzieckiego od jego obowiązków jako porządnego, pracowitego komunisty.</p><p>Przez takie podejście bardzo trudno było zdobyć jakiekolwiek informacje o nowoczesnych metodach antykoncepcji, pomimo że takie opcje jak pigułka, prezerwatywy i wkładki wewnątrzmaciczne <a target="_blank" href="http://www.nytimes.com/2003/09/02/opinion/birth-control-in-russia.html" id="docs-internal-guid-afd58b21-2659-f17e-7703-19148b024963">były wówczas dostępne</a>, choć w ograniczonych ilościach. „Edukacja seksualna była zjawiskiem naprawdę rzadkim w ZSRR" – powiedziała Broadly Anna Temkina, profesorka socjologii i koordynatorka programu studiów gender na Uniwersytecie Petersburskim. „Możliwe, że niektóre szkoły nauczały podstaw kobiecej anatomii i budowy układu rozrodczego, jednak zagadnienia antykoncepcji i przyjemności z seksu całkowicie pomijano".</p><p>Temkina zauważa również, że do informacji o współczesnych metodach zapobiegania ciąży mieli dostęp tylko garstka wybranych, którym udało się dotrzeć do zagranicznych publikacji bezpiecznie ukrytych w bibliotekach najlepszych uniwersytetów. „Dlatego właśnie wiele kobiet wybierało »tradycyjne« metody kontroli urodzeń: liczenie cykli miesiączkowych albo stosunek przerywany" – powiedziała. „Nie miały zwyczaju ani możliwości, by korzystać z nowych form antykoncepcji".</p><p>Choć edukacja seksualna w ZSRR mocno kulała, państwo refundowało aborcje. Jednak, jak mówi Temkina, z przerywaniem ciąży w państwowym szpitalu łączyło się ogromne napiętnowanie. „Od chwili, gdy przekroczyła próg szpitala i poprosiła o aborcję do momentu wypisu, kobieta była traktowana jak przestępczyni i hańba dla wszystkich obywatelek" – powiedziała. „Była otoczona pogardą z dwóch głównych powodów: za folgowanie swoim seksualnym ciągotom i odmowę spełnienia macierzyńskiego obowiązku".</p><p class="has-image"><img class="vmp-image" data-image-filename="moja-babcia-i-jej-12-aborcji-body-image-1469522803.jpg" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/26/" data-path="images/content-images/2016/07/26/" data-model-id="208079" data-original-height="1387" data-original-width="1000" src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/26/moja-babcia-i-jej-12-aborcji-body-image-1469522803-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75"></p><p class="photo-credit">Moja babcia, dziadek i mama</p><p>Moja babcia potwierdziła słowa Temkiny. „Wiele kobiet w oczekiwaniu na aborcję czuło się, jakby siedziały na taśmociągu. Każdego ranka w szpitalu z zamiarem przerwania ciąży ustawiało się w kolejce przynajmniej dziesięć kobiet" – powiedziała. „Więc za każdym razem, gdy sama potrzebowałam aborcji, stawałam na głowie, żeby tylko znaleźć kogoś pracującego w państwowym szpitalu, kto za dodatkową opłatą zapewni mi lepsze warunki".</p><p>Jak mówi moja babcia, pieniądze mogły zagwarantować bardziej ludzką opiekę medyczną niż ta, która towarzyszyła typowej finansowanej przez państwo aborcji. Gdy spytałam ją, jacy byli lekarze i ginekolodzy w państwowych szpitalach, w jej głosie pojawił się gniew. „Nie można było się spodziewać z ich strony ani odrobiny współczucia czy pociechy" – powiedziała. „Śmiali się z ciebie, kazali się zamknąć i nie płakać. To byli ludzie bez serca. Nic ich nie obchodziły kobiety, które z jakiegoś powodu decydowały się na aborcję".</p><p>Takie nieludzkie traktowanie przekładało się taż na samo leczenie. Zarówno prof. Temkina, jak i moja babcia powiedziały, że kobietom, które przechodziły „państwową" aborcję nie podawano środków znieczulających. „Jeśli zdecydowałaś się na darmową aborcję, wtaczali cię za zasłonę i znieczulali za pomocą lodu – to był jedyny środek przeciwbólowy, na jaki mogłaś liczyć" – powiedziała moja babunia. „Lekarze czekali, aż wszystko zdrętwieje od zimna i zabierali się do roboty".</p><p>„Moim zdaniem to koszmarne, że nie używali znieczulenia" – powiedziała Temkina, choć przyznała, że nie potrafi z pewnością wyjaśnić, dlaczego tak się działo. „Może brakowało czasu lub personelu, żeby prawidłowo znieczulić pacjentkę. A może lekarze mieli ograniczony dostęp do środków znieczulających; przecież w ZSRR nawet zabiegi dentystyczne przeprowadzano bez znieczulenia".</p><p>Można by pomyśleć, że skoro tak wiele kobiet decydowało się na aborcję i słyszało te koszmarne historie, powstałby jakiś obywatelski ruch, który walczyłby o ich prawa, ale w tamtych czasach panowała inna mentalność. „Ponieważ sama służba zdrowia zawstydzała i poniżała kobiety za przerywanie ciąży, nie czuły ani nawet nie myślały, że mogłyby nagłośnić tę kwestię" – powiedziała Temkina. „W aborcjach było coś dogłębnie wstydliwego i nikt nie poruszał tego tematu w publicznej dyskusji".</p><p class="pullquote"> Pomiędzy kobietami i mężczyznami nie było ani odrobiny otwartej komunikacji na temat seksu</p><p>W obliczu tak wielkiego napiętnowania i braku odpowiedniej opieki medycznej wiele radzieckich kobiet wybierało niebezpieczne, nielegalne zabiegi. „Można było znaleźć wiele osób, które dokonywały aborcji u siebie w domu, coś strasznego" – wspominała moja babcia. „Ludzie udawali, że są profesjonalistami, a tak naprawdę chodziło im tylko o pieniądze. Niektóre szpitalne sprzątaczki kłamały, że są lekarkami i oszukiwały kobiety w ciąży. Zdarzały się śmiertelne powikłania. Słyszało się takie historie nawet u nas w Moskwie".</p><p>Za astronomiczną liczbą aborcji przeprowadzanych w ZSRR stoi wiele powodów. Według prof. Temkiny nie chodziło tylko o brak publicznej dyskusji o seksie i seksualności – w życiu prywatnym również o tym nie rozmawiano. „Na wysokie statystyki aborcji ogromny wpływ miało to, że pomiędzy kobietami i mężczyznami nie było ani odrobiny otwartej komunikacji na temat seksu" – powiedziała. „Takie rozmowy nie należały do kultury, nawet pomiędzy żonami i mężami. Każde porozumienia między partnerami musiało być milczące. Jeśli nie miało się stałego partnera, nawet takie milczące porozumienie nie wchodziło grę. Oczywiście miało to swoje konsekwencje".</p><p>Moja babcia przyznała jej rację. „Wszystko zależało od tego, jaki mężczyzna ci się trafił" – powiedziała. „Niektórzy nie lubili używać prezerwatyw albo nie obchodziło ich, czy kondom pękł, czy nie".</p><h2></h2><h2>Szczerze o sprawach kobiet (i facetów też). Polub <a href="https://www.facebook.com/VICEPolska/?fref=ts" target="_blank"> fanpage</a> VICE Polska i bądź na bieżąco</h2><p>Chyba tylko raz w życiu widziałam, żeby moi dziadkowie się całowali. Zawsze miałam wrażenie, że ich małżeństwo podtrzymuje zmęczona solidarność i przyzwyczajenie. Nietrudno uwierzyć, że ich związek stanowił modelowy przykład dynamiki płci opisanej przez prof. Temkinę.</p><p>„Twój dziadek wiedział o moich ciążach, ale w niczym specjalnie mi nie pomagał" – powiedziała moja babcia. „Zawiózł mnie na aborcję raz czy dwa, ale nigdy nie wszedł ze mną do szpitala. W naszej kulturze mężczyzna nie miał obowiązku się w to angażować. Co innego, jeśli decydowałaś się urodzić: wtedy musiał przyjąć odpowiedzialność".</p><p>W miarę jak rozmawiałyśmy, czułam coraz większy smutek i gniew. Moja babcia żyła w kraju, który postanowił udawać, że nie widzi, jak wiele kobiet decyduje się na aborcję – w państwie, które nie chciało przyznać, że jego tradycjonalistyczne przekonania o seksualności i macierzyństwie w oczywisty sposób krzywdzą kobiety.</p><p>„Wszyscy mieli bardzo racjonalne, praktyczne podejście do aborcji" – powiedziała moja babcia. „Nie wiadomo było, jak wpływają na kobiety". Związek Radziecki całą odpowiedzialność za seks złożył na barki kobiet, które nie nie widziały i nie wierzyły, że mają jakieś inne wyjście. Myślę, że to nieodwracalnie zmieniło moją babunię, choć nie sądzę, by do dziś ona i inne kobiety z jej pokolenia to rozumiały.<br>
</p>
]]></content:encoded>
<guid isPermaLink="false">http://www.vice.com/554479</guid>
<media:thumbnail url="https://vice-images.vice.com/images/articles/meta/2016/07/26/moja-babcia-i-jej-12-aborcji-1469522363.jpg"></media:thumbnail>
<dc:creator>Polina Bachlakova, tłum. Jan Bogdaniuk</dc:creator>
<media:category>stuff</media:category>
<category>stuff</category>
</item>
<item>
<title>Dlaczego zdrowa dieta sprawia, że śmierdzi ci z ust</title>
<link>http://www.vice.com/pl/read/dlaczego-zdrowa-dieta-sprawia-ze-cuchnie-ci-z-ust</link>
<pubDate>Wed, 27 Jul 2016 01:53:00 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Woń może być „metaliczna" albo „przypominać zapach zgniłych owoców"
]]></description>
<enclosure url="http://vice-images.vice.com/images/articles/meta/2016/07/26/dlaczego-zdrowa-dieta-sprawia-ze-cuchnie-ci-z-ust-1469535666.jpg" type="image/jpg" length="1200"></enclosure>
<content:encoded><![CDATA[<p><span id="docs-internal-guid-6d708ebe-2716-65d9-8f59-9ac717c60995"><em>Artykuł ukazał się na </em></span><em><a target="_blank" href="https://munchies.vice.com">MUNCHIES</a></em></p><p>A zatem udało ci się zacząć zdrowo odżywiać i zrzucić kilka kilo przy okazji. Jesz <a target="_blank" href="http://www.vice.com/pl/read/jak-byc-w-formie-radzi-charles-eugster" id="docs-internal-guid-6d708ebe-2721-65cc-c53e-c29fe7d745e5">więcej białek i tłuszczów</a> i co najważniejsze unikasz złowrogich węglowodanów. Twoje ciało wrzuca wyższy bieg i zaczyna palić opony wokół twojego brzucha, a ty na własne oczy widzisz efekty. Tak trzymać!
</p><p>Jednak wkrótce pojawia się nowy problem: z ust zaczyna ci się ulatniać odpychający smród. Według dra Wayne'a Aldredge'a, prezesa <a target="_blank" href="https://www.perio.org/" id="docs-internal-guid-6d708ebe-2721-fb2a-e7ae-dc3ac53d0be5">Amerykańskiej Akademii Periodontologii</a>, gdy ograniczasz spożycie węglowodanów, by zacząć spalać obecne w pokarmie białka i tłuszcze, możesz się spodziewać konsekwencji w postaci bardzo nieświeżego oddechu.
</p><p>W rozmowie z portalem <a href="https://www.thrillist.com/health/nation/ketogenic-diet-causes-bad-breath">Thrillist</a> Aldrege tłumaczy, że stosowanie <a target="_blank" href="https://en.wikipedia.org/wiki/Ketogenic_diet" id="docs-internal-guid-6d708ebe-2722-7dab-1c4a-8e285a66ea40">diety ketogenicznej</a> (podobnej do tej Atkinsa) może doprowadzić do stanu metabolicznego zwanego ketozą. Gdy spożycie węglowodanów spadnie poniżej 30 gramów na dzień, ciało zaczyna się pozbywać pewnych związków organicznych, znanych jako ketony, przez usta. Woń, która temu towarzyszy jest „metaliczna, przypomina też zapach zgniłych owoców". Fuj.
</p><p>Według Aldredge'a stoi za tym delikatna równowaga bakterii żyjących w naszych ustach, która zostaje poważnie zachwiana przez nagłą nieobecność węglowodanów. „Pokarmy bogate w węglowodany i skrobie mogą prowadzić do powstawania kwaśnego środowiska w jamie ustnej" – powiedział Thrillist dr Aldredge. „Bakterie wywołujące paradontozę świetnie się czują w takim otoczeniu, żywiąc się resztkami cukru pozostałymi po posiłku".
</p><h2></h2><h2>Polub nasz <a href="https://www.facebook.com/VICEPolska/?fref=ts" target="_blank">fanpage</a> i trzymaj formę razem z VICE Polska</h2><p>Innymi słowy, dieta niskowęglowodanowa jest dobra dla zdrowia twoich zębów, ponieważ masz w ustach mniej bakterii. Jednak jeśli chodzi o zapachy i ketony, problem nie leży jamie ustnej. Ketoza rodzi się w głębi ciała, więc płyn do płukania ust i miętówki niewiele tu zdziałają. Dr Aldredge zaleca tym, którzy nie spożywają węglowodanów, by pili dużo wody, żuli koper włoski, świeżą miętę albo gumę bez cukru.
</p><p>Albo możesz po prostu przestać się tak bardzo przejmować, co ludzie pomyślą o twoim oddechu i jeść to, co sprawia, że czujesz się dobrze.<br>
</p>
]]></content:encoded>
<guid isPermaLink="false">http://www.vice.com/554553</guid>
<media:thumbnail url="https://vice-images.vice.com/images/articles/meta/2016/07/26/dlaczego-zdrowa-dieta-sprawia-ze-cuchnie-ci-z-ust-1469535666.jpg"></media:thumbnail>
<dc:creator>Nick Rose, tłum. Jan Bogdaniuk</dc:creator>
<media:category>food</media:category>
<category>food</category>
</item>
<item>
<title>VICE Guide to Guys made possible by AXE: Czy dzisiejsi 30-latkowie są zbyt wyluzowani?</title>
<link>http://www.vice.com/pl/read/piotr-zurawski-kamper-mezczyzni-i-luz</link>
<pubDate>Wed, 27 Jul 2016 01:10:00 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[„Nie lubię beztroski tego pokolenia, jego hedonistycznego podejścia do życia. Wiadomo, sam też lubię imprezować, spotykać się z ludźmi, ale to tylko część" – mówi Piotr Żurawski o swojej roli w „Kamperze"
]]></description>
<enclosure url="http://vice-images.vice.com/images/articles/meta/2016/07/26/piotr-zurawski-kamper-mezczyzni-i-luz-1469570343.jpg" type="image/jpg" length="2000"></enclosure>
<content:encoded><![CDATA[<p class="photo-credit has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/26/piotr-zurawski-kamper-mezczyzni-i-luz-body-image-1469570279-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75"  data-original-width="2000" data-original-height="1333" data-model-id="208396" data-path="images/content-images/2016/07/26/" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/26/" data-image-filename="piotr-zurawski-kamper-mezczyzni-i-luz-body-image-1469570279.jpg" class="vmp-image"></p><p class="photo-credit">Fot. Grzegorz Broniatowski</p><p>Pokolenie, które właśnie przekracza barierę 30. roku życia, nie jest w polskiej popkulturze zbyt często pokazywane. Możemy przyjmować portrety z Zachodu (które niekoniecznie pasują do rodzimych realiów), możemy opierać się na zużytych kliszach z seriali TVN-u. W filmie <em>Kamper </em><span class="redactor-invisible-space">Piotr Żurawski podjął się jednak wcielenia w 30-latka z krwi i kości: gracza, palacza zielska, prokrastynatora, z życiem z pozoru tylko uporządkowanym. Postanowiłem spotkać się z nim, by pogadać o tym, co boli współczesnych facetów i czy mężczyźni byli lepsi przed wojną.</span></p><p><strong>VICE: </strong><strong>W swoim nowym filmie grasz faceta koło trzydziestki. Jak byś go scharakteryzował, używając trzech słów?<br></strong><strong>Piotr Żurawski  : </strong>Nie lubię charakteryzować postaci, to nie do mnie należy, to jak opisywanie abstrakcyjnego obrazu. Ale na pewno powiedziałbym, że jest zagubiony i wrażliwy.</p><p><strong>Czy w takim razie czułeś, że wcielasz się w postać charakterystyczną dla pokolenia milenialsów? Czy wręcz przeciwnie?<br></strong>Ja nigdy nie czułem się częścią jakiegoś „pokolenia".</p><h2><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/25/piotr-zurawski-film-kamper-mezczyzni-i-aktorstwo-body-image-1469458076-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75" data-original-width="1400" data-original-height="260" data-model-id="207887" data-path="images/content-images/2016/07/25/" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/25/" data-image-filename="piotr-zurawski-film-kamper-mezczyzni-i-aktorstwo-body-image-1469458076.jpg" class="vmp-image"></h2><h2>RAZEM Z AXE SPRAWDZAMY, KIM SĄ DZISIEJSI FACECI W RUBRYCE <a href="http://www.vice.com/pl/series/vice-guide-to-guys" target="_blank">VICE GUIDE TO GUYS</a></h2><p><strong>To chyba jak każdy w naszym pokoleniu.<br></strong>Ostatnio na jakiejś imprezie zauważyłem, że to pokolenie jest fantastyczne, kiedy nie jest razem – kiedy nie jest pokoleniem. W kupie ci ludzie są nieznośni. Kiedy łapią wspólny nurt, to zaczyna być bełkotliwe – a kiedy rozmawiasz z nimi sam na sam, to okazuje się, jacy są samotni, zagubieni. I jest mi trochę smutno. Świat wymaga od ciebie, abyś każdego dnia był wspaniały, dobrze ubrany, uśmiechnięty – terror zajebistości. Ja czasem boję się wstać rano, bo może się okazać, że świat mnie już wyprzedził.</p><p><strong>To jest pokolenie, które czuje się nie dość fajne?<br></strong>Tego nie da się spełnić, więc po co w ogóle próbować? Stąd bierze się bezideowość. Ja zawsze miałem poczucie, że nie wiem czego chce, ale za to bardzo dobrze wiem, czego nie chcę. Kiedy musiałem podjąć decyzję, to wiedziałem, w którą drogę nie chcę pójść. Gdybyś mnie spytał, czego chcę, jaki jest mój cel – tego nie wiem.</p><p class="pullquote">Ja zawsze miałem poczucie, że nie wiem czego chce, ale za to bardzo dobrze wiem, czego nie chcę</p><p><strong>O kryzysie wielkich idei mówi się coraz częściej – że poprzednie generacje mogły walczyć o kraj, o postęp, o socjalizm, o demokrację, o kapitalizm. A co my mamy?<br></strong>My możemy się wyluzować.</p><p><strong>Twój bohater, Kamper, jest wyluzowany – ma swoje miejsce, łączy pracę z hobby, żyje z żoną, która w sumie nie wie, co ze sobą zrobić, ale utrzymują ją rodzice i może się rozwijać. A okazuje się, że tak się nie da, że w tym luzie jest nie do wytrzymania, że nie można tego ciągnąć.<br></strong>Otoż to. Ja nie lubię być beztroski, zawsze znajdę problem – ale uważam, że to dobrze, bo to sprawia, że jesteś czujny, czujny na świat. Jak w <em>Ojcu Chrzestnym</em>: kobiety i dzieci mogą być beztroskie, my nie (śmiech). Jednak lubię to uczucie.</p><p><strong>Żarty żartami – uważasz, że to może definiować faceta? Że nie może być beztroski?<br></strong>Może to brzmieć szowinistycznie, jak z innych czasów, ale coś w tym jest. Nie lubię beztroski tego pokolenia, jego hedonistycznego podejścia do życia. Wiadomo, sam też lubię imprezować, spotykać się z ludźmi, ale to tylko część. A mam wrażenie, że sporo osób postawiło sobie za cel w życiu dobrze je przeimprezować i chłonąć doświadczenia. Od ekstazy do ekstazy i jeszcze to, i jeszcze tamto, szybciej, dalej. Ja nie widzę w tym sensu. Dlatego lubię się martwić.</p><h2>POLUB <a href="https://www.facebook.com/VICEPolska/?fref=ts" target="_blank">FANPAGE</a> VICE POLSKA, ŻEBY BYĆ Z NAMI NA BIEŻĄCO</h2><p><strong>Kiedy pytam cię o Kampera, zaczynasz od razu mówić o sobie. Czy musiałeś w ogóle kogokolwiek grać w tym filmie, czy wystarczyły własne doświadczenia i obserwacje z najbliższego otoczenia?<br></strong>Nam najbardziej zależało na pokazaniu relacji między bohaterami. Świetnym zabiegiem Łukasza  było to, że wymieszał zawodowych aktorów z amatorami. Słyszałem, że to wada tego filmu – ale coś za coś. Wpuszczasz amatorów do filmu, wiesz , że będą mieli słabsze momenty, ale po to żeby mieli momenty genialne. Dlatego chodziło o to, żeby reagować na bieżąco, a nie szykować się do roli na początku. Jak kiedyś powiedział Nicholas Ray: jeśli napisałeś scenariusz, a teraz chcesz go tylko nakręcić, to gdzie jest w tym przygoda? Mnie się w tym filmie podoba, że jest szczery i wymyka się gatunkom.</p><p><strong>Mówi się, że to komedia romantyczna.<br></strong>Jest wątek miłosny, ludzie się śmieją, więc komedia romantyczna, tak? Ja w ogóle nie miałem poczucia, że robimy komedię. Okazał się dużo zabawniejszy, niż myślałem. Natomiast na planie w ogóle nie starałem się być zabawny, raczej ciągnąłem go w dól. Dopiero na projekcjach dowiadywałem się, że „acha, więc ta scena jest śmieszna" albo że coś, co uważałem za zabawne przechodzi bez echa.</p><p><strong>W swoich rolach lawirujesz między absolutną współczesnością (jak w <em>Kamperze</em> czy <em>Kebabie i Horoskopie</em>), a historią sprzed stulecia (w <em>Czasie honoru</em> i <em>Bodo</em>). Czym się różni wcielanie w faceta roku 2016, a tego z lat 20. czy 30.?<br></strong>Marta Nieradkiewicz zawsze mówi, że w aktorstwie najlepsze jest to, że może przeżyć kilka różnych żyć. Ja mam wrażenie, że w każdym człowieku są te wszystkie postaci, że człowiek jest i dobry i zły, i zboczony i normalny, trzeba to tylko odkryć i wziąć. Ludzie zawsze byli tacy sami, reszta to tylko entourage. Nie mam żadnej „drogi aktorskiej" – w tym zawodzie bierzesz, co ci dają.</p><p><strong>Ale kręci cię ta przedwojenność?<br></strong>No wiadomo, chodzi o kostiumy, makijaże, samochody, scenografię. To działa – jest przecież chęć oddalenia się od codziennego życia, wejścia w fantazję, stworzenia innego świata. Ale to niekoniecznie musi być przedwojenny świat.</p><p class="pullquote">Chodzi o prawdziwe zasady, nie takie na pokaz. Tak, ja za tym tęsknię. Może dlatego, że sam jestem niezdyscyplinowany i nie potrafię taki być<br></p><p><strong>To dlaczego tęsknimy coraz bardziej za tymi przedwojennymi facetami z klasą, zasadami? Na ile to jest fantazja, na ile to tylko dobrze wygląda na ekranie?<br></strong>Wojeciech Waglewski kiedyś powiedział super zdanie, które jest dla mnie mottem, że dla swojej żony starał się zawsze być wysokim, przystojnym, przyzwoitym brunetem. Jest coś bardzo mądrego w tym, to jest dobry kierunek, żeby starać się nie dać ciała. To właśnie coś bardzo przedwojennego, męskiego. Proste zasady, dotrzymywanie słowa. Mnie się to podoba.</p><p><strong>Ale ci faceci tacy byli? Czy tylko chcemy ich takimi pamiętać? </strong><br>Mój pradziadek – który przeżył Syberię, potem był przesiedlony na Dolny Śląsk – podobno jak przychodził listonosz do domu, to on zanim do niego wyszedł, to się golił. Miał po prostu zasady: przychodzi do ciebie ktoś „w gościnę", to musisz dobrze wyglądać, włożyć koszulę.</p><p><strong>Ostatnio znajoma mówiła mi, że babcia radziła jej używać szminki nawet przy wyjściu ze śmieciami. Powinniśmy za tym tęsknić? Nie terror zajebistości, a terror prasowania i krochmalenia?<br></strong>No, nie przesadzajmy, nikt by dzisiaj tego od nas nie wymagał. Chodzi o prawdziwe zasady, nie takie na pokaz. Tak, ja za tym tęsknię. Może dlatego, że sam jestem niezdyscyplinowany i nie potrafię taki być. Ale staram się być właśnie tym wysokim, przystojnym, przyzwoitym brunetem dla mojej narzeczonej, przynajmniej raz dziennie ją tak rozśmieszyć, by zakochiwała się we mnie na nowo. To jest cel, to jest budowanie jakości w życiu.</p><p><strong>Tego brakuje bohaterom <em>Kampera</em>? Nie mają celu, nie potrafią zbudować jakości? Dlatego wszystko się im rozpada?<br></strong>Ale co możesz zarzucić Kamperowi? Utrzymuje dom, płaci rachunki? Co on tak źle robi? Może jara trochę za dużo zioła (uprzedzając pytanie: nie, nie paliliśmy na planie prawdziwej trawy) i czasem nie chce mu się wstać. Jednak świat wymaga jeszcze więcej, jeszcze więcej. On chce się wyluzować, a nagle żona zaczyna go zdradzać, bo co, bo jego dziecinne cechy przestały ją bawić? On nie wie, czego chce od niego świat, chce żeby świat się od niego odpieprzył i dał mu pograć na konsoli po pracy. Patrz na to z dwóch stron: można powiedzieć, że jest niedojrzały, ale nie można powiedzieć, że się nie stara.</p><p><strong>Czyli nie wie „jak żyć?". Gdzie byś szukał odpowiedzi na to słynne pytanie?<br></strong>Ja jestem człowiekiem wierzącym. Nie jestem praktykującym katolikiem, ale głęboko wierzę, bo zawsze dawało mi to jakiś porządek. Wierzyłem, że nie ma czegoś takiego jak zło na świecie, że istnieje tylko wolna wola. To mi daje siłę. No i przekonanie, że prawdziwe szczęście jest nieosiągalne. Jak w<em>Stalkerze</em>: „Wiedziałam, że nie będzie lekko. Ale ja wolę gorzkie szczęście, niż smutne, nudne życie". To zawsze do mnie przemawia. Gorzkie szczęście, to bardzo dużo.</p>
]]></content:encoded>
<guid isPermaLink="false">http://www.vice.com/554296</guid>
<media:thumbnail url="https://vice-images.vice.com/images/articles/meta/2016/07/26/piotr-zurawski-kamper-mezczyzni-i-luz-1469570343.jpg"></media:thumbnail>
<dc:creator>Maciek Piasecki</dc:creator>
<media:category>branded</media:category>
<category>branded</category>
</item>
<item>
<title>Życie w absolutnej trzeźwości: co mówią dziewczyny straight edge?</title>
<link>http://www.vice.com/pl/read/straight-edge-kompletna-abstynencja</link>
<pubDate>Tue, 26 Jul 2016 09:24:00 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Rozmawialiśmy z pięcioma dziewczynami ze sceny straight edge, aby dowiedzieć się, dlaczego zdecydowały się prowadzić życie wolne od alkoholu, papierosów i narkotyków
]]></description>
<enclosure url="http://vice-images.vice.com/images/articles/meta/2016/07/26/straight-edge-kompletna-abstynencja-1469526307.jpg" type="image/jpg" length="1000"></enclosure>
<content:encoded><![CDATA[<p><em>Artykuł pierwotnie ukazał się na </em><a href="https://broadly.vice.com/de/article/weshalb-sich-junge-frauen-fuer-ein-leben-ohne-alkohol-und-drogen-entscheiden" target="_blank"><em>Broadly Germany</em></a></p><p>Rozwój cywilizacyjny doprowadził nas do miejsca, w którym oddanie się hedonistycznej naturze nie stanowi wyzwania. Szybki numerek? Kilka serduszek na jednej z aplikacji randkowych i gotowe. <a href="http://www.vice.com/pl/tag/narkotyki" target="_blank">Dragi</a>? Deepweb służy pomocą, znajdziesz tam wszystko, czego potrzebujesz i to bez wychodzenia z domu! <a href="http://www.vice.com/pl/read/wydatki-na-alkohol" target="_blank">Alkohol</a>? Jeśli tylko rząd nie zakaże mieszania wódki z Red Bullem, możesz łączyć swoje uzależnienie od kofeiny z najebką.
</p><p>Mimo to wielu ludzi stara się prowadzić czyste, wolne od nałogów życie. Trend zdrowego odżywiania pokazuje, że coraz częściej odchodzimy od spędzania weekendów na ostrym imprezowaniu. W roku 1981 Minor Threat <a href="https://www.youtube.com/watch?v=Ypkmp6D90KU" target="_blank">śpiewali</a> o tym, że w życiu są rzeczy ciekawsze niż wciąganie kresek – a ludzie z ruchu straight edge przyjęli tę radę. Rozmawialiśmy z pięcioma dziewczynami ze sceny, aby dowiedzieć się, dlaczego zdecydowały się prowadzić życie wolne od alkoholu, papierosów i narkotyków.
</p><p class="has-image"><img src="https://broadly-images.vice.com/images/2016/07/21/straight-edge-women-body-image-1469099680.jpg?output"><br>
</p><p class="photo-credit">Colleen nie mówi nowo poznanym ludziom o tym, że jest straight edge. Zdjęcie dzięki uprzejmości rozmówczyni
</p><h3>Colleen, 24 lata, straight edge od pięciu</h3><p>Gdy Colleen była nastolatką, często upijała się na domówkach czy koncertach. Zdarzało jej się przesadzić z ilością. „Gdy nieco podrosłam, po prostu z dnia na dzień stwierdziłam, że rzucam alkohol", powiedziała nam. „W Berlinie nietrudno spotkać ludzi, którzy spieprzyli sobie życie, nadużywając alkoholu czy narkotyków. Do tego w rodzinie miałam osobę chorującą na alkoholizm. To miało na mnie duży wpływ. Picie i jaranie to dla mnie gest poparcia dla systemu, którego nie znoszę. Z podobnych przyczyn zostałam weganką. Nie chcę się truć".
</p><p>Colleen twierdzi, że jej znajomi bardzo ją wspierają. Jednak dziewczyna nie obnosi się ze swoim stylem życia. „Nowo poznani ludzie często głupio reagują, nie ma w nich za grosz wyrozumiałości. Myślę, że to przez to, jak mocno alkohol jest zakorzeniony w naszej kulturze. Jeśli nie pijesz – należysz do mniejszości. Ludzie, którym o tym mówię, zawsze wyglądają na zmieszanych, nie potrafią pojąć, dlaczego młoda dziewczyna miałaby całkowicie zrezygnować z alkoholu. Niektórzy mówią, że bycie straight edge jest super odlotowe, ale przyznają, że nie byliby w stanie funkcjonować w ten sposób".
</p><h2>O używkach na poważnie. Polub <a href="https://www.facebook.com/VICEPolska/?fref=ts" target="_blank"> fanpage</a> VICE Polska, żeby być z nami na bieżąco</h2><p>Dziewczynie nie przeszkadzają okazjonalne drinki pite przez jej partnera. Unika przygodnych relacji. „Moim zdaniem częścią bycia straight edge jest traktowanie drugiego człowieka z szacunkiem. Sypianie co chwila z nową osobą byłoby dla mnie wyrazem braku szacunku do samej siebie. Seksualność to sprawa na tyle intymna, że nie chcę dzielić się nią z ciągle innym partnerem".
</p><p>Colleen zauważa, że scena straight edge zdominowana jest przez mężczyzn, chociaż przyznaje, że w przypadku jej znajomych ta proporcja jest „dość zrównoważona". Twierdzi, że „istnieje bardzo mało kobiecych zespołów hardcore'owych, na koncertach pojawia się niewiele dziewczyn. Faceci mają lepszy dostęp do tej muzyki, nic dziwnego więc, że to głównie oni obracają się w tym środowisku".
</p><p class="has-image"><img src="https://broadly-images.vice.com/images/2016/07/21/straight-edge-women-body-image-1469099701.jpg?output"><br>
</p><p class="photo-credit">Kat odstawiła alkohol, papierosy i narkotyki w wieku 16 lat. Zdjęcie dzięki uprzejmości rozmówczyni
</p><h3>Kat, 34 lata, straight edge od osiemnastu</h3><p>Alkoholizm dziadka miał ogromny wpływ na młodą Kat. W wieku 16 lat nagle zdecydowała się odstawić alkohol, papierosy i narkotyki, lecz dopiero kilka lat później – w połowie lat 90. – odkryła, że istnieje na to osobne określenie. „Podobało mi się, że to co robię ma osobną nazwę, mimo, że nie miałam pojęcia o tej kulturze i jej muzyce. Po prostu zawsze przejawiałam tendencje do uzależnień, więc narkotyki, papierosy czy alko odpadają. To nie dla mnie". Dla Kat straight edge to „prowadzenie trzeźwego życia w imię rewolucji".
</p><p>„Robię rzeczy, których pewnie nie mogłabym zrobić po pijaku", wyjaśnia. „Decyzję o odstawieniu używek podejmujesz tylko ze względu na swoje dobro, nie dobro innych stworzeń jak w przypadku wegetarianizmu. Nie umiem przewidzieć przyszłości, ale wydaje mi się, że już zawsze będę straight edge".
</p><p>Kat jest panseksualna; nie liczy się dla niej płeć, tylko osobowość partnera. Nie mogłaby być z kimś, kto nie żyłby tak jak ona. „Próbowałam różnych rzeczy – Netfilx w zadymionym salonie, numerek z kolesiem, od którego waliło gorzałą, zastanawianie się, czy mój partner nie naćpa się dziś na imprezie i nie wyląduje w łóżku z kimś innym... Nie chcę do tego wracać, ewentualnie w ramach romansu, ale nie w stałym związku, bo wiem, że to nie skończy się dobrze".
</p><p class="has-image"><img src="https://broadly-images.vice.com/images/2016/07/21/straight-edge-women-body-image-1469099781.jpg?output"><br>
</p><p class="photo-credit">Anna przez wiele lat piła i paliła. Zdjęcie dzięki uprzejmości rozmówczyni
</p><h3>Anna, 26 lat, od kilku straight edge</h3><p>„Totalna abstynencja albo porażka. Znam siebie. Za łatwo się uzależniam. Muszę tego unikać za wszelką cenę" – tak Anna wyjaśnia przyczyny swojej decyzji. Dziewczyna przez wiele lat piła i paliła (zarówno papierosy jak i marihuanę). „Potem dostrzegłam na swoich znajomych, jak dragi mogą zniszczyć człowieka i zdecydowałam, że uniknę tego losu. Nikomu jednak niczego nie zabraniam. Dorośli, świadomi ludzie mogą robić, co tylko chcą, tak długo, jak nie krzywdzi to innych".
</p><p>Była to też decyzja polityczna. „Na świecie dzieje się wiele zła, nie zmienię tego ćpaniem czy chlaniem, po prostu się na to zamknę. Nie chcę się otumaniać i ograniczać swojej percepcji. Gdy nie jestem trzeźwa, zaczynają się ze mną dziać niedobre rzeczy. Nienawidzę się w takim stanie. Ze względu na dobro innych zostałam weganką. Straight edge i weganizm traktuję jako próbę uczynienia tego świata odrobinę lepszym".
</p><p class="pullquote">Wielu z moich znajomych próbowało mnie bezskutecznie przekonać do napicia się z nimi, przecież to posrane<br>
</p><p>Anna straciła kontakt z większością swoich pijących znajomych. Początkowo myślała, że bycie straight edge w towarzystwie nie będzie stanowiło problemu, jednak okazało się trudniejsze, niż zakładała. „Nie czuję się komfortowo w towarzystwie ludzi pijanych albo naćpanych. Większość ludzi po alkoholu robi się strasznie nieznośna. Większość moich znajomych poszła w swoje strony. Od kiedy nie możemy spotkać się przy kieliszku, nie mamy po co się widywać. Przyjaźnie nie przetrwają długo na samych miłych wspomnieniach. Wielu z moich znajomych próbowało mnie bezskutecznie przekonać do napicia się z nimi, przecież to posrane".
</p><p>W przeciwieństwie do większości ludzi związanych z tą kulturą, Anna dość swobodnie podchodzi do tematu seksu. „Nie muszę być z kimś w stałym związku, by uprawiać z nim seks, zwłaszcza że istnieje tyle różnych możliwości. Heteroseksualne, monogamiczne relacje to nie wszystko. Tak długo, jak biorą w tym udział osoby dorosłe i nikomu nie robią krzywdy, powinny móc robić, co chcą. Ważne, żeby wszystkie zainteresowane strony się na to zgadzały". Chciałaby sceny straight edge mniej zdominowanej przez facetów hetero. „Doceniam, gdy zespoły pozdrawiają ze scen kobiety, homoseksualistów i wszystkich innych odstających od normy, którzy przyszli na koncert. Cieszy mnie, że zaczynają pojawiać się na nich ludzie wymykający zero-jedynkowemu pojęciu płci".
</p><p class="has-image"><img src="https://broadly-images.vice.com/images/2016/07/21/straight-edge-women-body-image-1469099868.jpg?output"><br>
</p><p class="photo-credit">Maureen zaczęła identyfikować się ze straight edge w wieku 16 lat. Zdjęcie dzięki uprzejmości rozmówczyni
</p><h3>Maureen, 24 lata, straight edge od zawsze.</h3><p>Maureen twierdzi, że przez całe życie unikała kontaktu z używkami, jednak zaczęła identyfikować się ruchem straight egde w wieku 16 lat. Określenie to poznała dzięki znajomym punkom. „Wychowywała mnie osoba uzależniona. To dlatego zdecydowałam się zrezygnować z alkoholu i narkotyków. Mimo że trzymam się też z ludźmi, którzy od nich nie stronią, nie miewam ochoty się nawalić".
</p><p>Twierdzi, że „bliskie kontakty z ludźmi zmagającymi się z uzależnieniami sprawiają, że wciąż widzi zgubne skutki ".
</p><p class="pullquote">Ludzie szanują moją decyzję, często z praktycznych pobudek. Liczą na to, że podrzucę ich do domu, bo przecież zawsze mogę prowadzić<br></p><p>„Nie spotykam się z negatywnymi reakcjami ze strony rodziny i znajomych", opowiada. „Albo nie przejmują się decyzją, która ich nie dotyczy, albo cieszą się, że żyję zdrowo. Ludzie szanują moją decyzję, często z praktycznych pobudek. Liczą na to, że podrzucę ich do domu, bo przecież zawsze mogę prowadzić".
</p><p>„Zdarzają się tacy, którzy myślą, że zasługuję na współczucie" dodaje. Przyznaje, że zdarzyło jej się usłyszeć komentarze takie jak „Ja nie mógłbym tak żyć", „Nie wydaje ci się, że coś cię omija?", a nawet „Kiedykolwiek bawiłaś się dobrze?".
</p><p>Dziewczyna nie czuje się częścią ruchu straight edge, chociaż żyje według wyznawanych przez niego zasad. Nie oczekuje też tego od potencjalnego partnera. „Nie byłam w żadnym związku straight edge, jeśli można tak to nazwać. Mój obecny chłopak przez dwa lata unikał używek, ale byłam też z ludźmi, na których miały one bardzo zły wpływ i z kompletnie uzależnionymi. Nie mogę wykluczyć kogoś tylko dlatego, że zażywa substancji, od których ja stronię. Miłość przecież jest ślepa".
</p><p>Maureen nie żałuje swojej decyzji, gotowa jest nie dotknąć alkoholu przez całe swoje życie. „Wolę porządnie przetrawić moje uczucia, zamiast topić je na dnie butelki".
</p><p class="has-image"><img src="https://broadly-images.vice.com/images/2016/07/21/straight-edge-women-body-image-1469099907.jpg?output"><br>
</p><p class="photo-credit">Melixxx pierwszy kontakt z alkoholem miała w wieku 12 lat. Zdjęcie dzięki uprzejmości rozmówczyni
</p><h3>Melixxx, 24 lata, od dziewięciu straight edge</h3><p>Melixxx dowiedziała się o kulturze straight edge dzięki muzyce. „Dość szybko znudził mnie klasyczny niemiecki punk, pełen niszczącej siły i płytkiego nihilizmu, przez co zwróciłam się w stronę oldskulowego hardcore'u", wyjaśnia. „Słuchałam klasyków takich jak Minor Threat. PMA i te sprawy. Gdy ktoś proponował mi alkohol, mówiłam «nie, dzięki, jestem straight edge»". Miała wtedy 12 lat. Kilka lat później spróbowała picia i palenia, jednak po pół roku zrezygnowała z podobnych eksperymentów.
</p><p>„Nie chodzę po mieście, wyrywając pety z rąk zaskoczonych przechodniów. Nie jestem członkinią żadnej sekty, robię to tylko dla siebie", twierdzi dziewczyna. „Dostrzegam w tym wszystkim pewien paradoks. Ludzi dziwi, gdy dowiadują się, że szanuję swoje ciało, życie i innych ludzi, będąc straight edge weganką. Ale jeśli co tydzień zachlewasz mordę tak, że wymiotujesz własną duszą, nikt nie robi ci głupich uwag".
</p><p class="pullquote">Jeśli co tydzień zachlewasz mordę tak, że wymiotujesz własną duszą, nikt nie robi ci głupich uwag<br></p><p>Ludzie, którzy prowadzą bardziej konsumpcyjny styl życia nie są przez Melixxx piętnowani, ale nie mogłaby stworzyć z kimś takim związku. „Gdyby mój partner nie był straight edge i weganinem, prawdopodobnie przeszkadzałyby mi nawet papierosy", wyjaśnia. Przez długi czas myślała, że jest aseksualna, jednak w końcu zrozumiała, że po prostu jest lesbijką – co znacząco utrudnia poszukiwania zakorzenionego w tej kulturze partnera. „Znam bardzo niewiele dziewcząt, które nie są hetero, żyją według zasad straight edge, nie jedzą mięsa, <em>a do tego</em> są pociągające. Większość ludzi na tej scenie to faceci. Czeka mnie, jak to mówią, szukanie igły w stogu siana".
</p><p>Melixxx rozumie, dlaczego tak niewiele kobiety wybiera ten styl życia. „Hardcore i straight edge to rzeczy dla twardzieli, dla ludzi, którzy chcą coś sobie udowodnić. To naturalne, że większości ludzi ten ruch kojarzy się z ociekającymi testosteronem mięśniakami. Kobiety często traktowane są jak gadżet, który nie powinien się odzywać. Jedynym sposobem na zdobycie szacunku jest wieloletni staż lub prowadzanie się kolesiami straight edge".
</p><p>Poczucie przynależności do pewnej subkultury spowodowało, że „zrozumiała, że nie jest sama i że może czuć się dobrze z podjętymi przez siebie wyborami". Wie, że ten styl życia nie jest idealny: „Kiedyś stwierdziłam, że społeczność straight edge to odbicie całego społeczeństwa, słuchamy tylko trochę lepszej muzy. Nie przestałam w to wierzyć".
</p>
]]></content:encoded>
<guid isPermaLink="false">http://www.vice.com/554503</guid>
<media:thumbnail url="https://vice-images.vice.com/images/articles/meta/2016/07/26/straight-edge-kompletna-abstynencja-1469526307.jpg"></media:thumbnail>
<dc:creator>Lea-Natascha Wyss, tłum. Stanisław Regulski</dc:creator>
<media:category>culture</media:category>
<category>culture</category>
</item>
<item>
<title>VICE Guide to Guys made possible by AXE: Polscy faceci pokazują, co naprawdę mają w szafach</title>
<link>http://www.vice.com/pl/read/jak-ubieraja-sie-polscy-mezczyzni</link>
<pubDate>Tue, 26 Jul 2016 05:40:00 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Mężczyzna stereotypowo do ubioru nie przykłada większej wagi, może włożyć na siebie cokolwiek – jednak rzeczywistość wygląda trochę inaczej
]]></description>
<enclosure url="http://vice-images.vice.com/images/articles/meta/2016/07/20/jak-ubieraja-sie-polscy-mezczyzni-1469012406.jpg" type="image/jpg" length="1497"></enclosure>
<content:encoded><![CDATA[<p class="has-image"><sub></sub><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/20/jak-ubieraja-sie-polscy-mezczyzni-body-image-1469012442-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75" data-original-width="1497" data-original-height="1000" data-model-id="205948" data-path="images/content-images/2016/07/20/" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/20/" data-image-filename="jak-ubieraja-sie-polscy-mezczyzni-body-image-1469012442.jpg" class="vmp-image">
</p><p class="photo-credit">Wszystkie zdjęcia: Izabela Szumen
</p><p>Zanim zaczęłam oglądać męskie szafy, naiwnie myślałam, że ich zawartość nie może zadziwić – bo sama otaczam się abnegatami modowymi, którym ubranie służy głównie po to, aby nie chodzić nago. Mężczyzna stereotypowo kojarzy się z kimś, kto do ubioru nie przykłada większej wagi, może włożyć na siebie cokolwiek, a najlepiej, jeśli będzie to użyteczne i wygodne. A że kolor zmienił się dawno z białego na szaro-nieokreślony? Że ozdobę stanowi pozostałość plamy z keczupu? Pal licho. Jednak <a href="http://www.cbos.pl/SPISKOM.POL/2005/K_125_05.PDF" target="_blank">badania zwyczajów Polaków</a> mówią co innego – mężczyźni kupują ubrań tyle samo, co kobiety, częściej niż one wybierają też markowe sklepy.
</p><p>Seksistowskie uprzedzenia nie mają zatem przełożenia na rzeczywistość – postanowiłam więc zajrzeć do szaf prawdziwych facetów z różnych środowisk, aby przekonać się, jakie skarby możemy znaleźć w ich zbiorach. Chciałam się dowiedzieć, co myślą o modzie, jak konstruują swój styl, czy posiadają sentyment do niektórych ciuchów.
</p><h2><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/26/jak-ubieraja-sie-polscy-mezczyzni-body-image-1469513435-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75" data-original-width="1400" data-original-height="260" data-model-id="208040" data-path="images/content-images/2016/07/26/" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/26/" data-image-filename="jak-ubieraja-sie-polscy-mezczyzni-body-image-1469513435.jpg" class="vmp-image"></h2><h2>Razem z AXE sprawdzamy, kim są dzisiejsi faceci w rubryce <a href="http://www.vice.com/pl/series/vice-guide-to-guys" target="_blank"> VICE Guide to Guys </a></h2><p>Chociaż wielu mężczyzn nie chce o swoich ubraniach w ogóle opowiadać, to ci, którzy zgodzili się na rozmowę i zdjęcia, zupełnie obalili wizerunek odzieżowego nudziarza.
</p><h3>Piotr, programista i analityk danych</h3><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/20/jak-ubieraja-sie-polscy-mezczyzni-body-image-1469012481-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75" data-original-width="1497" data-original-height="1000" data-model-id="205949" data-path="images/content-images/2016/07/20/" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/20/" data-image-filename="jak-ubieraja-sie-polscy-mezczyzni-body-image-1469012481.jpg" class="vmp-image">
</p><p>Piotr pracuje w Mordorze, korporacyjnym centrum Warszawy, po wyprowadzce od żony jego nowe mieszkanie zawiera przede wszystkim szafę  i lodówkę z samogonem z Podlasia.
</p><p>– Mój największy skarb to kurtka motorowa. Motoru co prawda jeszcze nie mam, ale ten moment nadejdzie.
</p><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/20/jak-ubieraja-sie-polscy-mezczyzni-body-image-1469012498-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75" data-original-width="1497" data-original-height="1000" data-model-id="205950" data-path="images/content-images/2016/07/20/" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/20/" data-image-filename="jak-ubieraja-sie-polscy-mezczyzni-body-image-1469012498.jpg" class="vmp-image">
</p><p>Szafa jest ascetyczna, jeden garnitur na ważne biznesowe spotkania, szereg koszul, żelazko, płaszczyk w jodełkę („Doskonale leży na garniturze, nieśmiertelny styl i elegancja" – tłumaczy Piotr), pantofle ze skórzaną podeszwą – codziennie wypełniane prawidłami, by uniknąć odkształceń.
</p><p>– Jestem hardkorowym wielbicielem Levisów, najstarszą parę, którą mam, dostałem jeszcze w podstawówce. Trochę połatane, ale dają radę.
</p><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/20/jak-ubieraja-sie-polscy-mezczyzni-body-image-1469012513-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75" data-original-width="1497" data-original-height="1000" data-model-id="205951" data-path="images/content-images/2016/07/20/" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/20/" data-image-filename="jak-ubieraja-sie-polscy-mezczyzni-body-image-1469012513.jpg" class="vmp-image">
</p><p>Dostając do rąk kolejny kieliszek samogonu, pytam o coś jeszcze ze znaczeniem sentymentalnym. Piotr bez zastanowienia wyciąga koszulkę z nadrukiem zespołu:<br>– Moja ukochana koszulka z koncertu The Stubs sprzed trzech lat, świetnie się trzyma! Zaledwie parę dziur pod pachami.
</p><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/20/jak-ubieraja-sie-polscy-mezczyzni-body-image-1469012541-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75" data-original-width="1497" data-original-height="1000" data-model-id="205952" data-path="images/content-images/2016/07/20/" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/20/" data-image-filename="jak-ubieraja-sie-polscy-mezczyzni-body-image-1469012541.jpg" class="vmp-image">
</p><p>Mam też moją ukochaną teczuszkę na laptopa i prowiant. Moja była żona pytała, czy nie jest aby pedalska, ale kazałem jej spierdalać.
</p><h3>Vladislav, pracuje w gastronomii i kręci filmy</h3><h3><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/20/jak-ubieraja-sie-polscy-mezczyzni-body-image-1469012623-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75" data-original-width="1497" data-original-height="1000" data-model-id="205954" data-path="images/content-images/2016/07/20/" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/20/" data-image-filename="jak-ubieraja-sie-polscy-mezczyzni-body-image-1469012623.jpg" class="vmp-image"></h3><p>– Nie wiem, czy przywiązuje wagę do mody, raczej ograniczam się do czerni i bieli. Ciuchy zwykle kupuję podróżując: mam taki zwyczaj, by w każdym mieście, w którym jestem, przejść się do lumpeksu. Jakoś wryło mi się to w sposób podróżowania.
</p><p>W pokoju Vlada stoi szafa z trzech drągów, krzak róży, biurko i jego piękna dziewczyna. Przyjechali z Kijowa mniej więcej rok temu.
</p><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/20/jak-ubieraja-sie-polscy-mezczyzni-body-image-1469012648-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75" data-original-width="1497" data-original-height="1000" data-model-id="205955" data-path="images/content-images/2016/07/20/" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/20/" data-image-filename="jak-ubieraja-sie-polscy-mezczyzni-body-image-1469012648.jpg" class="vmp-image">
</p><p>– Nie mam wielu rzeczy, raczej unikam gromadzenia. Ale mam parę rzeczy ważnych np. okulary jak z filmu <em>Urodzeni mordercy</em>. Znalazłem je w lumpie rok temu i do tej pory zgromadziłem trzy paru podobnych.
</p><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/20/jak-ubieraja-sie-polscy-mezczyzni-body-image-1469012670-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75" data-original-width="1497" data-original-height="1000" data-model-id="205957" data-path="images/content-images/2016/07/20/" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/20/" data-image-filename="jak-ubieraja-sie-polscy-mezczyzni-body-image-1469012670.jpg" class="vmp-image">
</p><p>Pytam o coś z historią, coś szczególnie ważnego.
</p><p>– Mam to futro. Znalazłem je, idąc przez Warszawę z kolegami, leżało na ulicy, wszyscy brzydzili się je zabrać. Wiedziałem, że obok takiego futra nie można przejść obojętnie i teraz jest jedną z ważniejszych rzeczy w mojej szafie.
</p><h3>Mazol, perkusista w zespole Oi! Brygada</h3><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/20/jak-ubieraja-sie-polscy-mezczyzni-body-image-1469012697-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75" data-original-width="1497" data-original-height="1000" data-model-id="205958" data-path="images/content-images/2016/07/20/" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/20/" data-image-filename="jak-ubieraja-sie-polscy-mezczyzni-body-image-1469012697.jpg" class="vmp-image">
</p><p>– Przywiązuję ogromną wagę do ubrań, jeśli przyzwoicie się nie wystroję, z domu nie wyjdę.
</p><p>Mazol jest zbieraczem.
</p><p>– Wszystko się może przydać. Np. tu mam bandaż, który nosiłem, jak mi się żebra połamały.
</p><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/20/jak-ubieraja-sie-polscy-mezczyzni-body-image-1469012730-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75" data-original-width="1497" data-original-height="1000" data-model-id="205960" data-path="images/content-images/2016/07/20/" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/20/" data-image-filename="jak-ubieraja-sie-polscy-mezczyzni-body-image-1469012730.jpg" class="vmp-image">
</p><p>Oglądamy pierwsze czerwone spodnie, naćwiekowane kamizelki, idiotyczne góralskie kapcie (demonstruje, jak sprawnie da się w nich strzelać hołubce z piwem w dłoni).
</p><p>– Większość mojego dobytku ma znaczenie sentymentalne, bo utyłem i już się w te rzeczy nie mieszczę.
</p><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/20/jak-ubieraja-sie-polscy-mezczyzni-body-image-1469012777-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75" data-original-width="1497" data-original-height="1000" data-model-id="205962" data-path="images/content-images/2016/07/20/" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/20/" data-image-filename="jak-ubieraja-sie-polscy-mezczyzni-body-image-1469012777.jpg" class="vmp-image">
</p><p>Mam przyjemność oglądać jak mój bohater w szale przymierza to wszystko. Grzebie w szafie i wyciąga wielkie niebieskie kwadratowe buty.  – To są buty do stepowania! – wyjaśnia, kiedy biorę je za zabytkowe obuwie narciarskie.<br>
</p><p>Po godzinie oglądania podkoszulków zaczynamy szukać starej skóry Mazola, która zaginęła po przeprowadzce.
</p><p>– Przecież to moja rodowita! Urodziłem się w niej!
</p><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/20/jak-ubieraja-sie-polscy-mezczyzni-body-image-1469013547-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75" data-original-width="1497" data-original-height="1000" data-model-id="205984" data-path="images/content-images/2016/07/20/" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/20/" data-image-filename="jak-ubieraja-sie-polscy-mezczyzni-body-image-1469013547.jpg" class="vmp-image">
</p><br><p>Odnaleziona po 20 minutach, starannie zawinięta w worek i karton na szczycie szafy. Wymięta i pamiętająca wszystko, przez właściciela skategoryzowana jako zabytek.
</p><p>– Ta dziura to po tym, jak brat powiesił mnie na płocie.
</p><h3>Jakub „Melon", współwłaściciel agencji PR</h3><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/20/jak-ubieraja-sie-polscy-mezczyzni-body-image-1469012908-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75" data-original-width="1497" data-original-height="1000" data-model-id="205971" data-path="images/content-images/2016/07/20/" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/20/" data-image-filename="jak-ubieraja-sie-polscy-mezczyzni-body-image-1469012908.jpg" class="vmp-image">
</p><p>– Ciuchy przede wszystkim staram się dostawać w prezencie, rzadko cokolwiek kupuję. Z ukochanych rzeczy mam taką marynarkę z lumpeksu, znajoma namalowała mi na niej matkę boską. Generalnie gromadzę mnóstwo koszul w nadziei, że schudnę – ale to się nie dzieje. Nie chudnę. Zacząłem rozdawać ciuchy, oszukując ludzi, że w klacie nie pasują, a nie w brzuchu. Siebie też tak oszukuję.
</p><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/20/jak-ubieraja-sie-polscy-mezczyzni-body-image-1469012856-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75" data-original-width="1497" data-original-height="1000" data-model-id="205966" data-path="images/content-images/2016/07/20/" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/20/" data-image-filename="jak-ubieraja-sie-polscy-mezczyzni-body-image-1469012856.jpg" class="vmp-image">
</p><p>– Większość moich codziennych ciuchów to nuda, specjalizuje się za to w kolekcjonowaniu przebrań – mówiąc to, Kuba otwiera kolejne szuflady i demonstruje kapelusz udający ślimaka (który stanowi nierozerwalny komplet z megafonem).
</p><p>– Mam też mnóstwo sukienek, peruk, strój teletubisia, parę pióropuszy, masek... O, tu strój banana, kolega przywiózł mi z Anglii, trochę ciśnie w jaja, ale prowadziłem w nim już jeden festiwal i tańczyłem Banana Song. Po więcej musimy iść do piwnicy!
</p><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/20/jak-ubieraja-sie-polscy-mezczyzni-body-image-1469012875-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75" data-original-width="1497" data-original-height="1000" data-model-id="205968" data-path="images/content-images/2016/07/20/" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/20/" data-image-filename="jak-ubieraja-sie-polscy-mezczyzni-body-image-1469012875.jpg" class="vmp-image">
</p><p>Schodzimy do podziemi a mój rozbawiony rozmówca spomiędzy składanych stołów i banerów wyciąga kolejne worki skarbów. Kuba przymierza maskę wilka i pióropusz, przez chwile rozważa demonstracje neonowych stringów Borata, ale to już zbyt wiele.
</p><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/20/jak-ubieraja-sie-polscy-mezczyzni-body-image-1469012897-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75" data-original-width="1497" data-original-height="1000" data-model-id="205969" data-path="images/content-images/2016/07/20/" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/20/" data-image-filename="jak-ubieraja-sie-polscy-mezczyzni-body-image-1469012897.jpg" class="vmp-image">
</p><p>– Marzę, by do mojej kolekcji dołączył biały ornat. Może ktoś mi podaruje na święta. Ogólnie staram się wyglądać ładnie i schludnie – kiepsko mi to wychodzi, bo nie mam poczucia stylu za grosz.
</p><h3>Maciek, redaktor VICE</h3><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/20/jak-ubieraja-sie-polscy-mezczyzni-body-image-1469012951-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75" data-original-width="1497" data-original-height="1000" data-model-id="205976" data-path="images/content-images/2016/07/20/" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/20/" data-image-filename="jak-ubieraja-sie-polscy-mezczyzni-body-image-1469012951.jpg" class="vmp-image">
</p><p>– Kiedyś nawet przeglądałem strony z męską stylówą, ale ostatecznie uznałem, że to wszystko można o kant dupy potłuc. Potem interesowała mnie moda lat 60., 70. – dlatego posiadam nadreprezentację kolorowych, psychodelicznych koszul.
</p><p>Maciek pokazuje mi zawartość półek ze skołtunionymi gaciami i skarpetami – zachwala nienaganny system przechowywania, który wyrobił sobie przez lata.
</p><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/20/jak-ubieraja-sie-polscy-mezczyzni-body-image-1469012965-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75" data-original-width="1497" data-original-height="1000" data-model-id="205978" data-path="images/content-images/2016/07/20/" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/20/" data-image-filename="jak-ubieraja-sie-polscy-mezczyzni-body-image-1469012965.jpg" class="vmp-image">
</p><p>– Jedna z moich ulubionych rzeczy to koszula od mojej byłej dziewczyny, z naszytymi na ramionach rybami, wkładam ją na wyjątkowe okazje. Mam też wspaniałą kurtkę z panterką wewnątrz, moja matka kupiła ją na początku lat 90. w Berlinie.
</p><h2>Życiowo nawet o modzie. Polub <a href="https://www.facebook.com/VICEPolska/?fref=ts" target="_blank"> fanpage</a> VICE Polska, żeby być z nami na bieżąco</h2><p>– W ciagu ostatnich lat zmieniłem rozmiar z S na XL (torchę z konieczności, trochę z wyboru), więc większość rzeczy rozdaję. Nie mam jakichś szczególnych zwyczajów odzieżowych, choć zawsze kiedy jestem w Budapeszcie, jednym z moich ulubionych miast, kupuję koszule.
</p><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/20/jak-ubieraja-sie-polscy-mezczyzni-body-image-1469012984-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75" data-original-width="1497" data-original-height="1000" data-model-id="205979" data-path="images/content-images/2016/07/20/" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/20/" data-image-filename="jak-ubieraja-sie-polscy-mezczyzni-body-image-1469012984.jpg" class="vmp-image">
</p><p>Mam też lisy, dużo lisów, służą raczej jako element wystroju wnętrza – ale dawno temu zdarzało mi się nosić jednego z nich jako kołnierz do płaszcza. Co ciekawe, nie budziło to większego zainteresowania na ulicy.
</p><p>Te lisy mają szklane oczy lub nie mają ich wcale.
</p>
]]></content:encoded>
<guid isPermaLink="false">http://www.vice.com/552959</guid>
<media:thumbnail url="https://vice-images.vice.com/images/articles/meta/2016/07/20/jak-ubieraja-sie-polscy-mezczyzni-1469012406.jpg"></media:thumbnail>
<dc:creator>Izabela Szumen</dc:creator>
<media:category>branded</media:category>
<category>branded</category>
</item>
<item>
<title>Zdjęcia spod Ściany Płaczu, gdzie kobiety i mężczyźni modlą się osobno</title>
<link>http://www.vice.com/pl/read/sciana-placzu-kobiety-i-mezczyzni-osobno</link>
<pubDate>Tue, 26 Jul 2016 08:31:00 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Mimo lat protestów, zgodnie z ortodoksyjną żydowską tradycją kobiety i mężczyźni wciąż muszą modlić się w osobnych częściach Muru Zachodniego w Jerozolimie
]]></description>
<enclosure url="http://vice-images.vice.com/images/articles/meta/2016/07/26/sciana-placzu-kobiety-i-mezczyzni-osobno-1469522529.jpg" type="image/jpg" length="1000"></enclosure>
<content:encoded><![CDATA[<p><sub></sub></p><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/06/22/women-praying-western-wall-wailing-wall-876-body-image-1466606028-size_1000.jpg?resize=*:*&output"><br>








<p class="p1"><span class="s1"><i>Artykuł pierwotnie ukazał się na <a href="http://vice.com/rs" target="_blank">VICE Serbia</a></i></span></p>
<p class="p1"><span class="s1">Zgodnie z ortodoksyjną żydowską tradycją – i przy pomocy prostego, składanego płotka – kobiety i mężczyźni wciąż muszą modlić się w osobnych częściach Muru Zachodniego w Jerozolimie. Męska strona jest nieco większa, a niepozorny płotek pozostaje na miejscu nawet podczas wizyt międzynarodowych delegacji czy świąt wojskowych.</span></p>
<p class="p1"><span class="s1">Modlącym się przy Ścianie Płaczu kobietom nie wolno też choćby nosić modlitewnych tałesów czy czytać Tory na głos. Niemal 30 lat temu liberalne organizacje takie jak Woman of The Wall rozpoczęły protesty, których celem było zniesienie tych ograniczeń i stworzenie wspólnej części, w której mężczyźni, kobiety i transgenderzy mogliby modlić się wspólnie. Przez kolejne lata wszystkie zgromadzenia zwolenników takich reform kończyły się aresztowaniami i przemocą.</span></p>
<p class="p1 has-image"><span class="s1"><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/06/22/women-praying-western-wall-wailing-wall-876-body-image-1466605279-size_1000.jpg?resize=*:*&output"><br></span></p>
<p class="p1"><span class="s1">Na początku 2016 roku izraelski rząd podjął przełomową decyzję – zaaprobował plan utworzenia miejsca przy Murze, które służyłoby wspólnej modlitwie kobiet i mężczyzn, jednak po dziś dzień pozostaje on tylko planem, sprzeciwiają mu się bowiem środowiska ortodoksyjne, twierdząc, że takie rozwiązanie wywoła „szkody duchowe, których nawet nie potraficie sobie wyobrazić". Pierwszego czerwca premier Benjamin Netanyahu stwierdził, że wciąż popiera ten pomysł, ale sądzi, że rozwiązanie wymaga czasu. </span></p>
<p>Tak długo, jak plan istnieje tylko na papierze, wszystkie kobiety, niezależnie od wieku, muszą modlić się przy oddzielnej części Muru.</p><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/galleries/meta/2016/06/22/women-praying-western-wall-wailing-wall-876-546-1466606056.jpg?resize=*:*&output"><br></p><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/galleries/meta/2016/06/22/women-praying-western-wall-wailing-wall-876-112-1466606071.jpg?resize=*:*&output"><br></p><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/galleries/meta/2016/06/22/women-praying-western-wall-wailing-wall-876-335-1466606058.jpg?resize=*:*&output"><br></p><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/galleries/meta/2016/06/22/women-praying-western-wall-wailing-wall-876-746-1466606059.jpg?resize=*:*&output"><br></p><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/galleries/meta/2016/06/22/women-praying-western-wall-wailing-wall-876-776-1466606058.jpg?resize=*:*&output"><br></p><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/galleries/meta/2016/06/22/women-praying-western-wall-wailing-wall-876-692-1466606061.jpg?resize=*:*&output"><br></p><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/galleries/meta/2016/06/22/women-praying-western-wall-wailing-wall-876-607-1466606062.jpg?resize=*:*&output"><br></p><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/galleries/meta/2016/06/22/women-praying-western-wall-wailing-wall-876-253-1466606068.jpg?resize=*:*&output"><br></p><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/galleries/meta/2016/06/22/women-praying-western-wall-wailing-wall-876-814-1466606063.jpg?resize=*:*&output"><br></p><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/galleries/meta/2016/06/22/women-praying-western-wall-wailing-wall-876-244-1466606064.jpg?resize=*:*&output"><br></p><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/galleries/meta/2016/06/22/women-praying-western-wall-wailing-wall-876-189-1466606064.jpg?resize=*:*&output"><br></p><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/galleries/meta/2016/06/22/women-praying-western-wall-wailing-wall-876-371-1466606066.jpg?resize=*:*&output"><br></p><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/galleries/meta/2016/06/22/women-praying-western-wall-wailing-wall-876-556-1466606065.jpg?resize=*:*&output"><br></p>
]]></content:encoded>
<guid isPermaLink="false">http://www.vice.com/554483</guid>
<media:thumbnail url="https://vice-images.vice.com/images/articles/meta/2016/07/26/sciana-placzu-kobiety-i-mezczyzni-osobno-1469522529.jpg"></media:thumbnail>
<dc:creator>Lazara Marinkovic</dc:creator>
<media:category>gallery</media:category>
<category>gallery</category>
</item>
<item>
<title>​Jak przetrwać weekend w Radomiu?</title>
<link>http://www.vice.com/pl/read/jak-przetrwac-weekend-w-radomiu</link>
<pubDate>Tue, 26 Jul 2016 08:19:00 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Może Radom to nie Ibiza, ale podobno też fajnie. Poprosiliśmy osobę z Radomia, by własnymi słowami opisała, co najlepszego spotka cię w jego mieście
]]></description>
<enclosure url="http://vice-images.vice.com/images/articles/meta/2016/07/26/jak-przetrwac-weekend-w-radomiu-1469521887.jpg" type="image/jpg" length="2000"></enclosure>
<content:encoded><![CDATA[<p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/26/jak-przetrwac-weekend-w-radomiu-body-image-1469522267-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75" data-original-width="2000" data-original-height="1333" data-model-id="208057" data-path="images/content-images/2016/07/26/" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/26/" data-image-filename="jak-przetrwac-weekend-w-radomiu-body-image-1469522267.jpg" class="vmp-image">
</p><p>Co można robić w mieście, w którym trzy dresowe paski widać nawet z kosmosu? Mieście, które wraz z Łodzią i Sosnowcem dumnie tworzy „polski trójkąt bermudzki", a przyznanie się do pochodzenia z niego jest równoznaczne z wysłuchaniem po raz milionowy suchego jak tygodniowy chleb „żartu" o Chytrej Babie? Wbrew pozorom całkiem sporo.
</p><p>Do radomskich must-see koniecznie trzeba zaliczyć ulicę Żeromskiego, która od niedawna przeżywa swoją drugą młodość. Jeszcze parę lat temu wychodząc wieczorem na radomski deptak, można było się poczuć jak w filmie <em>Jestem Legendą</em>. Zaniedbane, szare kamienice, z których bram co rusz wystawali autochtoni żywo zainteresowani twoją osobą, twoim portfelem lub telefonem (z naciskiem na dwa ostatnie), parę pustych knajp i tyle. Serio, serce miasta biło chyba wtedy w <em>Macu</em>, gdzie przy szejku i hamburgerze dzieliłeś się z ziomkami jedną, jakże głęboką refleksją – „ale w tym Radomiu to jest chujowo".
</p><p>Dziś klasyczny radomski wieczór zaczyna się na garnizonie (ławki obok Kościoła Garnizonowego), który jest nieformalnym centrum dowodzenia – to tutaj dowiesz się nie tylko, gdzie kręci się melanż, ale przede wszystkim masz okazję pobawić się w Gossip Girl – dowiesz się kto z kim, od kiedy, dlaczego i po co. Uzbrojony w te jakże cenne informacje ruszasz w dalszą podróż po radomskim La Rambla. A jest gdzie – bary z tapasami, fancy miejscówki (tzw. ambasady Warszawy), pijalnie wódki – będziesz zaskoczony nie tylko mnogością dostępnych miejscówek, ale przede wszystkim cenami (średnio ok. 50-60% warszawskich cen). Po biforku wypadałoby iść na clubbing. Niestety, życie to nie film, a Radom to nie Ibiza. Davida Guetty raczej nie uświadczysz. Radomskie „zagłębie imprezowe" znajduje się w okolicach ulicy Grzecznarowskiego. Większość osób przyjeżdżających tam pochodzi z tzw. „trójmiasta" (podradomskich miejscowości, które lokalsi traktują z lekką pogardą), co widać nie tylko po ich rejestracjach (Wrzosów, Rajec, Antoniówka), ale przede wszystkim po outficie.
</p><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/26/jak-przetrwac-weekend-w-radomiu-body-image-1469522349-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75" data-original-width="2000" data-original-height="1333" data-model-id="208058" data-path="images/content-images/2016/07/26/" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/26/" data-image-filename="jak-przetrwac-weekend-w-radomiu-body-image-1469522349.jpg" class="vmp-image">
</p><p>Bez ściemy mogę polecić jeden klub z ogródkiem, w którym dziewczyny chodzą z naszyjnikami z kwiatów, od chłopaków nie zalatuje brutalem, a selekcja nie polega wyłącznie na niewpuszczaniu ziomków zbombardowanych jak Warszawa w 44. Uwaga! Jeśli już uda ci się tam wejść, pamiętaj, aby pod żadnym pozorom nie tykać wódki – urban legend głosi, że jest „jebana". Nie wiem, czy to prawda i co to do końca znaczy, ale faktem jest, że każdy z moich znajomych (dobra, ja też) swego czasu rzygał po niej jak kot. Jeśli chodzi o imprezową stronę Radomia, to właściwie byłoby na tyle.</p><p class="photo-credit has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/26/jak-przetrwac-weekend-w-radomiu-body-image-1469523644-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75" data-original-width="2000" data-original-height="1333" data-model-id="208096" data-path="images/content-images/2016/07/26/" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/26/" data-image-filename="jak-przetrwac-weekend-w-radomiu-body-image-1469523644.jpg" class="vmp-image"><br>„Radomski Biały Dom" – Urząd Miejski<br></p><p class="photo-credit has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/26/jak-przetrwac-weekend-w-radomiu-body-image-1469522637-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75" data-original-width="2000" data-original-height="1333" data-model-id="208072" data-path="images/content-images/2016/07/26/" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/26/" data-image-filename="jak-przetrwac-weekend-w-radomiu-body-image-1469522637.jpg" class="vmp-image">
<br>Fontanny to podobno najbardziej charakterystyczna miejscówka w Radomiu.</p><p class="">Kulturalne oblicze Radomia niestety nie powala na kolana. W radomskim teatrze nie uświadczysz gościnnych występów „Jeziora Łabędziego" z La Scali, ale za to Centrum Sztuki Współczesnej „Elektrownia" to istny sztos. Offowe kino, wystawy młodych twórców – jeśli fwoje profile na fejsach, insta, czy innych snapczatach przysychają z braku kontentu, a stan konta pozwala co najwyżej na kultową zapiekankę na Moniuszki (to okienko już dawno powinno mieć co najmniej jedną gwiazdkę Michelin) – to wal tam jak w dym. Może nie zostaniesz królem lajków, ale przynajmniej zaskoczysz swoich followersów niecodzienną fotką z Królestwa 3 Cytryn.
</p><h2>Bądź z nami na bieżąco, gdy odwiedzimy twoje miasto. Polub nasz <a href="https://www.facebook.com/VICEPolska/?fref=ts" target="_blank">nowy fanpage</a> VICE Polska</h2><p>Jeśli masz ochotę na reset – zapraszam do Muzeum Wsi Radomskiej. Pośród starych chat, śpiewu ptaków i beztrosko pływających kaczuszek będziesz mógł się zastanowić, kim ty w ogóle, kurwa, jesteś i co w zasadzie robisz w Radomiu?
</p><p class="photo-credit has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/26/jak-przetrwac-weekend-w-radomiu-body-image-1469523533-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75" data-original-width="2000" data-original-height="1333" data-model-id="208094" data-path="images/content-images/2016/07/26/" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/26/" data-image-filename="jak-przetrwac-weekend-w-radomiu-body-image-1469523533.jpg" class="vmp-image"><br>Autor tekstu na zdjęciu.</p><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/26/jak-przetrwac-weekend-w-radomiu-body-image-1469522545-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75" data-original-width="2000" data-original-height="1333" data-model-id="208068" data-path="images/content-images/2016/07/26/" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/26/" data-image-filename="jak-przetrwac-weekend-w-radomiu-body-image-1469522545.jpg" class="vmp-image">
</p><p>No, to teraz czas na sporty. Oprócz atrakcji wliczonych w cenę biletu do Radomia (bieg na nieokreśloną odległość z pościgiem sebixów w tle) możesz pojechać do radomskiego Saint Tropez – Domaniowa i tam popływać na wake'u, windsurfingu albo innym kajaku. Będzie spoko, gwarantuję. Jeśli znudziło Ci się życie albo po prostu chcesz zobaczyć Radom z lotu ptaka (swoją drogą – czy może być coś piękniejszego?), to wybierz się do Piastowa i wsiadaj na paralotnię. Apropo latania: jeśli chcesz poczuć się jak VIP, kup bilet do Lwowa z radomskiego lotniska. Za 150 zł poczujesz się jak arabski szejk, gdy wsiądziesz do pustego samolotu i polecisz do nieodkrytego (jeszcze) przez warszaffkę ex-polskiego miasta. Fajnie, nie? Salut. Ave Radom.
</p><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/26/jak-przetrwac-weekend-w-radomiu-body-image-1469522715-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75" data-original-width="2000" data-original-height="1333" data-model-id="208075" data-path="images/content-images/2016/07/26/" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/26/" data-image-filename="jak-przetrwac-weekend-w-radomiu-body-image-1469522715.jpg" class="vmp-image">
</p><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/26/jak-przetrwac-weekend-w-radomiu-body-image-1469524203-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75" data-original-width="4288" data-original-height="2848" data-model-id="208098" data-path="images/content-images/2016/07/26/" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/26/" data-image-filename="jak-przetrwac-weekend-w-radomiu-body-image-1469524203.jpg" class="vmp-image"></p><p class="photo-credit">Fot. otwierające na stronie głównej Damian Iwanowski</p>
]]></content:encoded>
<guid isPermaLink="false">http://www.vice.com/554474</guid>
<media:thumbnail url="https://vice-images.vice.com/images/articles/meta/2016/07/26/jak-przetrwac-weekend-w-radomiu-1469521887.jpg"></media:thumbnail>
<dc:creator>Piotr Bator, fot. Piotr Buczak</dc:creator>
<media:category>travel</media:category>
<category>travel</category>
</item>
<item>
<title>Byli Świadkowie Jehowy mówią, co się dzieje za zamkniętymi drzwiami zborów</title>
<link>http://www.vice.com/pl/read/manipulacje-swiadkow-jehowy</link>
<pubDate>Tue, 26 Jul 2016 00:10:00 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[„Mieliśmy nieograniczone zaufanie do organizacji. Żyliśmy w przeświadczeniu, że zaraz wszystko się skończy, a wszyscy ludzie, którzy nie zostaną Świadkami Jehowy, zginą"
]]></description>
<enclosure url="http://vice-images.vice.com/images/articles/meta/2016/07/25/manipulacje-swiadkow-jehowy-1469461205.jpg" type="image/jpg" length="1714"></enclosure>
<content:encoded><![CDATA[<p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/25/manipulacje-swiadkow-jehowy-body-image-1469461313-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75" data-original-width="1714" data-original-height="1148" data-model-id="207908" data-path="images/content-images/2016/07/25/" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/25/" data-image-filename="manipulacje-swiadkow-jehowy-body-image-1469461313.jpg" class="vmp-image"></p><p class="photo-credit">Iza i Aleksander dziś. Screen z ich kanału na YouTube</p><p>Ojciec alkoholik, niekochająca rodzina, samotność, trudne warunki materialne. I Biblia. Tak z grubsza wyglądało życie Izy i Aleksandra, kiedy mając 17-18 lat stali się członkami związku wyznaniowego o pełnej nazwie „Chrześcijański Zbór Świadków Jehowy". Tak, tego samego, którego wyznawcy pukają do waszych drzwi niczym dostawcy pizzy, ale zamiast serowego placka przynoszą zbawienie. Kiedy zamykacie drzwi i wracacie do swoich spraw, oni „głoszą" dalej (nazywa się to też „służbą polową"). Konkretnie: 70 godzin w miesiącu, za darmo.
</p><p>Służba polowa całkowicie zajmowała Izie i Aleksandrowi wolny czas i weekendy. Nauka, praca, a z czasem cały zewnętrzny świat, stały się nieistotne. Trwało dwadzieścia kilka lat. Dziś są – jak twierdzą – szczęśliwymi, wyzwolonymi z wyznaniowych okowów ludźmi. Działają też na rzecz innych wątpiących Świadków Jehowy, oraz tych którzy odeszli od wspólnoty.
</p><h2>Historie, których nie poznasz nigdzie indziej. Polub <a href="https://www.facebook.com/VICEPolska/?fref=ts" target="_blank"> fanpage</a> VICE Polska, żeby być z nami na bieżąco</h2><p>Świadkowie Jehowy to instytucja wiele wymagająca od swoich członków. Bezwzględna lojalność i posłuszeństwo to podstawowe wymogi. Obowiązuje ścisła hierarchia i silny nacisk na pozbycie się związków ze światem zewnętrznym – to ma służyć scementowaniu wspólnoty i pozbawieniu opcji wyboru innego życia, tego poza wspólnotą.
</p><p>Iza i Aleksander prowadzą swój kanał na <a href="https://www.youtube.com/channel/UCjgEXT8j-4MW1K7-EuAOfEw" target="_blank">YouTube</a> i <a href="http://ex-jw-pl.blogspot.com" target="_blank">bloga</a>, chcąc dotrzeć do polskojęzycznych Świadków Jehowy w innych krajach. Służą wsparciem i otuchą przez Skype'a – a kiedy trzeba,  przekazują kontakty do prawników, psychologów czy ośrodków pomagającym ofiarom sekt. Zdarza im się podróżować za własne pieniądze, jeśli mogą pomóc komuś, kto czuje się osaczony. Kiedy z nimi rozmawiałem, szykowali się właśnie do wyjazdu do Niemiec, by wesprzeć małżeństwo Świadków, które myślało o opuszczeniu organizacji.
</p><p class="pullquote">W wieku 16 lat zaczęłam się buntować, szukać wzorców, przynależności. Dwie najwyraźniejsze opcje to byli katolicy i Świadkowie Jehowy. Ci drudzy wydali mi się bardziej szczerzy w swoich przekonaniach, według których żyli na co dzień<br>
</p><p><strong>VICE: Jak wyglądało wasze życie, zanim zostaliście Świadkami?<br></strong><strong>Aleksander:</strong> Moja rodzina, nazwijmy to imieniu, to była po prostu patologia. Kiedy byłem dwunastoletnim dzieciakiem, ojciec popełnił samobójstwo. Mama znalazła sobie konkubenta, który nie tolerował ani mnie, ani mojego rodzeństwa. Bił nas i poniżał przy biernej postawie mamy, która straciła w końcu w stosunku do mnie prawa rodzicielskie. Jako ten najbardziej gnębiony, musiałem się wyprowadzić i rozpocząć samodzielne życie już w wieku 16 lat. Trafiłem do domu dziecka, tułałem się gdzieś po ludziach. Nikomu czegoś takiego nie życzę.
</p><p><strong>Iza:</strong> W moim domu też nie było wesoło. Ojciec był alkoholikiem, Nigdy nie nawiązałam z nim głębszej relacji, właściwie to bałam się go, i choć mama starała się jak mogła, żeby mnie i braciom stworzyć mimo wszystko ciepły dom, nie na wszystko mogła mieć. Mniej więcej w wieku 16 lat zaczęłam się buntować, szukać wzorców, przynależności. Dwie najwyraźniejsze opcje to byli katolicy i Świadkowie Jehowy. Ci drudzy wydali mi się bardziej szczerzy w swoich przekonaniach, według których żyli na co dzień. Byli wobec mnie otwarci, pełni akceptacji. Najbardziej poruszyła mnie perspektywa lepszego świata, który według Świadków szykuje dla nas Bóg. To sprawiło, że mając siedemnaście lat po pomyślnym przejściu „sprawdzianu", przyjęłam chrzest i zostałam jedną z nich. Od początku bardzo mocno się w to zaangażowałam i poczułam się szczęśliwa, spełniona.
</p><p class="pullquote">Oficjalnie „głoszenie" jest dobrowolne, ale w praktyce  ktoś, kto nie bierze w tym udziału, nie może liczyć na chrzest
</p><p><strong>Opiszcie procedurę wstępowania w szeregi Świadków Jehowy?<br></strong><strong>A:</strong> Oficjalnie członkiem Świadków Jehowy zostaje się poprzez chrzest. Zanim to jednak nastąpi, kandydat(ka), musi udowodnić Starszym i Zborowi, że jest zdecydowany brać pełny i aktywny udział w życiu wspólnoty. Musi więc regularne uczęszczać na zebrania, które odbywają się dwa razy w tygodniu oraz brać udział w służbie polowej, czyli „głosić". Oficjalnie „głoszenie" jest dobrowolne, ale w praktyce  ktoś, kto nie bierze w tym udziału, nie może liczyć na chrzest – chyba, że nie pozwalają mu na to wyjątkowo trudne warunki zdrowotne.
</p><p>Kolejny etap to tzw. „studium biblijne". Trwa ono (w zależności od osoby) od kilku do nawet kilkunastu lat. Jego celem jest zapoznanie kandydata z wierzeniami i naukami Świadków Jehowy oraz sposobem funkcjonowania Organizacji. Podczas tego studium kandydat omawia z dwoma Świadkami Jehowy książę przeznaczoną do tego celu. Obecnie jest to książka pt. Czego naprawdę uczy Biblia. Od osoby studiującej oczekuje się oczywiście, że otrzymywane nauki będzie bezzwłocznie stosować w swoim życiu.
</p><p>Następnie, podczas trzech specjalnych spotkań, Starsi zadają kandydatowi szereg pytań, mających na celu ustalić, czy może reprezentować Organizacje Świadków Jehowy i zostać ochrzczony. Jeśli proces weryfikacji skończy się pomyślnie, odbywa się publiczny chrzest przez zanurzenie w wodzie.
</p><p>W czasie samego chrztu kandydaci muszą też odpowiedzieć na dwa pytania: „Czy na podstawie ofiary Jezusa Chrystusa okazałeś skruchę za swe grzechy i czy oddałeś się Jehowie, by spełniać jego wolę?" oraz „Czy rozumiesz, że poprzez oddanie się Bogu i chrzest utożsamiasz się ze Świadkami Jehowy i przyłączasz się do organizacji Bożej kierowanej Jego duchem?".
</p><p class="pullquote">Naprawdę nie jest fajnie mieć jedną parę podartych butów i pomieszkiwać kątem w zakładzie stolarskim, w którym się pracuje. Wyobraź sobie, że w takiej sytuacji pojawia się w twoim życiu ktoś, kto oferuje ci pomoc<br>
</p><p><strong>Jak zmieniło się wasze życie, kiedy dołączyliście do organizacji?<br></strong><strong>A: </strong>W moim wypadku Świadkowie Jehowy okazali mi pomoc w momencie, w którym bardzo jej potrzebowałem. Pomimo tego, że dość szybko udało mi się zdobyć pracę, (byłem stolarzem), żyłem bardzo biednie. Naprawdę nie jest fajnie mieć jedną parę podartych butów i pomieszkiwać kątem w zakładzie stolarskim, w którym się pracuje. Wyobraź sobie, że w takiej sytuacji pojawia się w twoim życiu ktoś, kto oferuje ci pomoc. Zaprasza na spotkanie grupy, której jest członkiem, wiezie cię swoim samochodem, akceptuje cię i jest miły. Kto by się na to nie złapał?
</p><p>Potrzebujący uczuć nastolatek, jakim byłem, nie zastanawiał się długo. Nie zrozum mnie źle, oczywiście bardzo mi to pomogło. Uchroniło mnie przed narkotykami czy alkoholizmem. Poczułem się wreszcie bezpiecznie. Czasami otrzymywałem też drobne wsparcie materialne, pomoc przy znalezieniu mieszkania itp. Wiem, że będąc Świadkiem Jehowy jest się dość odizolowanym od spraw, którymi żyje większość ludzi. Nie obchodzi się żadnych świąt (poza Pamiątką Śmierci Jezusa), nawet urodzin.
</p><p><strong>Czy wyrzeczenie się tradycji, w których dorastaliście, nie stanowiło dla was ciężaru? <br></strong><strong>A:</strong> Dla mnie nie. W moim domu przemoc i negatywne emocje były na porządku dziennym. Nagle przychodzą Święta Bożego Narodzenia i wszyscy na jeden dzień stają się mili. Nagle niby jestem kochany i ktoś życzy mi „wesołych świąt". Nigdy tego nie kupowałem i szczerze mówiąc, wyzwolenie z tej hipokryzji było ulgą, a nie stratą.<br><strong>I:</strong> To właśnie nie pasowało u wyznawców katolicyzmu – okazjonalne stosowanie się do zasad, celebrowanie świąt, a na co dzień życie bez większej troski o wartości duchowe. Dlatego porzucenie wcześniej obchodzonych świąt przyszło mi z łatwością.
</p><p><strong>Byliście bardzo młodzi, kiedy trafiliście do wspólnoty.<br></strong><strong>I: </strong>Kiedy stajesz się Świadkiem Jehowy, w twoim otoczeniu szybko zostają tylko inni Świadkowie (to zresztą celowe i typowe działanie sekt – izolacja od świata zewnętrznego). Przekonują cię, że to sam Bóg cię wybrał! A skoro tak, to znaczy, że musisz być wyjątkowy, obdarzony darem, a twoja powinnością jest służba na rzecz Boga i lepszego świata. Czułam się super!
</p><p class="pullquote">Wszystkie rady przyjmowałam bezkrytycznie, z wiarą, że stosując się do nich robię to, czego wymaga ode mnie Bóg. Dopiero później zdałam sobie sprawę, że padłam ofiarą manipulacji i jak wiele szans przez to zaprzepaściłam<br>
</p><p>Bez wahania ponosiłam różne wyrzeczenia, nie dbając o inne sfery życia, o szkołę, marzenia. Po co? Przecież byłam „wyjątkowa" i miałam „ważną, życiową misję do spełnienia"! Ile osiemnastolatek ma taki niezmącony spokój ducha i w zasadzie żadnych problemów? Wtedy uważałem organizację Świadków Jehowy i Boga za tożsame. Wszystkie rady przyjmowałam bezkrytycznie, z wiarą, że stosując się do nich robię to, czego wymaga ode mnie Bóg. Dopiero później zdałam sobie sprawę, że padłam ofiarą manipulacji i jak wiele szans przez to zaprzepaściłam.
</p><p><strong>A:</strong> Ja też nie dbałem wtedy o nic innego. Dodatkowo, obowiązywało wtedy  „światło": interpretacja proroctwa Jezusa publikowana w Strażnicy (czasopiśmie Świadków Jehowy), zgodnie, z którym w 1914 r. Jezus objął władzę w niebie i rozpoczęły się, tzw. „dni końca". Mówiło, że zanim wymrze pokolenie, które pamiętało rok 1914, miał nastąpić koniec świata. Są lata 90. – szybka kalkulacja przy założeniu, że ludzkie życie trwa ok. 80-90 lat i dochodzisz do wniosku, że żyjesz w okresie, kiedy nastąpi koniec świata!
</p><p>Wyobraź sobie, jak to wpływa na życie, jeśli bezkrytycznie w to wierzysz! Poza tym ciało kierownicze podsycało nastrój wyczekiwania. Czytaliśmy literaturę, gdzie było napisane wprost: „Apostoł Paweł położył podwaliny pod dzieło , które miało być zakończone teraz, w XX w." (Strażnica, Nr 5/1989. str.12). A przecież zbliżał się rok 2000! Mieliśmy nieograniczone zaufanie do organizacji. Żyliśmy w przeświadczeniu, że zaraz wszystko się skończy, a wszyscy ludzie, którzy nie zostaną Świadkami Jehowy, zginą. To działało bardzo motywująco! Nie w głowie ci wtedy jakieś studia czy kariera. Wszystko w atmosferze ciągłej presji i indoktrynacji. W poczuciu, że jeśli robisz niewystarczająco wiele, sam możesz zginąć.
</p><p class="pullquote">Poruszyła mnie sytuacja, gdzie jedna z członkiń, młoda dziewczyna została oskarżona o „obrazę moralności" – podejrzewano, że uprawiała seks przedmałżeński, co jest kategorycznie zabronione. Ja, jako „strażnik" brałem udział w całym tym uwłaczającym „dochodzeniu"<br>
</p><p><strong>Jak wpłynął na was fakt, że świat się jednak nie skończył? <br></strong><strong>A: </strong> Ciało kierownicze szybko zaczęło korygować przekaz, przepowiednie były od tej pory  interpretowane inaczej.  Nie da się ukryć, to naruszyło autorytet liderów w naszych oczach.
</p><p><strong>I:</strong> Zaczęliśmy też samodzielnie studiować Biblię w różnych przekładach. Świadkowie używają Pisma Św., które jest wydawane przez ich organizację. Cały czas  w zborze podkreślana jest wyższość tego przekładu nad innymi. Czytanie innych tłumaczeń nie jest dobrze widziane. Nasze intencje były szczere: to nie był bunt, chcieliśmy po prostu poznać Boga jak najlepiej. Z zaskoczeniem odkryliśmy, że w tych innych przekładach wiele kwestii jest przedstawionych inaczej. Zaczęło do nas docierać, że wmuszany nam obraz świata i Boga był co najmniej... nie do końca zgodny z prawdą.
</p><p><strong>A:</strong> Mnie na przykład zaskoczyło to, że ludzie, którzy nie należeli do Świadków Jehowy nie byli z definicji źli! Ktoś kto nie należał do tej organizacji też mógł być uczciwy, uprzejmy, mieć zasady! To mi uświadomiło, w jakim stopniu byłem manipulowany. Poruszyła mnie też sytuacja, gdzie jedna z członkiń, młoda dziewczyna została oskarżona o „obrazę moralności" – podejrzewano, że uprawiała seks przedmałżeński, co jest kategorycznie zabronione. Ja, jako „strażnik" brałem udział w całym tym uwłaczającym „dochodzeniu". Nacisk całego zboru doprowadził w końcu do tego, że musiała przynieść zaświadczenie od lekarza, że jest dziewicą! Wyobrażasz sobie jakie to było dla niej poniżające? Biorąc w tym wtedy udział, szczerze wierzyłem, że robię to dla dobra jej samej i naszego zboru.
</p><p><strong>Jaka jest sytuacja kobiet u Świadków Jehowy? <br></strong><strong>I:</strong> Mówiąc krótko: kobieta ma być uległa i podporządkowana mężczyźnie. Nie ma mowy o żadnym równouprawnieniu. Nie mówi się o tym publicznie, ale u Świadków Jehowy kobieta nie ma prawa mieć własnego zdania. Często używany jest cytat z Pisma mówiący, że „głową kobiety jest jej mąż". Jeśli żona ma jakieś wątpliwości, powinna pytać o wszystko męża. Ja akurat nie miałam z tym nigdy większego problemu, podporządkowywanie się innym zawsze przychodziło mi łatwo. Wiele kobiet jednak, zwłaszcza tych bardziej wyemancypowanych, ma z tym duży problem.
</p><h3>Zobacz film o „Jezusie z Syberii"</h3><p><br>
</p><div class="resp-video-wrapper youtube-wrapper"><iframe src="//www.youtube.com/embed/W2Cv5hZfOmk" width="100%" height="100%" frameborder="0" scrolling="no" data-original-width="853px" data-original-height="480px" webkitallowfullscreen webkitAllowFullScreen mozallowfullscreen allowfullscreen></iframe></div><p><strong>Dlaczego razem opuściliście wspólnotę?<br></strong><strong>A:</strong> Poczuliśmy na własnej skórze ostracyzm i wrogość. Nikt nie chciał odpowiedzieć na nasze pytania, które wynikały przecież ze szczerą potrzeby zgłębienia wiary! Nie pasowaliśmy do jedynego, słusznego schematu, więc znaleźliśmy się na cenzurowanym.
</p><p><strong>I:</strong> Bardzo rozczarowała nas też reakcja innych Świadków Jehowy na nasze pytania, wątpliwości związane z Biblią. Okazało się, że ludzie, którzy zawsze byli dla nas życzliwi, szanowali nas, nagle zaczęli się od nas odsuwać. Byliśmy obgadywani za naszymi plecami. To był dla nas trudny czas. Cały nasz świat zaczął się walić. Bardzo ważne było dla nas wzajemne wsparcie. Nasze udane małżeństwo, miłość, zaufanie pozwoliły nam zdobyć się na dystans. Prowadziliśmy długie wieczorne rozmowy w domu i utwierdzaliśmy się w przekonaniu, że to nie z nami jest coś nie tak. Zmaganie się z tym wszystkim samemu byłoby o wiele cięższe.
</p><p>Gdy ktoś opuszcza Świadków Jehowy w pojedynkę, często zostaje sam. Ktoś, kto odszedł ze zboru znajduje się w sytuacji podobnej do imigranta w obcym kraju. Wszyscy znajomi zostają przecież w zborze. Jeśli rodzina również jest w organizacji, taka osoba jest sama jak palec! W dodatku jest napiętnowana przez swoje dawne środowisko jako „odstępca". To największy wróg, „osoba upadła". Ktoś kto wzgardził Bogiem i nie zasługuje na szacunek. Gorszy niż inni ludzie, którzy nie są Świadkami Jehowy.
</p><p><strong>Jak się poczuliście jako „odstępcy"?<br></strong><strong>A:</strong> Świetnie! Odetchnęliśmy z ulgą!
</p><p><strong>I:</strong> I to bardzo! To było wręcz euforyczne. Zaczęliśmy normalnie żyć! Wyzwoliliśmy się z życia w ciągłym poczuciu winy, które było dużym ciężarem. Mogłam zacząć mówić o tym, co było dla mnie ważne i prawdziwe. Nie musieliśmy obawiać się nękania ze strony ludzi bezkrytycznie przyjmujących za prawdę to, co organizacja im wmawiała.  Poza tym, wreszcie mieliśmy wolny czas, mogliśmy pospać dłużej w weekend. To takie zwykłe rzeczy, ale dla nas są teraz nadzwyczaj wartościowe!
</p><p><strong>A:</strong>  Nadrabiamy stracony czas. Chodzimy na koncerty, wystawy, podróżujemy. Korzystamy z życia i bardzo doceniamy zwykłe rzeczy, które dla większości ludzi są pewnie czymś prozaicznym.
</p><p><strong>Istnieje wiele teorii o tym, z czego utrzymuje się organizacja Świadków Jehowy. Które z nich można uznać za prawdziwe?<br></strong><strong>I:</strong> Świadkowie Jehowy przedstawiają siebie jako organizację non-profit, która utrzymuje się z dobrowolnych datków. To po części prawda, członkowie naprawdę płacą składki. Niestety nie zawsze są to dobrowolne płatności. Mniej więcej rok temu centrala Świadków Jehowy w Nowym Jorku wdrożyła szereg tzw. rezolucji, które wprowadziły „abonamenty", czyli nakazy płacenia na jej rzecz pieniędzy przez zbory na całym świecie. Oficjalnie te rozporządzenia weszły w życie za zgodą członków organizacji. Wszyscy machinalnie głosowali na tak, a jeśli ktoś, kto zagłosował przeciw, jak Aleksander spotykał się z ostracyzmem, ponieważ „dał zły przykład wspólnocie".</p><p><strong>A:</strong> Jedna z rezolucji, które zostały przyjęte we wszystkich zborach w Polsce, nakazywała ich członkom wpłacenie 1zł na nowe samochody służbowe dla nadzorców obwodu. Innym przykładem tego, jak załatwia się sprawy finansowe u Świadków Jehowy jest budowa Sali Królestwa (czyli miejsca zgromadzeń). Towarzystwo Świadków Jehowy „Strażnica" udziela zapomogi (jako organizacja non-profit) danemu zborowi na jej budowę.
</p><p>Budowa odbywa się przy ochotniczym udziale członków zboru, którzy wpłacają również swoje pieniądze na jej rzecz, a nawet biorą kredyty by ją wspomóc! Kiedy sala jest ukończona, okazuje się, że dany zbór musi spłacić Towarzystwu ową „zapomogę", a sam budynek jest własnością centrali w Nowym Jorku!
</p><p>Do tego doszły zastrzeżenia rządów niektórych państw co do wspomnianych „zapomóg", które w praktyce były pożyczkami. Problem w tym, że organizacje non-profit nie mogą zgodnie z prawem udzielać pożyczek!  W odpowiedzi centrala dobrodusznie „umorzyła" długi wszystkim zborom.
</p><p class="pullquote">Okazało się, że inwestowano m.in. w firmy z branży tytoniowej czy zbrojeniowej<br>
</p><p><strong>I:</strong> Centrala Świadków Jehowy wybrnęła z tego tak, że uchwalono kolejne rezolucje. Na przykład nakazujące każdemu zborowi zbieranie po 150 zł na budowę świątyń. Później pieniądze są wysłane do tzw. ciała kierowniczego w Nowym Jorku i nikt nie wie co się z nimi później dzieje. Poza tym centrala organizacji zaczęła przy pomocy pozakładanych przez siebie spółek-córek inwestować zebrane środki na giełdzie (jako fundacja non-profit Świadkowie Jehowy prowadzić działalności zarobkowej)! Są dokumenty, które pokazują ile i w jaką firmę zainwestowano*. W USA rozliczanie się z takich inwestycji jest obowiązkowe i nasz przyjaciel sprawdził w amerykańskim urzędzie skarbowym gdzie dokładnie inwestowano pieniądze. Okazało się, że inwestowano m.in. w firmy z branży tytoniowej czy zbrojeniowej!
</p><p><strong>Czy w Polsce żadne instytucje się tym nie interesują? Urząd Skarbowy?<br></strong><strong>A:</strong> W Polsce nie, ponieważ za wszystkie działania Świadków Jehowy odpowiada centrala w Nowym Jorku. Polskie prawo nie ma tu zastosowania. Wszystko, co zostaje zbudowane w Polsce należy do organizacji, której siedziba jest za oceanem. Tak naprawdę członkowie organizacji w Polsce mogą jedynie korzystać z budynków.
</p><p><strong>Czy po odkryciu tego wszystkiego nadal jesteście wierzący?<br></strong><strong>I:</strong> Wierzymy w Boga, jesteśmy chrześcijanami. Wyznajemy jednak naszą wiarę bez nadzoru żadnej organizacji religijnej. Raz już się zresztą mocno sparzyliśmy. To nasze życie i czyny świadczą o tym kim jesteśmy i w co wierzymy. Żaden nadzorca nie musi nas pilnować, ani pośredniczyć w naszym kontakcie z Bogiem. Nadal traktujemy Biblię jak drogowskaz w naszym życiu.
</p><p><strong>A:</strong> Instytucjonalna religia jest raczej narzędziem kontroli i wyzysku jej wyznawców. Wcześniej myśleliśmy, że organizacja Świadków Jehowy była wyjątkiem pod tym względem. Z czasem okryliśmy jednak jej drugie oblicze. Nie żałujemy naszej decyzji i dziś jesteśmy szczęśliwymi ludźmi.
</p><p><em>* Iza i Aleksander pokazali mi dokumenty i rozliczenia. </em>
</p><p><em>Dziękuję Robertowi Gusta za pomoc w przeprowadzeniu wywiadu</em><br>
</p>
]]></content:encoded>
<guid isPermaLink="false">http://www.vice.com/554311</guid>
<media:thumbnail url="https://vice-images.vice.com/images/articles/meta/2016/07/25/manipulacje-swiadkow-jehowy-1469461205.jpg"></media:thumbnail>
<dc:creator>Rafał Dadura</dc:creator>
<media:category>interviews</media:category>
<category>interviews</category>
</item>
<item>
<title>​Jak napoje dietetyczne zrujnowały mi młodość</title>
<link>http://www.vice.com/pl/read/jak-napoje-dietetyczne-zrujnowaly-mi-mlodosc</link>
<pubDate>Tue, 26 Jul 2016 03:05:00 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Potocznie uznaje się aspartam za przyczynę migren. Wyniki badań z lat 80. pokazują, że zwiększył on częstotliwość występowania objawów u ponad połowy pacjentów, jednak nie było do końca jasne dlaczego
]]></description>
<enclosure url="http://vice-images.vice.com/images/articles/meta/2016/07/25/jak-napoje-dietetyczne-zrujnowaly-mi-mlodosc-1469457272.png" type="image/png" length="843"></enclosure>
<content:encoded><![CDATA[<p class="photo-credit has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images/2016/07/25/jak-napoje-dietetyczne-zrujnowaly-mi-mlodosc-body-image-1469457352.png?resize=*:*&output-quality=75" data-original-width="843" data-original-height="637" data-model-id="207882" data-path="images/content-images/2016/07/25/" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/25/" data-image-filename="jak-napoje-dietetyczne-zrujnowaly-mi-mlodosc-body-image-1469457352.png" class="vmp-image"><br>Źródło: <a href="https://www.flickr.com/photos/plasterbrain/15220846327/" target="_blank">Flickr/Phera Laster</a><br>
</p><p>Kiedy miałam dwadzieścia lat, większość czasu spędzałam zmagając się z chronicznymi migrenami, przykuta do łóżka w zacienionej sypialni. Odwoływałam plany w ostatniej chwili, a moi znajomi sądzili, że to po prostu mało wyszukana wymówka. Jednak prawda jest taka, że oddałabym wszystko, żeby móc wtedy wstać i pójść z nimi na koncert albo imprezę. Oni się bawili, a ja chciałam rozwalić sobie łeb o ścianę.
</p><p>W tym czasie odbywałam staż w MTV, studiowałam dziennie, a weekendami pracowałam w biurze kliniki dentystycznej. Migreny utrudniały mi normalne funkcjonowanie, często faszerowałam się kofeiną, by przeżyć kolejny dzień, ale ból zwykle zwyciężał. Gdy opisałam objawy mojemu lekarzowi, stwierdził, że po prostu „mam predyspozycje do bólów głowy", jednak z czasem ból zaczął przenosić się na uszy, zęby, szyję i oczy. Bywałam tak nim obezwładniona, że sięgnięcie po leżące na półce lekarstwo stanowiło nie lada wyzwanie.
</p><p>Próbowałam leczyć się Excedrinem, który jednak pomagał wyłącznie na bóle głowy – przestał działać, gdy migreny się nasiliły. Lekarz przepisał mi Fioricet, który od Excedrinu odróżniała obecność dodatkowej substancji – butalbitalu. Po pół roku mój organizm uodpornił się na jej działanie. Zaczęłam eksperymentować, stosując się do każdej zasłyszanej porady: wcierałam sobie w czoło ziarna kawy, olej z pieprzu miętowego w skronie, nosiłam na oczach okłady z surowego ziemniaka. Przez niemal rok zażywałam ziołowy suplement diety o nazwie Migrelief. Chodziłam na jogę.
</p><p>Nic mi nie pomagało.
</p><p>Dostałam skierowanie do neurologa, który twierdził, że przyczyną może być torbiel w mózgu. Rezonans magnetyczny potwierdził te obawy – w najważniejszej części mojego ciała znaleziono 4-milimetrową torbiel. Byłam przerażona, jednak lekarz zapewnił mnie, że nie jest ona bezpośrednio odpowiedzialna za moje migreny.
</p><p>W wieku 28 lat trzy razy w tygodniu widywałam się ze specjalistą, który aplikował mi elektrowstrząsy oraz zastrzyki domięśniowe blokujące nerwy na głowie i plecach. Lekarz orzekł, że możliwą przyczyną moich problemów może być reakcja alergiczna. Kazał mi przez miesiąc sporządzać listę wszystkich spożywanych produktów. Gdy mu ją pokazałam, zaznaczył jaskrawym kolorem jedno powtarzające się często słowo: „Dietetyczne". W tamtym czasie piłam trzy butelki niskosłodzonych napojów gazowanych dziennie. Liczyłam, że kofeina pomoże mi pokonać ból.
</p><p>Wydałam krocie na wizyty u specjalistów i na pogotowiu, na badania i leki, a okazało się, że to mój organizm nie toleruje aspartamu, słodzika występującego w napojach „light" i „zero". Reakcja alergiczna wyniszczała mnie przez ostatnie 8 lat.
</p><p>Potocznie uznaje się aspartam za przyczynę migren. <a href="http://onlinelibrary.wiley.com/doi/10.1111/j.1365-2524.1988.hed2801010.x/abstract" target="_blank">Wyniki badań z lat 80.</a> pokazują, że zwiększył on częstotliwość występowania objawów u ponad połowy pacjentów, jednak nie było do końca jasne dlaczego.
</p><p>Aaron Carroll, profesor pediatrii na Uniwersytecie Medycznym w Indianie w zeszłym roku i autor publikacji na ten temat <a href="http://www.nytimes.com/2015/07/28/upshot/the-evidence-supports-artificial-sweeteners-over-sugar.html?_r=1" target="_blank">w jednym z zeszłorocznych numerów</a> „New York Times" powiedział mi, że należy przeprowadzić badania kliniczno-kontrolne dotyczące wpływu aspartamu na częstotliwość i intensywność migren. „Pamięć wybiórcza, czyli fakt, że istnieje różnica w sposobie postrzegania przeszłych wydarzeń pomiędzy ludźmi zdrowymi a chorymi, może poważnie zakrzywić wyniki badania", wyjaśnił.</p><h2>Jesteśmy też na Facebooku. Polub nasz <a href="https://www.facebook.com/VICEPolska/?fref=ts" target="_blank">nowy fanpage</a> VICE Polska</h2><p>Wszystkie te przeżycia nauczyły mnie, że należy zwracać uwagę na to, co się je. Napady migreny ustały zaraz po odstawieniu wszystkich „zdrowych" produktów zawierających aspartam. Uważnie czytam etykiety i ostrożnie dobiera dietę, pijam głównie wodę lub gorzką herbatę. Miewam bóle głowy, gdy obudzę się niedospana lub skacowana, podobnie jak każdy, ale kilka zwykłych tabletek przeciwbólowych szybko rozwiązuje problem.
</p><p>„Nie istnieje uniwersalne rozwiązanie, jedna przyczyna migren – każdy musi przeprowadzić swoje własne dochodzenie", powiedział VICE Jonathan Borkum, psycholog, autor badań i książek w tym zakresie. „W twoim przypadku chodziło o aspartam, ktoś inny może w ten sposób reagować na czerwone wino, zmiany pogody, nieregularne godziny snu czy nawet poczucie winy. Należy po prostu zadbać o swój mózg, do czego niezbędna jest odpowiednia dieta i prowadzenie zdrowego trybu życia".
</p>
]]></content:encoded>
<guid isPermaLink="false">http://www.vice.com/554267</guid>
<media:thumbnail url="https://vice-images.vice.com/images/articles/meta/2016/07/25/jak-napoje-dietetyczne-zrujnowaly-mi-mlodosc-1469457272.png"></media:thumbnail>
<dc:creator>Julissa Catalan, tłum. Stanisław Regulski</dc:creator>
<media:category>food</media:category>
<category>food</category>
</item>
<item>
<title>​Zdjęcia ludzi, którzy rzucili pracę, by walczyć z ISIS</title>
<link>http://www.vice.com/pl/read/zdjecia-ludzi-ktorzy-rzucili-wszystko-by-walczyc-z-isis</link>
<pubDate>Mon, 25 Jul 2016 11:40:00 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Życie w Bagdadzie przypomina rosyjską ruletkę – jeśli znajdziesz się w złym miejscu o złej porze, możesz stracić życie – jednak oni się nie poddają, starają się żyć normalnie
]]></description>
<enclosure url="http://vice-images.vice.com/images/articles/meta/2016/07/25/zdjecia-ludzi-ktorzy-rzucili-wszystko-by-walczyc-z-isis-1469447092.jpg" type="image/jpg" length="1000"></enclosure>
<content:encoded><![CDATA[<p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/25/zdjecia-ludzi-ktorzy-rzucili-wszystko-by-walczyc-z-isis-body-image-1469447159-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75" data-original-width="1000" data-original-height="666" data-model-id="207704" data-path="images/content-images/2016/07/25/" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/25/" data-image-filename="zdjecia-ludzi-ktorzy-rzucili-wszystko-by-walczyc-z-isis-body-image-1469447159.jpg" class="vmp-image">
</p><p>Dorastający w Londynie Yassin Yassie prawdopodobnie nie planował wylądować na irackiej linii frontu. Gdyby nie ucieczka do Wielkiej Brytanii, gdzie był zmuszony się udać razem z rodziną w obawie przed przed krwawym reżimem Saddama Husseina, jego życie nie wyróżniałoby się niczym szczególnym. Yassin ma 24 lata i właśnie wrócił do Londynu z Iraku, gdzie fotografował ludzi, walczących w imię rządu z siłami ISIS. Twierdzi, że nie lubią określenia „bojówka". Wyprawa miała pomóc Yassinowi zrozumieć, co pozostało kraju, z którego emigrował jako dziecko oraz zrozumieć ludzi, którzy próbują zatrzymać szaleńczą ekspansję ISIS.
</p><p>Czas spędzony z trzema grupami – Kataib Jund Al Imam, Tayyar Al Risali i Forket al imam Ali – pozwolił mu poznać piękno przyjaźni rodzących się w cieniu śmiertelnego zagrożenia. Powiedział mi, że „żył w ciągłym strachu o swoje życie, ale luz, jakim epatowali żołnierze, pozwolił mu do niego przywyknąć". Jednak bliski kontakt ze zniszczeniami, których dokonuje ISIS, uświadomił mu, że trwa tam regularna wojna. Spotkaliśmy się z fotografem w Londynie, by dowiedzieć się nieco więcej o jego pięciotygodniowym pobycie w Iraku.
</p><p><strong>VICE: Jak udało ci wejść w szeregi rządowych bojówek?<br></strong><strong>Yassin Yassin: </strong>Zaraz po przylocie z Wielkiej Brytanii poszedłem po prostu do ich biur i zacząłem wypytywać o pozwolenie na udokumentowanie ich działań. Nie było to proste. Nie ufali mi, przecież „równie dobrze mogę być szpiegiem". Na szczęście ktoś z mojej rodziny znał reportera telewizyjnego, którego kolega załatwił, co trzeba i u kogo trzeba.
</p><p><strong>Jak wyglądał typowy dzień w bazie?<br></strong>Nie bywało tam dni typowych. Byłem na linii frontu, z bliska widziałem, jak Hashd Al Shaabi odpierają ataki ISIS. To było tuż przed wyzwoleniem Fallujah w styczniu 2014 roku i zdobyciem przez ISIS 10 i 13 czerwca dwóch miast – Mosulu i Tikritu.
</p><p><strong>Jak się tam żyło? Co zaobserwowałeś, ile pozwolili ci zobaczyć?<br></strong>Każdy oddział jest podzielony na dwie grupy: żołnierzy i ludzi od mediów. To właśnie oni zabrali mnie do Camp Speicher w Tikricie. Poznałem tam sapera – ze względów bezpieczeństwa nie mogłem zrobić mu zdjęcia – który w czasie wojny w Iraku pracował w armii amerykańskiej jako tłumacz.
</p><p>Dużo później poznałem faceta, który w 2003 roku należał do Armii Mahdiego. Jej oddziały długi czas dawały amerykańskiej armii w kość, zasłynęli też porwaniami irackich tłumaczy. Mój znajomy twierdzi, że nie brał w tym udziału. Nigdy nie poznał tamtego sapera. Sądzę, że to ciekawe, że ludzie o tak różnych historiach jednoczą się w walce ze wspólnym wrogiem. Celem Hashd Al Shaabi jest całkowite zniszczenie ISIS. Wobec mnie byli nastawieni przyjaźnie, traktowali mnie z szacunkiem.
</p><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/25/zdjecia-ludzi-ktorzy-rzucili-wszystko-by-walczyc-z-isis-body-image-1469447181-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75" data-original-width="1000" data-original-height="798" data-model-id="207705" data-path="images/content-images/2016/07/25/" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/25/" data-image-filename="zdjecia-ludzi-ktorzy-rzucili-wszystko-by-walczyc-z-isis-body-image-1469447181.jpg" class="vmp-image">
</p><p><strong>Któregoś z żołnierzy zapamiętałeś szczególnie dobrze?<br></strong>W Camp Speicher poznałem kolesia imieniem Malik (na zdjęciu powyżej), 25-latka pochodzącego z południa kraju, który służył w oddziale od roku. Opowiedział mi, że wraz z czterema starszymi braćmi obiecali sobie, że gdy starszy zginie na polu bitwy, młodszy podniesie po nim broń. Mimo tego pozostał otwartym, koleżeńskim facetem. Utrzymałem z nim kontakt po powrocie do domu. Jednak widziałem też jego inne oblicze – pokazywał mi filmy z pola walki. Malik był chodzącą maszyną do zabijania.</p><h2>Reportaże z całego świata. Polub nasz <a href="https://www.facebook.com/VICEPolska/?fref=ts" target="_blank">nowy fanpage</a> VICE Polska</h2><p><strong>Co czułeś, wracając do Iraku tak długiej nieobecności?<br></strong>Wychowałem się w Wielkiej Brytanii i to, co tu zobaczyłem, naprawdę mnie przeraziło. Czułem głęboki smutek, ale i bezsilną złość widząc, w jakich warunkach mieszkają ci ludzie. Brud, korupcja, kraj w ruinie. Jednak będąc tam, dostrzegłem prawdziwą siłę Irakijczyków. To dobrzy, oddani ludzie, którzy nie tracą ducha. Życie w Bagdadzie przypomina rosyjską ruletkę – jeśli znajdziesz się w złym miejscu o złej porze, możesz stracić życie – jednak oni się nie poddają, starają się żyć normalnie. Przecież nie mogą zamknąć się w domach.
</p><p>@tnm__/ @yassino_yassino
</p>
]]></content:encoded>
<guid isPermaLink="false">http://www.vice.com/554183</guid>
<media:thumbnail url="https://vice-images.vice.com/images/articles/meta/2016/07/25/zdjecia-ludzi-ktorzy-rzucili-wszystko-by-walczyc-z-isis-1469447092.jpg"></media:thumbnail>
<dc:creator>Zdjęcia: Yassin Yassin; tekst: Tshepo Mokoena</dc:creator>
<media:category>photo</media:category>
<category>photo</category>
</item>
<item>
<title>​Z wizytą w jednym z pierwszych skateparków Palestyny</title>
<link>http://www.vice.com/pl/read/z-wizyta-w-jednym-z-pierwszych-skateparkow-palestyny</link>
<pubDate>Mon, 25 Jul 2016 09:05:00 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[„Te dzieciaki są przyszłymi przywódcami naszego kraju. Czy jest lepszy sposób na rozwinięcie ich umiejętności niż poprzez sztukę sportu, który jak żaden inny ma na celu przekraczanie barier?"
]]></description>
<enclosure url="http://vice-images.vice.com/images/articles/meta/2016/07/25/z-wizyta-w-jednym-z-pierwszych-skateparkow-palestyny-1469438445.jpg" type="image/jpg" length="1000"></enclosure>
<content:encoded><![CDATA[<p class="photo-credit has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/25/z-wizyta-w-jednym-z-pierwszych-skateparkow-palestyny-body-image-1469439463-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75" data-original-width="1000" data-original-height="667" data-model-id="207594" data-path="images/content-images/2016/07/25/" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/25/" data-image-filename="z-wizyta-w-jednym-z-pierwszych-skateparkow-palestyny-body-image-1469439463.jpg" class="vmp-image"><br>Wszystkie zdjęcia dzięki uprzejmości Adama Abela<br></p><p>We wrześniu 2011 roku nowojorski artysta i filmowiec Adam Abel wraz z palestyńskim aktywistą Mohammedem Othmanem wybrał się do Kalkilji, aby nakręcić <a href="http://www.qalqilyathefilm.com/" target="_blank">dokument o miejscowym skaterze</a>. Ostatecznie wybudował też rampę dla rozwijającej się w mieście społeczności skaterów. Ten niespodziewany projekt okazał się sukcesem, lecz – mając na uwadze powiedzenie „naucz człowieka łowić, a nakarmisz go na resztę życia" – Abel i Othman spędzili ostatnie pięć lat, tworząc coś więcej niż tylko nowe miejsca do jazdy dla palestyńskiej młodzieży.
</p><p>Z początkiem sierpnia zbudowana przez nich rampa stanie się centrum SkateQilya, jednego z pierwszych obozów skaterskich w Palestynie. <a href="http://www.skateqilya.org/" target="_blank">SkateQilya</a> ma na celu wsparcie lokalnej społeczności oraz przekazywanie wiedzy na temat przywództwa, pracy w grupie, sztuki i skateboardingu. Zainspirowani<a href="http://www.vice.com/read/skateistan-is-helping-afghanistani-kids-with-skateboards" target="_blank">grupą NGO Skateistan z Kabulu</a>, pomysłodawcy SkateQilya chcą „zgromadzić młodzież Kalkilji w pozytywnym, energetycznym i bezpiecznym środowisku", jak mówi Kenny Reed, profesjonalny skater, jeden z kierowników projektu. „Skateboarding wymaga kreatywności, zaangażowania społecznego i nieszablonowego myślenia. Nasz obóz ma na celu ćwiczenie tych umiejętności".
</p><p>„ żyjemy w społeczeństwie zniszczonym przez lata okupacji...to miasto jest otoczone drutem kolczastym, betonowe, ze snajperami na każdym kroku", mówi Othman, dyrektor wykonawczy obozu. „Te dzieciaki są przyszłymi przywódcami naszego kraju. Czy jest lepszy sposób na rozwinięcie ich umiejętności niż poprzez sztukę sportu, który jak żaden inny ma na celu przekraczanie barier?"
</p><p class="pullquote">To otoczona siatką rampa w otoczonym siatką mieście<br>
</p><p>Trzytygodniowy obóz, który odbędzie się w parku na terenie zoo w Kalkilji (jak mówi Othman, „to otoczona siatką rampa w otoczonym siatką mieście"), oficjalnie rozpoczyna się 7 sierpnia, ale załoga SkateQilya wciąż zbiera fundusze na sprzęt i wykonanie drugiego etapu projektu – trwających cztery miesiące warsztatów dla dzieciaków, które będą chciały kontynuować swoją przygodę z deskorolką po zakończeniu obozu. Spotkaliśmy się z Abelem i Reedem, aby porozmawiać o rozwoju SkateQilya i o ich planach, które zrealizują, gdy już osiągną swój finansowy cel.
</p><p><strong>VICE: W jaki sposób budowa rampy w zoo w Kalkilji wpłynęła na powstanie obozu SkateQilya?<br></strong><strong>Adam Abel: </strong>Rampa okazała się sukcesem – jako miejsce, w którym młodzież może spędzać czas, brakowało jednak planu, jak to rozwinąć. Przez lata obserwowaliśmy rozwój Skateistanu w Kabulu – to, co stworzyli, było naprawdę niesamowite. Należy im się masa szacunku. Ponieważ stworzenie tego typu organizacji zajmuje lata, postanowiliśmy z Mohammedem  zacząć od czegoś niewielkiego.</p><h2>Poznaj materiały z kraju i z całego świata. Polub nasz <a href="https://www.facebook.com/VICEPolska/?fref=ts" target="_blank">nowy fanpage</a> VICE Polska</h2><p>Skontaktowaliśmy się z Kennym Reedem i powiedzieliśmy, że chcemy wraz z nim stworzyć pilotażowy program, w którym wykorzystamy jazdę na deskorolce i sztukę do nauki pracy w grupie i tworzenia społeczności w Palestynie. Kenny uczył skateboardingu ludzi na całym świecie, a Mohammed przez wiele lat był koordynatorem palestyńskich organizacji pozarządowych. Ja w tym czasie uczyłem fotografii, produkcji filmów i designu na poziomie akademickim. Szybko stworzyliśmy plan, który obejmował skateboarding, fotografię, film, media społecznościowe i naukę przewodnictwa w grupie.
</p><p><strong>W jaki sposób można wziąć udział w obozie?<br></strong><strong>Kenny Reed:</strong> Dzieciaki wypełniają wraz z rodzicami specjalny formularz, który zawiera informacje o procedurach bezpieczeństwa. Trzeba również w kilku zdaniach wyjaśnić, dlaczego chce się uczestniczyć w obozie. Nasz projekt ma na celu upodmiotowienie młodzieży, więc opinia samych uczestników jest dla nas bardzo ważna. Mohammed, który jest odpowiedzialny za proces rekrutacji, razem ze mną przejrzy wypełnione formularze, i pod koniec lipca zadecydujemy o tym, kto weźmie udział w obozie.
</p><p>Większość obozów w Kalkilji pobiera od uczestników niewielką opłatę, ale nasz program jest całkowicie bezpłatny. Zapewniamy uczestnikom bezpłatny transport, wodę i t-shirty. Początkowo planowaliśmy też zapewnienie przekąsek i obiadów. Niestety, ponieważ nie udało nam się zebrać wymaganej kwoty na ten cel, zostaliśmy zmuszeni do obcięcia kosztów programu. Mimo to, ciągle można nas wspierać. W trakcie trwania obozu będziemy zbierać pieniądze na stronie www.skateqilya.org.
</p><p><strong>Czy w obozie może wziąć udział każdy mieszkaniec miasta?<br></strong>Wstęp będzie miało 20 osób od 12 do 16 roku życia. Spodziewamy się większego zainteresowania ze strony chłopców niż dziewczyn – to obóz sportowy, a Kalkilja jest wciąż bardzo konserwatywnym miastem. Zgłosiło się jednak kilka dziewczyn, więc w ostatecznym składzie z pewnością nie będzie samych chłopców.</p><div class="resp-video-wrapper vimeo-wrapper"><iframe src="//player.vimeo.com/video/166280428" width="100%" height="100%" frameborder="0" scrolling="no" data-original-width="640px" data-original-height="360px" webkitallowfullscreen webkitAllowFullScreen mozallowfullscreen allowfullscreen></iframe></div><p><strong>Kto będzie prowadził zajęcia i jak przedstawia się plan zajęć?<br></strong><strong>Adam Abel:</strong> Kenny poprowadzi zajęcia ze skateboardingu na rampie i na ulicach. Odbędą się też zajęcia w różnych skateparkach na Zachodnim Wybrzeżu. Przez okupację palestyńskie społeczności były od siebie systematycznie oddzielane. Jednym z naszych celów jest wykorzystanie skateboardingu jako narzędzia, które pomoże mieszkańcom Zachodniego Wybrzeża zbliżyć się do siebie. Wraz z Kennym zamierzamy podczas obozu stworzyć serię filmów, klasycznych dokumentów takich jak Dogtown czy Z-Boys, ale też typowych skaterskich nagrań, jak 7 Year Glitch Kenny'ego. Zapoznamy uczestników obozu z różnymi elementami skaterskiej kultury.
</p><p><strong>Czego jeszcze, poza jazdą na desce, zamierzacie uczyć?<br></strong>Skateboarding to tylko jeden ze środków. Mohammed, który ma spore doświadczenie jako młodzieżowy koordynator projektów pozarządowych w Palestynie, będzie prowadził warsztaty poświęcone przywództwu i budowaniu wspólnoty. Współpracując z gminą Kalkilji, zaangażujemy uczniów w działalność społeczną i wraz z lokalną siedzibą Czerwonego Półksiężyca przekażemy im wiedzę o bezpieczeństwie i odpowiedzialności.
</p><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/25/z-wizyta-w-jednym-z-pierwszych-skateparkow-palestyny-body-image-1469439443-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75" data-original-width="1000" data-original-height="667" data-model-id="207593" data-path="images/content-images/2016/07/25/" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/25/" data-image-filename="z-wizyta-w-jednym-z-pierwszych-skateparkow-palestyny-body-image-1469439443.jpg" class="vmp-image"></p><p>Dodatkowo poprowadzę artystyczną i medialną część zajęć. W skateboardingu chodzi o kreatywność i wyrażanie siebie, dlatego też chcemy dać uczestnikom narzędzia, dzięki którym będą mogli komunikować się z otoczeniem. Jedynym problemem jest brak funduszy, przez który będziemy musieli zrezygnować z kupna części sprzętu. Aparaty i kamery są potrzebne do prowadzenia zajęć z fotografii i filmu, ponieważ nie każdy ma smartfona, a w Palestynie technologia 3G wciąż nie jest dostępna. Dlatego też udostępnianie zdjęć i nagrań bezpośrednio z zajęć będzie dla nas sporym wyzwaniem.
</p><p><strong>Jaki jest najważniejszy cel obozu, zarówno w perspektywie globalnej, jak i lokalnej?<br></strong>Naszym celem jest inspirowanie, zwiększanie kreatywności i umacnianie wspólnoty Kalkilji. Tworząc film i budując rampy, obserwowaliśmy, jak zabawa może okazać się katalizatorem dla wyobraźni, wzmocnić poczucie wspólnoty i uczyć wytrwałości. Próbujemy rozwinąć tę ideę. Z odpowiednią infrastrukturą i planem działania możemy wykorzystać skateboarding, aby nauczyć dzieciaki odrywania się od ziemi – zarówno na desce, jak i w wyobraźni. To miasto, zduszone przez betonowe mury, wydaje się najlepszym do tego miejscem.
</p><p>Skateboarding to nie tylko sport, ale też forma sztuki i swego rodzaju język. Przy pomocy narzędzi, które im zapewnimy, dzieci będą mogły nauczyć się alternatywnych form komunikacji nie tylko z rówieśnikami, ale też zresztą świata. W czasach, gdy ksenofobia i strach tworzą mury o wiele potężniejsze niż te otaczające Kalkilję, uczymy przyszłych przywódców Palestyny jak być ambasadorami swojego państwa.
</p>
]]></content:encoded>
<guid isPermaLink="false">http://www.vice.com/554134</guid>
<media:thumbnail url="https://vice-images.vice.com/images/articles/meta/2016/07/25/z-wizyta-w-jednym-z-pierwszych-skateparkow-palestyny-1469438445.jpg"></media:thumbnail>
<dc:creator>Taji Ameen, tłum. Aga Drabik</dc:creator>
<media:category>travel</media:category>
<category>travel</category>
</item>
<item>
<title>Poznaj mężczyznę, który wyruszył w świat, by łapać Pokémony</title>
<link>http://www.vice.com/pl/read/nowozelandczyk-rzucil-prace-i-wyruszyl-w-swiat-lapac-pokemony</link>
<pubDate>Mon, 25 Jul 2016 08:58:00 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[24-letni Tom Currie jest na szlaku od tygodnia i już złapał 90 spośród 151 oryginalnych Pokémonów
]]></description>
<enclosure url="http://vice-images.vice.com/images/articles/meta/2016/07/25/nowozelandczyk-rzucil-prace-i-wyruszyl-w-swiat-lapac-pokemony-1469437670.jpg" type="image/jpg" length="640"></enclosure>
<content:encoded><![CDATA[<p>
	<div class="resp-video-wrapper youtube-wrapper"><iframe src="//www.youtube.com/embed/xMk8wuw7nek" width="100%" height="100%" frameborder="0" scrolling="no" data-original-width="640px" data-original-height="360px" webkitallowfullscreen webkitAllowFullScreen mozallowfullscreen allowfullscreen></iframe></div><br>
</p><p>Trudno się nie zgodzić, że <em>Pokémon Go</em> aż <a href="http://www.vice.com/pl/read/pokmon-go-moze-i-nie-powala-ale-i-tak-bedzie-hitem" target="_blank">roi się od bugów</a>, a w dodatku dość szybko się nudzi, ale kto by się tym przejmował? Jak inaczej mógłbyś „kraj przemierzyć wzdłuż i wszerz", złapać 500 Weedle'i, a potem wrócić do domu, zarzucić szczęśliwe jajo i ewoluować jak szalony, żeby nabić sobie doświadczenie? To przecież jedyny sposób, by „Najlepszym być , Jak nigdy dotąd nikt".
</p><p>Niestety, nie tak łatwo znaleźć czas, by całkowicie poświęcić się łowom na tę uroczą, potencjalnie morderczą zwierzynę: na drodze ku mistrzostwu stoją liczne przeszkody, jak np. praca, podatki, pranie, czy inne obowiązki. Jednak jeden śmiałek z Nowej Zelandii odważył się na to, na co tak wielu ludziom na całym świecie brakuje ikry: rzucił wszystko i wyruszył łapać Pokémony na pełen etat.
</p><p>„Pracowałem przez sześć lat non-stop i rozpaczliwie potrzebowałem jakiejś odmiany" – powiedział 24-letni Tom Currie w wywiadzie dla „<a target="_blank" href="https://www.theguardian.com/technology/2016/jul/15/pokemon-go-man-quits-job-to-become-full-time-pokemon-hunter" id="docs-internal-guid-0297b9be-2149-c5f3-dff4-66c9806afdc8">The Guardian</a>". „Dzięki <em>Pokémon Go</em> mam szansę urzeczywistnić swoje marzenia".<br>Jak donosi „The Guardian", Currie odwiedził już sześć miast w Nowej Zelandii i ma już wykupione bilety na autobus do kolejnych miejscowości.
</p><p>„Tom to bardzo impulsywny, niezależny chłopak – zawsze taki był" – matka Currie'ego powiedziała „The Guardian". „Nie mogę powiedzieć, żebyśmy z jego babcią rozumiały, o co chodzi w tej grze, ale pamiętam, że uwielbiał ją, gdy był mały. Cieszę się, że korzysta z życia i zwiedza Nową Zelandię".
</p><h2></h2><h2>Złap wszystkie nasze artykuły na <a href="https://www.facebook.com/VICEPolska/?fref=nf" target="_blank">nowym fanpage'u</a> VICE Polska</h2><p>Currie jest na szlaku od tygodnia i już złapał 90 spośród 151 oryginalnych Pokémonów. Oznacza to, że jeśli prowadzisz gym gdzieś w Nowej Zelandii i masz tylko jakiegoś lamerskiego Pinsira z 500 CP, może właśnie w tej chwili Currie kasuje bilet i jedzie do ciebie, żeby skopać ci tyłek.
</p>
]]></content:encoded>
<guid isPermaLink="false">http://www.vice.com/554128</guid>
<media:thumbnail url="https://vice-images.vice.com/images/articles/meta/2016/07/25/nowozelandczyk-rzucil-prace-i-wyruszyl-w-swiat-lapac-pokemony-1469437670.jpg"></media:thumbnail>
<dc:creator>VICE Staff</dc:creator>
<media:category>gaming</media:category>
<category>gaming</category>
</item>
<item>
<title>Krew, pot i trzy procent tkanki tłuszczowej: zdjęcia brytyjskich kulturystek</title>
<link>http://www.vice.com/pl/read/krew-pot-i-trzy-procent-tkanki-tluszczowej-zdjecia-brytyjskich-kulturystek</link>
<pubDate>Mon, 25 Jul 2016 03:10:00 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[W hrabstwie West Midlands w Wielkiej Brytanii fanatyczki fitnessu rzucają w kąt tradycyjne standardy piękna i robią masę na siłowni
]]></description>
<enclosure url="http://vice-images.vice.com/images/articles/meta/2016/07/22/krew-pot-i-trzy-procent-tkanki-tluszczowej-zdjecia-brytyjskich-kulturystek-1469180202.jpg" type="image/jpg" length="2000"></enclosure>
<content:encoded><![CDATA[<p><span id="docs-internal-guid-095f6603-11f2-ff15-3452-393f5643a397"><em><br>Artykuł pierwotnie ukazał się na </em></span><em><a target="_blank" href="https://broadly.vice.com/en_us">BROADLY</a></em><em>.</em><br>
</p><p>Nasze ciała to wspaniałe, niesamowite maszyny i nieoceniony dar od losu. Funkcjonują w pełnej harmonii, od mikroskopijnej komórki po układy narządów, od pojedynczego wdechu po cały metabolizm i podtrzymują życiowe procesy bez żadnej świadomej myśli z naszej strony. Każdy z nas to chodzący cud, nieważne, jaki kształt czy rozmiar przyjmiemy. Jednak dla niektórych kobiet to za mało. Nie chcą tylko egzystować pod miękką osłoną swoich tkanek.
</p><p>W hrabstwie West Midlands w Wielkiej Brytanii kobiety tworzą inne wzorce urody niż natryskowa opalenizna, szczupłe nogi i sukienki typu bodycon. Spędzają całe godziny na siłowni, wyciskając i podnosząc tyle samo (jeśli nie więcej), co ich męskie odpowiedniki. Niektóre wspomagają się sterydami, inne podchodzą do swojego ciała ze skrupulatnością profesjonalnego fizjologa. Broadly rozmawia z pięcioma kobietami, które sięgają niemożliwego przez krew, pot, łzy i czystą tkankę mięśniową.
</p><p class="has-image"><img class="vmp-image" data-image-filename="krew-pot-i-trzy-procent-tkanki-tluszczowej-zdjecia-brytyjskich-kulturystek-body-image-1469180236.jpg" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/22/" data-path="images/content-images/2016/07/22/" data-model-id="206978" data-original-height="857" data-original-width="1200" src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/22/krew-pot-i-trzy-procent-tkanki-tluszczowej-zdjecia-brytyjskich-kulturystek-body-image-1469180236-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75">
</p><p class="photo-credit">Wszystkie zdjęcia Hazel Gaskin
</p><h2>Dawn Shillingford, 38</h2><p><strong>Kiedy zaczęłaś uprawiać kulturystykę?</strong><br>We wrześniu zeszłego roku. Wcześniej nigdy nie trenowałam – nawet nie chodziłam na siłownię?
</p><p><strong>Jak utrzymujesz swoje poziomy energii?</strong><br>Na szczęście nie mam z tym większych problemów. Udało mi się zejść do 3 procent tkanki tłuszczowej w ciele i wciąż czuję się nieźle.
</p><p class="has-image"><img class="vmp-image" data-image-filename="krew-pot-i-trzy-procent-tkanki-tluszczowej-zdjecia-brytyjskich-kulturystek-body-image-1469180260.jpg" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/22/" data-path="images/content-images/2016/07/22/" data-model-id="206979" data-original-height="1503" data-original-width="1200" src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/22/krew-pot-i-trzy-procent-tkanki-tluszczowej-zdjecia-brytyjskich-kulturystek-body-image-1469180260-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75">
</p><p><strong>Jak udaje ci się realizować swoje cele i przy okazji nie zakatować się na śmierć?</strong><br>Z wielkim trudem. Jestem bardzo wrażliwa na punkcie swojego ciała. Nie chodzi nawet o to, co powiedzą inni, tylko o to, jak sama się czuję. Wiem, że gdy wejdę na estradę, jurorzy powiedzą: „Jesteś asymetryczna". Kiedyś po prostu wchodziłam do pokoju i nie myślałam o tym, jak wyglądam; dziś wyłapuję każdą najmniejszą niedoskonałość.
</p><p class="has-image"><img class="vmp-image" data-image-filename="krew-pot-i-trzy-procent-tkanki-tluszczowej-zdjecia-brytyjskich-kulturystek-body-image-1469180272.jpg" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/22/" data-path="images/content-images/2016/07/22/" data-model-id="206980" data-original-height="1500" data-original-width="1200" src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/22/krew-pot-i-trzy-procent-tkanki-tluszczowej-zdjecia-brytyjskich-kulturystek-body-image-1469180272-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75">
</p><p><strong>Jesteś uznaną dżokejką i bierzesz udział w zawodach ujeżdżania i skoków z przeszkodami. Środowisko jeździeckie składa się w dużej mierze z kobiet. Czy był jakiś szczególny powód, dla którego zdecydowałaś się wejść do świata napędzanego przez testosteron?</strong><br>Dorastałam z braćmi i wielu moich przyjaciół i znajomych to mężczyźni, więc raczej nie odkrywam tutaj jakichś nieznanych lądów. Co ciekawe to głównie kobiety gratulują mi postępów. Zawsze słyszę od nich, że wyglądam bosko – wygląda na to, że doceniają moją ciężką pracę.
</p><p><strong>Jak wygląd twój codzienny trening?</strong><br>Gdy trenuję do konkursu, zaczynam rano od treningu kardio, potem po południu wracam na siłownię, żeby podnosić ciężary i ćwiczyć poszczególne części ciała w zależności od dnia cyklu, a koniec robię jeszcze trochę kardio. Najbardziej lubię ciężary.
</p><p class="has-image"><img class="vmp-image" data-image-filename="krew-pot-i-trzy-procent-tkanki-tluszczowej-zdjecia-brytyjskich-kulturystek-body-image-1469180285.jpg" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/22/" data-path="images/content-images/2016/07/22/" data-model-id="206981" data-original-height="1679" data-original-width="1200" src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/22/krew-pot-i-trzy-procent-tkanki-tluszczowej-zdjecia-brytyjskich-kulturystek-body-image-1469180285-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75">
</p><h2>Heather Cowley, 51</h2><p><strong>Kiedy zaczęłaś ćwiczenia siłowe?</strong><br>Zawsze lubiłam uprawiać sport, głównie dlatego, że dokuczali mi w szkole. Uwielbiałam współzawodnictwo, no i nie musiałam siedzieć w klasie.
</p><p><strong>Jaki typ faceta ci się podoba?</strong><br>Musi być umięśniony. Od dłuższego czas jestem sama. Z moim ostatnim partnerem byłam przez rok. Gdy doszłam do wniosku, że nam się nie układa i chciałam odejść, zaczął urządzać awantury i demolować mieszkanie. W pewnym momencie zaczęłam się go bać. Starałam się ukryć całą sprawę przed moim synkiem, który był wtedy jeszcze bardzo mały i wszystko brałam na siebie.
</p><p class="has-image"><img class="vmp-image" data-image-filename="krew-pot-i-trzy-procent-tkanki-tluszczowej-zdjecia-brytyjskich-kulturystek-body-image-1469180321.jpg" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/22/" data-path="images/content-images/2016/07/22/" data-model-id="206982" data-original-height="1679" data-original-width="1200" src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/22/krew-pot-i-trzy-procent-tkanki-tluszczowej-zdjecia-brytyjskich-kulturystek-body-image-1469180321-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75">
</p><p><strong>Jak w końcu się od niego uwolniłaś?</strong><br>Któregoś razu wyciągnął nóż i powiedział, żebym się zabiła, bo jestem nic niewarta. Zabrał się do bicia, ale znam trochę sztuk walki, więc tak mu przykopałam, że przeleciał przez cały pokój i powiedziałam, żeby się wynosił z mojego domu. No i po prostu sobie poszedł, a ja zaczęłam ostro trenować, żeby jakoś sobie z tym poradzić.
</p><p><strong>Które kobiety stanowią dla ciebie największą życiową inspirację?</strong><br>Przede wszystkim moja mama, poza tym Oksana Grishina, Dana Linn Bailey, Nicole Wilkins i Larissa Reis (modelki fitness i kulturystki).
</p><p class="has-image"><img class="vmp-image" data-image-filename="krew-pot-i-trzy-procent-tkanki-tluszczowej-zdjecia-brytyjskich-kulturystek-body-image-1469180331.jpg" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/22/" data-path="images/content-images/2016/07/22/" data-model-id="206983" data-original-height="1679" data-original-width="1200" src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/22/krew-pot-i-trzy-procent-tkanki-tluszczowej-zdjecia-brytyjskich-kulturystek-body-image-1469180331-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75">
</p><h2>Donna Gittings, 30</h2><p><strong>Pamiętasz, jak się czułaś, gdy pierwszy raz weszłaś do pomieszczenia ze sztangami?</strong><br>Nie zapuszczałam się na salę do treningu siłowego, dopóki nie poznałam mojego chłopaka Tony'ego – dzięki niemu to się zmieniło. Przedtem miałam obsesję na punkcie kardio i mięśni brzucha. Byłam za chuda. Bardzo ograniczyłam jedzenie, bo chciałam zrzucić kilogramy, które zostały mi po dzieciach. Nie wyglądałam zdrowo.
</p><p><strong>Uważam, że to bardzo atrakcyjne, gdy kobieta doskonali swoje ciało, jest z niego dumna i nie stara się za wszelką cenę dostosować do stereotypowych ideałów urody.</strong><br>Spotykam coraz więcej kobiet zainteresowanych fitnessem i kulturystyką. To coś, co zaczyna się lubić z czasem. Mężczyznom nie zawsze podoba się, jak wyglądasz, ale rozumieją, że z całą pewnością masz dużo siły woli i samozaparcia, żeby osiągnąć takie wyniki. Bardziej niż ładny wygląd doceniają poświęcenie. Oczywiście zdarzają się też negatywne reakcje. Najgorsze są internetowe trolle.
</p><p class="has-image"><img class="vmp-image" data-image-filename="krew-pot-i-trzy-procent-tkanki-tluszczowej-zdjecia-brytyjskich-kulturystek-body-image-1469180344.jpg" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/22/" data-path="images/content-images/2016/07/22/" data-model-id="206984" data-original-height="1679" data-original-width="1200" src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/22/krew-pot-i-trzy-procent-tkanki-tluszczowej-zdjecia-brytyjskich-kulturystek-body-image-1469180344-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75">
</p><p><strong>Czy na twojej siłowni często używa się sterydów?</strong><br>Nikt na to nie patrzy krzywym okiem. Myślę, że ok. 85% ludzi, którzy tu przychodzą, uważa, że to w porządku.
</p><p><strong>A jak ty się na to zapatrujesz?</strong><br>Nie mam nic przeciwko – sama czasem koksuję. Zaczęłam brać sterydy, bo chciałam móc konkurować z innymi. Wiele kobiet się do tego nie przyznaje. Będzie się taka zarzekać, że nic nie bierze, ale na pierwszy rzut oka widać, że ktoś tu dorzuca do pieca – głos jej się zmienia i wychodzą żyły.
</p><p><strong>Łykasz tabletki, czy robisz sobie zastrzyki?</strong><br>I to, i to.
</p><p class="has-image"><img class="vmp-image" data-image-filename="krew-pot-i-trzy-procent-tkanki-tluszczowej-zdjecia-brytyjskich-kulturystek-body-image-1469180358.jpg" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/22/" data-path="images/content-images/2016/07/22/" data-model-id="206985" data-original-height="1503" data-original-width="1200" src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/22/krew-pot-i-trzy-procent-tkanki-tluszczowej-zdjecia-brytyjskich-kulturystek-body-image-1469180358-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75">
</p><p><strong>Czy wysypiasz się przed konkursami?</strong><br>Nie, zawsze jestem dość głodna i bardzo chce mi się pić. Jedziesz na czczo, bez płynów, od 18 poprzedniego dnia, a występujesz dopiero o 14. Przed konkursem pijesz bardzo dużo wody. Tony potrafi wypić nawet 12 litrów dziennie. Następnie pozbywasz się tego nadmiaru, kiedy przychodzi czas na odwadnianie. Przyjmuję też środki moczopędne.
</p><h2></h2><h2></h2><h2>Jest moc. Polub<a href="https://www.facebook.com/VICEPolska/?fref=ts" target="_blank"> nasz fanpage</a> VICE Polska i bądź na bieżąco.</h2><p><strong>Czy czujesz się teraz piękniejsza?</strong><br>Nie, tego bym nie powiedziała. Nie czuję nawet bardziej pewna siebie, po prostu – inaczej. Kiedyś sporo wychodziłam na miasto i piłam alkohol, a teraz już nie. Dużo więcej jem, a moje życie obraca się wokół siłowni. Dostaje mi się od ludzi za to, że używam sterydów. Często słyszę: „Dlaczego tak krzywdzisz swoje ciało?". A przecież nie palę, nie piję, ani nie jem żadnych świństw.
</p><p class="has-image"><img class="vmp-image" data-image-filename="krew-pot-i-trzy-procent-tkanki-tluszczowej-zdjecia-brytyjskich-kulturystek-body-image-1469180369.jpg" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/22/" data-path="images/content-images/2016/07/22/" data-model-id="206986" data-original-height="1500" data-original-width="1200" src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/22/krew-pot-i-trzy-procent-tkanki-tluszczowej-zdjecia-brytyjskich-kulturystek-body-image-1469180369-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75">
</p><h2>Victoria Brown, 29</h2><p><strong>Sprawność fizyczna musi być dla ciebie bardzo ważna – bierzesz przecież udział w konkursach bikini i pracujesz jako trener osobisty. Czy masz na koncie wyniki na siłowni, z których jesteś szczególnie dumna?</strong><br>Zdecydowanie. Mój chłopak bardzo mi pomaga. Sam ciężko trenuje Powiedział mi, że właściwie nie flirtował z żadną inną dziewczyną, od kiedy zaprosił mnie na pierwszą randkę. Zawody i pokazy bardzo się przydają, ale trzeba uważać. Gdy jurorzy pytają cię, czy chcesz usłyszeć szczegółowe uzasadnienie werdyktu, możesz odmówić. Wiem, że mogą się dopatrzyć niedoskonałości, więc wolę się nie dowiadywać.
</p><p class="has-image"><img class="vmp-image" data-image-filename="krew-pot-i-trzy-procent-tkanki-tluszczowej-zdjecia-brytyjskich-kulturystek-body-image-1469180381.jpg" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/22/" data-path="images/content-images/2016/07/22/" data-model-id="206987" data-original-height="1679" data-original-width="1200" src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/22/krew-pot-i-trzy-procent-tkanki-tluszczowej-zdjecia-brytyjskich-kulturystek-body-image-1469180381-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75">
</p><p><strong>Co myślisz o standardach urody na przeciwnym biegunie kobiecości – o smukłych modelkach z czołówki światowej mody?</strong><br>Mają swój własne określone cele. Ich wygląd całkowicie się różni od tego, do czego dąży kulturystka. Wiadomo, że również uprawiając trening siłowy można nabawić się zaburzeń jedzenia. Odchudzanie, żeby zmieścić się w ubranie na wybiegu i utrzymywanie sylwetki na konkurs bikini jest tak samo niebezpieczne. To ta sama gra – różnimy się tylko wyglądem.
</p><p class="has-image"><img class="vmp-image" data-image-filename="krew-pot-i-trzy-procent-tkanki-tluszczowej-zdjecia-brytyjskich-kulturystek-body-image-1469180394.jpg" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/22/" data-path="images/content-images/2016/07/22/" data-model-id="206988" data-original-height="1503" data-original-width="1200" src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/22/krew-pot-i-trzy-procent-tkanki-tluszczowej-zdjecia-brytyjskich-kulturystek-body-image-1469180394-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75">
</p><p><strong>Jak wpływa na ciebie presja, która towarzyszy utrzymywaniu masy mięśniowej?</strong><br>Byłoby miło przez cały rok robić tylko brzuch. Lubię pójść do knajpy na jakieś pieczone mięso i parę drinków z przyjaciółmi. Taka równowaga jest bardzo potrzebna. Możesz się nabawić poważnych zaburzeń metabolizmu, jeśli nie odżywiasz się prawidłowo i z rozmysłem. Musisz utrzymywać swój kortyzon i hormony w ogóle na bezpiecznym poziomie.
</p><p class="has-image"><img class="vmp-image" data-image-filename="krew-pot-i-trzy-procent-tkanki-tluszczowej-zdjecia-brytyjskich-kulturystek-body-image-1469180404.jpg" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/22/" data-path="images/content-images/2016/07/22/" data-model-id="206989" data-original-height="1679" data-original-width="1200" src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/22/krew-pot-i-trzy-procent-tkanki-tluszczowej-zdjecia-brytyjskich-kulturystek-body-image-1469180404-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75">
</p><h2>Tabitha Luke Mcclean, 45</h2><p><strong>Pracujesz jako trenerka osobista i ciężko ćwiczysz, żeby utrzymać się w szczytowej formie przez cały rok. Jak radzisz sobie ze zmęczeniem?</strong><br>Mam już parę lat i lepiej rozumiem moje ciało, niż gdy byłam młodsza; wtedy bardzo polegałam na kawie. Oczywiście tak nie można – twojemu ciału to po prostu nie służy. Bez odpowiedniego jedzenia nie da się trenować.
</p><p><strong>Czy operacje plastyczne są popularne pośród kulturystek?</strong><br>Tak, zwłaszcza implanty piersi. Z tym że wiele osób jednak się na nie nie decyduje, bo po operacji nie można ćwiczyć przez dwa miesiące. Zależy, co chcesz osiągnąć. Chcesz mieć okrągłe piersi, czy trenować? Jeśli zrobisz sobie przerwę na rekonwalescencję, słabniesz i spada ci forma.
</p><p class="has-image"><img class="vmp-image" data-image-filename="krew-pot-i-trzy-procent-tkanki-tluszczowej-zdjecia-brytyjskich-kulturystek-body-image-1469180418.jpg" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/22/" data-path="images/content-images/2016/07/22/" data-model-id="206990" data-original-height="1679" data-original-width="1200" src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/22/krew-pot-i-trzy-procent-tkanki-tluszczowej-zdjecia-brytyjskich-kulturystek-body-image-1469180418-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75">
</p><p><strong>Jak bardzo przejmujesz się stereotypem, że kobiety są słabsze od mężczyzn albo że nie do twarzy im z rozbudowaną muskulaturą?</strong><br>Jestem kobietą, ale jestem też silna i przekorna. Nie chcę wyglądać jak facet, dlatego nie biorę sterydów. Nie chcę mieć kwadratowej szczęki, która rośnie kobietom od hormonów. Chcę być silną kobietą, a nie mężczyzną. Jesteśmy silne na inny sposób. Chodzi po prostu o to, żeby być sprawną, zdrową i silną; żebyśmy się wszystkie nawzajem do tego motywowały.
</p><p class="has-image"><img class="vmp-image" data-image-filename="krew-pot-i-trzy-procent-tkanki-tluszczowej-zdjecia-brytyjskich-kulturystek-body-image-1469180436.jpg" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/22/" data-path="images/content-images/2016/07/22/" data-model-id="206991" data-original-height="1679" data-original-width="1200" src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/22/krew-pot-i-trzy-procent-tkanki-tluszczowej-zdjecia-brytyjskich-kulturystek-body-image-1469180436-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75">
</p><p class="has-image"><img class="vmp-image" data-image-filename="krew-pot-i-trzy-procent-tkanki-tluszczowej-zdjecia-brytyjskich-kulturystek-body-image-1469180451.jpg" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/22/" data-path="images/content-images/2016/07/22/" data-model-id="206992" data-original-height="960" data-original-width="1200" src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/22/krew-pot-i-trzy-procent-tkanki-tluszczowej-zdjecia-brytyjskich-kulturystek-body-image-1469180451-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75">
</p><p class="has-image"><img class="vmp-image" data-image-filename="krew-pot-i-trzy-procent-tkanki-tluszczowej-zdjecia-brytyjskich-kulturystek-body-image-1469180461.jpg" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/22/" data-path="images/content-images/2016/07/22/" data-model-id="206994" data-original-height="1679" data-original-width="1200" src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/22/krew-pot-i-trzy-procent-tkanki-tluszczowej-zdjecia-brytyjskich-kulturystek-body-image-1469180461-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75">
</p><p class="has-image"><img class="vmp-image" data-image-filename="krew-pot-i-trzy-procent-tkanki-tluszczowej-zdjecia-brytyjskich-kulturystek-body-image-1469180472.jpg" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/22/" data-path="images/content-images/2016/07/22/" data-model-id="206995" data-original-height="857" data-original-width="1200" src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/22/krew-pot-i-trzy-procent-tkanki-tluszczowej-zdjecia-brytyjskich-kulturystek-body-image-1469180472-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75">
</p>
]]></content:encoded>
<guid isPermaLink="false">http://www.vice.com/553615</guid>
<media:thumbnail url="https://vice-images.vice.com/images/articles/meta/2016/07/22/krew-pot-i-trzy-procent-tkanki-tluszczowej-zdjecia-brytyjskich-kulturystek-1469180202.jpg"></media:thumbnail>
<dc:creator>Milly Mcmahon, tłum. Jan Bogdaniuk</dc:creator>
<media:category>sports</media:category>
<category>sports</category>
</item>
<item>
<title>Pamiątki z dzieciństwa, z którymi nie potrafimy się rozstać</title>
<link>http://www.vice.com/pl/read/pamiatki-z-dziecinstwa-z-ktorymi-nie-potrafimy-sie-rozstac</link>
<pubDate>Mon, 25 Jul 2016 03:10:00 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Każdy z nas ma trochę sentymentalnych rupieci. Zaprosiliśmy kilka osób do studia fotograficznego, by pokazały i opowiedziały nam o przedmiotach, z którymi nie potrafią się pożegnać
]]></description>
<enclosure url="http://vice-images.vice.com/images/articles/meta/2016/07/22/pamiatki-z-dziecinstwa-z-ktorymi-nie-potrafimy-sie-rozstac-1469196236.jpg" type="image/jpg" length="1000"></enclosure>
<content:encoded><![CDATA[<p class="has-image"><img class="vmp-image" data-image-filename="pamiatki-z-dziecinstwa-z-ktorymi-nie-potrafimy-sie-rozstac-body-image-1469197312.jpg" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/22/" data-path="images/content-images/2016/07/22/" data-model-id="207164" data-original-height="999" data-original-width="1000" src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/22/pamiatki-z-dziecinstwa-z-ktorymi-nie-potrafimy-sie-rozstac-body-image-1469197312-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75"></p><p class="photo-credit">Mike i jego szlafroczek. Wszystkie zdjęcia <span id="docs-internal-guid-559fbee5-12e0-7f20-7f00-7c94a6b3ef03">Chris Bethell</span></p><p><em>Artykuł pierwotnie ukazał się na <a target="_blank" href="http://www.vice.com/en_uk/" id="docs-internal-guid-559fbee5-12d7-1a7c-02f6-bee4e9e7aed3">VICE UK</a>.</em>
</p><p>Są ludzie, którym ciężko się z czymkolwiek rozstać. Niektórzy z nich trafiają w końcu do programów telewizyjnych, w których maniacy czystości chodzą po ich domu i wyglądają, jakby za chwilę mieli zemdleć od bezmiaru rupieci, które „przecież kiedyś na pewno jeszcze się przydadzą". Wiesz, stare deski do prasowania, skrawki ostrej blachy, pojedyncze wycieraczki do samochodu – tego typu rzeczy. No przecież nie wyrzucisz.
</p><p>To jednak ekstremalne przypadki. Wielu z nas chomikuje na swój własny sposób: może to być „szkatułka wspomnień" pełna starych wypracowań, do której zaglądasz raz na 15 lat, albo pamiątka z dzieciństwa, z którą po prostu nie potrafisz się pożegnać. Poprosiłem kilka osób, by przyniosły takie właśnie przedmioty do studia fotograficznego, żebym mógł je sfotografować i zapytać, dlaczego nie potrafią się z nimi rozstać.</p><h2>MIKE I JEGO SZLAFROCZEK</h2><p><strong>VICE: Co przyniosłeś?<br>Mike:</strong> To szlafroczek, który kupiła mi mama. Mam go już przynajmniej 22 lata, a może nawet 23 lub 24.
</p><p><strong>Dlaczego wciąż go trzymasz?</strong><br>Jak byłem mały, to nie mogłem zasnąć, jeśli nie panowały zupełnie ciemności. Na samą myśl o jakimkolwiek światełku nie mogłem zmrużyć oka. Żeby jakoś sobie z tym poradzić, zawsze zakrywałem sobie czymś twarz – czasem to był właśnie mój szlafrok. Jest bardzo miły w dotyku, zupełnie jak ręcznik, a przez lata bardzo się wytarł i zmiękł. Gdybym naciągnął go sobie na głowę, momentalnie bym zasnął.
</p><p class="has-image"><img class="vmp-image" data-image-filename="pamiatki-z-dziecinstwa-z-ktorymi-nie-potrafimy-sie-rozstac-body-image-1469196397.jpg" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/22/" data-path="images/content-images/2016/07/22/" data-model-id="207141" data-original-height="1000" data-original-width="1000" src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/22/pamiatki-z-dziecinstwa-z-ktorymi-nie-potrafimy-sie-rozstac-body-image-1469196397-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75"></p><p>Dlatego właśnie go nie wyrzuciłem. Wciąż zasłaniam sobie oczy, ale ponieważ szlafrok jest w kiepskim stanie, to nie jest już tak przyjemnie. To już nie to samo. Dlatego dziś po prostu ściągam koszulkę i kładę ją sobie na twarz. Wielka szkoda, serio. Trochę to smutne. Ludzie mówią, że śpię z dziecięcym kocykiem i że staremu nie wypada. Nie chodzi tu o komfort emocjonalny – po prostu muszę sobie czymś zakryć oczy – ale mam go już tak długo, że nie mógłbym go teraz wyrzucić. Chyba mnie w nim pochowają.
</p><h2>OOBAH I JEGO PORTFEL SLIPKNOTA</h2><p class="has-image"><img class="vmp-image" data-image-filename="pamiatki-z-dziecinstwa-z-ktorymi-nie-potrafimy-sie-rozstac-body-image-1469196433.jpg" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/22/" data-path="images/content-images/2016/07/22/" data-model-id="207142" data-original-height="1000" data-original-width="1000" src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/22/pamiatki-z-dziecinstwa-z-ktorymi-nie-potrafimy-sie-rozstac-body-image-1469196433-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75"></p><p><strong>Co przyniosłeś?<br>Oobah:</strong> Portfel Slipknota na łańcuchu. Dostałem go w prezencie od mojej cioci, gdy miałem 13 lat.
</p><p><strong>Czyli jak długo go masz?</strong><br>12 lat. To mniej więcej tyle samo, ile nie jem mięsa. Można by powiedzieć, że ten portfel to mój wegetariański pas cnoty.
</p><p class="has-image"><img class="vmp-image" data-image-filename="pamiatki-z-dziecinstwa-z-ktorymi-nie-potrafimy-sie-rozstac-body-image-1469196443.jpg" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/22/" data-path="images/content-images/2016/07/22/" data-model-id="207144" data-original-height="1000" data-original-width="1000" src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/22/pamiatki-z-dziecinstwa-z-ktorymi-nie-potrafimy-sie-rozstac-body-image-1469196443-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75"></p><p><strong>Dlaczego wciąż go trzymasz?</strong><br>Nie chcę go się pozbyć. Czuję, że wraz z nim zniknęłaby jakaś część mnie. Byłem wielkim fanem Slipknota i wyrzuciłem wszystkie moje bluzy i koszulki, ale z portfelem jakoś nie potrafię się rozstać.
</p><p>Poza tym znów zacząłem go używać – okazał się całkiem przydatny. Stoi za tym kilka powodów. Po pierwsze: wiem, że wygląda idiotycznie. Któregoś dnia poszedłem do monopolowego i zauważyłem, że jacyś ludzie się ze mnie śmieją. Pomyślałem: „Dlaczego śmieją się ze mnie?". To było w Brighton, dość rzadko tam jeżdżę, a w tamtej chwili do reszty znienawidziłem Brighton i takie kurorty w ogóle. Po chwili zdałem sobie sprawę, że to dlatego, że wyciągnąłem mój portfel Slipknota. Śmiali się z dorosłego faceta, który szuka drobnych w obciachowym portfelu.
</p><p>Po drugie: jest bardzo praktyczny. Przypinam go do siebie, co znaczy, że tak łatwo go nie zgubię. W zeszłym roku zgubiłem pięć portfeli, więc wskrzesiłem ten slipknotowy. Może próbuję w ten sposób odnaleźć siebie z czasów, gdy jeszcze nie byłem idiotą, gdy byłem niewinny i czysty.
</p><h2>ELLA I JEJ RÓŻANIEC</h2><p class="has-image"><img class="vmp-image" data-image-filename="pamiatki-z-dziecinstwa-z-ktorymi-nie-potrafimy-sie-rozstac-body-image-1469196453.jpg" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/22/" data-path="images/content-images/2016/07/22/" data-model-id="207145" data-original-height="1000" data-original-width="1000" src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/22/pamiatki-z-dziecinstwa-z-ktorymi-nie-potrafimy-sie-rozstac-body-image-1469196453-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75"></p><p><strong>Co przyniosłaś?<br>Ella:</strong> Różaniec, który dostałam na pierwszą komunię. Miałam wtedy osiem lat.
</p><p><strong>Dlaczego wciąż jeszcze go masz?</strong><br>Dostałam go od mojego dziadka. Moje związki z katolicyzmem są dość skomplikowane – miałam chrzest, pierwszą komunię, pełen serwis. Wychowywałam się po katolicku, choć przestałam wierzyć w cokolwiek, co usłyszałam w kościele w chwili, gdy zaczęłam rozumieć, o co w tym wszystkim chodzi. Różaniec przypomina mi o mojej rodzinie, która wciąż jest bardzo katolicka, ale trzymam go właściwie głównie z przyzwyczajenia. Zawsze leży gdzieś w mojej szufladzie.
</p><p class="has-image"><img class="vmp-image" data-image-filename="pamiatki-z-dziecinstwa-z-ktorymi-nie-potrafimy-sie-rozstac-body-image-1469196464.jpg" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/22/" data-path="images/content-images/2016/07/22/" data-model-id="207147" data-original-height="1000" data-original-width="1000" src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/22/pamiatki-z-dziecinstwa-z-ktorymi-nie-potrafimy-sie-rozstac-body-image-1469196464-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75"></p><p>Wiesz, chyba najdziwniejsze w dorastaniu w katolickiej rodzinie jest to, że chociaż jestem zupełnie niewierząca, od czasu do czasu, gdy mam gorszy okres w życiu, zaczynam sobie myśleć „Hmmm... A może?". Nie wyrzuciłam go, bo daje mi trochę emocjonalnego oparcia. Moja babunia wciąż kropi nas wodą święconą za każdym razem, gdy wyjeżdżamy z Irlandii.
</p><h2>IAN I JEGO CZASZKA</h2><p class="has-image"><img class="vmp-image" data-image-filename="pamiatki-z-dziecinstwa-z-ktorymi-nie-potrafimy-sie-rozstac-body-image-1469196478.jpg" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/22/" data-path="images/content-images/2016/07/22/" data-model-id="207148" data-original-height="1000" data-original-width="1000" src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/22/pamiatki-z-dziecinstwa-z-ktorymi-nie-potrafimy-sie-rozstac-body-image-1469196478-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75"></p><p><strong>Czyja to czaszka?<br>Ian:</strong> Jelenia szlachetnego.
</p><p><strong>Jak wszedłeś w jej posiadanie?</strong><br>Znalazłem w lesie. Gdy byłem mały, zbierałem czaszki, kości i różne takie rzeczy. Miałem swoją kolekcję. Większość z nich poszła do śmieci, bo moim rodzicom nie uśmiechało się trzymać w domu zdechłych zwierząt, ale ta czaszka akurat się uchowała.
</p><p>Była dość syfiasta, gdy ją znalazłem; myślę, że w środku miała jeszcze trochę mózgu czy innych tkanek, a poza tym coś ją trochę nadgryzło – na górze widać drobne ślady zębów – ale kiedy jesteś mały, nie przejmujesz się takimi rzeczami.
</p><p class="has-image"><img class="vmp-image" data-image-filename="pamiatki-z-dziecinstwa-z-ktorymi-nie-potrafimy-sie-rozstac-body-image-1469196488.jpg" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/22/" data-path="images/content-images/2016/07/22/" data-model-id="207149" data-original-height="1000" data-original-width="1000" src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/22/pamiatki-z-dziecinstwa-z-ktorymi-nie-potrafimy-sie-rozstac-body-image-1469196488-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75"></p><p><strong>Jak długo ją masz?</strong><br>Gdy ją znalazłem miałem pewnie jakieś 6 czy 7 lat, czyli od 17 lat.
</p><p><strong>A dlaczego wciąż jeszcze ją trzymasz?</strong><br>Mogłem zatrzymać kilka rzeczy z mojej kolekcji kości i czaszek. Miałem dość makabryczne hobby, ale na wsi nie ma zbyt wiele do roboty. Ma dla mnie pewna wartość sentymentalną; przypomina mi, że wychowałem się wśród pól i lasów. Towarzyszy mi w każdej przeprowadzce.
</p><h2>MARI I JEJ SKRZYPCE</h2><p class="has-image"><img class="vmp-image" data-image-filename="pamiatki-z-dziecinstwa-z-ktorymi-nie-potrafimy-sie-rozstac-body-image-1469196500.jpg" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/22/" data-path="images/content-images/2016/07/22/" data-model-id="207151" data-original-height="1000" data-original-width="1000" src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/22/pamiatki-z-dziecinstwa-z-ktorymi-nie-potrafimy-sie-rozstac-body-image-1469196500-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75"></p><p><strong>Przyniosłaś skrzypce?</strong><br><strong>Mari:</strong> Tak. Chodziłam do szkoły muzycznej, to była dla mnie ważna sprawa. Moim głównym instrumentem był fortepian, ale uczyłam się też gry na skrzypcach. Fortepian został u moich rodziców w Japonii. Skrzypce są mniejsze, więc mogłam je ze sobą zabrać – wciąż je mam, choć już nie gram.
</p><p><strong>Kiedy zaczęłaś na nich grać?</strong><br>Gdy miałam osiem lat, czyli dość późno jak na azjatyckie standardy. Zaczęłam od malutkich, rozmiar ¼, potem przeszłam na połówkę, ¾, aż w końcu zaczęłam grać na tych, pełnowymiarowych. Co ciekawe, pochodzą z Niemiec – nieźle nachodziliśmy się po antykwariatach, żeby je znaleźć. Powstały chyba z 1847 roku. W środku jest nawet pieczęć lutnika, ale trochę przegniła.
</p><p class="has-image"><img class="vmp-image" data-image-filename="pamiatki-z-dziecinstwa-z-ktorymi-nie-potrafimy-sie-rozstac-body-image-1469196510.jpg" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/22/" data-path="images/content-images/2016/07/22/" data-model-id="207152" data-original-height="999" data-original-width="1000" src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/22/pamiatki-z-dziecinstwa-z-ktorymi-nie-potrafimy-sie-rozstac-body-image-1469196510-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75"></p><p><strong>Ile miałaś lat, gdy je dostałaś?</strong><br>Miałam chyba 11 lat. Grałam na nich do osiemnastki, ale potem zaczęłam mieć kłopoty ze ścięgnami i musiałam przerwać naukę. Od tamtej pory minęło dziewięć lat.
</p><p><strong>To dlaczego wciąż je trzymasz?</strong><br>Choć nie mogę już grać, wciąż kocham ten instrument. Znam mnóstwo muzyki, którą mogłabym na nim zagrać. Czuję, że gdybym go sprzedała, to tak, jakbym pozbywała się jakiejś części samej siebie. Z instrumentem łączy cię fizyczna więź. Wrastasz w niego, a on w ciebie – to działa w obie strony. Pozbyć się skrzypiec to może nie aż tak jak zerwać z chłopakiem, ale i tak czułabym się, jakbym straciła sporą część mojego ciała.
</p><h2>MICHAEL I PAN DOBLANOC</h2><p class="has-image"><img class="vmp-image" data-image-filename="pamiatki-z-dziecinstwa-z-ktorymi-nie-potrafimy-sie-rozstac-body-image-1469196520.jpg" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/22/" data-path="images/content-images/2016/07/22/" data-model-id="207153" data-original-height="1000" data-original-width="1000" src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/22/pamiatki-z-dziecinstwa-z-ktorymi-nie-potrafimy-sie-rozstac-body-image-1469196520-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75"></p><p><strong>A cóż to takiego?<br>Michael:</strong> To Pan Doblanoc, mój pluszowy miś.
</p><p><strong>Kiedy go dostałeś?</strong><br>Dostałem Pana Doblanoc od przyjaciół moich rodziców, gdy nie miałem jeszcze roku. Jednym z pierwszych słów, jakie nauczyłem się wypowiadać, było „doblanoc". Mówiłem to za każdym razem, gdy przytulałem misia no i tak już zostało.
</p><p class="has-image"><img class="vmp-image" data-image-filename="pamiatki-z-dziecinstwa-z-ktorymi-nie-potrafimy-sie-rozstac-body-image-1469196534.jpg" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/22/" data-path="images/content-images/2016/07/22/" data-model-id="207155" data-original-height="1000" data-original-width="1000" src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/22/pamiatki-z-dziecinstwa-z-ktorymi-nie-potrafimy-sie-rozstac-body-image-1469196534-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75">
</p><p><strong>Od jak dawna go masz?</strong><br>Będzie już 22 lata.
</p><p><strong>A dlaczego jeszcze go nie wyrzuciłeś?</strong><br>Hmm... Czasem wciąż jeszcze go przytulam, gdy jestem sam w łóżku i jest zimno. Gdy ktoś mnie odwiedza, muszę go chować za materacem, bo nie chcę, żeby ludzie go zobaczyli. Kiedyś ktoś go znalazł i zrobiło się dziwnie, bo zaczął się śmiać i nim wymachiwać.
</p><h2></h2><h2></h2><h2>Polub <a href="https://www.facebook.com/VICEPolska/?fref=ts" target="_blank">nasz fanpage</a> VICE Polska i bądź z nami na bieżąco.</h2><p>Nie czuję większego przywiązania do mojego dzieciństwa – nie odwiedzam rodzinnego domu, bo rodzice go sprzedali. Nie byłem tam, odkąd skończyłem 18 lat, nie mam też żadnych pamiątek z tamtego okresu. Pan Doblanoc to jedyne, co pozostało mi z dzieciństwa, a w dodatku jest taki mięciutki i milusi.
</p><h2>BEKKY I JEJ ŁAŃCUSZEK</h2><p class="has-image"><img class="vmp-image" data-image-filename="pamiatki-z-dziecinstwa-z-ktorymi-nie-potrafimy-sie-rozstac-body-image-1469196548.jpg" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/22/" data-path="images/content-images/2016/07/22/" data-model-id="207156" data-original-height="1000" data-original-width="1000" src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/22/pamiatki-z-dziecinstwa-z-ktorymi-nie-potrafimy-sie-rozstac-body-image-1469196548-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75"></p><p><strong>Co przyniosłaś?</strong><br><strong>Bekky:</strong> Złoty łańcuszek, który należał do mojej mamy.
</p><p><strong>Jak weszłaś w jego posiadanie?</strong><br>Moja mama zmarła, gdy miałam kilkanaście lat. Znalazłam go na jej szafce nocnej i od tamtej pory codziennie go zakładam.
</p><p class="has-image"><img class="vmp-image" data-image-filename="pamiatki-z-dziecinstwa-z-ktorymi-nie-potrafimy-sie-rozstac-body-image-1469196557.jpg" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/22/" data-path="images/content-images/2016/07/22/" data-model-id="207157" data-original-height="1000" data-original-width="1000" src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/22/pamiatki-z-dziecinstwa-z-ktorymi-nie-potrafimy-sie-rozstac-body-image-1469196557-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75"></p><p><strong>Czyli od jak dawna?</strong><br>Od około ośmiu lat.
</p><p><strong>Czy to dla ciebie pamiątka po mamie?</strong><br>Lubię myśleć, że mama towarzyszy mi wszędzie, dokąd idę. Wydaje mi się, że ponieważ noszę go bez przerwy, odkąd zabrakło mamy, to daje mi jakieś poczucie bezpieczeństwa. Zawsze muszę mieć go pod ręką. Dzięki niemu wciąż czuję więź z mamą, choć przecież to tylko kawałek metalu. Przez te lata stał się częścią mnie i nie wiem, co by było, gdybym go straciła.
</p><h2>KATE I JEJ PODKOWA</h2><p class="has-image"><img class="vmp-image" data-image-filename="pamiatki-z-dziecinstwa-z-ktorymi-nie-potrafimy-sie-rozstac-body-image-1469196572.jpg" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/22/" data-path="images/content-images/2016/07/22/" data-model-id="207158" data-original-height="1000" data-original-width="1000" src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/22/pamiatki-z-dziecinstwa-z-ktorymi-nie-potrafimy-sie-rozstac-body-image-1469196572-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75"></p><p><strong>Co przyniosłaś?</strong><br><strong>Kate:</strong> Starą zardzewiałą podkowę po Ptaszynie, moim siwym kucu. Nazywała się Ptaszyna, bo rzadko dotykała ziemi – taka była skoczna!
</p><p><strong>Skąd masz tę podkowę?</strong><br>Możliwe, że spadła jej podczas przejażdżki, a może kowal ją wyrzucił przy zmianie podków. Tak czy inaczej, była już zużyta, więc postanowiłam ją zatrzymać.
</p><p><strong>Od jak dawna ją masz?</strong><br>Odkąd miałam 9 lat, czyli już 27 lat!
</p><p class="has-image"><img class="vmp-image" data-image-filename="pamiatki-z-dziecinstwa-z-ktorymi-nie-potrafimy-sie-rozstac-body-image-1469196581.jpg" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/22/" data-path="images/content-images/2016/07/22/" data-model-id="207159" data-original-height="1000" data-original-width="1000" src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/22/pamiatki-z-dziecinstwa-z-ktorymi-nie-potrafimy-sie-rozstac-body-image-1469196581-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75"></p><p><strong>A dlaczego wciąż ją trzymasz?</strong><br>Ptaszyna stanowiła ważną część mojego życia. Wychowałam się na wsi – mój dziadek był gospodarzem i jeździł konno doglądać swoich upraw i trzód. Miał też konie, które kochał i z którymi rozmawiał. To nie były zwykłe zwierzęta, tylko prawdziwe osobistości – jego przyjaciele.
</p><p>Mama pozwalała nam jeździć konno od chwili, gdy byliśmy dość duzi, by samemu oporządzić kuca i dość silni, by unieść wiadro wody. Strasznie mnie to frustrowało, bo byłam bardzo mała, ale w wieku siedmiu lat udało mi się przenieść wiadro wody od studni do stajni.  Przez następne siedem lat moje życie kręciło się wokół Ptaszyny. Niestety, gdy miałam 14 lat, w końcu z niej wyrosłam.<br>
</p>
]]></content:encoded>
<guid isPermaLink="false">http://www.vice.com/553744</guid>
<media:thumbnail url="https://vice-images.vice.com/images/articles/meta/2016/07/22/pamiatki-z-dziecinstwa-z-ktorymi-nie-potrafimy-sie-rozstac-1469196236.jpg"></media:thumbnail>
<dc:creator>Chris Bethell, tłum. Jan Bogdaniuk</dc:creator>
<media:category>photo</media:category>
<category>photo</category>
</item>
<item>
<title>Creepy Teepee, czeski festiwal bez wianków</title>
<link>http://www.vice.com/pl/read/relacja-z-creepee-teepee</link>
<pubDate>Sun, 24 Jul 2016 01:23:00 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[To najmniejszy, najdziwniejszy i najfajniejszy festiwal w Europie Środkowej
]]></description>
<enclosure url="http://vice-images.vice.com/images/articles/meta/2016/07/22/relacja-z-creepee-teepee-1469190814.jpg" type="image/jpg" length="1000"></enclosure>
<content:encoded><![CDATA[<p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/22/relacja-z-creepee-teepee-body-image-1469191541-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75" data-original-width="1000" data-original-height="1000" data-model-id="207096" data-path="images/content-images/2016/07/22/" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/22/" data-image-filename="relacja-z-creepee-teepee-body-image-1469191541.jpg" class="vmp-image">
</p><p>Na Creepy Teepee najłatwiej dotrzeć pociągiem z Pragi. Stare składy co godzinę wyjeżdżają w kierunku sennej i malowniczo położonej Kutnej Hory. Wokół rozciągają się pola ze słowiańskimi, falującymi łanami zboża, pośród nich, w lasach poukrywane są urocze jeziorka i domki drobnomieszczańskich Czechów. Kutna Hora znana jest również z Kaplicy Czaszek – XVIII-wiecznego kościoła, w którym „półociemniały mnich" ułożył obłąkańcze konstrukcje i ornamenty z przeszło 40 tysięcy ludzkich szczątek. Wstęp 90 koron, wart każdej ceny.
</p><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/22/relacja-z-creepee-teepee-body-image-1469191506-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75" data-original-width="1000" data-original-height="1000" data-model-id="207095" data-path="images/content-images/2016/07/22/" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/22/" data-image-filename="relacja-z-creepee-teepee-body-image-1469191506.jpg" class="vmp-image">
</p><p>Ale te przyrodniczo-architektoniczne atrakcje były tylko dodatkiem to prawdziwego celu naszej podróży – Creepy Teepee, najmniejszego, najdziwniejszego i najfajniejszego festiwalu w Europie Środkowej. Teren festiwalu znajduje się mniej więcej w centrum Kutnej, na parkingowo-postindustrialnej przestrzeni, którą praskim organizatorom wynajmuje niesamowicie brzuchaty Polak.
</p><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/22/relacja-z-creepee-teepee-body-image-1469191458-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75" data-original-width="1000" data-original-height="1000" data-model-id="207093" data-path="images/content-images/2016/07/22/" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/22/" data-image-filename="relacja-z-creepee-teepee-body-image-1469191458.jpg" class="vmp-image">
</p><p>Na wejściu próbujemy znaleźć nasze nazwiska (akredytacja z VICE) na stosie zapisanych karteluszek, bezskutecznie. W końcu zniecierpliwiona organizatorka rzuca w naszą stronę plikiem opasek z napisem „Artist". Zresztą opaski nie mają znaczenia, nikt tu nie robi identyfikatorów dla prasy, nie ma barierek przed sceną, nie ma ochroniarzy, a jedyna gaśnica, jaką widziałam, leżała na środku parkietu. Tyle z zasad BHP, organizacji imprez masowych, czy temu podobnych wymysłów. Creepy Teepee to festiwal, który wyciągnął przysłowiowy „kij z dupy". Time table jest rozpisany kredą na tablicy. Im bliżej wieczora tym więcej na nim poprawek, wytarć i strzałek. Także trafiając na koncert w 90% przypadków nie wiesz kto gra. Zresztą o to chodzi.
</p><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/22/relacja-z-creepee-teepee-body-image-1469191555-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75" data-original-width="1000" data-original-height="1000" data-model-id="207097" data-path="images/content-images/2016/07/22/" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/22/" data-image-filename="relacja-z-creepee-teepee-body-image-1469191555.jpg" class="vmp-image">
</p><p>Hasło festiwalu to „World Wide Weird" – weź się, człowieku, zdziw, daj zaskoczyć, znudzić, zaszokować. To wydarzenie muzyczne polegające na zupełnie innym zestawie emocji, niż gwarantują większe i mniejsze polskie festiwale, gdzie jest nazwisko, jest „japa", są hity, wszyscy je znają, wszyscy je odśpiewają, a potem się rozchodzą. Creepy Teepee to przy tym undegroundowe piekiełko: żadnych laserów, żadnych wizualizacji, nie uświadczysz tu „sceny" Bacardi czy Red Bulla, nie zaczepi cię hostessa Marlboro.
</p><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/22/relacja-z-creepee-teepee-body-image-1469191577-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75" data-original-width="1000" data-original-height="1000" data-model-id="207098" data-path="images/content-images/2016/07/22/" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/22/" data-image-filename="relacja-z-creepee-teepee-body-image-1469191577.jpg" class="vmp-image">
</p><p>Pierwszy stand na wejściu ma napis „Still Not Loving Capitalism". Strefa gastro-piwna? Jeden czarny namiot z napisem PIVO, jedna buda z frytkami, jedna z wege żarciem, lody i bar z mocnym alko. Cała creepowa gawiedź to przegląd miejskich plemion i ich stylówek. Prażanie ubrani na czarno, Amerykanie na biało. Sporo sportowych akcentów, słowiańskie adidasy i berlińskie plecaczki. Internetowy tłumek i internetowa muzyka: ABRA była słodka i trochę naiwna, Babyfather śpiewał z wielkiej chmury dymiarkowego dymu, Damian Dubrovnik dał po kablach, Abyss X była wściekłą internetową Diamandą Galas, a Bala Club rozniosło całe towarzystwo jersey clubową padaczką. Zresztą to tylko ułamek z tego co widzieliśmy. Jedźcie w następnym roku i sami się przekonajcie. Zdziwcie się w końcu czymś.
</p><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/22/relacja-z-creepee-teepee-body-image-1469191600-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75" data-original-width="1000" data-original-height="1000" data-model-id="207099" data-path="images/content-images/2016/07/22/" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/22/" data-image-filename="relacja-z-creepee-teepee-body-image-1469191600.jpg" class="vmp-image">
</p><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images/2016/07/22/relacja-z-creepee-teepee-body-image-1469191843.jpg?resize=*:*&output-quality=75" data-original-width="900" data-original-height="900" data-model-id="207100" data-path="images/content-images/2016/07/22/" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/22/" data-image-filename="relacja-z-creepee-teepee-body-image-1469191843.jpg" class="vmp-image">
</p><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/22/relacja-z-creepee-teepee-body-image-1469191926-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75" data-original-width="1000" data-original-height="1000" data-model-id="207102" data-path="images/content-images/2016/07/22/" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/22/" data-image-filename="relacja-z-creepee-teepee-body-image-1469191926.jpg" class="vmp-image">
</p><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/22/relacja-z-creepee-teepee-body-image-1469191956-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75" data-original-width="1000" data-original-height="1000" data-model-id="207103" data-path="images/content-images/2016/07/22/" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/22/" data-image-filename="relacja-z-creepee-teepee-body-image-1469191956.jpg" class="vmp-image">
</p><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/22/relacja-z-creepee-teepee-body-image-1469191968-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75" data-original-width="1000" data-original-height="1000" data-model-id="207104" data-path="images/content-images/2016/07/22/" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/22/" data-image-filename="relacja-z-creepee-teepee-body-image-1469191968.jpg" class="vmp-image">
</p>
]]></content:encoded>
<guid isPermaLink="false">http://www.vice.com/553703</guid>
<media:thumbnail url="https://vice-images.vice.com/images/articles/meta/2016/07/22/relacja-z-creepee-teepee-1469190814.jpg"></media:thumbnail>
<dc:creator>Sylwia Zarembska, zdjęcia: Katarzyna Zbikowska</dc:creator>
<media:category>festivals</media:category>
<category>festivals</category>
</item>
<item>
<title>​Zapytaliśmy ludzi, którzy utrzymują się z kultury, co sądzą o piractwie</title>
<link>http://www.vice.com/pl/read/zapytalismy-ludzi-ktorzy-utrzymuja-sie-z-kultury-co-sadza-o-piractwie</link>
<pubDate>Fri, 22 Jul 2016 12:04:00 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[W Polsce ujęto osobę odpowiedzialną za prowadzenie jednego z największych katalogów torrentów. Postanowiliśmy sprawdzić, czy ludzie, którzy utrzymują się z kultury też czasem „piracą"
]]></description>
<enclosure url="http://vice-images.vice.com/images/articles/meta/2016/07/22/zapytalismy-ludzi-ktorzy-utrzymuja-sie-z-kultury-co-sadza-o-piractwie-1469190587.png" type="image/png" length="744"></enclosure>
<content:encoded><![CDATA[<p class="photo-credit has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images/2016/07/22/zapytalismy-ludzi-ktorzy-utrzymuja-sie-z-kultury-co-sadza-o-piractwie-body-image-1469190607.png?resize=*:*&output-quality=75" data-original-width="744" data-original-height="496" data-model-id="207082" data-path="images/content-images/2016/07/22/" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/22/" data-image-filename="zapytalismy-ludzi-ktorzy-utrzymuja-sie-z-kultury-co-sadza-o-piractwie-body-image-1469190607.png" class="vmp-image"><br>Źródło: wiki.commons
</p><p>Bądźmy szczerzy ze sobą – ludzie, którym nigdy nie zdarzyło się nigdy czegoś „spiracić" są tak rzadcy, jak dobrze zrobiona jajecznica. Według <a href="http://www.nck.pl/media/attachments/317244/%C5%9Awiadomo%C5%9Bc%20i%20potrzeby%20polskich%20internaut%C3%B3w.pdf" target="_blank">raportu NCK</a> (Narodowe Centrum Kultury) 77% Polaków w wieku od 15 do 24 lat używała internetu w celach kulturalnych, jednak nie wiadomo czy legalnie, czy nie, ale jak się okazuje ilość nielicencjonowanego oprogramowania spadła w Polsce poniżej 48%, więc piractwo jest w <a href="http://www.bsa.org/news-and-events/news/2016/may/05252016globalsoftwaresurvey/?sc_lang=pl-PL" target="_blank">odwrocie</a>. Niestety nie udało mi się znaleźć aktualnego raportu, który konkretnie traktowałby o skali piractwa w Polsce.
</p><p>Serwisy uwielbiają grzmieć na temat konsumpcji kultury poza legalnym obiegiem, szczególnie teraz, gdy <a href="http://tech.wp.pl/kat,1009785,title,Zalozyciel-najwiekszej-strony-z-torrentami-zatrzymany-w-Polsce,wid,18433158,wiadomosc.html?ticaid=117695&_ticrsn=3" target="_blank">ujęto w Polsce</a> prowadzącego jeden z największych katalogów torrentów. Mogę tylko snuć przypuszczenia o skali piractwa nad Wisłą, ale wiem, że w temacie gier – obładowanych ilością zabezpieczeń – moi znajomi dzielą się na dwie grupy: tych, którzy kupują je z powodów ideologiczno-wygodnych oraz tych, którzy nie kupują ich z powodów ideologiczno-wygodnych. Pierwsi są zbyt leniwi, by chciało im się bawić z łamaniem rzeczonych zabezpieczeń i chcą wspierać twórców, drudzy grzmią o wielkich koncernach i ich wygórowanych cenach za dystrybucje towaru albo są zbyt leniwi, by ruszyć się do sklepu.
</p><p>Jeżeli chodzi o muzykę, jej świetnym źródłem stało się teraz Spotify, ale i tak, jeżeli jesteś prawilną mordką spod bloku to hasło „Kupujcie polskie rap płyty" masz wryte głęboko w sercu. Filmy mają najgorzej. Raz złamane przez pirata, po pobraniu nie wołają o dodatkowe licencje, a ściągający dostaje prosty w obsłudze plik. Te natomiast są w coraz wyższej jakości, często posiadają polskie napisy i lektora. Piractwu też sprzyja rozproszenie na rynku polskiego VoD. Jedyna sensowna usługa HBO GO musi być zakupiona z inną ofertą (telewizją cyfrową, abonament telefoniczny), a ten słynny Netflix to poza autorskimi pozycjami okazał się dla wielu może nie porażką, ale na pewno srogim zawodem.
</p><p>Jak dla mnie cała sprawa rozgrywa na osi: poczucie winy – budżet – wygoda. Wśród moich znajomych trudno mi przypomnieć sobie osobę, która w piractwie nie widzi nic złego albo się nim szczyci. Zdecydowana większość mówi i zachowuje się, jakby to był powód do wstydu. Chęć pozostania w czole peletonu kulturowego, często przysłania poczucie nieprzyzwoitości i pusty portfel, który w innych okolicznościach mógłby je ugasić. Oczywiście, bywają też zwykłe sknery, które zamiast wspierać twórców, wolą przyoszczędzić. Postanowiłem przepytać ludzi, którzy na co dzień utrzymują się z „wytwarzania" kultury co sądzą o piractwie.</p><p><strong>Ada, artystka tworząca biżuterię</strong>
</p><p>Bardzo lubię chodzić do kina, oglądać filmy i robię to naprawdę często. Jak tylko mogę, to biorę udział w festiwalach filmowych – właśnie trwają Nowe horyzonty we Wrocławiu, a mnie tam nie ma....
</p><p>Jednak nie wszystkie filmy, które chce obejrzeć, są wyświetlane w kinach, albo na festiwalach. Dlatego nie ukrywam, że często zdarza mi się ściągać filmy (seriali raczej nie oglądam), które bardzo chcę obejrzeć i których nie ma w legalnym obiegu. Ściągam stare i nowe produkcje, czasem takie, które nie miały jeszcze polskiej premiery. Ale oczywiście muszę podkreślić, że najfajniej i najlepiej ogłada się filmy w kinie, na dużym ekranie.
</p><p>Tylko raz ściągnęłam polski film – <em>Idę</em> Pawlikowskiego. Kajam się – zamiast pójść do kina obejrzałam ten film w domu. Mam zasadę, że nie ściągam polskich filmów – po pierwsze dlatego, że naprawdę chcę wspierać polskich twórców, a po drugie słyszałam, że ściąganie polskich filmów jest bardziej niebezpieczne niż ściąganie zagranicznych (troszkę boje się, że kiedyś dopadnie mnie policja, w końcu dopuszczam się przestępstw).
</p><p>Nie wiem dlaczego, ale nie oglądam filmów online – może to przez nękające mnie tam reklamy?
</p><p><strong>Alek, krytyk sztuki</strong>
</p><p>Nie wyobrażam sobie życia krytyków bez torrentów. Masz 16 lat i chcesz oglądać Bergmana. Ja chciałem. Box w Empiku kosztował ile? 250 złotych. A ty chcesz zobaczyć, więc ściągasz. Dla mnie torrenty były rajem. Większość naszych starych nie miała super kolekcji płyt z muzyką, mogli ci coś polecać, mogli pokazywać, ale jak się okazało, że nagle możesz mieć na twardym dysku całą dyskografię Led Zeppelin, to siurałeś po gaciach. Ja siurałem, choć wiem, że dałem zarobić złodziejom, że reklamy, że wirusy. Przypomina mi się jedna sytuacja: mieliśmy zajęcia z kina skandynawskiego, filmy Drayera. Skąd, kurwa, wziąć filmy Drayera? Zatoka Piratów, uszanowanko, wszystko było. I serio, nie miałem moralnego poczucia straty, że pobrałem ten film z torrentów.
</p><p><strong>Kamila, dziennikarka freelancerka</strong>
</p><p>Ja jestem strasznym nudziarzem, nie oglądam prawie wcale filmów i seriali (poza Teorią wielkiego podrywu), bo mnie okrutnie męczą, więc wszystkie moje potrzeby w tej kwestii zaspokaja jeden z serwisów w sieci. Muzykę i e-booki ściągam z Chomika i jak teraz o tym pomyślę, to może nawet jest mi trochę głupio, że tak bezczelnie żeruję na twórcach. Na swoje usprawiedliwienie dodam jednak, że książki w wersji analogowej kupuję i dostaję zawsze na jakąś okazję typu święta czy urodziny, więc nie jestem tak zupełnie nie w porządku.</p><h2>Wychodzimy na legalu. Polub nasz <a href="https://www.facebook.com/VICEPolska/?fref=ts" target="_blank">nowy fanpage</a> VICE Polska</h2><p> Szczerze mówiąc, gdyby mnie ktoś teraz zapytał jak wygląda strona z torrentami to nie umiałabym odpowiedzieć, bo w mojej głowie nadal funkcjonuje wersja czasów świetności Windowsa 95 czy 98, czyli sprzed jakichś 14 lat. Za to z tamtych czasów pamiętam emocje, jakie towarzyszyły mi przy ściąganiu Heroesów czy Tokio Hotel i Rihanny (no niestety, mój gust muzyczny nie był zbyt wyrafinowany) na moją pierwszą mp3. To siedzenie przed ekranem i sprawdzanie pasków postępu, chwile grozy, kiedy nagle wszystko się zacinało i niepewność, czy w ogóle będzie działać i czy ściągnęłam to, co rzeczywiście chciałam... Choć akurat w kwestii tego ostatniego, to chomikuj.pl nadal dostarcza mi podobnych wrażeń.
</p><p><strong>Maciek, dziennikarz</strong>
</p><p>Nie sądzę, że bez torrentów mógłbym być w tym miejscu, co teraz. Kiedy dorastałem, torrenty pozwalały mi słuchać płyt i oglądać filmy, które w innym wypadku byłyby poza moim zasięgiem. Zdarzało mi się kupować płyty CD po 80 zł (tyle wydałem na pierwsze The Libertines...) i chodzić do kina albo teatru na „tanich biletach", ale jednak nie dostawałem co tydzień worka pieniędzy od rodziców, więc mój dostęp do światowej kultury byłby niesamowicie ograniczony – nie mówiąc już o tym, że do pewnych rzeczy w ogóle nie miałbym dostępu.
</p><p>Dzisiaj staram się przeznaczać sporą część dochodów na książki, winyle, kino czy koncerty, ale to dzięki piratowaniu rzeczy z internetu moje życie kulturalne (i – poważne słowo – wiedza) otrzymały poważnego kopa. Myślę, że nie tylko ja tak miałem: torrenty stworzyły taką zajebistą inkluzywność dla ludzi, którzy nie żyli w kulturalnych centrach, nie mieli środków albo rodziny, która by im dawała dostęp do kultury.
</p><p>Dziś wciąż korzystam z torrentów, choć zdecydowanie rzadziej, ściągam przede wszystkim duże produkcje, które i tak na siebie zarabiają albo klasykę. Wolę przeznaczać hajs na twórczość lokalnych artystów.
</p>
]]></content:encoded>
<guid isPermaLink="false">http://www.vice.com/553701</guid>
<media:thumbnail url="https://vice-images.vice.com/images/articles/meta/2016/07/22/zapytalismy-ludzi-ktorzy-utrzymuja-sie-z-kultury-co-sadza-o-piractwie-1469190587.png"></media:thumbnail>
<dc:creator>Paweł Planeta</dc:creator>
<media:category>news</media:category>
<category>news</category>
</item>
<item>
<title>Moje zdanie: Moja babcia ma 87-lat, lekarza zobaczy w 2024 r.</title>
<link>http://www.vice.com/pl/read/nfz-kazal-87-latce-czekac-na-zabieg-8-lat-to-moja-babcia</link>
<pubDate>Fri, 22 Jul 2016 14:06:00 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[„Nie dość, że nie wiadomo, czy za 8 lat babcia będzie żyła, to nie wiemy, czy Polska jeszcze będzie istniała. W takim kształcie: lepiej nie" – pisze wnuczek najsłynniejszej 87-latki polskiego internetu
]]></description>
<enclosure url="http://vice-images.vice.com/images/articles/meta/2016/07/22/nfz-kazal-87-latce-czekac-na-zabieg-8-lat-to-moja-babcia-1469197830.jpg" type="image/jpg" length="1220"></enclosure>
<content:encoded><![CDATA[<p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/22/nfz-kazal-87-latce-czekac-na-zabieg-8-lat-to-moja-babcia-body-image-1469197861-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75" data-original-width="1220" data-original-height="732" data-model-id="207179" data-path="images/content-images/2016/07/22/" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/22/" data-image-filename="nfz-kazal-87-latce-czekac-na-zabieg-8-lat-to-moja-babcia-body-image-1469197861.jpg" class="vmp-image"></p><p class="photo-credit">Screen z materiału <a href="http://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2016-07-21/87-letnia-pacjentka-ma-czekac-na-badania-8-lat/" target="_blank">Polsat News</a></p><p>W niedzielę na obiad u babci były pierogi z jagodami i szok. Trudno było mi uwierzyć, że ktokolwiek mógłby kazać stawić się 87-letniej kobiecie, a tyle lat ma moja babcia, na konsultację lekarską za osiem lat, 9 grudnia 2024. Jest to na tyle odległa przyszłość, że mieliśmy problem z dokładnym policzeniem, ile babcia wtedy będzie miała lat. 94. Macie już plany na następną dekadę? Dzięki NFZ możecie je mieć. I to dokładne, bowiem babcia powinna się stawić na badanie między 7 a 9. Koniecznie na czczo, zatem może sobie też już zaplanować kolację na dzień wcześniej. A jeśli nie może się stawić, powinna natychmiast dać znać.
</p><p class="pullquote">Babcia do terminu podeszła z dużym spokojem, bo też – jeśli się przez trzy lata żyło się na linii frontu, widziało się spalone zwłoki lotnika, chowało z najgłośniejszą krową w zbożu przed Niemcami, i ta krowa wiedziała, że się chowa przed Niemcami, i nie wydawała z siebie żadnego dźwięku – to się nie ma za bardzo czym przejmować<br>
</p><p>Z wiadomości z lat 90. pamiętam kilka motywów: limuzyny Vovlo wożące Wachowskiego i Wałęsę, nieustanną wojnę Izraela z Palestyną i niekończące się kolejki do lekarzy. Później pojawiła się Kasa Chorych, a z czasem Narodowy Fundusz Zdrowia, i wydawało się, że idzie ku lepszemu. Wydawało się, że kolejki i wiele lat oczekiwania spotyka tylko ludzi mających pecha, takich, co to nawet dłubiąc w dupie, palec złamią. Wydawałoby się, że żyjemy w XXI wieku, a osiem lat można czekać co najwyżej na kredyt. Albo na miłość. I nie dziwi mnie nawet sam fakt czekania, tym bardziej że babcia zgłosiła się do specjalistycznego szpitala w Korfantowie, gdzie, jak wspomina, po wojnie poskładali chłopaka, który zupełnie się połamał na kombajnie, i prawdopodobnie nie musiał czekać 8 lat, ale fakt, że ktoś mógł wpaść na taki pomysł. Babcia do terminu podeszła z dużym spokojem, bo też – jeśli się przez trzy lata żyło się na linii frontu, widziało się spalone zwłoki lotnika (stąd wiem, że spalone ciało się kurczy do rozmiaru dziecka), chowało z najgłośniejszą krową w zbożu przed Niemcami, i ta krowa wiedziała, że się chowa przed Niemcami, i nie wydawała z siebie żadnego dźwięku – to się nie ma za bardzo czym przejmować. Przejmować możemy się wyłącznie my, którzy chcielibyśmy odrobinę normalności. Senior powinien cierpieć w milczeniu. I cierpi. Do czasu.
</p><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/22/nfz-kazal-87-latce-czekac-na-zabieg-8-lat-to-moja-babcia-body-image-1469197957-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75" data-original-width="1013" data-original-height="540" data-model-id="207182" data-path="images/content-images/2016/07/22/" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/22/" data-image-filename="nfz-kazal-87-latce-czekac-na-zabieg-8-lat-to-moja-babcia-body-image-1469197957.jpg" class="vmp-image"></p><p class="photo-credit">Fragment zawiadomienia, które otrzymała babcia autora</p><p>Samo wrzucenie zdjęcia decyzji o przyjęciu na konsultację w 2024 na fejsa było zupełnie spontaniczne i oczywiste, i nie wiązało się z potrzebą szczególnego nagłaśniania sprawy. Liczyłem raczej na wbicie kilku szpilek w „dobrą zmianę", na kilka załamanych rąk i roześmianych buź. Byłem też ciekawy, ile osób musi się mierzyć z podobnymi problemami swoich bliskich, tym bardziej że babcia po śmierci mamy jest dla mnie osobą najbliższą. Tymczasem reakcja przerosła nawet nie oczekiwania, ale wyobrażenia. Nagle wpisem o babci trafiłem w żyłę lajków i udostępnień, co przyniosło za sobą trochę nieoczekiwanych implikacji. Powódź lajków, wyniosła na powierzchnię trochę dobra, ale też nieco padliny.
</p><p class="pullquote">Uniwersalność historii sprawiła, że post mogły z jednakową dawką ironii udostępniać lewicowe, środkowe, bekowe, jak również prawicowe stronki<br>
</p><p>Zdjęcie pierwsze udostępniały niewielkie fanpejdże, gdzie temat podłapywali kolejni ludzie. Uniwersalność historii sprawiła, że post mogły z jednakową dawką ironii udostępniać lewicowe, środkowe, bekowe, jak również prawicowe stronki. Udostępniali ludzie z flagami Francji w profilowym, z logo partii Korwina, a kolega z piękną świąszczycą zamiast profilowego wysłał mi nawet zaproszenie do znajomych, licząc zapewne, że razem będziemy napadali na ciemnoskórych lekarzy w Korfantowie. Wysyp zaproszeń od ludzi, których nie znam, nie kojarzę, to chyba najbardziej zaskakujący efekt rosnącej popularności wpisu o babci. Człowiek czuje się jak pokemon, którego wszyscy chcą złapać. Pojawili się nawet pierwsi detektywi, czujni jak czujny może być tylko facebookowicz wyklęty. Jeden z nich wyczaił, że mam w polubionych Komunistyczną Partię Chile (zatem z całą pewnością zdjęcie jest spreparowane w moim podziemnym lewackim laboratorium, gdzie w przerwach od drukowania lewackiej bibuły wytwarzam macę z dzieci). Ktoś na szczęście bystro zauważył „że Lisa też przecież lajkuje się dla beki". Jednak Komunistycznej Partii Chile nigdy nie lajkuje się dla beki, towarzysze.
</p><h2>Patrzymy z bliska. Polub <a href="https://www.facebook.com/VICEPolska/?fref=ts" target="_blank"> fanpage</a> VICE Polska, żeby być z nami na bieżąco</h2><p>W poniedziałek udostępnień było już wystarczająco dużo, żeby sprawą babci zainteresowały się media. Na początek wrocławska „Gazeta Wyborcza", bo w niej kiedyś pracowałem i mam tam znajomych. Temat jednak nie był wrocławski, ale opolski, więc zadzwoniłem do dziennikarki zajmującej się zdrowiem w opolskim dodatku do „GW". Historię uznała za interesującą, wysłałem jej numer do babci w formacie wizytówki, i na tym temat się skończył, bo wizytówka się chyba nie otworzyła. Szansa na Pulitzera przepadła. We wtorek rano swoją szansę zwietrzył portal gazeta.pl. Miły pan pobieżnie wypytał o sprawę i chwilę później mieliśmy newsa. W międzyczasie zadzwonił do rzeczniczki opolskiego NFZ i dowiedział się od niej, że w systemie internetowym można sprawdzić, gdzie są mniejsze kolejki i babcia mogłaby zostać przyjęta na przykład w Kędzierzynie-Koźlu (Janusz Rudnicki, pozdrawiam!) już zaraz, bo jesienią 2018 roku, albo w Oleśnie. Takie podejście wobec 87-letniej osoby, która przez kilkadziesiąt lat opłacała składki, to zwykłe skurwysyństwo. Miły pan z gazety oddzwonił, żeby poinformować o tym, co się z rzeczniczką udało ustalić, dzięki czemu mógł sobie wpisać punkcik do tabelki „interwencje", a mnie się zrobiło naprawdę miło, że oto jestem niczym superbohater pomagający emerytom skrócić terminy oczekiwania na wizytę u lekarza. Chwilę po telefonie mieliśmy z babcią główną na gazecie.pl.
</p><p class="pullquote">Takie podejście wobec 87-letniej osoby, która przez kilkadziesiąt lat opłacała składki, to zwykłe skurwysyństwo<br>
</p><p>Wtedy pojawił się kolejny nieoczekiwany element całej imprezy: porady. Pan Zbigniew Wawrzyczek sugeruje olanie lekarzy i stosowanie „NIA" dr. Ashkara. Jego zdaniem „ta metoda skutecznie leczy każdego raka, a wyleczenie chorych stawów to dla niej pikuś. Autor tej metody wypróbował ją na sobie i wyleczył się z bardzo groźnego raka trzustki (lekarze uznają tego raka za nieuleczalnego)". Metoda jest szybka, tania i można ją stosować w domu. Obiecałem, że załączonego linka do YouTube prześlę babci, ale niestety babcia nie ma jeszcze fejsa. Większość wiadomości i komentarzy była jednak zaskakująco miła, chociaż pojawiło się też wiele nawołujących do zniszczenia NFZ-u i ostatecznego wyplenienia socjalizmu, któremu mamy zawdzięczać tak długie kolejki. Ludzie opisywali swoje historie – moją ulubioną jest ta, w której 88-letnia staruszka poddała się zabiegowi podobnemu do tego, jaki powinna przejść moja babcia, i po czterech miesiącach zmarła na zakażenie. Ktoś inny poddał babcię kuracji tabletkami kolagenowymi i babcia gra teraz w Realu Madryt, ktoś inny poleca szpital w Otwocku pod Warszawa, gdzie terminy są bardzo krótkie (mieszkałem w pobliskim Józefowie chyba ze trzy lata i nie mam zamiaru tam wracać), kto inny radzi jednak szpital urazowy Św. Anny w Warszawie albo Toruń, a ostatecznie może polecić dobrego fizykoterapeutę i opowiada, że jego mama czekała na operację zaćmy trzy lata. Zaćmę na szczęście babcia ma już za sobą, też swoje wyczekała. Ale ogólnie wszyscy są bardzo mili, kochane zdrowie nikt się nie dowie etc.
</p><p>Skoro była gazeta, to szybko pojawia się telewizja. Pani z Polsatu jest szybsza od TVN24, więc dostaje ode mnie zielone światło na rozmowę z babcią, która przeciwko rozmowie nic nie ma. Wypadła szałowo, dziwię się, że nikt nie zaproponował jej historycznego talk-show. Miła pani z Polsatu szybko znalazła mój telefon na stronie wydawnictwa, dla którego pracuję, dlatego na dzień dobry ze smutkiem musiała dodać: jak się pan zapewne domyśla nie dzwonię w sprawie wydawnictwa. Szkoda, myślałem, że chcecie mówić o nowej książce Krisztiny Tóth, którą wydaliśmy (Linie kodu kreskowego, polecam). Pani z TVN24 stosuje bardziej innowacyjne metody, wysyła mi zaproszenie na FB i wiadomość, ale babcia jest jak Nixon, tylko jedna stacja może mieć na nią wyłączność. Zamiast tego ja idę im powiedzieć, z jakim to skandalem mamy do czynienia. Z zimną krwią odpowiadam na pytanie, co czułem, co babcia czuła, czy czegoś się boję. Coraz częściej się cieszę, że nie pracuję już w mediach. Kolejnych występów nie przewidziano.
</p><p class="pullquote">Nie dość, że nie wiadomo, czy za 8 lat babcia będzie żyła, to nie wiemy, czy Polska jeszcze będzie istniała. W takim kształcie – lepiej nie<br>
</p><p>Dobrze, że sprawę udało się nagłośnić na tyle, by ostatecznie okazuło się, że są inne rozwiązania. Nie jest powiedziane, że babcia zdecyduje się na zabieg, ale cholerna konsultacja należy jej się szybciej, niż za dekadę. Jednocześnie pozbyłem się złudzeń, że system się może zmienić. Może się nazywać Kasa Chorych, NFZ albo Krajowa Izba Utylizacji Staruszków, ale wszystko będzie po staremu, jeśli nie zmieni się podejście do pacjenta. Nie wymagałbym zabiegów na drugi dzień w klinice z Cyfrą Plus i doktorem Burskim na oddziale, ale zwyczajnego szacunku i odrobiny wyobraźni. Bo przecież nie dość, że nie wiadomo, czy za 8 lat babcia będzie żyła, to nie wiemy, czy Polska jeszcze będzie istniała. W takim kształcie – lepiej nie.
</p><p>I jeszcze jedna uwaga: bawi mnie fakt, że cały dziennikarski wysiłek poszedłby się jebać, gdybym zmienił ustawienie posta na „prywatny".
</p>
]]></content:encoded>
<guid isPermaLink="false">http://www.vice.com/553760</guid>
<media:thumbnail url="https://vice-images.vice.com/images/articles/meta/2016/07/22/nfz-kazal-87-latce-czekac-na-zabieg-8-lat-to-moja-babcia-1469197830.jpg"></media:thumbnail>
<dc:creator>Bartosz Sadulski</dc:creator>
<media:category>news</media:category>
<category>news</category>
</item>
<item>
<title>Rozdawka: wygraj karnet na Audioriver</title>
<link>http://www.vice.com/pl/read/darmowy-bilet-na-audioriver</link>
<pubDate>Fri, 22 Jul 2016 10:55:00 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Crystal Castles, Jamie Woon, DJ Shadow, Black Sun Empire – możesz ich zobaczyć za tydzień w Płocku. A my ci w tym pomożemy
]]></description>
<enclosure url="http://vice-images.vice.com/images/articles/meta/2016/07/22/darmowy-bilet-na-audioriver-1469185697.jpg" type="image/jpg" length="1000"></enclosure>
<content:encoded><![CDATA[<p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/22/darmowy-bilet-na-audioriver-body-image-1469185789-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75" data-original-width="1000" data-original-height="620" data-model-id="207055" data-path="images/content-images/2016/07/22/" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/22/" data-image-filename="darmowy-bilet-na-audioriver-body-image-1469185789.jpg" class="vmp-image"></p><p class="photo-credit">Fot. Daniel Macidłowski</p><p>Płocki Audioriver to jeden z naszych ulubionych festiwali. Byliśmy tam <a href="http://www.vice.com/pl/read/pilny-wyjazd-w-sprawach-rodzinnych-czyli-10-lecie-audioriver-festival" target="_blank">rok temu</a>, byliśmy <a href="http://www.vice.com/pl/read/jeden-dlugi-melanz-na-audioriver" target="_blank">dwa lata temu</a>, byliśmy <a href="http://www.vice.com/pl/read/vice-x-audioriver" target="_blank">trzy</a>, byliśmy wcześniej, będziemy w tym roku. Ty też możesz być. Jeżeli chcesz zgarnąć wejściówkę na cały festiwal (i pewnie kilka afterów), zapisz się do <a href="http://vice.us4.list-manage.com/subscribe?u=b9b9e1a0189e942a7f210ceab&id=50a0467cba" target="_blank">newslettera VICE</a> (tak, kliknij w link), a potem wyślij maila na adres rozdawki@viceland.pl w temacie wpisując „Chcę na Audioriver". Jeżeli dostajesz już naszego newslettera, wystarczy sam mail.
</p><p><br></p><div class="resp-video-wrapper youtube-wrapper"><iframe src="//www.youtube.com/embed/Kg69iWqz-NE" width="100%" height="100%" frameborder="0" scrolling="no" data-original-width="853px" data-original-height="480px" webkitallowfullscreen webkitAllowFullScreen mozallowfullscreen allowfullscreen></iframe></div>
]]></content:encoded>
<guid isPermaLink="false">http://www.vice.com/553646</guid>
<media:thumbnail url="https://vice-images.vice.com/images/articles/meta/2016/07/22/darmowy-bilet-na-audioriver-1469185697.jpg"></media:thumbnail>
<dc:creator>VICE Staff</dc:creator>
<media:category>festivals</media:category>
<category>festivals</category>
</item>
<item>
<title>Historie osób, które zakochały się w swoich najlepszych przyjaciołach </title>
<link>http://www.vice.com/pl/read/historie-osob-ktore-zakochaly-sie-w-swoich-najlepszych-przyjaciolach</link>
<pubDate>Fri, 22 Jul 2016 08:34:00 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Przy życiu trzyma cię nadzieja, że twoje uczucia nie zostaną odwzajemnione, jednak strach przed odrzuceniem i utratą przyjaciela, często jednej z niewielu osób, która cię rozumie, jest paraliżujący
]]></description>
<enclosure url="http://vice-images.vice.com/images/articles/meta/2016/07/22/historie-osob-ktore-zakochaly-sie-w-swoich-najlepszych-przyjaciolach-1469178102.jpg" type="image/jpg" length="1000"></enclosure>
<content:encoded><![CDATA[<p class="photo-credit has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/22/historie-osob-ktore-zakochaly-sie-w-swoich-najlepszych-przyjaciolach-body-image-1469177952-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75" data-original-width="1000" data-original-height="666" data-model-id="206941" data-path="images/content-images/2016/07/22/" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/22/" data-image-filename="historie-osob-ktore-zakochaly-sie-w-swoich-najlepszych-przyjaciolach-body-image-1469177952.jpg" class="vmp-image"><br>Para przyjaciół spędzających ze sobą miło czas (Zdjęcie: Tshepo Mokoena)
</p><p>Moment, w którym uświadamiasz sobie, że zakochałeś się w swoim najlepszym przyjacielu, jest jednym z najbardziej niepokojących i niezwykłych w życiu. To uczucie, którego nie da się pomylić z niczym innym, niezależnie od tego, czy to ziomek ze szkoły, koleżanka z pracy czy może osoba, którą znasz od piaskownicy. Jednak próba przekroczenia granicy między przyjaźnią a miłością może skończyć się koszmarnie.
</p><p>Przy życiu trzyma cię nadzieja, że twoje uczucia zostaną odwzajemnione, jednak strach przed odrzuceniem i utratą przyjaciela, często jednej z niewielu osób, która cię rozumie, jest paraliżujący.
</p><p>Skontaktowałam się z czteroma osobami, by wysłuchać ich historii o zniszczonych przyjaźniach, zdradach i wiecznej miłości.
</p><p><strong>Anisha Laing, 20 lat: „Dowiedziałam się, że zdradzał mnie podczas Reading Festival"</strong>
</p><p>Poznaliśmy się, kiedy mieliśmy 9 lat. Pamiętam, jak powiedział mi, że jego ulubionym zespołem jest Taking Back Sunday. Nie miałam pojęcia, o czym mówi, ale skłamałam, że też ich uwielbiam. Byliśmy ze sobą naprawdę blisko, on jednak zaczął umawiać się z jedną z moich psiapsiółek, przez kilka lat nie było więc mowy o niczym więcej.
</p><p>Pocałowaliśmy się na którejś imprezie. Po wszystkim byłam strasznie skołowana, nie wiedziałam, co mam zrobić. Nie chciałam go stracić, podobnie zresztą jak mojej przyjaciółki, z którą się umawiał. Rzecz jasna o pocałunku dowiedziała się cała szkoła i wszyscy mnie znienawidzili.
</p><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/22/historie-osob-ktore-zakochaly-sie-w-swoich-najlepszych-przyjaciolach-body-image-1469178035-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75" data-original-width="1000" data-original-height="666" data-model-id="206943" data-path="images/content-images/2016/07/22/" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/22/" data-image-filename="historie-osob-ktore-zakochaly-sie-w-swoich-najlepszych-przyjaciolach-body-image-1469178035.jpg" class="vmp-image">
</p><p>Stwierdziliśmy, że musimy przestać się przyjaźnić i nie odzywaliśmy się do siebie przez kilka miesięcy. Później jednak się zeszliśmy i przez rok byliśmy parą. Zrobiliśmy razem wiele rzeczy po raz pierwszy, ale wszystko i tak trafił szlag. Mieliśmy wtedy sporo problemów i po 17 lat, kompletnie więc nie umieliśmy sobie z nimi poradzić.
</p><p>Obiecywaliśmy sobie, że będziemy przyjaciółmi na zawsze, ale nie umiałam przejść do porządku dziennego z tym, że już nigdy nie będę mogła dotknąć faceta, koło którego kiedyś się budziłam, który był dla mnie wszystkim. Po naszym zerwaniu nie mogłam nawet na niego patrzeć. Później dowiedziałam się, że zdradzał mnie podczas festiwalu w Reading. Przed jego wyjazdem naprawdę zaczęło nam się układać, rozwiązaliśmy wiele problemów i byłam z nim szczęśliwa, a on dał mi kosza na środku ulicy zaraz po powrocie.
</p><p>Jasne, teraz widzę, jakie błędy popełniłam, ale niektórych rzeczy nie możesz wiedzieć, gdy masz 17 lat.
</p><p><strong>Brittany Stewart, 24 </strong><strong>lat: „Całowała się z dziewczyną"</strong>
</p><p>Poznałam ją w pracy – nazwijmy ją Sophie – i wydawała się naprawdę spoko. Była fajną, interesującą dziewczyną, z którą naprawdę dobrze się rozmawiało. Z czasem zaczęłam się w niej zakochiwać. Nie wiedziałam, w jaki sposób jej o tym powiedzieć i czy w ogóle powinnam to robić.
</p><p>Bardzo zależało mi na naszej przyjaźni, ale naprawdę chciałam, by ta znajomość stała się czymś więcej. Sypiałyśmy u siebie, nosiłyśmy swoje ciuchy i robiłyśmy tym podobne „związkowe" rzeczy, ale zupełnie nie wiedziałam, czy ona cokolwiek do mnie czuje. Chciałam się realizować i zajęłam się swoimi sprawami, przez zaczęłam ją nieco ignorować. Czułam się przytłoczona tą sytuacją. Sophie wiedziała, co do niej czuje, ale to wcale nie ułatwiało sprawy. W przeszłości naprawdę uganiałam się za dziewczynami, ale wtedy uznałam, że nie warto. To była świadoma decyzja, w której nie do końca jednak potrafiłam wytrwać.</p><h2>Polubmy się na Facebooku, tutaj znajdziesz nasz <a href="https://www.facebook.com/VICEPolska/?fref=ts" target="_blank">nowy fanpage</a> VICE Polska</h2><p>Brałam udział w charytatywnej walce bokserskiej, a ona wpadła ją obejrzeć. Po wszystkim pojechaliśmy na imprezę do naszych wspólnych znajomych. Jacyś jej kumple chcieli zeswatać ją z gospodynią (okazało się, że tylko dlatego tam pojechałyśmy), więc Sophie szybko gdzieś z nią zniknęła, a ja siedziałam wyczerpana i topiłam smutki w alkoholu.
</p><p>Gdy wyszłam przed budynek, zobaczyłam, jak całuje się z tamtą dziewczyną. Naprawdę się wkurzyłam, wyszłam więc z imprezy bez słowa. Kilka tygodni później na imprezie u mnie w domu wylądowała w łóżku z moim przyjacielem z dawnych lat. Dopiero wtedy zrozumiałam, że nie jesteśmy sobie pisane. Czułam się okropnie.
</p><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images/2016/07/22/historie-osob-ktore-zakochaly-sie-w-swoich-najlepszych-przyjaciolach-body-image-1469178052.jpg?resize=*:*&output-quality=75" data-original-width="718" data-original-height="533" data-model-id="206944" data-path="images/content-images/2016/07/22/" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/22/" data-image-filename="historie-osob-ktore-zakochaly-sie-w-swoich-najlepszych-przyjaciolach-body-image-1469178052.jpg" class="vmp-image">
</p><p>To wszystko już pieśń przeszłości, od tamtych wydarzeń minął rok i wciąż się przyjaźnimy. Nigdy nie chciałam tego zmieniać. Zakochałam się w niej, ale chyba tak jest nam lepiej.
</p><p><strong>Alex Watson, 41 lat</strong><strong>: „Może i był heteroseksualny, ale nie potraktował mnie źle"</strong>
</p><p>Poznałem go, kiedy byłem na pierwszym roku studiów. Był rok starszy i naprawdę dobrze się dogadywaliśmy. Początkowo zupełnie mi się nie podobał. W niczym mnie nie przypominał, ale obaj pochodziliśmy z prowincji i to nas nieco zbliżyło. Zdarzało mu się bardzo eksponować swoją seksualność, ale heteroseksualni faceci przecież już tak mają, prawda?
</p><p>Moje uczucia doszczętnie zrujnowały naszą znajomość, ale tylko dlatego, że popełniłem jeden podstawowy błąd – powiedziałem mu o nich. Buzowały we mnie hormony, a on był jedną osobą, którą mógłbym pokochać. Może i był heteroseksualny, ale nie potraktował mnie źle, był naprawdę wyrozumiały, a ja wiele się wtedy nauczyłem, Zrozumiałem, że powinienem nauczyć się odpuszczać i że jeśli jesteś gejem spędzającym czas głównie w towarzystwie heteryków, to takie rzeczy się zdarzają. Można powiedzieć, że to ryzyko zawodowe.
</p><p>Od niemal 20 lat z nim nie rozmawiałem. Kilka lat temu w napadzie szaleństwa napisałem do niego list i sądzę, że potwornie go wystraszyłem. Właśnie to jest najgorsze w zakochaniu się w swoim przyjacielu – zaczynasz świrować. Teraz już wiem, że w takiej sytuacji zerwanie wszelkich kontaktów jest jedynym wyjściem. Jeśli wasza przyjaźń nie ma przed sobą przyszłości, musisz ją zakończyć.
</p><p><strong>Eric Spano, 25 lat</strong><strong>: „Przyjaźń zdawała mi się kompromisem"</strong>
</p><p>Mój kuzyn poznał nas ze sobą na lekcjach tańca. Od gimnazjum byliśmy nierozłączni. Zawsze ją kochałem, ale starałem się tego nie okazywać. Jej zależało tylko na przyjaźni, a ja naprawdę chciałem być częścią jej życia. Moje uczucia zawsze były tak oczywiste, że nawet nigdy o tym nie porozmawialiśmy.
</p><p>Wszystko szło dobrze aż do wycieczki z Montrealu do Nowego Jorku cztery lata temu. Sytuacja zaczęła się robić napięta, bycie odrzuconym naprawdę mnie frustrowało. Próbowaliśmy zachowywać się jak kumple, ale pokłóciliśmy się straszliwie i przestaliśmy się do siebie przez kilka lat. Zakończenie wieloletniej przyjaźni to naprawdę dołująca spawa.
</p><p>Byłem wtedy naprawdę ograniczony. Przyjaźń zdawała mi się kompromisem, a nie czymś fajnym. Żadna z dziewczyn, z którymi później coś mnie łączyło, nie była „tą jedyną". Zawsze to Vanessa była dla mnie wzorem, nikt inny mnie tak nie uszczęśliwiał. Odezwała się do mnie niedawno. Dostałem od niej wiadomość na Instagramie.
</p><p>Pamiętam, jak bardzo cieszyły mnie te spotkania. Nie mogłem spać do 3 w nocy. Raz zadzwoniłem w środku nocy do mojego kumpla, by mu powiedzieć, że znów spotykam się z Vanessą i że nie spocznę, póki nie będziemy parą. Tym razem jednak i ona tego chciała. Kilka tygodni od pierwszego od lat spotkania, rzuciła swojego chłopaka.
</p><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images/2016/07/22/historie-osob-ktore-zakochaly-sie-w-swoich-najlepszych-przyjaciolach-body-image-1469178065.jpg?resize=*:*&output-quality=75" data-original-width="800" data-original-height="533" data-model-id="206945" data-path="images/content-images/2016/07/22/" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/22/" data-image-filename="historie-osob-ktore-zakochaly-sie-w-swoich-najlepszych-przyjaciolach-body-image-1469178065.jpg" class="vmp-image">
</p><p>Jesteśmy ze sobą od czterech miesięcy i układa nam się znakomicie. Jasne, nie jest idealnie, ale łatwiej jest radzić sobie z problemami z przyjaciółką u boku. Wiem, że akceptuje mnie takiego, jakim jestem, bo nikt nie zna mnie lepiej niż ona, nikogo nie muszę przed nią udawać. Jesteśmy ze sobą szczęśliwsi, niż przypuszczaliśmy, jest nam więc głupio, że nie rozmawialiśmy przez tyle czasu i że nie zeszliśmy się wcześniej – z drugiej strony, ten czas był nam potrzebny, by zrozumieć, że potrzebujemy siebie nawzajem.
</p><p><em>Niektóre imiona zostały zmienione.</em>
</p>
]]></content:encoded>
<guid isPermaLink="false">http://www.vice.com/553602</guid>
<media:thumbnail url="https://vice-images.vice.com/images/articles/meta/2016/07/22/historie-osob-ktore-zakochaly-sie-w-swoich-najlepszych-przyjaciolach-1469178102.jpg"></media:thumbnail>
<dc:creator>Yasmin Jeffery, tłum. Stanisław Regulski</dc:creator>
<media:category>stuff</media:category>
<category>stuff</category>
</item>
<item>
<title>​Dlaczego nostalgia za grami retro jest dla pozerów?</title>
<link>http://www.vice.com/pl/read/dlaczego-retrogaming-jest-dla-pozerw</link>
<pubDate>Fri, 22 Jul 2016 01:51:00 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[W 1998 roku przeprowadzono badania, według których tylko 6% gospodarstw domowych w Polsce posiadało „konsolę do gier komputerowych", a 14% „komputer osobisty". A nagle wszyscy nostalgicznie wspominają sprzęty, których nawet nie mieli
]]></description>
<enclosure url="http://vice-images.vice.com/images/articles/meta/2016/07/21/dlaczego-retrogaming-jest-dla-pozerw-1469107901.jpg" type="image/jpg" length="1024"></enclosure>
<content:encoded><![CDATA[<p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/21/dlaczego-retrogaming-jest-dla-pozerw-body-image-1469144259-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75" data-original-width="1200" data-original-height="900" data-model-id="206814" data-path="images/content-images/2016/07/21/" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/21/" data-image-filename="dlaczego-retrogaming-jest-dla-pozerw-body-image-1469144259.jpg" class="vmp-image">
</p><p class="photo-credit">Magazyny ze zbiorów autora
</p><p>Nintendo właśnie wypuściło stylizowaną na NES-a retrokonsole posiadającą 30 gier na pokładzie i wejściem hdmi. Oryginalny NES ma jedną solidną przewagę nad jego współczesnym wcieleniem: gniazdo na kartridże (jeżeli kolekcjonowałeś do tej pory gry na tym nośniku konsola okazuje się średnio użyteczna). Właśnie została przekroczona cienka linia między chęcią poznawania historii, a konsumpcyjną nostalgią.
</p><p>Urodziłem się w 1994 roku. Ledwo pamiętam lata 90., więc wyjątkowo wkurza mnie mówienie o nich w nostalgicznym kontekście przez moich rówieśników. Zanim mnie zlinczujecie powiem, że nie mam nic przeciwko studiowaniu dziejów gier komputerowych i zbieraniem artefaktów z tym związanych. Sam tak robię, mam w szufladzie Segę GameGear, która wyglądała jak bardzo opasły Gameboy Advance pierwszej generacji. Nie wyciągam tego sprzętu przy każdej okazji z szafy i nie mówię: „Oooo. Kiedyś to były gry. Patrz jak ten <em>Mortal Kombat</em> śmiga na tym. Grywało się na takich sprzętach". No właśnie nie grywało.
</p><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/21/dlaczego-retrogaming-jest-dla-pozerw-body-image-1469144322-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75" data-original-width="1200" data-original-height="900" data-model-id="206815" data-path="images/content-images/2016/07/21/" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/21/" data-image-filename="dlaczego-retrogaming-jest-dla-pozerw-body-image-1469144322.jpg" class="vmp-image">
</p><br><p>W 1998 roku CBOS przeprowadził badania, według których tylko 6% gospodarstw domowych w Polsce posiadało „konsolę do gier komputerowych", a 14% „komputer osobisty". Sprzęt z potencjałem do grania był stosunkowo rzadki, a ten nastawiony tylko na nie prawie nie istniał. Proszę, nie mówcie, że granie na czymś, z czym przez dzieciństwo nie mieliście styczności jest dla was nostalgiczne.
</p><p>Oczywiście są zajawkowicze, którzy poświęcają dużo uwagi swoim sprzętom, planują kolejny zakup, jeżdżą po całym kraju, by dostać akurat ten model z tym numerem seryjnym. Takich ludzi chętnie śledzę i słucham ich często krzywo prowadzonych wywodów. Obok zajawkowiczów są też jednak zakupowicze, którzy po prostu gromadzą kolejne zabawki, bo ich półka ma nadrobić ostatnie miejsca na tablicy wyników w <em>Cywilizacji</em> albo CS-ie. Jedyne co potrafią opowiedzieć, to to jak kupili dany sprzęt, z określeniem dlaczego jest on tak wyjątkowy mają już problem. Konsole tych ludzi często po pierwszym włączeniu okazywały się zepsute, potem trafiały na półkę jak współczesne jelenie rogi (choć mogłoby robić za cennych dawców organów).
</p><h2>Od gamerów dla gamerów. Polub <a href="https://www.facebook.com/VICEPolska/?fref=ts" target="_blank"> fanpage</a> VICE Polska, żeby być z nami na bieżąco</h2><p>Dziś nostalgia to coraz bardziej biznes. Kolejne gry są odświeżane tylko po to, by dostosowane były pod oko odbiorcy przyzwyczajonego do komfortu grania na swoim ogromnym 60 calowym telewizorze, a dźwięki w nich podmieniane, by przypadkiem coś nie trzeszczało w jego zestawie surround. A jendak Pegasus podłączony do starego telewizora CRT był swoistym kominkiem dla dzieciaków, które akurat miały kumpla lub koleżankę mającego go w posiadaniu.
</p><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/21/dlaczego-retrogaming-jest-dla-pozerw-body-image-1469144350-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75" data-original-width="1200" data-original-height="900" data-model-id="206816" data-path="images/content-images/2016/07/21/" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/21/" data-image-filename="dlaczego-retrogaming-jest-dla-pozerw-body-image-1469144350.jpg" class="vmp-image"></p>
<p>Prawdziwa nostalgia wygląda inaczej. Świat wirtualny bardzo pochłaniał, ale często inspirował do działań w rzeczywistości. Kupowanie kolejnych szwankujących rzeczy w poszukiwaniu czegoś, co działa, było częścią doświadczenia (wydałem prawie 200 złotych w trzech próbach,nim znalazłem całkowicie sprawny kartridż pierwszych Pokemonów). Nie zliczę naszych LARP-ów inspirowanych <em>Baldurem</em> czy <em>Falloutem</em> – swoją drogą materiał źródłowy do nich pochodził z pierwszej godziny gry, bo mając te 8 lat nie za bardzo rozumiało się mechanikę. Może zabrzmię jak rzężący dziad, ale najbardziej dzikie wyprawy to były te z ukradzionym młotkiem i gwoździami do budowy bazy na tyłach opuszczonego domu. Z tym nawet zakazany owoc, czyli pierwsze <em>GTA,</em> przegrywało walkę sromotnie.
</p>
]]></content:encoded>
<guid isPermaLink="false">http://www.vice.com/553353</guid>
<media:thumbnail url="https://vice-images.vice.com/images/articles/meta/2016/07/21/dlaczego-retrogaming-jest-dla-pozerw-1469107901.jpg"></media:thumbnail>
<dc:creator>Paweł Planeta</dc:creator>
<media:category>gaming</media:category>
<category>gaming</category>
</item>
<item>
<title>​Typy ludzi, których spotkasz na siłowni</title>
<link>http://www.vice.com/pl/read/typy-ludzi-ktorych-pewnie-spotkasz-na-silowni</link>
<pubDate>Fri, 22 Jul 2016 03:25:00 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Niezależnie na jaką siłownię chodzisz, ekskluzywną z własnymi apkami i trenerami czy zwykłą osiedlową pod domem, jedno się nigdy nie zmienia – typy osób, jakie możesz tam spotkać
]]></description>
<enclosure url="http://vice-images.vice.com/images/articles/meta/2016/07/21/typy-ludzi-ktorych-pewnie-spotkasz-na-silowni-1469112217.jpg" type="image/jpg" length="1772"></enclosure>
<content:encoded><![CDATA[<p class="photo-credit has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/21/typy-ludzi-ktorych-pewnie-spotkasz-na-silowni-body-image-1469112642-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75" data-original-width="1772" data-original-height="1013" data-model-id="206635" data-path="images/content-images/2016/07/21/" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/21/" data-image-filename="typy-ludzi-ktorych-pewnie-spotkasz-na-silowni-body-image-1469112642.jpg" class="vmp-image"><br>Ilustracja Ola Szmida<br>
</p><p>Po dwóch latach różnych kontuzji przeplatanych lenistwem postanowiłam wrócić na siłownię. Trzydziestka dobija, sprawność już nie ta sama co kiedyś, a kiedy czwarty z kolei ortopeda powiedział, że ćwiczenia to jedyny sposób na poprawę stanu mojego kręgosłupa, nie miałam innego wyjścia jak się go posłuchać. Po małym researchu cenowo-geograficznym wybór padł na jedną z sieciówek w mojej okolicy. Wcześniej przez długi okres chodziłam na siłownię tylko dla kobiet – przez co zapomniałam, jak strasznie śmierdzą spoceni faceci. Ale, niezależnie na jaką siłownię chodzisz, ekskluzywną z własnymi apkami i trenerami w biurowcu czy zwykłą osiedlową pod domem, jedno się nigdy nie zmienia – typy osób, jakie możesz tam spotkać.</p><p>Siłka, na której pocę się przez co najmniej godzinę trzy razy w tygodniu, przypomina długie pomieszczenie, w którym sprzęt ustawiony jest od kardio po ciężary – wszystko stopniem trudności i skomplikowania. Idąc środkiem, od samego wejścia mija się więc ludzi, którzy mają swoje różne ćwiczeniowe reżimy i rytuały. Poniżej znajdziecie kilka wyróżniających się typów osobowości z siłowni, które udało mi się zaobserwować.</p><p><strong>Kobieta z książką</strong>
</p><p>Spotkasz ją ćwiczącą w dziale kardio. Przychodzi ćwiczyć co najmniej dwa razy w tygodniu po pracy z ręcznikiem i grubym tomem najnowszego skandynawskiego kryminału. Zajmuje rowerek stacjonarny, gdzie przez minimum 45 minut będzie spokojnie pedałować, oddając się w skupieniu kolejnym przygodom jakiegoś norweskiego detektywa. Miło się obok niej ćwiczy, bo raczej nie wpadnie ci do głowy, by z nią konkurować, kto spali więcej kalorii.
</p><p><strong>Facet z telefonem</strong>
</p><p>Również występuje w strefie kardio, gdzie spokojnie oddaje się ćwiczeniom. Robi właściwie to samo co kobieta z książką, z tym wyjątkiem, że przyszedł porozmawiać ze swoim dalszym krewnym przez telefon o ich sytuacji rodzinnej przez... minimum 30 minut. Jeśli nie masz słuchawek, żeby zagłuszyć opowieści o tym, dlaczego nikt nie odebrał wujka Kazia z lotniska, to nie ćwicz obok niego. Nie ma nic bardziej rozpraszającego niż zbędne detale z życia czyjejś rodziny.
</p><p><strong>Gwiazda</strong>
</p><p>Gwiazda pojawia się sporadycznie, zazwyczaj ćwiczy gdzieś blisko lustra. Można ją rozpoznać po wielkim smartfonie, a czasem i okularach przeciwsłonecznych. Trochę poćwiczy, trochę porobi sobie selfie przy ciężarkach, posprawdza kto jej foty polubił na fejsie i Insta. Później znowu trochę poćwiczy. Zdecydowanie motywuje ją trening z trenerem personalnym. Uwaga: występowanie gwiazd może oznaczać, że twoja siłownia staje się modna.
</p><p><strong>Znawca sprzętu</strong>
</p><p>Kręci się po całej siłowni. Ma najlepsze buty do treningu, najfajniejszy strój, profesjonalne rękawiczki do podnoszenia sztangi, napój izotoniczny i baton proteinowy. Jest na bieżąco we wszystkich fit nowinkach, ale ma raczej cykliczne fazy na siłkę. Pojawia się kilka razy w roku, kiedy to ćwiczy maniakalno-intensywnie, żeby później zniknąć na wiele tygodni. Jeśli nie wiesz, jakie i gdzie kupić dobre buty do ćwiczeń to warto zagadać.
</p><p><strong>Maratończyk</strong>
</p><p>Obowiązkowo zajmuje bieżnię. Przebiega na niej właśnie 30 kilometr nie wychodząc z budynku. Przygotowuje się do następnego maratonu, triatlonu albo biegu przełajowego, jest na niej, kiedy wchodzisz do siłowni i kiedy z niej wychodzisz. Ma na sobie koszulkę z jakiegoś ostatniego biegu, przez którym pewnie stałeś w korku. Bo wszyscy muszą wiedzieć, że jest maratończykiem. Jeśli jesteś na siłce dłużej niż maratończyk, to masz powody do dumy lub leżysz z wycieńczenia pod orbitrekiem.</p><h2>Dla ciebie wyciskamy siódme poty. Polub nasz <a href="https://www.facebook.com/VICEPolska/?fref=ts" target="_blank">nowy fanpage</a> VICE Polska</h2><p><strong>Pakerzy</strong>
</p><p>Można ich spotkać w strefie z hantlami, której zdają się nieodłącznymi elementami. Charakteryzują ich dopasowane stroje, które opinają mocno ich pokaźne i zazwyczaj opalone bicepsy z tribalami. Na samym końcu siłowni z grymasami na twarzach, często stękając i w pocie czoła podnoszą największe i najcięższe ciężary. Na siłkę chodzą zazwyczaj w grupkach, jednak dzięki ogromnemu skupieniu na wyciskaniu, nie przeszkadzają innym w ćwiczeniach. Jeśli na siłowni, na którą chodzisz, nie ma przynajmniej kilku stałych pakerów, to znaczy, że to nie jest dobra siłownia.
</p><p><em>Więcej prac Oli Szmidy znajdziecie na </em><a href="https://www.facebook.com/OlaSzmida/?fref=ts&__mref=message_bubble" target="_blank"><em>TUTAJ</em></a>
</p>
]]></content:encoded>
<guid isPermaLink="false">http://www.vice.com/553399</guid>
<media:thumbnail url="https://vice-images.vice.com/images/articles/meta/2016/07/21/typy-ludzi-ktorych-pewnie-spotkasz-na-silowni-1469112217.jpg"></media:thumbnail>
<dc:creator>Katarzyna Stupnicka, ilustracja Ola Szmida</dc:creator>
<media:category>stuff</media:category>
<category>stuff</category>
</item>
<item>
<title>​Odwiedzamy namiotowe miasteczko pod AWF-em, gdzie koczują kandydaci na studia</title>
<link>http://www.vice.com/pl/read/dlaczego-kandydaci-na-poznaski-awf-koczuja-pod-uczelnia-w-namiotowym-miasteczku</link>
<pubDate>Thu, 21 Jul 2016 13:23:00 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Wygląda na to, że kiedy chcesz być sportowcem, liczy się wytrwałość, a nie maturalne wyniki
]]></description>
<enclosure url="http://vice-images.vice.com/images/articles/meta/2016/07/21/dlaczego-kandydaci-na-poznaski-awf-koczuja-pod-uczelnia-w-namiotowym-miasteczku-1469108110.jpg" type="image/jpg" length="2000"></enclosure>
<content:encoded><![CDATA[<p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/21/dlaczego-kandydaci-na-poznaski-awf-koczuja-pod-uczelnia-w-namiotowym-miasteczku-body-image-1469108180-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75" data-original-width="2000" data-original-height="1502" data-model-id="206587" data-path="images/content-images/2016/07/21/" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/21/" data-image-filename="dlaczego-kandydaci-na-poznaski-awf-koczuja-pod-uczelnia-w-namiotowym-miasteczku-body-image-1469108180.jpg" class="vmp-image"></p><p>Poznańska Akademia Wychowania Fizycznego postanowiła w tym roku przeprowadzić rekrutację, która wzbudziła niemałe kontrowersje. Kandydaci nie są oceniani według osiągnięć maturalnych, a kolejności składania teczek. W wyniku tej decyzji na terenie uczelni powstało miasteczko namiotowe. Kandydaci koczują w namiotach w noc poprzedzającą termin rekrutacji, aby zająć swoje miejsce w kolejce.</p><p>Kiedy wszedłem na teren uczelni z aparatem w dłoni, od razu zaczepiłem pierwszą grupkę, której członkowie wyglądali na studentów. Usłyszałem, że uczelnia wydała oficjalny zakaz robienia mediom zdjęć. Studenci nie chcieli się wypowiadać. Niezrażony tym jednak skierowałem się w stronę dużego namiotu „administracyjnego". Na końcu namiotu siedziała kilkuosobowa komisja przyjmująca papiery. W środku było parę łóżek polowych, hurtowe opakowania napojów energetycznych i wody. Po chwili podszedł do mnie niski, umięśniony chłopak w full capie, pytając grzecznie, czy może mi jakoś pomóc. </p><p>Znów usłyszałem, by nie robić żadnych zdjęć, że krajowe stacje telewizyjne rozdmuchały już sprawę i mówią nieprawdę. Wolontariusz dodał również, że nie sądzi, aby ktokolwiek zechciał się wypowiedzieć na potrzeby mojego materiału. Wciąż nie traciłem wiary, że uda mi się znaleźć kogoś chętnego do wypowiedzi. Bez skutku. Mijałem leżących na karimatach studentów, dało się wyczuć chłodną atmosferę.</p><p>Gdy robiłem zdjęcia poza terenem akademii, w iście sportowym stylu podbiegł do mnie wspomniany student-wolontariusz, korpulentna dziewczyna i chłopak we fryzurze samurajów. Bardzo uprzejmie przypomnieli, że zostałem poproszony o nierobienie zdjęć. Zdałem sobie już sprawę, że wiele się tutaj nie dowiem.</p><p>Udało mi się skontaktować z jednym z wykładowców AWF. Chociaż najpierw udzielił wypowiedzi, w obawie o swoje stanowisko prosił, by jej nie publikować. Ewidentnie wszyscy chcą, by o sprawie zapomniano.<br></p><p>Postanowiłem skontaktować się z rzecznikiem prasowym uczelni, aby dowiedzieć się, dlaczego pierwszeństwo w przyjęciu mają akurat osoby, które pierwsze złożą teczki.</p><p>„Zasady rekrutacji ustalił Senat AWF. Przyjmując zasady, wziął pod uwagę niż demograficzny, który w ostatnich latach miał wpływ na zmniejszenie się w polskich uczelniach liczby kandydatów na studia. W przypadku takich kierunków jak Sport, Wychowanie Fizyczne, Taniec w Kulturze Fizycznej pierwszeństwo przyjęcia mają osoby, które posiadają klasy sportowe przyznawane przez Polski Związek Sportowy" (pisownia oryginalna) – Agata Ważydrąg, specjalistka ds. PR-u uczelni, przekazała mi w skompresowanej formie oficjalne <a href="http://www.awf.poznan.pl/" target="_blank">oświadczenie</a> wydane przez rektora, które jednak niewiele wyjaśnia.</p><p>Wygląda po prostu na to, że kiedy chcesz być sportowcem, liczy się wytrwałość, a nie maturalne wyniki.</p>
]]></content:encoded>
<guid isPermaLink="false">http://www.vice.com/553354</guid>
<media:thumbnail url="https://vice-images.vice.com/images/articles/meta/2016/07/21/dlaczego-kandydaci-na-poznaski-awf-koczuja-pod-uczelnia-w-namiotowym-miasteczku-1469108110.jpg"></media:thumbnail>
<dc:creator>Marek Ułan-Szymański</dc:creator>
<media:category>news</media:category>
<category>news</category>
</item>
<item>
<title>Rozmawiamy z kobietą, która poprosiła grafików z 25 krajów, by zretuszowali jej twarz</title>
<link>http://www.vice.com/pl/read/rozmawiamy-z-kobieta-ktora-poprosila-grafikow-z-25-krajow-by-zretuszowali-jej-twarz</link>
<pubDate>Thu, 21 Jul 2016 11:55:00 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[„Cześć, nazywam się Esther Honig i chciałabym, żebyście poprawili moje zdjęcie za pomocą Photoshopa. Możecie z nim zrobić wszystko, co uznacie za stosowne – uczyńcie mnie piękną"
]]></description>
<enclosure url="http://vice-images.vice.com/images/articles/meta/2016/07/21/rozmawiamy-z-kobieta-ktora-poprosila-grafikow-z-25-krajow-by-zretuszowali-jej-twarz-1469103257.jpg" type="image/jpg" length="640"></enclosure>
<content:encoded><![CDATA[<p class="has-image"><br><img src="https://s3.amazonaws.com/vice_asset_uploader/files/1403879654photoshop_transformation_818.gif"><br></p><p class="photo-credit">Wszystkie zdjęcia dzięki Esther Honig oraz <a target="_blank" href="http://www.designboom.com/art/25-countries-photoshop-esther-honig-make-her-beautiful-06-26-2014/" id="docs-internal-guid-141a55bf-0d63-eef5-2903-444d419c840e">DesignBoom.</a><br>
</p><p><em>Artykuł pierwotnie ukazał się na <a target="_blank" href="http://thecreatorsproject.vice.com" id="docs-internal-guid-141a55bf-0d61-f48f-ef27-897798c2cd71">The Creators' Project</a>.
</em></p><p><a target="_blank" href="http://kcur.org/people/esther-honig" id="docs-internal-guid-141a55bf-0d62-19dd-57df-edf7a9f978a8">Esther Honig</a> odkrywa i bada piękno na całym świecie. Pracuje jako niezależna dziennikarka i menadżerka mediów społecznościowych, więc na co dzień ma do czynienia z przetworzonymi, zmanipulowanymi zdjęciami, których pełno w internecie. Wpadła na pomysł, by uchwycić estetyczne różnice pomiędzy kulturami. W ramach projektu fotograficznego „Before and After" („Przed i Po"), który <a target="_blank" href="http://www.buzzfeed.com/ashleyperez/global-beauty-standards" id="docs-internal-guid-141a55bf-0d62-6301-4890-0d149887565b">podbił sieć</a> w 2014 roku i <a target="_blank" href="http://www.designboom.com/art/25-countries-photoshop-esther-honig-make-her-beautiful-06-26-2014/" id="docs-internal-guid-141a55bf-0d62-9960-42a4-e27198106278">narobił sporego</a> <a target="_blank" href="http://www.animalnewyork.com/2014/journalist-made-beautiful-photoshop-designers-around-world/" id="docs-internal-guid-141a55bf-0d63-14c8-c54d-c0bb5071e729">szumu w mediach</a>, wystosowała prostą prośbę do grafików z 25 krajów:
</p><p class="pullquote">Cześć, nazywam się Esther Honig i chciałabym, żebyście poprawili moje zdjęcie za pomocą Photoshopa. Możecie z nim zrobić wszystko, co uznacie za stosowne – uczyńcie mnie piękną.
</p><p>W rezultacie otrzymała 25 szokująco różnych odpowiedzi. Kolor oczu, ubranie, fryzurę, nawet odcień skóry poszedł pod cyfrowy skalpel. Jak można było przewidzieć, Honig z Pakistanu, Honig z Serbii i Filipin diametralnie się do siebie różnią. Każdy szczegół ujawnia coś o kulturze, z której pochodził grafik – albo o jego osobistych poglądach na to, co piękne. „Choć pewne wątki dotyczące urody się pokrywały" – powiedziała nam Honig – „to każdy z nich miał inną definicję piękna".
</p><p>W rozmowie z The Creators' Project głowa (i twarz) akcji Before and After opowiada o tym, jak ponad 20 razy została poddana intymnej reinterpretacji, o wpływie Photoshopa na współczesne społeczeństwo i jaką naukę wycięgnęła z całego przedsięwzięcia.
</p><p class="has-image"><img class="vmp-image" data-image-filename="rozmawiamy-z-kobieta-ktora-poprosila-grafikow-z-25-krajow-by-zretuszowali-jej-twarz-body-image-1469103552.jpg" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/21/" data-path="images/content-images/2016/07/21/" data-model-id="206527" data-original-height="385" data-original-width="813" src="https://vice-images.vice.com/images/content-images/2016/07/21/rozmawiamy-z-kobieta-ktora-poprosila-grafikow-z-25-krajow-by-zretuszowali-jej-twarz-body-image-1469103552.jpg?resize=*:*&output-quality=75">
</p><p class="photo-credit">USA
</p><p><strong>The Creators' Project: Co stanowiło inspirację dla cyklu zdjęć Before and After – jakaś sesja zdjęciowa albo w oczywisty sposób wyretuszowana fotografia?<br>Esther Honig:</strong> Chciałam umieścić samą siebie w tym dyskursie i wykorzystać swój własny wizerunek jako punkt odniesienia dla eksperymentu. W sieci co chwilę pojawiają się nowe artykuły i zbiory zdjęć, które badają konsekwencje używania Photoshopa. Trudno mi określić jakieś pojedyncze źródło inspiracji. W pewnym momencie zdałam sobie sprawę, że mogę dosłownie stać się częścią tej dyskusji. Jestem zapaloną czytelniczką i co dzień pochłaniam ogromne ilości informacji, głównie drogą cyfrową, więc sporo się naczytałam o tym, jak Photoshop śrubuje standardy piękna do nieosiągalnego poziomu. Często jednak pomija się kwestię, jak standardy uznawane za nieosiągalne różnią się w zależności od kultury, a nawet pojedynczego odbiorcy.
</p><p>Wpadłam na ten pomysł, gdy pracowałam jako menadżerka mediów społecznościowych dla miejscowego startupu. Mój szef pokazał mi <a target="_blank" href="http://www.fiverr.com/" id="docs-internal-guid-141a55bf-0d63-7114-e3df-e2695655b07f">Fiverr</a> – międzynarodową platformę, dzięki której można zatrudniać freelancerów z każdej dziedziny, od grafików, przez lektorów po animatorów i tłumaczy. Miałam z niej korzystać do znajdowania tanich podwykonawców zleceń, które dostawałam. Zaznajomiłam się ze stroną i natrafiłam na setki ludzi z kilkudziesięciu krajów na całym świecie, którzy oferowali swoje usługi w ramach Photoshopa. Zdałam sobie sprawę, że każdy z nich ma swoje estetyczne uprzedzenia – gdybym wysłała kilku z nich ten sam obraz, pewnie zmieniliby go na zupełnie różne, kontrastujące sposoby zależne od ich osobistej i kulturowej koncepcji piękna. Taki eksperyment był możliwy po raz pierwszy, bo zjawisko outsourcingu do niezależnych podwykonawców było wtedy jeszcze dość świeże.
</p><p>Zaczęłam od tego, że rozesłałam moje zdjęcie do czterech albo pięciu freelancerów i od każdego otrzymałam bardzo ciekawą odpowiedź. Mimo że nie dostrzegłam żadnych wzorów ani archetypów piękna, których się spodziewałam, postanowiłam stworzyć cały projekt zgłębiający różnice pomiędzy nieosiągalnymi standardami urody w poszczególnych kulturach na światową skalę.
</p><p class="has-image"><img class="vmp-image" data-image-filename="rozmawiamy-z-kobieta-ktora-poprosila-grafikow-z-25-krajow-by-zretuszowali-jej-twarz-body-image-1469103584.jpg" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/21/" data-path="images/content-images/2016/07/21/" data-model-id="206528" data-original-height="384" data-original-width="809" src="https://vice-images.vice.com/images/content-images/2016/07/21/rozmawiamy-z-kobieta-ktora-poprosila-grafikow-z-25-krajow-by-zretuszowali-jej-twarz-body-image-1469103584.jpg?resize=*:*&output-quality=75">
</p><p class="photo-credit">Filipiny
</p><p><strong>Jak wyglądały twoje rozmowy z grafikami z całego świata? Czy po prostu poprosiłaś ich, żeby „upiększyli cię w Photoshopie", czy też dałaś im jakieś szersze wytyczne? Jak dobierałaś uczestników projektu?</strong><br>Na początku wysłałąm im następującą prośbę:<br><br>„Cześć, nazywam się Esther Honig i chciałabym, żebyście poprawili moje zdjęcie za pomocą Photoshopa. Możecie z nim zrobić wszystko, co uznacie za stosowne – uczyńcie mnie piękną".
</p><p>Kilku z freelancerów poprosiło mnie o dodatkowe zdjęcie, na którym mogliby się wzorować. Odpowiedziałam im, żeby wyobrazili sobie, jak mój wizerunek zostałby przetworzony, gdyby miał iść do publikacji w czasopiśmie modowym w ich kraju. Postanowiłam im zostawić jak największe pole manewru, żeby w pełni mogli rozwinąć swoją twórczą dowolność. Chciałam, żeby ich prace były autentyczne, jak najmniej naznaczone obcymi wpływami.
</p><p>Uczestników dobierałam losowo. Wielu z nich na swoim profilu na Fiverr prezentowało swoje „portfolio", jednak niektóre z tych obrazów musieli przekopiować z innych stron internetowych. Strzelałam na oślep. Niektórzy na moje zdjęcie nakładali filtr i kilka muśnięć aerografu, inni naprawdę szli na całość. Do publikacji w ramach cyklu wybrałam bardziej zmanipulowane obrazy. Chciałam uzyskać szeroką reprezentację i pracować z ludźmi z możliwie wielu różnych krajów. Za każdym razem, gdy zauważyłam freelancera z państwa, którego jeszcze nie miałam w kolekcji, zapraszałam go do współpracy.
</p><p class="has-image"><img class="vmp-image" data-image-filename="rozmawiamy-z-kobieta-ktora-poprosila-grafikow-z-25-krajow-by-zretuszowali-jej-twarz-body-image-1469103619.jpg" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/21/" data-path="images/content-images/2016/07/21/" data-model-id="206530" data-original-height="385" data-original-width="812" src="https://vice-images.vice.com/images/content-images/2016/07/21/rozmawiamy-z-kobieta-ktora-poprosila-grafikow-z-25-krajow-by-zretuszowali-jej-twarz-body-image-1469103619.jpg?resize=*:*&output-quality=75">
</p><p class="photo-credit">Kenia
</p><p><strong>Co myślisz o swoim projekcie dziś, gdy już został ukończony? Czy wszystko wyszło tak, jak się spodziewałaś?</strong><br>Nie, nic nie poszło zgodnie z założeniami. Nie udało mi się dojrzeć żadnych powtarzających wzorów, które spodziewałam się znaleźć. Doszło do tego, że prawie zupełnie zarzuciłam cały projekt. Zaczęłam jednak przyglądać się obrazom pod innym kątem: przecież graficy czerpali swoje wzorce urody nie tylko z kultury, w której się wychowali, ale też z osobistych estetycznych preferencji. Doszłam do wniosku, że choć pewne wątki dotyczące urody się pokrywały, to każdy z nich miał inną definicję piękna.
</p><p><strong>Co w ramach projektu stanowiło dla ciebie największe wyzwanie? Jak radziłaś sobie z barierą językową? Czy ktoś miał trudności ze stworzeniem tego, o co ci chodziło?</strong><br>Wydaje mi się, że język faktycznie stanowił przeszkodę. Gdy rozmawiasz nie bezpośrednio, a za pomocą wiadomości czy maili nie masz pewności, czy twój rozmówca wszystko rozumie. W większości wypadków komunikowaliśmy się po angielsku, choć bez wątpienia kilku z freelancerów korzystało z translatora Google.
</p><h2></h2><h2>Jesteśmy też na Facebooku. Polub <a href="https://www.facebook.com/VICEPolska/?fref=ts" target="_blank">fanpage</a> VICE Polska i bądź na bieżąco.</h2><p>Niektórzy odsyłali mi niemal niezmienione zdjęcia. Nakładali czasem jakiś filtr albo lekko wyrównywali poprzez klonowanie, ale i tak uważam je za pełnoprawne prace w ramach cyklu, choć nie tak ciekawe w odbiorze.
</p><p><strong>Czy twój projekt ujawnił albo podkreślił kulturowe różnice lub odmienne sposoby postrzegania piękna na świecie, których się nie spodziewałaś? Czy wyniki eksperymenty wzmocniły twoje wcześniejsze przekonania na temat tego, jak ludzie na całym świecie podchodzą do estetyki? Czy któreś z przerobionych zdjęć szczególnie cię zaskoczyło?</strong><br>Trzeba pamiętać, że każde ze zdjęć zostało zmodyfikowane przez pojedynczą osobę. Trudno orzec, co zalicza się do kultury, a co bierze się z prywatnych upodobań. Próby ustalenia możliwych wpływów są bardzo interesujące. Wiele ze zdjęć wydaje się czerpać z różnych okresów w przeszłości; są mocno osadzone w jakiejś dekadzie i formie: aerograf w stylu lat 70., glam rock z lat 80. Pokazuje to, kiedy poszczególne koncepcje piękna dotarły w różne części świata, a potem zostały zaadaptowane i przetworzone.
</p><p class="has-image"><img class="vmp-image" data-image-filename="rozmawiamy-z-kobieta-ktora-poprosila-grafikow-z-25-krajow-by-zretuszowali-jej-twarz-body-image-1469103645.jpg" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/21/" data-path="images/content-images/2016/07/21/" data-model-id="206531" data-original-height="386" data-original-width="811" src="https://vice-images.vice.com/images/content-images/2016/07/21/rozmawiamy-z-kobieta-ktora-poprosila-grafikow-z-25-krajow-by-zretuszowali-jej-twarz-body-image-1469103645.jpg?resize=*:*&output-quality=75">
</p><p class="photo-credit">Pakistan
</p><p><strong>Czy pośród przetworzonych zdjęć masz jakieś ulubione? Jeśli tak, to dlaczego?</strong><br>Najbardziej dynamiczne zmiany wprowadził grafik z Maroka – ubrał mnie w hidżab i wprowadził do rozmowy o standardach piękna aspekt obyczaju religijnego, którego, prawdę mówiąc, się nie spodziewałam. Z kolei, gdy pierwszy raz zobaczyłam zdjęcie, które dostałam z USA (jestem na nim blondynką), niemal wrzasnęłam ze strachu. Zostało tak radykalnie zmanipulowane, że czułam się, jakbym patrzyła w lustro, ale nie potrafiła rozpoznać twarzy.
</p><p><strong>Czy wyciągnęłaś z projektu jakąś osobistą naukę? Czy czujesz, że to, jak postrzegasz samą siebie, jakoś się zmieniło?</strong><br>Tak, pod pewnymi względami moja autopercepcja uległa zmianie. Z własnej woli udostępniłam mój wizerunek i byłam bardzo zadowolona z wyników, ale w rezultacie zdałam sobie wyraźniej sprawę z pewnych rzeczy, np. nierówności w tonacji mojej skóry, które poprawiał niemal każdy z grafików. Poza tym otrzymałam dobitne przypomnienie, że mam zbyt bujne brwi – często mi je pocieniano i kolorowano.
</p><p>Praca nad cyklem Before and After zdecydowanie różniła się od dziennikarstwa. Udało mi się odnaleźć szczególny punkt pomiędzy autorefleksją, społecznym komentarzem i fotografią prasową tworzoną na użytek mediów społecznościowych. Chciałabym w przyszłości móc przełożyć więcej z zawodu dziennikarza na te rosnące platformy. Wygląda przecież na to, że właśnie za ich pośrednictwem będziemy się komunikować i czerpać informacje.
</p><p class="has-image"><img class="vmp-image" data-image-filename="rozmawiamy-z-kobieta-ktora-poprosila-grafikow-z-25-krajow-by-zretuszowali-jej-twarz-body-image-1469103667.jpg" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/21/" data-path="images/content-images/2016/07/21/" data-model-id="206532" data-original-height="380" data-original-width="794" src="https://vice-images.vice.com/images/content-images/2016/07/21/rozmawiamy-z-kobieta-ktora-poprosila-grafikow-z-25-krajow-by-zretuszowali-jej-twarz-body-image-1469103667.jpg?resize=*:*&output-quality=75">
</p><p class="photo-credit">Maroko
</p><p><strong>Jakie masz pomysły na twój następny projekt? Jak cykl Before and After wpłynął na twoje dalsze plany?</strong><br>Co godzinę dostaję kilkanaście nowych obrazów od obcych osób, które znalazły moje oryginalne zdjęcie w sieci i przerobiły je „z uprzejmości". Ma to niewiele wspólnego z pierwotnym założeniem eksperymentu, ponieważ nowe modyfikacje powstały już w kontekście artykułów na temat projektu. Nie znaczy to, że odrzucam nowe zgłoszenia, które same w sobie wnoszą wiele ciekawych i wnikliwych obserwacji. Niewykluczone, że ludzie, którzy przysyłają mi nowe zdjęcia, jeszcze bliżej przyjrzeli się swoim osobistym i kulturowym poglądom na piękno. Projekt na pewno ma jeszcze sporo potencjału i można by go dalej rozwijać. Zastanawiałam się, czy mogłabym tak przeformułować założenia, żeby włączyć do projektu cudze zdjęcia, albo zacząć współpracę z profesjonalnymi użytkownikami Photoshopa, zamiast tylko z amatorami znajdowanymi w internecie.
</p><p class="has-image"><img class="vmp-image" data-image-filename="rozmawiamy-z-kobieta-ktora-poprosila-grafikow-z-25-krajow-by-zretuszowali-jej-twarz-body-image-1469103691.jpg" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/21/" data-path="images/content-images/2016/07/21/" data-model-id="206533" data-original-height="386" data-original-width="811" src="https://vice-images.vice.com/images/content-images/2016/07/21/rozmawiamy-z-kobieta-ktora-poprosila-grafikow-z-25-krajow-by-zretuszowali-jej-twarz-body-image-1469103691.jpg?resize=*:*&output-quality=75">
</p><p class="photo-credit">Chile<br>
</p>
]]></content:encoded>
<guid isPermaLink="false">http://www.vice.com/553327</guid>
<media:thumbnail url="https://vice-images.vice.com/images/articles/meta/2016/07/21/rozmawiamy-z-kobieta-ktora-poprosila-grafikow-z-25-krajow-by-zretuszowali-jej-twarz-1469103257.jpg"></media:thumbnail>
<dc:creator>Beckett Mufson, tłum. Jan Bogdaniuk</dc:creator>
<media:category>culture</media:category>
<category>culture</category>
</item>
<item>
<title>​Dlaczego życie Europejczyków jest ważniejsze niż ofiar innych zamachów?</title>
<link>http://www.vice.com/pl/read/dlaczego-zycie-europejczykow-jest-wazniejsze-nie-ofiar-innych-zamachow</link>
<pubDate>Thu, 21 Jul 2016 10:55:00 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Kiedy w Bagdadzie wybucha bomba, nikt nie zmienia profilowego zdjęcia
]]></description>
<enclosure url="http://vice-images.vice.com/images/articles/meta/2016/07/21/dlaczego-zycie-europejczykow-jest-wazniejsze-nie-ofiar-innych-zamachow-1469099910.jpg" type="image/jpg" length="1200"></enclosure>
<content:encoded><![CDATA[<p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/21/dlaczego-zycie-europejczykow-jest-wazniejsze-nie-ofiar-innych-zamachow-body-image-1469100640-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75" data-original-width="1200" data-original-height="674" data-model-id="206503" data-path="images/content-images/2016/07/21/" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/21/" data-image-filename="dlaczego-zycie-europejczykow-jest-wazniejsze-nie-ofiar-innych-zamachow-body-image-1469100640.jpg" class="vmp-image"></p><p class="photo-credit">Wyrazy solidarności Polaków z Francuzami po zamachach w Paryżu w listopadzie 2015 r. Fot. <a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Zamachy_w_Pary%C5%BCu_(13_listopada_2015)" target="_blank">Wikipedia</a></p><p>Czwartkowy zamach w Nicei był naprawdę tragicznym wydarzeniem. Zginęły 84 niewinne osoby, setki innych straciły swoje dzieci, partnerów, przyjaciół czy rodziców. Polskie media relacjonowały wydarzenie w drobnych szczegółach – jeśli tylko chcieliśmy, mogliśmy się <a href="http://www.se.pl/wiadomosci/polska/atak-w-nicei-siostry-zamordowanych-polek-wrocily-do-kraju_868091.html" target="_blank">dowiedzieć</a>, kiedy siostry zmarłych Polek wróciły do kraju, co o zamachach <a href="http://www.fakt.pl/kobieta/plotki/zamach-w-nicei-gwiazdy-o-zamachu-w-nicei/xlq9eer" target="_blank">napisali polscy celebryci</a> oraz poznać <a href="https://www.wprost.pl/swiat/10015285/Zbigniew-Boniek-bez-ogrodek-po-zamachu-w-Nicei-Prezes-PZPN-przesadzil.html" target="_blank">ksenofobiczny komentarz</a> szefa PZPN Zbigniewa Bońka.
</p><p>W ubiegłych dniach wydarzyły się jednak akty przemocy, o których nie przeczytamy na głównej stronie żadnego medium. 11 lipca dżihadyści z organizacji Asz-Szabab <a href="http://www.reuters.com/article/us-somalia-attacks-idUSKCN0ZR0GN" target="_blank">wysadzili się</a> w somalijskiej bazie wojskowej, zabijając co najmniej 10 osób, dzień później Państwo Islamskie dokonało kilku zamachów i egzekucji w Iraku, mordując dziesiątki cywili (a takie ataki zdarzają się <a href="https://en.wikipedia.org/wiki/List_of_terrorist_incidents_in_July_2016" target="_blank">niemal każdego dnia</a>), 17 lipca 5 osób straciło życie w <a href="http://en.mehrnews.com/news/118129/Terrorist-rocket-attacks-in-Aleppo-kill-5-civilians" target="_blank">terrorystycznym ostrzale</a> syryjskiego Aleppo. Co kilka dni (nie) dowiadujemy się o ludziach rannych na wschodzie Ukrainy. Owszem, te ataki są o wiele mniej krwawe niż tragedia we Francji. Ale czy słyszałeś o <a href="http://www.usatoday.com/story/news/world/2016/01/31/boko-haram-attack-village/79623914" target="_blank">ataku Boko Haram</a> na wioskę Valori w Nigerii (30 stycznia, 86 ofiar, setki rannych)? Talibskim zamachowcu-samobójcy, który <a href="http://tribune.com.pk/story/1073825/blast-in-lahore-leaves-several-injured" target="_blank">wysadzłl bombę</a> w zatłoczonym parku w Lahore, drugim co do wielkości mieście Pakistanu (27 marca, 72 zabitych, z czego 29 dzieci). Czy kiedy Talibowie <a href="http://www.bbc.com/news/world-asia-36091046" target="_blank">zaatakowali</a> w centrum Kabulu, ktoś w twojej pracy kusił się na geopolityczne analizy przy ekspresie do kawy (19 kwietnia, 64 osoby zabite, ponad 300 rannych)? Czy ktoś zmieniał sobie kolor profilowego zdjęcia albo publikował wyrazy poparcia dla rodaków ofiar?
</p><h2>Polub <a href="https://www.facebook.com/VICEPolska/?fref=ts" target="_blank"> fanpage</a> VICE Polska, żeby być z nami na bieżąco</h2><p>Takimi pytaniami można się narazić na oskarżenie o gruboskórność, o brak szacunku do ofiar, o trollowanie. Zazwyczaj stawia je twój jeden znajomek na Fejsie, ten który studiuje bałkanistykę, ma przedwojennych socjalistów na zdjęciu w tle i dziwnie pachnie. Brak reakcji. Oczywiście nikt nie oczekuje od ciebie, że będziesz się wzruszać każdą tragedią, która wydarza się na świecie, a nawet o niej wiedział. Jednak patrząc na czołówki gazet i internetowych portali, możemy dojść do wniosku, że żyjemy w oblężonej twierdzy, nękanym bastionie, który złowrogi islam chce zetrzeć z powierzchni ziemi. <a href="http://fas.org/irp/threat/nctc2011.pdf" target="_blank">Statystyki</a> mówią jednak, że o ile – owszem – za najtragiczniejsze w skutkach ataki odpowiadają radykalni wyznawcy islamu, to ich ofiarami padają nie chrześcijańscy czy laiccy mieszkańcy Zachodu, a współwyznawcy w wierze. Z pierwszych stron gazet czy stron głównych portali raczej się o tym nie dowiemy. No, chyba że wśród ofiar byli też Europejczycy lub Amerykanie.
</p><p>Jak można się spodziewać, media nie robią tego z jakiejś szczególnej złej woli, tylko odpowiadają na zainteresowanie swoich odbiorców (dziś wyrażane w „klikalności" i udostępnieniach). W 1974 roku politolog Elisabeth Noelle-Neumann zaproponowała teorię „spirali milczenia", wedle której świadomość poparcia dla określonych komunikatów czy idei sprzyja ich wyrażaniu. Działa to też w mediach, gdzie redakcję chętniej biorą się za tematy, o których już się w jakiś sposób mówi – stąd artykuły o tweetach piłkarskich działaczy na temat Nicei i relatywny brak informacji o tragediach w innych miejscach świata.
</p><p>„Odbiorca interesuje się tym, co dostaje" – mówi mi Paweł Wieczorek, medioznawca z Uniwersytetu SWPS. „Z kolei media obserwują to, co dzieje się w innych mediach. Polskie gazety raczej nie nadają globalnego tonu, piszą o tym, co w światowych mediach wydrukowane jest czerwonymi literami". Dlaczego w takim razie media światowe poświęcają więcej miejsca tragedii w Nicei, niż porównywalnie tragicznemu zamachowi w Bagdadzie? „Są miejsca, które ludzie znają, w których byli, w których potencjalnie mogą być. Do tego, jeśli w danym miejscu często zdarzają się zamachy, media zaczynają głuchnąć na takie informacje, przestaje to być interesujące. Istotna jest też możliwość zdobycia materiałów, obecność reporterów. Do Bagdadu można wysłać reportera, w Nicei ekipy są już na miejscu lub łatwo mogą tam dotrzeć. Gdyby w np. Bagdadzie przeprowadzić taką relację, jaką przeprowadza się z Europy, to bardzo ciekawe, jak odebraliby to odbiorcy, czy byliby tak samo zainteresowani. Nie wykluczam, że mogliby być".
</p><p>Sama obecność reporterów może jednak nie wystarczyć. W <em>Widoku cudzego cierpienia </em>Susan Sontag zauważyła, że wojnę o Chaco (1932-35) między Boliwią a Paragwajem, która pochłonęła życie 100 tys. żołnierzy „relacjonował niemiecki fotoreporter Willi Ruge, którego wspaniałe zdjęcia z pola bitwy są równie zapomniane, jak i sam konflikt". „Aby wojna wyrwała się z lokalnego kontekstu i stała się przedmiotem międzynarodowej uwagi, musi być wyjątkowa jak na wojnę i reprezentować więcej niż starcie interesów dwóch wojujących stron" – pisze Sontag. Takimi wojnami były według niej hiszpańska wojna domowa (jako przykład zmagania z faszyzmem), wojna w Bośni (kiedy mały kraj chciał zachować niepodległość i wielokulturowość wobec dominującej siły w regionie i jej neofaszystowskiego programu czystek etnicznych) czy konflikt izraelsko-palestyński. Wniosek: traktujemy te tragedie jako element większej opowieści o świecie. Można pokusić się o stwierdzenie, że ataki w Nicei czy Brukseli mogą w ten sposób reprezentować zmagania laickiej, tolerancyjnej Europy z religijnym fanatyzmem terrorystów czy rzekomą <a href="https://www.jstor.org/stable/20045621?seq=1#page_scan_tab_contents" target="_blank">„wojnę cywilizacji"</a> , w którą zaangażowane są Zachód i świat islamu.
</p><p>Wieczorek nie uważa jednak, że sposób relacjonowania i wybór tragedii wpływa na nasze uprzedzenia czy błędne postrzeganie zjawiska terroryzmu. „W trakcie relacjonowania wydarzeń w Nicei, media pokazywały przede wszystkim ludzi: muzułmankę, której 4-letnia córka trafiła do szpitala czy Egipcjanina, który próbował powstrzymać zamachowca. O tym, kto stoi za zamachami, media mówią raczej jako o fakcie. Kto chce, wyciąga z tego wnioski" – mówi. „Katastrofy, które dzieją się w Europie były i są relacjonowane. Nie uważam, żeby wydarzenia traktowano wybiórczo. Problem pojawia się, kiedy trzeba zrelacjonować coś, co jest dalej. Wtedy pojawiają się pytania, dlaczego nie mówi się o zamachach w miejscach takich jak Irak".
</p>
]]></content:encoded>
<guid isPermaLink="false">http://www.vice.com/553307</guid>
<media:thumbnail url="https://vice-images.vice.com/images/articles/meta/2016/07/21/dlaczego-zycie-europejczykow-jest-wazniejsze-nie-ofiar-innych-zamachow-1469099910.jpg"></media:thumbnail>
<dc:creator>Maciek Piasecki</dc:creator>
<media:category>news</media:category>
<category>news</category>
</item>
<item>
<title>​Co czują zbyt empatyczni ludzie?</title>
<link>http://www.vice.com/pl/read/co-czuja-zbyt-empatyczni-ludzie</link>
<pubDate>Thu, 21 Jul 2016 08:48:00 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Bycie empatą to nie to samo, co bycie po prostu pełnym empatii czy współczucia. To odczuwanie na własnej skórze cudzej krzywdy. Ilość bodźców, jakich dostarcza współczesny świat, sprawia, że ich życie jest naprawdę trudne
]]></description>
<enclosure url="http://vice-images.vice.com/images/articles/meta/2016/07/21/co-czuja-zbyt-empatyczni-ludzie-1469091202.jpg" type="image/jpg" length="1000"></enclosure>
<content:encoded><![CDATA[<p>Próby zgłębienia tematu „empatów" przekierują cię do facebookowych artykułów o tysiącach polubień i setkach udostępnień. Dziesiątki komentujących twierdzą, że sami też należą do tej grupy osób. Pod wpisami pokroju „30 oznak, że jesteś empatą", lub „6 porad kluczowych dla ludzi wrażliwych", znajdziesz wiele barwnych postaci, którzy w komentarzach piszą, że są empatami od urodzenia, dopiero odkrywają w sobie tę cechę lub narzekają na to, że „jednym z największych problemów każdego empaty jest uświadomienie sobie, że nie wszyscy są tacy jak my". Ale kim oni w ogóle są i czemu tak wielu ludzi sądzi, że ten problem ich dotyczy?
</p><p>Zasadniczo empaci twierdzą, że przeżywają „odczucia" innych ludzi, jakby dotyczyły ich bezpośrednio. Wielu z nich nigdy nie dowie się o swojej wyjątkowości, ponieważ nie potrafią rozróżnić, co jest bodźcem zewnętrznym, a co wewnętrznym, w wyniku czego targa nimi nieustający sztorm nastrojów, pragnień, marzeń i myśli innych ludzi.
</p><p>Caroline Van Kimmenade prowadzi kursy dla empatów, którzy chcą lepiej zrozumieć swoje niezwykłe zdolności i wieść lepsze życie. Twierdzi, że wszyscy możemy zrozumieć, jakie to uczucie: „Podobnie jak na meczu piłkarskim dajesz ponieść się magii chwili, presji tłumu i emocjom ludzi, których nawet nie znasz. Jednak nie każdy kibic jest empatą, którego całe życie wygląda w ten sposób. Oni całe życia spędzają na gigantycznych stadionach, reagując na wszystkie bodźce, jakie do nich docierają".
</p><p>29-letnia Siobhan pochodzi z Las Vegas. W młodości często z niewiadomych przyczyn cierpiała na ataki bardzo silnego bólu. Zdiagnozowano u niej depresję i zaburzenia lękowe. Wahania nastrojów miała tak silne, że lekarze byli przekonani o jej dwubiegunowości. Ona jednak głęboko wierzyła, że to coś więcej niż zwykła choroba psychiczna – jej ból i zmiany nastrojów miały swoje źródło w nastrojach innych ludzi. „Jeśli bolała mnie szyja lub bark, wiedziałam, że komuś stało się coś złego. Dzwoniłam do swoich znajomych i ktoś akurat miał okropny dzień. Wiedziałam, kiedy mojego męża coś martwiło, męczyłam go więc aż do skutku. Okazywało się, że stało się coś złego".
</p><p class="pullquote">Wspaniale było się dowiedzieć, że nie jestem humorzastą suką bez powodu. Po prostu oddziałuje na mnie energia innych ludzi<br></p><p>Pewnego dnia natrafiła w sieci na artykuł pod tytułem „31 oznak, że jesteś empatą" i bardzo się z nim utożsamiła. „Pasowałam do niemal każdego opisu. Wspaniale było się dowiedzieć, że nie jestem humorzastą suką bez powodu. Po prostu oddziałuje na mnie energia innych ludzi".
</p><p>Bycie empatą to nie to samo, co bycie po prostu pełnym empatii czy współczucia. To odczuwanie na własnej skórze cudzej krzywdy. Zupełnie obcy ludzie chcą rozmawiać z nimi o sprawach najważniejszych, a oni — nawet jeśli tylko podświadomie wiedzą, kim są — będą słuchać pełni zainteresowania, współczucia i wyrozumiałości, co bywa wyczerpującym procesem.
</p><p>Niektórzy ludzie wierzą, że empaci dzielą się na kilka kategorii. Na empatów emocjonalnych oddziałują uczucia innych ludzi, stanie w sklepowej kolejce po karpia byłoby dla nich koszmarem. Typ fizyczny przejmuje zaburzenia zdrowotne ludzi wokół nich, a wizyta w szpitalu z chorym małżonkiem może przyprawić ich o nudności lub migrenę. Zwierzęcy współodczuwają emocje zwierząt, czując się niekomfortowo w zoo, natomiast empaci globalni odczuwają nastroje mas ludzkich, nie pojedynczych jednostek. Nie muszą oglądać wiadomości, by wiedzieć, że na świecie wydarzyło się coś okropnego, po prostu zaczynają czuć strach lub osamotnienie. Są też tacy, którzy czują energię naszej planety. Skurcze, stres czy ból głowy poinformują ich o zbliżającym się trzęsieniu ziemi. Większość empatów mają zaburzenia psychiczne lub fizyczne, jednak zdarzają się mieszanki kilku, a nawet wszystkich typów.</p><h2>Bądź z nami na bieżąco. Polub nasz <a href="https://www.facebook.com/VICEPolska/?fref=ts" target="_blank">nowy fanpage</a> VICE Polska</h2><p>Ilość bodźców, jakich dostarcza współczesny świat, sprawia, że życie empaty jest naprawdę trudne. Vix Maxwell, lat 36, pracowała jako nauczycielka w Londynie. Energia miasta i szkoły ją przestały: „Siedziałam w pokoju nauczycielskim, otoczona narzekającymi współpracownikami i nie umiałam nawiązać rozmowy z żadnym z nich, bo zaraz przejęłabym ich energię. Czułam ogromną różnicę w atmosferze, gdy tylko przekraczałam próg szkoły. Co ciekawe, dzieci wcale nie wydawały się bardziej pozytywne od dorosłych. Zastanawiałam się, czy nie cierpię na rozdwojenie jaźni, ponieważ mój radosny nastrój mógł zmienić się diametralnie, gdy tylko spotykałam się konkretną sytuacją lub człowiekiem".
</p><p>Vix zaczęła zgłębiać temat i od innych empatów nauczyła się wygłuszać bodźce pochodzące ze środowiska: „Przed wyruszeniem do pracy siedziałam przez godzinę w samochodzie i medytowałam. Wyobrażałam sobie, że otacza mnie wielka bańka, która chroni mnie przed oddziaływaniem obcej energii. To naprawdę mi pomogło. Podobnie jak chodzenie do łazienki, gdy czułam się przytłoczona i powtarzanie prostej manty: »jestem chroniona, bezpieczna w mojej bańce«".
</p><p class="pullquote">Gdy zrozumiałam, na czym polega przepływ energii – i nauczyłam się chronić przed jej negatywnym wpływem – mogłam łączyć się z jej pomocą, z czym tylko chciałam<br></p><p>Ostatecznie jednak zrezygnowała z pracy. „Gdy zrozumiałam, na czym polega przepływ energii – i nauczyłam się chronić przed jej negatywnym wpływem – mogłam łączyć się z jej pomocą, z czym tylko chciałam. Założyłam bloga i stawiam tarota". Opuściła Londyn, by zamieszkać w bardziej zacisznej okolicy. „Metro to koszmar każdego empaty" żartuje. „To jeden z głównych powodów mojej przeprowadzki. Samo »jestem chroniona« przestało wystarczać. Gdy jeżdżę tam teraz w interesach, staram się w myślach otoczyć każdego przechodnia serduszkami lub postawić go w snopie bladego światła, by pamiętać, że wszyscy jesteśmy częścią czegoś większego niż my sami".
</p><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/21/co-czuja-zbyt-empatyczni-ludzie-body-image-1469091269-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75" data-original-width="1000" data-original-height="869" data-model-id="206397" data-path="images/content-images/2016/07/21/" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/21/" data-image-filename="co-czuja-zbyt-empatyczni-ludzie-body-image-1469091269.jpg" class="vmp-image">
</p><p>Caroline Van Kimmenade twierdzi, że najtrudniejszą częścią całego procesu jest rozpoznanie, czy naprawdę jesteś empatą. „Niektórzy ludzi są po prostu bardzo emocjonalni lub niosą ze sobą spory bagaż traumatycznych doświadczeń i często odnoszą wrażenie, że ich odczucia są obce, ponieważ żyjemy w świecie wyzutym z uczuć". Jej zdaniem najprostszym sposobem na zdobycie pewności jest sprawdzenie, czy obecność osób negatywnych lub o ekstremalnych poglądach sprawia, że czujesz się inaczej. „Czasem łączę swoją energię z czyjąś, próbując go wyleczyć i znajduję w nim wiele emocji nienależących do niego. To jasny dowód na to, że ta osoba jest empatą".
</p><p>Nasze rozmówczynie twierdzą, że moment, w którym zrozumiały swoją naturę, był przełomowy. Zaczęły poszukiwać narzędzi, które pomogłyby im nad nią zapanować: „Dostający empata może utracić poczucie przynależności, które pomaga odzyskać medytacja ochronna" (na przykład wyimaginowana bańka Vix), wyjaśnia Siobhan. „Zatrzymałam huśtawkę nastrojów. Nawet mój mąż to zauważył. Nauczyłam się odróżniać swoje emocje od cudzych i zaczęłam odczuwać, kiedy w moim otoczeniu pojawia się ktoś smutny lub zdenerwowany". Empaci twierdzą, że mogą przekuć w siłę to, co inni postrzegają jako wadę. „Masuję ludzi, od kiedy tylko pamiętam, mój mąż bardzo lubił moje masaże", wyjaśnia Siobhan, „zaczęłam się więc uczyć reiki (leczenia za pomocą energii). Pierwszy raz, gdy go użyłam, był najbardziej niezwykłym momentem mojego życia. Samą wizualizacją wyleczyłam dwie migreny i to na samym początku nauki, teraz nabrałam jeszcze więcej wprawy".
</p><p>Oczywiście empaci często wrzucani są do worka z new age'ową filozofią. Nie istnieje żadna medyczna diagnoza, a twój psychiatra prawdopodobnie bardzo by się tobą zainteresował, gdybyś powiedział mu, że fizycznie odczuwasz ból istnienia innych ludzi. Van Kimmenade doskonale zdaje sobie z tego sprawę. „Wielu ludzi, którzy rozumieją ten metafizyczny świat, po prostu cierpi lub zmaga się z poważnymi zaburzeniami psychicznymi" twierdzi. Na jej stronie znajdziemy informację, że jej usługi nie są przeznaczone dla osób cierpiących na choroby psychicznie oraz że nie jest dyplomowanym lekarzem. Caroline jest zdania, że to zaburza sposób, w jaki postrzegani są empaci.
</p><p>Gdy Van Kimmenade zrozumiała, że jest empatką, była w trakcie studiów medycznych. Obawiała się, że próby zrozumienia jej problemu popsują jej reputację. „Byłam przekonana, że wszyscy pomyślą, że jestem szurnięta. W czasie praktyk uczęszczałam na warsztaty duchowe. Gdy pewnego dnia przyszedł tam fotograf, by zrobić kilka zdjęć na stronę internetową, schowałam się w łazience i odmówiłam wyjścia, dopóki nie obiecał mi, że nie będzie mnie widać na żadnym z nich. Bałam się, że moje zainteresowanie medycyną alternatywną odbije się na mojej wiarygodności, nie chciałam więc, żeby ktokolwiek się o tym dowiedział".
</p><p>„Co ciekawe, moje doświadczenie akademickie okazały się bardzo przydatne, nawet gdy zmieniłam sposób leczenia. Społeczności duchowe opierają się na doktrynach pokroju »po prostu nam zaufaj«, nie chcą potwierdzać wiarygodności swoich hipotez lub pozwolić ci na posiadanie własnego zdania. Wytkają innych palcami, oskarżając o brak wiary czy zaufania. Na studiach nauczyłam myśleć krytycznie, próbować nowych rzeczy i zadawać trudne pytania. Zawsze je lubiłam. Myślę, że to one pomogły mi tyle się dowiedzieć o byciu empatą".
</p><p>To, że coś wywodzi się z innej niż Zachodnia szkoły filozoficznej, nie do końca znaczy, że musi być nieprawdą. Według niektórych badań, jedna piąta z nas jest Wysoce Wrażliwa (HSP). To nie cecha osobowości jak wstydliwość lub przebojowość, a raczej przewrażliwienie układu nerwowego. Osoby HSP są niebywale empatyczne i emocjonalne, mają też wysoką wrażliwość na światła, dźwięki lub temperatury. Empatycy twierdzą, że wielu spośród nich to HSP, jednak nie każdy HSP jest empatą.
</p><p class="pullquote">Czujesz, że jakaś emocja nie pochodzi od ciebie? Zacznij wypytywać ludzi w ogół<br></p><p>Van Kimenade zaleca wszystkim ciekawskim proste badania terenowe. „Czujesz, że jakaś emocja nie pochodzi od ciebie? Zacznij wypytywać ludzi w ogół. »Hej, jesteś blada... Wszystko gra?«. By wiedzieć, czy rzeczywiście intensywnie odczuwasz jakiś bodziec z zewnątrz, potrzebujesz potwierdzenia. Sprawi też ono, że potraktujesz samego siebie poważniej. To ty określasz, czy to prawda, czy może jednak nie. Musisz to zbadać. Zaufaj swojej intuicji. Jak czułeś się w towarzystwie danej osoby i co później się z nią stało? Dostrzeżesz, że możesz czuć coś więcej, niż tylko samego siebie. Racjonalnej cywilizacji Zachodu ciężko jest przyjąć taki koncept, boją się go. Ale ty już nie musisz się bać. Wszystko będzie dobrze...".
</p>
]]></content:encoded>
<guid isPermaLink="false">http://www.vice.com/553258</guid>
<media:thumbnail url="https://vice-images.vice.com/images/articles/meta/2016/07/21/co-czuja-zbyt-empatyczni-ludzie-1469091202.jpg"></media:thumbnail>
<dc:creator>Hannah Ewens, tłum. Stanisław Regulski</dc:creator>
<media:category>stuff</media:category>
<category>stuff</category>
</item>
<item>
<title>​Pierwsze dni po przeprowadzce do dużego miasta</title>
<link>http://www.vice.com/pl/read/wyjazd-na-studia-do-wielkiego-miasta</link>
<pubDate>Thu, 21 Jul 2016 01:24:00 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Polacy raczej niechętnie zmieniają miejsce zamieszkania – jednak wyjazd na studia często do tego zmusza. Zapytaliśmy ludzi, o ich wrażenia z dni zaraz po przeprowadzce
]]></description>
<enclosure url="http://vice-images.vice.com/images/articles/meta/2016/07/20/wyjazd-na-studia-do-wielkiego-miasta-1469025420.jpg" type="image/jpg" length="1740"></enclosure>
<content:encoded><![CDATA[<p>Lipiec dobiega końca, pierwsze wyniki rekrutacji na studia już zawisły na stronach uczelni. Dla wielu to znak, że czas organizować sobie wyprowadzkę z domu do miejsca gdzie przyjdzie im studiować. <a href="http://forsal.pl/artykuly/942309,dlaczego-polacy-nie-lubia-niespodzianek-najmniej-mobilne-nacje-w-ue.html" target="_blank">Badania mówią</a>, że Polacy raczej niechętnie zmieniają miejsce zamieszkania – jednak wyjazd na studia często do tego zmusza. Prestiżowe uczelnie zlokalizowane są przecież przede wszystkim w największych polskich miastach, a od wejścia Polski do UE coraz więcej naszych rodaków <a href="http://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/coraz-wiecej-polskich-studentow-ksztalci-sie-za-granica,511254.html" target="_blank">kształci się za granicą</a>.
</p><p>Przeprowadzka z kilkutysięcznego miasta do takiego, gdzie mieszkają setki tysięcy (albo z takiego, gdzie mieszkają setki do takiego, gdzie mieszkają miliony) może być szokiem. Niejednokrotnie na uczelniach stykałem się z ludźmi, którzy kompletnie nie potrafili się odnaleźć w nowym miejscu. Pewien chłopak zapytał się mnie gdzie leży sklep papierniczy – pokierowałem na róg ulic Marszałkowskiej i Świętokrzyskiej, dwóch dużych arterii Warszawy. Mój rozmówca zrobił wielkie oczy, więc powiedziałem, aby szedł w kierunku Rotundy (jednego z najbardziej rozpoznawalnych budynków miasta). Koniec końców zaprowadziłem go do połowy trasy i dopiero w trakcie tego spaceru dowiedziałem się o jego pozawarszawskim pochodzeniu. Czyżby obawiał się, że wzgardzę nim, jako „słoikiem"?
</p><p>Postanowiłem sprawdzić, jak podobne przenosiny do nowych miejsc wspominają ludzie, którzy wyjechali na studia ze swoich rodzinnych stron.
</p><h3>Tola, 30 lat</h3><p>Przeprowadzka do Warszawy z Wrocławia była jak przejście do nowego pokoju w tym samym domu, z tym że prowadził do niego długi korytarz. Pociągiem jechało się 8 godzin, autobusem 6 i pół. Pierwsze wrażenie w mieście: bardzo miłe, ludzie elegancko i bez marudzenia układali koszyki w supermarkecie przy kasie, uprzejmie się do siebie zwracając, a kobiety w metrze czystą polszczyzną narzekały, jak można było podać takie gówno na ostatnim przyjęciu w ambasadzie.
</p><p class="pullquote">Pierwsze znalezione naprędce mieszkanie było przedziwne<br>
</p><p>Pierwsze znalezione naprędce mieszkanie było przedziwne. Wpuścił mnie do niego koleś, z którym byłam umówiona, że mam udawać jego rodzinę przed drugą – uwielbiającą disco polo – współlokatorką. Ciągnęliśmy tę absurdalną intrygę chyba z 3 miesiące. Dopiero kiedy sytuacja na uczelni trochę się uspokoiła, w końcu udało mi się znaleźć coś normalnego.
</p><h3>Robert, 25 lat</h3><p>Gdy miałem studiować w Chorwacji, w Zagrzebiu to praktycznie niczego się nie bałem, bo potrzebowałem „odkorzenienia". Obawiałem się oczywiście tego, że będę tęsknić za rodziną, chłopakiem, z którym wtedy chodziłem... ale najbardziej bałem się akademika... Brzydzę się strasznie wspólnych łazienek, takich pryszniców à la basenowe. O dogadywanie się nie obawiałem: w końcu słowiański kraj, macedoński się znało, no i angielski na światowym poziomie.
</p><p>We wniosku napisałem, że zależy mi przede wszystkim na ogólnosłowiańskiej braci – i na tym się skupiłem. Z zajęć najfajniejsze było to, że mogło się było zapisać na zajęcia z cipkarstwa (po chorwacku „cipka" to koronka) więc na zajęcia było można pójść po to, żeby było z czego ponabijać się ze znajomymi. Zajęć po angielsku nie było, więc nauka okazała się na serio świetną zabawą w skojarzenia związane z chorwackimi słówkami.
</p><p class="pullquote">Przez 3 pierwsze dni wydałem prawie połowę miesięcznego stypendium<br>
</p><p>Tego, czego się nie spodziewałem, a było najokropniejsze – to administracja i uzyskanie stypendium wysokości bruku (ok. 700 PLN na miesiąc). Pech chciał, że przyleciałem w piątek, więc weekend spędziłem głównie w klubach, między innymi w słynnym The Masters: ciasnej, ćpuńskiej klicie z super muzyką. Nie trudno zgadnąć, że przez 3 pierwsze dni wydałem z własnej kieszeni prawie połowę miesięcznego stypendium.
</p><p>Mój największy lęk, akademik sprawdził się w 50%. Mieszkaliśmy w „starszym modelu", ale na szczęście łazienka była tylko dla mnie, mojego współlokatora... i pokoju obok. To drugie było okropne – wiecznie brudny kibel i ich pretensje o kilka zostawionych kropli wody na podłodze. Nie ma co mówić o ich burdach o nasze bifory. Pod względem sąsiadów, trafiłem chujowo. Na szczęście mój współlokator był przesympatycznym Turkiem, z którym mogłem gadać o dosłownie wszystkim.
</p><h2>Dobre i złe historie. Polub <a href="https://www.facebook.com/VICEPolska/?fref=ts" target="_blank"> fanpage</a> VICE Polska, żeby być z nami na bieżąco</h2><p>W Chorwacji najpiękniejsze jest to, że praktycznie wszyscy mają wyjebane, co łączy się trochę z ich niewrażliwością. Jestem raczej osobą barwną, jednak nigdy nie spotkała mnie nieprzyjemność z niczyjej strony. W naszej okolicy kręciło się dużo dresikowatych chłopców, z takimi też się chodziło na imprezy – ale nigdy nie czułem się niebezpiecznie. Do tego Zagrzeb ma w sobie coś w ogóle bardzo homoseksualnego. Nie umiem tego określić wprost – to trzeba zobaczyć, poczuć i przeżyć.
</p><h3>Aleks, 27 lat</h3><p>Jeśli chodzi o historie o trudach i radach jak zwalczyć jakieś smutki i trudności w aklimatyzacji oraz gubieniu się w autobusach – to niestety nie jestem najlepszym przykładem. Niewiele różnił się mój wyjazd do Krakowa na studia od wycieczki do Tesco na zakupy. Absolutnie najnormalniej się czułam w pierwszych dniach — niestety po miesiącu wiedziałam, że ten mój cały kierunek to przeintelektualizowane pierdolenie. Przygotowywałam się na wyjazd na studia do Danii, a skończyłam w Krakowie — wiec to jakby mieć apetyt na boeuf bourguignon a dostać na talerz mielonego.
</p><p>Krakowa wtedy nie znałam, więc wiadomo, że szukanie mieszkania było nieco utrudnioną kwestią. Najpierw miałam mieszkać z pewną znajomą znajomego. Szukała dla nas mieszkania, ale gdy je znalazła, okazało się, że zamiast we trzy będą tam mieszkać cztery dziewczyny, co mi zupełnie nie pasowało (w ogóle cztery dziewczyny na jednej powierzchni to bardzo niebezpieczna sprawa). Dwa tygodnie przed rozpoczęciem roku akademickiego zostałam bez mieszkania. Summa summarum dowiedziałam się, że koleżanka kuzynki wynajmuje piętro w domu jednorodzinnym.
</p><p class="pullquote">Trzeciego dnia spotkałam masturbującego się mężczyznę — była 12 w południe, a najgorsze, że zza krzaków facet spoglądał na plac zabaw<br>
</p><p>Na Google okolica wyglądała nieźle. Zaraz obok wydziału, jakoś zielono (myślałam, że to park). Okazało się, że to kompletna dzicz, niby środek miasta, a tam tylko błoto i dwie zarośnięte ścieżki — idealna sceneria na gwałt bądź morderstwo. Trzeciego dnia spotkałam w tej okolicy masturbującego się mężczyznę — była 12 w południe, a najgorsze, że zza krzaków facet spoglądał na plac zabaw. Oczywiście powiadomiłam władze, ale koleś zniknął w 3 sekundy. Następnie kilka dni chodziłam po okolicy i informowałam rodziców i opiekunów o sytuacji. Czasem można się nieźle sparzyć na szukaniu mieszkania.
</p>
]]></content:encoded>
<guid isPermaLink="false">http://www.vice.com/553053</guid>
<media:thumbnail url="https://vice-images.vice.com/images/articles/meta/2016/07/20/wyjazd-na-studia-do-wielkiego-miasta-1469025420.jpg"></media:thumbnail>
<dc:creator>Paweł Planeta</dc:creator>
<media:category>stuff</media:category>
<category>stuff</category>
</item>
<item>
<title>VICE Guide to Guys made possible by AXE: Berlin wciąż przyciąga outsiderów i alternatywę</title>
<link>http://www.vice.com/pl/read/polskie-zycie-w-berlinie</link>
<pubDate>Thu, 21 Jul 2016 01:13:00 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Przyzwyczailiśmy się do kliszy pracowników korporacji zmęczonych życiem i marzących o wypasie kóz, którzy uciekają na podlaskie wsie. Dlaczego jednak ucieka młody facet pracujący w wolnym zawodzie?
]]></description>
<enclosure url="http://vice-images.vice.com/images/articles/meta/2016/07/18/polskie-zycie-w-berlinie-1468849665.jpg" type="image/jpg" length="2000"></enclosure>
<content:encoded><![CDATA[<p class="photo-credit has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/18/polskie-zycie-w-berlinie-body-image-1468849710-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75" data-original-width="2000" data-original-height="1500" data-model-id="205121" data-path="images/content-images/2016/07/18/" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/18/" data-image-filename="polskie-zycie-w-berlinie-body-image-1468849710.jpg" class="vmp-image"><br>Wszystkie zdjęcia: Karol Grygoruk
</p><p>Mam wrażenie, że pamiętam upadek berlińskiego muru.Gdy próbuję przywołać wspomnienia, mam przed oczami widziane w telewizji, kultowe obrazy ludzi siedzących na Murze. Radość na ulicach i upadające bloki betonu. Wspomnienia dominują legendarne kadry które nie mogą być moimi wspomnieniami, jednak z siłą pokoleniowego wydarzenia wybiły się w pamięć całej mojej generacji. 9 listopada 1989 w Berlinie przeszedł do historii jako Upadek Berlińskiego Muru. Przyszedł zachód.</p><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/18/polskie-zycie-w-berlinie-body-image-1468851033-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75" data-original-width="2000" data-original-height="1500" data-model-id="205140" data-path="images/content-images/2016/07/18/" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/18/" data-image-filename="polskie-zycie-w-berlinie-body-image-1468851033.jpg" class="vmp-image"></p><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/18/polskie-zycie-w-berlinie-body-image-1468849777-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75" data-original-width="2000" data-original-height="1500" data-model-id="205123" data-path="images/content-images/2016/07/18/" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/18/" data-image-filename="polskie-zycie-w-berlinie-body-image-1468849777.jpg" class="vmp-image"><br></p><p>Edwarda poznaję jeszcze w Warszawie. Pracujemy razem przy sesjach zdjęciowych. Czasem widzimy się w tych samych miejscach, w klubach, na koncertach. Jeszcze nie wiem, że obaj zachwycamy się życiem w Berlinie. On rzuca wszystko i decyduje się wyjechać, ja zostaję.</p><h2><a href="http://www.vice.com/pl/series/vice-guide-to-guys"><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/12/kurs-uwodzenia-kobiet-relacja-body-image-1468354888-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75" helvetica="" neue",="" helvetica,="" arial,="" sans-serif;="" font-size:="" 1em;="" font-weight:="" normal;="" line-height:="" 1.5em;="" color:="" rgb(102,="" 102,="" 102);"="" data-original-width="1400" data-original-height="260" data-model-id="203099" data-path="images/content-images/2016/07/12/" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/12/" data-image-filename="kurs-uwodzenia-kobiet-relacja-body-image-1468354888.jpg" class="vmp-image" alt=""></a></h2><h2>W RUBRYCE <a href="http://www.vice.com/pl/series/vice-guide-to-guys" target="_blank">VICE GUIDE TO GUYS </a>RAZEM Z AXE SPRAWDZAMY, KIM SĄ DZISIEJSI FACECI</h2><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/18/polskie-zycie-w-berlinie-body-image-1468849791-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75" data-original-width="2000" data-original-height="1500" data-model-id="205124" data-path="images/content-images/2016/07/18/" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/18/" data-image-filename="polskie-zycie-w-berlinie-body-image-1468849791.jpg" class="vmp-image"></p><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/18/polskie-zycie-w-berlinie-body-image-1468849827-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75" data-original-width="2000" data-original-height="1500" data-model-id="205128" data-path="images/content-images/2016/07/18/" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/18/" data-image-filename="polskie-zycie-w-berlinie-body-image-1468849827.jpg" class="vmp-image">
</p><p class="">Spotykamy się w mieszkaniu w którym Edward ma swój pokój szerokości 1,5x2,5m. Chwilę po przyjeździe przygarnęli go znajomi. Minimalna ilość ubrań nie pasuje mi do obrazu chłopaka, który zajmował się projektowaniem i stylizacją. Przed wyjazdem Edward wrzucił do kontenerów PCK lub oddał znajomym większość swoich rzeczy. Mniej przedmiotów, mniej do noszenia, mniej zmartwień. Proste. Kolejne 48 godzin szwendamy się po ulicach kiedyś podzielonego miasta. Knajpki imigrantów z całego świata i dziki ogród prowadzony przez punkowy kolektyw. Dlaczego ktoś rzuca startującą karierę i wyjeżdża? Przyzwyczailiśmy się do kliszy pracowników korporacji zmęczonych życiem. Dlaczego jednak ucieka młody facet pracujący w wolnym zawodzie? Do Berlina?</p><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/18/polskie-zycie-w-berlinie-body-image-1468849840-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75" data-original-width="2000" data-original-height="1500" data-model-id="205129" data-path="images/content-images/2016/07/18/" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/18/" data-image-filename="polskie-zycie-w-berlinie-body-image-1468849840.jpg" class="vmp-image"></p><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/18/polskie-zycie-w-berlinie-body-image-1468849854-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75" data-original-width="2000" data-original-height="1500" data-model-id="205130" data-path="images/content-images/2016/07/18/" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/18/" data-image-filename="polskie-zycie-w-berlinie-body-image-1468849854.jpg" class="vmp-image">
</p><p>Berlin zawdzięcza swój charakter jeszcze RFN'owskim prawom meldunkowym. Każdy legalnie zamieszkujący zachodnią część miasta, zostawał zwolniony ze służby w Bundeswehrze. Punkowy i anarchistyczny raj, w którym odnalazły swoje miejsce wszystkie „błękitne ptaki", squattersi i hipisi.</p><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/18/polskie-zycie-w-berlinie-body-image-1468849868-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75" data-original-width="2000" data-original-height="1500" data-model-id="205131" data-path="images/content-images/2016/07/18/" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/18/" data-image-filename="polskie-zycie-w-berlinie-body-image-1468849868.jpg" class="vmp-image"></p><p>Dziś Berlin to miasto, które reklamując transport publiczny za pomocą wizerunku pary brodatych facetów w skórzanych kamizelkach, szczyci się swoją polityką prorodzinną i jedyną dzielnicą w Europie o dodatnim wskaźniku przyrostu naturalnego. Choć wcale nie wolne od wad, jednak wciąż będące miastem w którym mieszkańcy organizują protesty, by bronić ulic przed gentryfikacją, a streetart i wolnościowy charakter miasta stał się jego wizytówką.<br></p><p>Odprowadzam Edwarda do pracy licząc na ostatni kadr. Na pełnym ludzi peronie Alexanderplatz czekamy na spóźniający się S-Bahn. Gdy już przestaje dziwić mnie brak reakcji na wytatuowanego i ubranego w jaskrawo pomarańczową spódnicę faceta obok mnie, zagaduje nas elegancka Niemka w wieku naszych mam. - Piękna spódnica, kochany - rzuca w biegu. Przypominam sobie, że jestem w Berlinie. Za trzy godziny wracam do Warszawy.</p>
]]></content:encoded>
<guid isPermaLink="false">http://www.vice.com/552331</guid>
<media:thumbnail url="https://vice-images.vice.com/images/articles/meta/2016/07/18/polskie-zycie-w-berlinie-1468849665.jpg"></media:thumbnail>
<dc:creator>Karol Grygoruk</dc:creator>
<media:category>branded</media:category>
<category>branded</category>
</item>
<item>
<title>Wegańscy rodzice tracą prawa do opieki nad niedożywionym dzieckiem</title>
<link>http://www.vice.com/pl/read/weganscy-rodzice-traca-prawa-do-opieki-nad-niedozywionym-dzieckiem</link>
<pubDate>Wed, 20 Jul 2016 12:39:00 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Parze wegan z Włoch odebrano prawa do opieki nad ich 14-miesięcznym synkiem po tym, jak trafił do szpitala z poważnym niedożywieniem. Pytamy ekspertów, czy da się wychować zdrowe dziecko na wegańskiej diecie
]]></description>
<enclosure url="http://vice-images.vice.com/images/articles/meta/2016/07/20/weganscy-rodzice-traca-prawa-do-opieki-nad-niedozywionym-dzieckiem-1469018993.jpg" type="image/jpg" length="1000"></enclosure>
<content:encoded><![CDATA[<p class="has-image"><img class="vmp-image" data-image-filename="weganscy-rodzice-traca-prawa-do-opieki-nad-niedozywionym-dzieckiem-body-image-1469019365.jpg" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/20/" data-path="images/content-images/2016/07/20/" data-model-id="206035" data-original-height="562" data-original-width="1000" src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/20/weganscy-rodzice-traca-prawa-do-opieki-nad-niedozywionym-dzieckiem-body-image-1469019365-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75"><br>
</p><p class="photo-credit">Fot. Jayme Burrows przez Stocksy
</p><p><em>Artykuł pierwotnie ukazał się na <a target="_blank" href="https://broadly.vice.com" id="docs-internal-guid-8f2d6160-085c-3127-f636-af34bf6e143b">BROADLY</a>.</em>
</p><p>Wegańska para utraciła prawa do opieki nad swoim 14-miesięcznym synkiem po tym, jak zaniepokojeni dziadkowie zabrali go do szpitala, gdzie stwierdzono u niego poważne niedożywienie. Jak <a target="_blank" href="http://milano.corriere.it/notizie/cronaca/16_luglio_08/bimbo-vegano-diventa-caso-ha-anno-pesa-come-neonato-f782e90e-44ca-11e6-888b-7573a5147368.shtml?refresh_ce-cp" id="docs-internal-guid-8f2d6160-085c-6387-3e89-55415b63939b">donosi</a> włoska gazeta „Corriere della Sera", chłopczyk ważył tyle, co przeciętne trzymiesięczne niemowlę. Lekarze z mediolańskiego szpitala Fatebenfratelli określili jego poziom wapnia jako „niezbędne do przeżycia minimum". Wykryli też u niego wrodzoną wadę serca, którą niedobór wapnia tylko pogorszył. Dziecko musiało zostać poddane natychmiastowej operacji.
</p><p>Personel szpitala zawiadomił opiekę społeczną po tym, jak rodzice nie chcieli dostosować wegańskiej diety dziecka do zaleceń lekarzy. Chłopiec pozostaje pod opieką pracowników społecznych, dopóki nie zostanie podjęta decyzja, czy będzie mógł zamieszkać u swoich dziadków, czy może trafi do domu dziecka lub rodziny zastępczej.
</p><p>Instytut badań politycznych, ekonomicznych i społecznych Eurispes w 2011 roku <a target="_blank" href="http://www.italymagazine.com/italy/vegetarian/vegetarianism-rises-dramatically-italy" id="docs-internal-guid-8f2d6160-085e-e47c-2eff-052f25a2d173">ustalił</a>, że wegetarianie stanowią 12 procent włoskiej populacji (najwięcej w całej UE), z czego 600000 osób stosuje dietę wegańską. Jednak kilka głośnych spraw, które odbiły się szerokim echem we włoskich mediach i społeczeństwie, doprowadziło do silnej polaryzacji w dyskusji na temat rodziców karmiących swoje dzieci zgodnie z wymogami weganizmu.
</p><p>W Genui dwuletnia dziewczynka trafiła do szpitala przez niedobór witamin <a target="_blank" href="http://www.thelocal.it/20160629/two-year-old-in-serious-condition-after-being-raised-vegan" id="docs-internal-guid-8f2d6160-085f-3d68-5d21-1e5c89fd1492">wywołany</a> wegańską dietą jej rodziców, którzy zachowali jednak prawa do opieki. W Bergamo spór pomiędzy rozwiedzionymi rodzicami <a target="_blank" href="http://www.thelocal.it/20150528/italian-court-orders-mum-to-feed-child-meat" id="docs-internal-guid-8f2d6160-085f-a65b-5d2c-3c1d425e68f2">musiał rozstrzygać sąd</a> po tym, jak ojciec oprotestował decyzję matki, by ich syn przeszedł na dietę makrobiotyczną. Zgodnie z wyrokiem matka ma gotować synowi przynajmniej jeden mięsny posiłek tygodniowo, a ojcu nie wolno go karmić mięsem częściej niż dwa razy w ciągu weekendu.
</p><p>„Stosowanie diety wegańskiej u małych dzieci jest możliwe, jednak trzeba ją starannie zaplanować, by zapewnić dziecku wystarczającą ilość niezbędnych składników odżywczych" – radzi dr Lucy Chambers, specjalistka żywienia w British Nutrition Foundation. „W przypadku diety wegańskiej zagrożenie niedoborem substancji odżywczych jest bardzo podwyższone. Nie znaczy to, że nie da się wychować dziecka na zdrowej, zrównoważonej diecie, która w dodatku spełnia zalecenia weganizmu – trzeba jednak bardzo dobrze rozeznawać się w zagadnieniu".
</p><p class="has-image"><img class="vmp-image" data-image-filename="weganscy-rodzice-traca-prawa-do-opieki-nad-niedozywionym-dzieckiem-body-image-1469019395.jpg" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/20/" data-path="images/content-images/2016/07/20/" data-model-id="206036" data-original-height="800" data-original-width="1200" src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/20/weganscy-rodzice-traca-prawa-do-opieki-nad-niedozywionym-dzieckiem-body-image-1469019395-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75">
</p><p class="photo-credit">Szpital Fatebenfratelli w Mediolanie, do którego trafił chłopiec. Fot. przez Wikimedia Commons
</p><p>Każda dieta, która eliminuje z jadłospisu określone pokarmy, może prowadzić do niedożywienia, o ile nie zachowa się pewnych środków ostrożności. „Zalecamy każdej matce karmienie piersią przynajmniej do szóstego miesiąca życia. Potem gdy zaczynamy przyzwyczajać dziecko do pokarmów stałych, należy podawać mu mnóstwo owoców i warzyw; produktów bogatych w żelazo takich jak ciemnozielone warzywa liściaste, rośliny strączkowe i chleb; soczewicę i fasole, które zawierają dużo białka; a także żywność wzbogacaną o mikroelementy, np. płatki śniadaniowe i napoje z soi".
</p><p>Szczególną wagę należy przyłożyć do tego, by wegańskie dzieci dostawały wystarczająco dużo witaminy B-12, którą przyjmujemy głównie w pokarmach pochodzenia zwierzęcego oraz wapnia, występującego przede wszystkim w nabiale. Dr Chambers poleca wzbogacone o mikroelementy mleko, np. sojowe lub owsiane, a także tofu i sezam. Tak samo, jak dorosły, szczęśliwe wegańskie dziecko to takie, które dostaje pod dostatkiem kalorii, więc trzeba pamiętać też o wysokoenergetycznych pokarmach, takich jak orzechy i <a target="_blank" href="https://broadly.vice.com/en_us/article/expert-new-zealand-stealing-avocado-crime-wave" id="docs-internal-guid-8f2d6160-0860-0b79-3ee7-3302134d3eaf">niezastąpione awokado</a>.
</p><h2></h2><h2>Dla weganina i mięsożercy. Polub <a href="https://www.facebook.com/VICEPolska/?fref=ts" target="_blank">nasz fanpage</a> i bądź na bieżąco.</h2><p>Rzecznik prasowy Towarzystwa Wegańskiego Jimmy Pierson powiedział Broadly, że medialne doniesienia o całej sprawie „niepotrzebnie ją rozdmuchiwały i wprowadzały odbiorców w błąd" i zaznaczył, że każdego roku mamy do czynienia z tysiącami przypadków niedożywienia, które nie mają nic wspólnego z weganizmem.
</p><p>„W tej sytuacji, podobnie jak w każdym przypadku niedożywienia, problem tkwi w niedoborze kalorii i mikroelementów, czyli w niczym, co bezpośrednio wypływałoby z diety wegańskiej, która zapewnia wszystkie substancje odżywcze niezbędne dla zdrowia na każdym etapie życia, również w dzieciństwie i w okresie niemowlęcym".<br>
</p>
]]></content:encoded>
<guid isPermaLink="false">http://www.vice.com/552999</guid>
<media:thumbnail url="https://vice-images.vice.com/images/articles/meta/2016/07/20/weganscy-rodzice-traca-prawa-do-opieki-nad-niedozywionym-dzieckiem-1469018993.jpg"></media:thumbnail>
<dc:creator>Sirin Kale, tłum. Jan Bogdaniuk</dc:creator>
<media:category>news</media:category>
<category>news</category>
</item>
<item>
<title>Jak to jest brać narkotyki z rodzicami</title>
<link>http://www.vice.com/pl/read/jak-to-jest-brac-narkotyki-z-rodzicami</link>
<pubDate>Wed, 20 Jul 2016 09:25:00 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[„Moi rodzice, mój kolega i ja sprawiliśmy sobie trochę śniegu w tamto Boże Narodzenie"
]]></description>
<enclosure url="http://vice-images.vice.com/images/articles/meta/2016/07/20/jak-to-jest-brac-narkotyki-z-rodzicami-1469007462.jpg" type="image/jpg" length="1000"></enclosure>
<content:encoded><![CDATA[<p class="has-image"><img class="vmp-image" data-image-filename="jak-to-jest-brac-narkotyki-z-rodzicami-body-image-1469007855.jpg" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/20/" data-path="images/content-images/2016/07/20/" data-model-id="205922" data-original-height="622" data-original-width="1000" src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/20/jak-to-jest-brac-narkotyki-z-rodzicami-body-image-1469007855-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75">
</p><p class="photo-credit">Ilustracje  <a href="http://www.fernandoleon.nl/" target="_blank">Fernando Leon</a><br>
</p><p><em>Artykuł pierwotnie ukazał się na <a href="http://vice.com/nl" target="_blank">VICE Netherlands.</a></em>
</p><p>Biorąc pod uwagę, że mieszkamy z nimi przez pierwsze 20 lat naszego życia, a przez sporą część tego czasu oglądają nas nagich, nie ma zbyt wielu sytuacji, w których moglibyśmy naprawdę zawstydzić naszych rodziców. Jest jednak parę rzeczy, których wolelibyśmy przy nich nie robić: uprawiać seks, oglądać pornosy, albo zażywać dragi – dla przykładu. Niektórzy jednak nie mają najmniejszego kłopotu, żeby ściągnąć parę kresek albo wrzucić pigułę z ludźmi, którzy dali im życie. A zatem: jak to jest? Jakie to uczucie? Porozmawialiśmy z trzema osobami, które brały narkotyki ze swoimi rodzicami, żeby się dowiedzieć.<br>
</p><h2>Robin, 21, od czasu do czasu bierze kokainę ze swoim ojcem</h2><p><strong>VICE: Co twoi rodzice mówili ci o narkotykach, gdy byłeś młodszy?<br>Robin:</strong> Moi rodzice są mocno wyluzowani – sami kiedyś dilowali i często chodzili do RoXY . Otwarcie mówią o swojej przeszłości i co wtedy robili. Mój tata zawsze chciał, żebym był z nim całkowicie szczery, zwłaszcza w kwestii narkotyków. Na początku i tak nic mu nie powiedziałem, bo wciąż jednak wydawało mi się to trochę dziwne i straszne. Miałem szesnaście lat, gdy pierwszy raz wrzuciłem pigułę i oczywiście tata z miejsca się zorientował, gdy wróciłem do domu, bo znał wszystkie symptomy.
</p><p><strong>Jak na to zareagował?</strong><br>Było mu przykro, że nic mu wcześniej nie powiedziałem. Chciał się upewnić, że znam wszystkie niebezpieczeństwa i nie zrobię nic głupiego – np. wezmę trefną pigułkę.
</p><p><strong>Czy planowałeś swoją pierwszą działkę z tatą, czy wyszło to spontanicznie?</strong><br>Nie, zdecydowanie nic takiego nie planowałem. Po prostu jakoś tak wyszło. Miałem jakieś osiemnaście lat i szedłem na imprezę razem z moim kolegą, a tata wręczył mi torebeczkę kokainy i życzył dobrej zabawy. To ustaliło klimat naszych późniejszych relacji. Ten sam kolega przyszedł na obiad w Boże Narodzenie i stało się: moi rodzice, mój kolega i ja mieliśmy trochę śniegu w tamte święta.
</p><p><strong>I jak było?</strong><br>Super. Świetnie nam się gadało – nagle mogliśmy spokojnie rozmawiać o rzeczach, które inaczej strasznie ciężko byłoby nam poruszyć. W tamtej chwili czuliśmy, że jesteśmy sobie bardzo bliscy i otwarci na siebie nawzajem.
</p><p><strong>Co teraz o tym myślisz?</strong><br>Cóż, mój tata faktycznie uważa koks za sposób na to, żebyśmy się do siebie zbliżyli; żeby wzmocnić nasze stosunki na linii ojciec-syn. Sam już nie wiem, do jakiego stopnia było to spontaniczne z jego strony. Może widzi w tym jakiś zamiennik dla emocjonalnej więzi, której między nami brakuje? Byłem bardzo szczęśliwy, że możemy to razem robić przez jakiś rok czy dwa, ale teraz trochę inaczej na to patrzę. Nie sądzę, żeby u podstaw naszego związku powinna leżeć kokaina.
</p><p><strong>Co twoi przyjaciele myślą o tym, że zażywasz narkotyki z rodzicami?</strong><br>Moim kolegom też zdarza się ściągnąć kreskę z moim tatą i uważają, że to super, że mam tak wyluzowanych rodziców. Część z nich myśli też jednak, że to dość dziwne – i chyba rozumiem, co mają na myśli.
</p><p><strong>Czy rodzice narobili ci kiedyś wstydu przy okazji?</strong><br>Wpadłem kiedyś do rodziców razem z przyjaciółmi po Paradzie Równości w Amsterdamie i ściągnęliśmy razem kreskę. Tata narobił mi wtedy strasznego obciachu – cały czas mówił moim kolegom, jacy są świetni i wykrzykiwał rzeczy w stylu: „Ach, Robin, jakich tym masz wspaniałych przyjaciół!".
</p><h2>Timo, 28, razem z mamą zażywał MDMA na festiwalu</h2><p><strong>Co twoi rodzice mówili ci o narkotykach, gdy dorastałeś?<br>Timo:</strong> To było ogromne tabu. Narkotyki to zło i prowadzą do uzależnienia – zawsze to powtarzali. W rezultacie moje wyobrażenie o kimś, kto zażywa narkotyki, nie należało do pozytywnych: narkoman, leży w rynsztoku, z ręki sterczy mu igła, brud, smród i ubóstwo.
</p><p><strong>Ale i tak w końcu zacząłeś zażywać?</strong><br>Tak, miałem około 23 lat i przechodziłem przez dość trudny okres w moim związku. Moi przyjaciele zabrali mnie na festiwal do Belgii, gdzie pierwszy raz spróbowałem ecstasy. To było niesamowite przeżycie – czułem się, jakbym przejrzał na nowo. Nigdy wcześniej czegoś takiego nie doświadczyłem i nawet nie wyobrażałem sobie, że można się tak czuć. To był początek czegoś nowego w moim życiu – wszystko, co słyszałem o dragach, okazało się nieprawdą. Nie zmieniają cię automatycznie w narkomana albo złego człowieka. Jeśli już, to dzięki nim stałem się bardziej otwarty, pełen zrozumienia i miłości. Byłem ciekaw, co jeszcze w ten sposób odkryję, no i w końcu spróbowałem wszystkiego z jadłospisu.
</p><p><strong>Jak wciągnąłeś w to swoich rodziców?</strong><br>Jakieś trzy miesiące później opowiedziałem o wszystkim mojej mamie podczas wspólnego wypadu na siłownię. Byłem strasznie zdenerwowany, bo nie miałem pojęcia, jak na to zareaguje, ale ostatecznie wszystko poszło bardzo gładko: była bardzo zaciekawiona i wolna od uprzedzeń. Powiedziałem jej, że to było najwspanialsze doznanie w moim życiu. Chyba wystawiłem ecstasy śliczną laurkę, bo niedługo potem mama powiedziała, że może sama tez chciałaby kiedyś spróbować.
</p><p><strong>I jak to potoczyło się dalej?</strong><br>Bardzo chciałem, żeby też dowiedziała się jakie to uczucie. Zacząłem się zastanawiać, jaka sytuacja będzie najlepsza na wspólne eksperymenty i doszedłem do wniosku, że to musi być gdzieś w plenerze, w miły, letni dzień, w miejscu, w którym nie będzie się czuła ograniczona przez rolę matki. W końcu wybrałem festiwal Dance Valley w Holandii, na którym nikt by się nie czepiał, że przyszedłem z mamą. Byłem tam już wcześniej dwa razy – grają przystępną muzykę, takie wesołe okołohouse'owe klimaty. Chodzą na niego nie tylko dwudziestoparolatkowie.
</p><p><strong>I co potem?</strong><br>Podałem mojej mamie, która miała wtedy 51 lat, kapsułkę z ćwierć dawki MDMA, które wcześniej przetestowałem. Obliczyłem dawkę na podstawie wagi mojej mamy, która była zdania, że to bardzo ważne. Nie chciałem, żeby poczuła się zagrożona, ale wyszło najlepiej: skarżyła się, że ma ciężką głowę i nie mogła dokładnie określić tego, jak się czuje. W końcu dałem jej jeszcze jedną ćwiartkę i potem wszystko poszło jak po maśle. Zaczęła tańczyć i po prostu pozwoliła, żeby sytuacja sama się rozwijała. I o to chodziło: mama zawsze musi mieć wszystko pod kontrolą, więc chciałem, żeby się trochę rozluźniła.
</p><p><strong>Jak reagowali na to ludzie dookoła?</strong><br>Znajomi, którzy też byli na festiwalu, uważali, że to szczególne wydarzenie i powiedzieli mojej mamie, że cieszą się, że jest z nami. Jednak dla wielu takie coś byłoby nie do pomyślenia.
</p><p><strong>Czy to doświadczenie wpłynęło na twoje relacje z matką?</strong><br>Cóż, oczywiście trochę ryzykowałem, bo nasze role nagle się odwróciły. Musiałem być tym odpowiedzialnym, ale i tak bardzo ciepło to wspominam, bo wiem, że naprawdę mi wtedy zaufała, a to wspaniałe uczucie. Dzięki temu nasze więzi bardzo się umocniły.
</p><h2></h2><h2>Polub <a href="https://www.facebook.com/VICEPolska/?fref=ts" target="_blank"> fanpage</a> VICE Polska, żeby być z nami na bieżąco</h2><p><strong>Czy powtórzyliście to kiedyś?</strong><br>Jasna sprawa! Pierwszy raz tylko podsycił jej ciekawość, bo z początku nie wszystko szło zgodnie z planem. Pojechaliśmy więc na Dance Valley rok później i od razu dałem jej większą dawkę – wszystko poszło śpiewająco. Była bardzo szczęśliwa i udało nam się naprawdę fajnie pogadać. Powiedziała mi, jakim jestem dobrym synem, co było bardzo miłe. Miewałem już wcześniej tego typu przyćpane rozmowy z kolegami, ale nigdy z mamą.
</p><p><strong>Czy mama ani razu nie narobiła wam wstydu?</strong><br>Nigdy. Od czasu do czasu musiała sobie usiąść i odpocząć, ale nic więcej. Wszystko było super. Oczywiście z mamą jest trochę inaczej niż z kumplami – nie przytulacie się cały czas nawzajem. Po prostu siedzieliśmy na trawie i miło sobie rozmawialiśmy.
</p><p><strong>Czy poleciłbyś to innym?</strong><br>Cóż, jeśli masz szansę na przeżycie czegoś głębokiego ze swoimi rodzicami, co wszyscy będziecie ciepło wspominać do końca życia, to jestem jak najbardziej za. Do prawdziwy dar dla ciebie i twoich rodziców. Na własne oczy zobaczyłem, jak potem moja mama się zmieniła – jest teraz inną, zdecydowanie cieplejszą osobą.
</p><p><strong>To zasługa narkotyków?</strong><br>Tak, zdecydowanie. Moja mama zawsze uważała, że na imprezach ludzie zawsze się upijają, robią się nieznośni i agresywni. Na festiwalu atmosfera byłą zupełnie inna – przyjazna i czuła – i moja mama zupełnie się tego nie spodziewała. Poza tym zaczęła się wkręcać w muzykę. W zeszłym roku poszliśmy razem na Amsterdam Dance Event. Braliśmy też razem 4FMP i 2C-B i było super.
</p><p class="has-image"><img class="vmp-image" data-image-filename="jak-to-jest-brac-narkotyki-z-rodzicami-body-image-1469007887.jpg" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/20/" data-path="images/content-images/2016/07/20/" data-model-id="205925" data-original-height="622" data-original-width="1000" src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/20/jak-to-jest-brac-narkotyki-z-rodzicami-body-image-1469007887-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75">
</p><h2>Fleur*, 21, zażyła 2c-b ze swoim tatą po tym, jak uciekł im ostatni pociąg do domu</h2><p><strong>Co twoi rodzice mówili ci o narkotykach, kiedy dorastałaś?<br>Fleur:</strong> Moi rodzice zawsze byli bardzo otwarci i wolni od uprzedzeń, ale raczej starali się zniechęcić mnie do narkotyków. Dawali mi czasem jakieś informacyjne ulotki. Doszli chyba do wniosku, że raczej na pewno kiedyś spróbuję. Czasami mówili też takie rzeczy, jak: „Wiesz, my też kiedyś byliśmy młodzi", więc wiedziałam, że nie są kompletnie nieświadomi.
</p><p><strong>Czy pierwszy raz, gdy wzięłaś narkotyki z rodzicami, był zaplanowany?</strong><br>Nie, wyszło bardzo spontanicznie. Nie rozmawialiśmy o tym wcześniej ani nic. Jakoś po prostu tak wyszło.
</p><p><strong>Jak do tego doszło?</strong><br>Jakieś trzy lata temu, gdy miałam osiemnaście lat, pojechaliśmy z tatą na drinka do Amsterdamu. Trochę się wstawiliśmy i spóźniliśmy się na ostatni pociąg do domu, więc poszliśmy zanocować do kolegi ojca. W rozmowie ten znajomy zaczął opowiadać nam o narkotyku 2C-B, który stanowił wtedy jeszcze nowość. Żartowaliśmy, że może warto by było spróbować, a on nagle zapytał, czy rzeczywiście chcemy, bo ma trochę w domu. No i poszło.
</p><p><strong>Zażyliście razem 2C-B. Co było dalej?</strong><br>Cóż, przede wszystkim nieźle się bawiliśmy. Miłe rozmowy, trochę filozoficznych rozkmin. W pewnym momencie nie byliśmy pewni, czy kafelki na ścianie zawsze były tego samego rozmiaru, czy może urosły. Mieliśmy oboje trochę zwidów, więc razem próbowaliśmy ogarnąć, co jest prawdziwe, a co nie. Mieliśmy kupę zabawy.
</p><p><strong>Co na to wszystko twoja mama?</strong><br>Myślę, że trochę ją to wszystko rozbawiło. Paliłam już wcześniej zioło z rodzicami, więc to nie był jakiś wielki problem.
</p><p><strong>Z perspektywy czasu myślisz, że to było fajne, czy może trochę obciach?</strong><br>Myślę, że dobrze się stało – przeżyliśmy razem coś cudownego. Nigdy tego nie zapomnę.
</p><p><em>* Imię Fleur zostało zmienione, by chronić prywatność jej oraz jej ojca.</em><br>
</p>
]]></content:encoded>
<guid isPermaLink="false">http://www.vice.com/552927</guid>
<media:thumbnail url="https://vice-images.vice.com/images/articles/meta/2016/07/20/jak-to-jest-brac-narkotyki-z-rodzicami-1469007462.jpg"></media:thumbnail>
<dc:creator>Bo Hanna, tłum. Jan Bogdaniuk</dc:creator>
<media:category>stuff</media:category>
<category>stuff</category>
</item>
<item>
<title>Co Rosjanki trzymają w swoich torebkach?</title>
<link>http://www.vice.com/pl/read/zawartosc-torebek-rosyjskich-kobiet</link>
<pubDate>Wed, 20 Jul 2016 01:36:00 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[„Kobiece torebki od zawsze owiewała dla mnie mgła tajemnicy. Gdy byłem dzieciakiem, żyłem w przekonaniu, że mama i jej przyjaciółki nosiły w nich niezliczone magiczne artefakty. I kilka cegieł"
]]></description>
<enclosure url="http://vice-images.vice.com/images/articles/meta/2016/07/19/zawartosc-torebek-rosyjskich-kobiet-1468943705.jpg" type="image/jpg" length="1000"></enclosure>
<content:encoded><![CDATA[<p><em>Tłumaczenie: Stanisław Regulski. Zdjęcia poniżej</em><br></p><p>Kobiece torebki od zawsze owiewała dla mnie mgła tajemnicy. Gdy byłem dzieciakiem, żyłem w przekonaniu, że mama i jej przyjaciółki po prostu musiały nosić w nich niezliczone magiczne artefakty. I kilka cegieł. Taka już kolej rzeczy, w końcu nigdy nie wiesz, kiedy będą musiały uratować świat – myślałem sobie. </p><p>Minęło wiele lat, ale mgła nie opadła. Damskie torebki nadal są dla mnie zagadką. Wiedziony głównie ciekawością, zdecydowałem się poprosić kilka kobiet – tak moich znajomych, jak i obcych, na które wpadłem na ulicy – by pozwoliły mi zrobić zdjęcia rzeczy, które ze sobą noszą.</p><p>Kilka ostatnich miesięcy spędziłem na spacerach po ulicach Petersburga (skąd pochodzę), podczas których prosiłem każdą napotkaną kobietę o pokazanie mi zawartości swojej torebki. Niektóre z nich brały mnie za złodzieja, inne za szaleńca, jednak część się zgadzała. Zauważyłem, że niezwykle pieczołowicie układały wyjmowane z torebek rzeczy. Dopiero, gdy ich kompozycja była gotowa, pozwalały mi na zrobienie zdjęcia.</p><p>Na koniec prosiłem je, by pozwoliły mi użyć ich zdjęć z dokumentów. Wydawało mi się, że pokazanie portretu kobiety noszącej torebkę obok zdjęcia jej zawartości, pozwoli nam lepiej zrozumieć, kim one tak naprawdę są.</p><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/galleries/crops/2016/07/14/whats-inside-the-womens-bags-russia-876-837-1468503579-size_1000.jpg?resize=*:*&output"><br></p><p>Alena, 17 lat, uczennica</p><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/galleries/crops/2016/07/14/whats-inside-the-womens-bags-russia-876-448-1468503585-size_1000.jpg?resize=*:*&output"></p><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/galleries/crops/2016/07/14/whats-inside-the-womens-bags-russia-876-478-1468503582-size_1000.jpg?resize=*:*&output"><br></p><p>Aleksandra, 26 lat, projektantka freelancerka</p><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/galleries/crops/2016/07/14/whats-inside-the-womens-bags-russia-876-642-1468503586-size_1000.jpg?resize=*:*&output"><br></p><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/galleries/crops/2016/07/14/whats-inside-the-womens-bags-russia-876-531-1468503580-size_1000.jpg?resize=*:*&output"><br></p><p>Elena, 56 lat, bizneswoman </p><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/galleries/crops/2016/07/14/whats-inside-the-womens-bags-russia-876-301-1468503588-size_1000.jpg?resize=*:*&output"><br></p><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/galleries/crops/2016/07/14/whats-inside-the-womens-bags-russia-876-433-1468503581-size_1000.jpg?resize=*:*&output"><br><br></p><p>Katja, 37 lat, dziennikarka</p><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/galleries/crops/2016/07/14/whats-inside-the-womens-bags-russia-876-849-1468503589-size_1000.jpg?resize=*:*&output"><br></p><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/galleries/crops/2016/07/14/whats-inside-the-womens-bags-russia-876-581-1468503583-size_1000.jpg?resize=*:*&output"><br></p><p>Kristina, 19 lat, studentka ASP</p><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/galleries/crops/2016/07/14/whats-inside-the-womens-bags-russia-876-126-1468503584-size_1000.jpg?resize=*:*&output"><br></p><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/galleries/crops/2016/07/14/whats-inside-the-womens-bags-russia-876-163-1468503587-size_1000.jpg?resize=*:*&output"><br></p><p>Ksenija, 31 lat, fotograficzka</p><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/galleries/crops/2016/07/14/whats-inside-the-womens-bags-russia-876-850-1468503592-size_1000.jpg?resize=*:*&output"><br></p><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/galleries/crops/2016/07/14/whats-inside-the-womens-bags-russia-876-234-1468503591-size_1000.jpg?resize=*:*&output"><br></p><p>Liza, 21 lat, bezrobotna</p><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/galleries/crops/2016/07/14/whats-inside-the-womens-bags-russia-876-939-1468503599-size_1000.jpg?resize=*:*&output"><br></p><p>Liza, 21 lat, bezrobotna</p><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/galleries/crops/2016/07/14/whats-inside-the-womens-bags-russia-876-136-1468503590-size_1000.jpg?resize=*:*&output"><br></p><p>Lubow, 31 lat, właścicielka galerii sztuki</p><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/galleries/crops/2016/07/14/whats-inside-the-womens-bags-russia-876-501-1468503597-size_1000.jpg?resize=*:*&output"><br></p><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/galleries/crops/2016/07/14/whats-inside-the-womens-bags-russia-876-247-1468503595-size_1000.jpg?resize=*:*&output"><br></p><p>Masza, 56 lat, jubilerka</p><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/galleries/crops/2016/07/14/whats-inside-the-womens-bags-russia-876-627-1468503593-size_1000.jpg?resize=*:*&output"><br></p><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/galleries/crops/2016/07/14/whats-inside-the-womens-bags-russia-876-905-1468503601-size_1000.jpg?resize=*:*&output"><br></p><p>Natalia, 58 lat, ochroniarka</p><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/galleries/crops/2016/07/14/whats-inside-the-womens-bags-russia-876-845-1468503594-size_1000.jpg?resize=*:*&output"><br></p><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/galleries/crops/2016/07/14/whats-inside-the-womens-bags-russia-876-181-1468503602-size_1000.jpg?resize=*:*&output"><br></p><p>Olga, 33 lata, bezrobotna</p><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/galleries/crops/2016/07/14/whats-inside-the-womens-bags-russia-876-492-1468503596-size_1000.jpg?resize=*:*&output"><br></p><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/galleries/crops/2016/07/14/whats-inside-the-womens-bags-russia-876-213-1468503598-size_1000.jpg?resize=*:*&output"><br></p><p>Olja, 42 lata, zajmuje się speleologią miejską, matka dwójki dzieci</p><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/galleries/crops/2016/07/14/whats-inside-the-womens-bags-russia-876-198-1468503606-size_1000.jpg?resize=*:*&output"><br></p><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/galleries/crops/2016/07/14/whats-inside-the-womens-bags-russia-876-138-1468503602-size_1000.jpg?resize=*:*&output"><br></p><p>Polina, 29 lat, krawcowa</p><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/galleries/crops/2016/07/14/whats-inside-the-womens-bags-russia-876-199-1468503604-size_1000.jpg?resize=*:*&output"><br></p><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/galleries/crops/2016/07/14/whats-inside-the-womens-bags-russia-876-977-1468503607-size_1000.jpg?resize=*:*&output"><br></p><p>Swietłana, 24 lata, administratorka</p><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/galleries/crops/2016/07/14/whats-inside-the-womens-bags-russia-876-806-1468503603-size_1000.jpg?resize=*:*&output"><br></p><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/galleries/crops/2016/07/14/whats-inside-the-womens-bags-russia-876-421-1468503608-size_1000.jpg?resize=*:*&output"><br></p><p>Tatiana, 51 lat, urzędniczka państwowa</p><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/galleries/crops/2016/07/14/whats-inside-the-womens-bags-russia-876-799-1468503609-size_1000.jpg?resize=*:*&output"><br></p><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/galleries/crops/2016/07/14/whats-inside-the-womens-bags-russia-876-989-1468503605-size_1000.jpg?resize=*:*&output"><br></p><p>Uljana, 22 lata, nauczycielka filozofii</p><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/galleries/crops/2016/07/14/whats-inside-the-womens-bags-russia-876-160-1468503610-size_1000.jpg?resize=*:*&output"><br></p><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/galleries/crops/2016/07/14/whats-inside-the-womens-bags-russia-876-894-1468503613-size_1000.jpg?resize=*:*&output"><br></p><p>Wera, 62 lata, przedszkolanka</p><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/galleries/crops/2016/07/14/whats-inside-the-womens-bags-russia-876-426-1468503611-size_1000.jpg?resize=*:*&output"><br></p>
]]></content:encoded>
<guid isPermaLink="false">http://www.vice.com/552741</guid>
<media:thumbnail url="https://vice-images.vice.com/images/articles/meta/2016/07/19/zawartosc-torebek-rosyjskich-kobiet-1468943705.jpg"></media:thumbnail>
<dc:creator>Siergiej Stroitielew</dc:creator>
<media:category>photo</media:category>
<category>photo</category>
</item>
<item>
<title>​Rzeczy, które możesz znaleźć, sprzątając mieszkania zmarłych</title>
<link>http://www.vice.com/pl/read/rzeczy-ktore-moesz-znalezc-sprztajac-mieszkania-zmarlych</link>
<pubDate>Wed, 20 Jul 2016 03:10:00 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Przeszliśmy do kolejnego pomieszczenia, gdzie znaleźliśmy kartony pełne kaset VHS i tym podobnej przedpotopowej technologii. Ku naszemu zdziwieniu, znaleźliśmy największą kolekcję pornoli, jaką kiedykolwiek widziałem
]]></description>
<enclosure url="http://vice-images.vice.com/images/articles/meta/2016/07/19/rzeczy-ktore-moesz-znalezc-sprztajac-mieszkania-zmarlych-1468924385.jpg" type="image/jpg" length="1000"></enclosure>
<content:encoded><![CDATA[<p class="photo-credit has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/19/rzeczy-ktore-moesz-znalezc-sprztajac-mieszkania-zmarlych-body-image-1468924437-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75" data-original-width="1000" data-original-height="667" data-model-id="205486" data-path="images/content-images/2016/07/19/" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/19/" data-image-filename="rzeczy-ktore-moesz-znalezc-sprztajac-mieszkania-zmarlych-body-image-1468924437.jpg" class="vmp-image"><br>Ilustracje: Michael Dockerey
</p><p>Nigdy nie zapomnę tego zapachu, smrodu skóry. Nie potrafię inaczej go nazwać. Nie zabiła go nawet spora dawka muchozolu, którym spryskano całe mieszkanie kilka dni wcześniej. Na dywanie roiło się od martwych owadów. Na środku salonu widać było czarną plamę w kształcie człowieka. To w tym miejscu Colin gnił przez ostatnie trzy miesiące.
</p><p>Jakiś rok temu zatrudniłem się w agencji pracy tymczasowej i zaproponowano mi robotę w firmie zajmującej się restauracją budynków. To był dla mnie bardzo trudny okres, nie miałem więc zbytniego wyboru. Wziąłem fuchę.
</p><p>Zwykle takie firmy wynajmowane są przez agencje ubezpieczeniowe, by posprzątać domy uszkodzone przez powódź lub strawione przez ogień. Przyjeżdżasz na miejsce furgonetką, ogarniasz sytuację, wywalasz masę śmieci i jedziesz dalej. Jednak w pierwszym tygodniu pracy otrzymałem nietypowe zlecenie.
</p><p>Wraz z moim kumplem, Jamesem, mieliśmy przygotować do remontu pewien dom. Właściciel zamierzał zerwać podłogi i odmalować ściany tak, by nic nie wskazywało na to, że ktoś w nim umarł. Nasze zadanie było banalnie proste – mieliśmy przejrzeć wszystkie rzeczy denata, zachować te o „wartości sentymentalnej" i wyrzucić całą resztę.
</p><p>Lokator nazywał się Colin, nie znaleziono prawa jazdy czy dowodu osobistego, ale z dokumentacji medycznej dowiedzieliśmy się, że miał około 75 lat. Dom wyglądał tak, jakby Colin miał zaraz wrócić, wszędzie panował lekki rozgardiasz.
</p><p>Pierwszy rzut oka na salon spowodował, że zacząłem się zastanawiać, kim tak naprawdę był ten facet. Na stoliku stał model Starship Enterprise, a nad nim wisiała oprawiona okładka kasety VHS z jakimś filmem dokumentalnym o historii starożytnego Egiptu. W kuchni natknęliśmy się na magnesy z napisem „Remembering Vietnam", które przytrzymywały na lodówce zdjęcia lasek w bikini. Następnie udaliśmy się do sypialni, gdzie zaczęło się robić naprawdę dziwnie.
</p><p class="photo-credit has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/19/rzeczy-ktore-moesz-znalezc-sprztajac-mieszkania-zmarlych-body-image-1468924459-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75" data-original-width="1000" data-original-height="667" data-model-id="205487" data-path="images/content-images/2016/07/19/" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/19/" data-image-filename="rzeczy-ktore-moesz-znalezc-sprztajac-mieszkania-zmarlych-body-image-1468924459.jpg" class="vmp-image"><br>Plama na podłodze w miejscu, gdzie leżał Colin.
</p><p>Pościel leżała tylko po jednej stronie łóżka, koło którego stała otwarta szafka nocna. Na ścianach było pełno zdjęć kobiet, głównie okładek czasopisma „Woman's Weekly". Widać, że szczególnie przepadał za jedną z nich, pojawiała się bowiem w czterech różnych miejscach. Colin chyba się zabujał.
</p><p>James zwrócił uwagę na obrazek stojący na szafce. Małe zdjęcie, nie większe od karty kredytowej, przedstawiające młodego chłopaka z penisem w ustach. Colin skrywał jakieś tajemnice.
</p><p>W tym momencie przestała mi się podobać możliwość zajrzenia w czyjeś życie. Dotarło do mnie, co tak naprawdę robiliśmy – wywalaliśmy na śmietnik całe życie Colina. Jakby nigdy nie istniał.
</p><p>Do Jamesa zadzwoniła najbliższa osoba denata – jego córka, porzucona niedługo po swoim urodzeniu. Zaczęliśmy się zastanawiać, czy to możliwe, że Colin był zwykłym dupkiem. Nikt z rodziny nie odzywał się do niego od lat.
</p><p>Przeszliśmy do kolejnego pomieszczenia, gdzie znaleźliśmy kartony pełne kaset VHS i tym podobnej przedpotopowej technologii. Z jednego z nich wystawała jasna peruka. Otworzyliśmy pudło, w którym, ku naszemu zdziwieniu, znaleźliśmy największą kolekcję pornoli, jaką kiedykolwiek widziałem. Znalazło się tu miejsce dla każdego odcienia erotyki: homo, hetero, trans – co tylko chcesz. Filmy były posortowane według koloru skóry i wagi występujących w nich aktorów. W tytule sporej części znaleźć można było słowo „rozepchanie".
</p><p class="pullquote">„Zaczęliśmy się zastanawiać, czy to możliwe, że Colin był zwykłym dupkiem. Nikt z rodziny nie odzywał się do niego od lat".
</p><p>James zaczął się śmiać, jednak ja widziałem w tym nic zabawnego – Colin nie był ekscentrykiem, choć wskazywały na to poprzednie pomieszczenia. Był zwykłym zboczeńcem. To pewnie wina samotności i zbyt dużej ilości wolnego czasu. Stwierdziliśmy, że wypieprzymy wszystko, zanim przyjedzie jego córka.
</p><p>Pojawiła się w towarzystwie sąsiadów, starzej pary. Wszystkie rzeczy, których nie wyrzuciliśmy – pamiątki wojenne, mundur, dzienniki, książki – ułożyliśmy na ganku. Zabrali kilka płyt DVD, stwierdzili, że przyślą kogoś po lodówkę. I to by było na tyle.
</p><p>Próbowaliśmy zachowywać się jak właściciele zakładu pogrzebowego. Potakiwaliśmy, byliśmy wyrozumiali i ważyliśmy słowa. Nikt nie miał zbyt wiele do powiedzenia poza staruszkiem, który przyjechał z córką Colina. Naprawdę chciał rzucić okiem na mieszkanie, ponieważ wyczytał w dokumentacji, że cały większość procesu rozkładu miała miejsce podczas kilku dni po śmierci – łącznie z rozsadzeniem brzucha i całą resztą tej makabry. Chyba to lubił.
</p><p class="">W końcu jednak zadzwonili po taksówkę i się zmyli. Świętowaliśmy koniec pracy (dom opustoszał, nie zostało w nim nic), popalając papierosa na ganku. Przeglądałem jakieś papiery, które cudem uniknęły niszczarki. Były przerażające.</p><p>Regularnie przewijającym się tematem było: „miłość to kłamstwo". Colin często pisał o bólu istnienia i trudach kochania. Pomyślałem o jego erotycznych fantazjach i kolekcji filmów pornograficznych i zrozumiałem, jak bardzo nieszczęśliwym facetem musiał być. Z brutalną szczerością odrzucał ideę miłości.</p><h2>Prawdziwe historie, z całego świata. Polub nasz <a href="https://www.facebook.com/VICEPolska/?fref=ts" target="_blank">nowy fanpage</a> VICE Polska</h2><p>Nie poznałem Colina. I nawet gdybym chciał, to wyrzuciłem przecież do kosza dorobek jego życia. Wydaje mi się jednak, że James i ja wiemy więcej o tym smutnym, samotnym staruszku niż większość ludzi, których spotkał za życia. Tego wieczora wypiłem piwo, pogrążony w zadumie. Tak na wszelki wypadek, gdyby okazało się, że nikt inny go nie opłakiwał. Poczułem, że tak trzeba.
</p><p><em>Więcej ilustracji </em><em>Michaela Dockereya znajdziecie </em><a href="http://michaelcdockery.tumblr.com/" target="_blank"><em>TUTAJ</em></a></p>
]]></content:encoded>
<guid isPermaLink="false">http://www.vice.com/552602</guid>
<media:thumbnail url="https://vice-images.vice.com/images/articles/meta/2016/07/19/rzeczy-ktore-moesz-znalezc-sprztajac-mieszkania-zmarlych-1468924385.jpg"></media:thumbnail>
<dc:creator>Michael Dockery, tłum. Stanisław Regulski</dc:creator>
<media:category>stuff</media:category>
<category>stuff</category>
</item>
<item>
<title>Pytamy różne pokolenia Polaków na emigracji, dlaczego wyjechali z Polski i co teraz o niej myślą</title>
<link>http://www.vice.com/pl/read/pytamy-rozne-pokolenia-polakow-na-emigracji-dlaczego-wyjechali-z-polski-i-co-teraz-o-niej-mysla</link>
<pubDate>Wed, 20 Jul 2016 09:22:00 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[„Lubię jeździć do Polski i patrzeć, jak się rozwija. Cenię sobie jednak wolność, jaką mam w Szwecji. Zarówno tę ekonomiczną, jak i sumienia. Tutaj na przykład kościół nie decyduje o mojej macicy"
]]></description>
<enclosure url="http://vice-images.vice.com/images/articles/meta/2016/07/20/pytamy-rozne-pokolenia-polakow-na-emigracji-dlaczego-wyjechali-z-polski-i-co-teraz-o-niej-mysla-1469007522.jpg" type="image/jpg" length="1794"></enclosure>
<content:encoded><![CDATA[<p>Mieszkam od kilku lat w Sztokholmie, nigdy nie planowałam wyjazdu na stałe, zostałam w Szwecji nieco przez zasiedzenie. Zaczęło się od studiów na skandynawistyce, wymian studenckich, potem kolejnych wyjazdów do pracy, na następne studia, dla faceta...
</p><p>Wciąż <a href="http://wiadomosci.dziennik.pl/wydarzenia/artykuly/518521,polacy-przeciw-imigrantom-smierc-wrogom-ojczyzny-onr-propagowal-faszyzm-prokuratura-sie-zastanawia.html" target="_blank">dochodzą mnie głosy</a>, jak bardzo wiele osób w moim ojczystym kraju pała niechęcią do imigrantów. Wciąż też spotykam Polaków, którzy wyemigrowali do Szwecji kilka, kilkanaście, a czasem nawet kilkadziesiąt lat temu. Rozmawiając z nimi, nasuwa mi się często pytanie, co sprawia, że Polska od pokoleń jest krajem, z którego chętnie się wyjeżdża. Z naszych rozmów na temat kraju, często wyłania się zbiorowy obraz tego, co ich w Polsce boli i wymaga zmian, a także tego, za czym tęsknią, miło wspominają i co dziwi w spotkaniach z nową kulturą na obczyźnie. Zobaczcie, jakie motywy do emigracji kierowały moimi rozmówcami w latach 60., 80. i w nowym milenium oraz jak patrzą na Polskę z perspektywy życia w Szwecji.
</p><p><strong>Paulina, w Szwecji od 1969 roku</strong>
</p><p>Przyczyna mojego wyjazdu to dosyć znana historia. Zaczęło się od marcowych rozruchów w 1968 roku i przede wszystkim od Wojny sześciodniowej w Izraelu, kiedy polskie środowisko żydowskie zostało oskarżone o bycie „piątą kolumną". Ludzie byli zwalniani z pracy, była wyraźna nagonka. To spowodowało, że niektórzy zaczęli się zbierać do wyjazdu, większość obawiała się, że będzie jeszcze gorzej. Kulminacją był moment, kiedy w gazecie ukazało się ogłoszenie, w którym napisano, że jeżeli ktoś chce się ubiegać o wyjazd do Izraela, musi to zrobić do określonej daty. To wywołało natychmiastowy strach, ludzie rzucili się do konsulatów, głównie szwedzkiego i holenderskiego, bo stosunki dyplomatyczne z Izraelem zostały zakończone. Ci, którzy nie zdążyli wyjechać do Izraela, wyjechali do Danii, Szwecji i Stanów Zjednoczonych. Miałam wtedy 24 lata. Moja mama była już w Szwecji, dlatego nasz wybór padł na ten kraj. Ona już wcześniej wyjeżdżała za granicę do pracy, aby poprawić sytuację ekonomiczną – była wcześniej we Francji, Izraelu i w końcu w Szwecji.
</p><p>Kiedy przyjechałam do Szwecji, byłam oczywiście bardzo zdeprymowana, to było dla mnie kompletne wyrwanie z mojego środowiska, przyjaciół. Nie czułam się szczęśliwie. Ale podobało mi się, że wszystko było dobrze zorganizowane i wszystko załatwiało się bardzo szybko. Jako językoznawcy, podobała mi się też nauka szwedzkiego. Brakowało mi spontaniczności i kawiarnianego życia z Wrocławia. Nie podobało mi się, że ludzie nie szukają kontaktu. Teraz jednak to się zmieniło. Wszystko mi się podoba!
</p><p class="photo-credit has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/20/pytamy-rozne-pokolenia-polakow-na-emigracji-dlaczego-wyjechali-z-polski-i-co-teraz-o-niej-mysla-body-image-1469007683-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75" data-original-width="1136" data-original-height="852" data-model-id="205920" data-path="images/content-images/2016/07/20/" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/20/" data-image-filename="pytamy-rozne-pokolenia-polakow-na-emigracji-dlaczego-wyjechali-z-polski-i-co-teraz-o-niej-mysla-body-image-1469007683.jpg" class="vmp-image"><br>Paulina z siostrą i mamą w 1971, pierwsze lata w Szwecji. Zdjęcie pochodzi z prywatnego archiwum<br>
</p><p>Pierwsze moje wrażenie po przyjeździe tutaj to, że Szwedzi to ludzie pragmatyczni, którzy się dobrze zachowują, spokojnie, z godnością. Proszę sobie wyobrazić, jaki szok przeżyłam, kiedy po paru miesiącach przyszedł czerwiec i obchody Midsommar, czyli naszej nocy świętojańskiej. Wylądowałam wśród pijanych Szwedów kicających dookoła słupa, śpiewających tradycyjną piosenkę o żabkach, które nie mają ani ogona, ani uszu. Myślałam, że padnę trupem! Zwariowali!
</p><p>W Polsce nie było nam źle, mieliśmy ładny dom i wielu przyjaciół, jednak w latach 60. wszystko było problematyczne – ciągłe kłopoty, żeby coś zdobyć, kupić. W Szwecji przywitała nas wygoda. Przede wszystkim przemówiła do mnie grzeczność w odnoszeniu się do ludzi. W Polsce panowało raczej chamstwo. Wtedy, jak się przychodziło do sklepu lub restauracji, to człowiek był szczęśliwy, jak go nie ochrzanili i dostał choć trochę tego, co chciał. Teraz na szczęście wiele się zmieniło.
</p><p>Nigdy nie rozważałam powrotu na stałe, ale przez pewien okres myślałam o kupnie mieszkania we Wrocławiu, aby móc spędzać tam więcej czasu, spotykając znajomych z czasów studenckich. Aż mi to przeszło, patrząc na to, co dziś dzieje się w naszym kraju. Czytając wiadomości, nie poznaję Polski. Widzę dużo nienawiści między różnymi grupami społecznymi. W moich czasach, pomimo różnic w wykształceniu, zasobach materialnych czy nawet religii, wszyscy byli w stanie się ze sobą porozumieć. Ludzie kłócili się ze sobą na zasadzie Kowalski z Nowakiem, a nie jak dziś: PIS czy PO, religijni czy nie, Wszechpolacy czy patrioci. Jedno co było pewne, to, że większość raczej komunistów nie lubiła. Może to nas łączyło i dlatego nie było takich konfliktów.
</p><p>Dziś mam w Sztokholmie duży kontakt z grupami Polaków, którzy dopiero co tu przyjechali, uczę polskiego dzieci z polskich rodzin. Widzę niestety, że coraz mniej młodzieży wyniosło z domu i z polskich szkół wiadomości o zasadach demokracji. Takie pojęcia jak trójpodział władzy, organy utrzymujące demokrację przy życiu, jak trybunał konstytucyjny – nie są tak dla Polaków tak oczywiste.
</p><p><strong>Andrzej, w Szwecji na stałe od 1981 roku</strong>
</p><p>W 1979 roku przyjechałem do Szwecji sprzątać i zarabiać pieniądze – bardziej mi się to podobało niż praca prawnika w Państwowej Komisji Cen. Po roku wróciłem, akurat na początek Solidarności. Po dwóch latach znowu wyjechałem, tym razem już z rodziną – żona miała studiować na uniwersytecie w Sztokholmie i miała oficjalne prawo pobytu na rok. Sprzątałem. Po kilku miesiącach wprowadzono stan wojenny i dostaliśmy list od policji, że mamy prawo pracy i pobytu na zawsze – bo w naszym kraju jest wojna. Ja nigdy nie chciałem opuszczać Polski, tylko zobaczyć trochę świata, zarobić pieniądze, pooddychać bez strachu. Myślałem, że wrócę w ciągu dwóch lat.
</p><p class="photo-credit has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/20/pytamy-rozne-pokolenia-polakow-na-emigracji-dlaczego-wyjechali-z-polski-i-co-teraz-o-niej-mysla-body-image-1469007856-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75" data-original-width="1890" data-original-height="1372" data-model-id="205923" data-path="images/content-images/2016/07/20/" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/20/" data-image-filename="pytamy-rozne-pokolenia-polakow-na-emigracji-dlaczego-wyjechali-z-polski-i-co-teraz-o-niej-mysla-body-image-1469007856.jpg" class="vmp-image">Gdańsk 1979 rok. Zdjęcie Andrzeja zrobione z promu – rodzina macha mu na pożegnanie przed pierwszym wyjazdem do Szwecji. Zdjęcie pochodzi z prywatnego archiwum
</p><p>Moje pierwsze wrażenia z lat 1979-1980: słońce, wolność (np. czytanie innych książek), przyroda – ja z Warszawy, a w Sztokholmie odkryłem wody i lasy. Jednym z pierwszych spostrzeżeń było też, że w Szwecji ludzie nie awanturują się w autobusie. Grudzień 1981 roku – kiedy dostałem w prezencie emigracje – to noc i ciemność.
</p><p>Unikam nostalgii. Jedyne, za czym tęsknie to za moją mamą, ale jest to nostalgia za czasem, który przeminął, a nie za konkretnym miejscem. Poza tym brakuje mi polskiego języka i rozmowy, i książki, i gazety oraz pewnej oczywistości, jeśli chodzi o kody kulturowe, krajobrazy, miasta... Jednak mam pewną anegdotę związaną ze zbytnią nostalgią i trzymaniem się swojej kultury. Pewien pan, który w stanie wojennym głodował pod polską ambasadą, żeby mu żonę i dzieci wypuścili z kraju, zabraniał kilka lat później swojej córce ostrzyc się tak jak szwedzkie koleżanki „bo będzie wyglądała jak kurwa". Tacy jesteśmy: uciekamy, a potem budujemy nostalgiczne ołtarze.
</p><p>W Szwecji doceniam, że nie muszę się bać. Nie tęsknie za chamstwem i głupotą. W Szwecji spotkałem się jednak z polskim antysemityzmem – dziwne, w Polsce nie było tego w moim środowisku. Przeczytałem teraz „My z Jedwabnego" i najbardziej szokujący jest opis stanu na dzisiaj – nadal mamy duży procent antysemitów i ludzi broniących swojego własnego ograniczenia bez chwili zastanowienia, bez empatii, bez pokory. To jest dla mnie zagadka, jeśli się wierzy w wartości chrześcijańskie... Polski antysemityzm jest dla mnie poważną sprawą – też dlatego, że wyraźniej widać, jakimi jesteśmy głupkami. Na szczęście nie wszyscy. Wstyd mi też jak niektórzy Polacy traktują Ukraińców – śledzę to od lat na Facebooku.
</p><p><strong>Maria i Jacek Zaleccy, w Szwecji od 1989 roku</strong>
</p><p>Przyjechaliśmy po studiach w 1989 roku głównie, żeby zobaczyć, jak się żyje w innym europejskim kraju. Wszystkiego trzeba się było nauczyć od nowa – jak się robi zakupy, tankuje benzynę, płaci rachunki – ale było bardzo ciekawie. Człowiek rozumiał, że jest więcej słusznych metod rozwiązywania każdego problemu, a nie tylko ta, którą już znał.
</p><p class="photo-credit has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/20/pytamy-rozne-pokolenia-polakow-na-emigracji-dlaczego-wyjechali-z-polski-i-co-teraz-o-niej-mysla-body-image-1469007891-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75" data-original-width="1794" data-original-height="1346" data-model-id="205926" data-path="images/content-images/2016/07/20/" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/20/" data-image-filename="pytamy-rozne-pokolenia-polakow-na-emigracji-dlaczego-wyjechali-z-polski-i-co-teraz-o-niej-mysla-body-image-1469007891.jpg" class="vmp-image">Maria i Jacek Zaleccy przed wyjazdem z Polski w 1989 roku. Zdjęcie pochodzi z prywatnego archiwum
</p><p>Dziś tęsknimy za zapachami i smakami dzieciństwa. Brakuje nam niewielkiej odległości do przyjaciół z młodości i możliwości łatwiejszej pomocy rodzicom. Doceniamy za to dobrą organizację życia codziennego, zaufanie do struktur organizacyjnych w kraju i czystą, dostępną dla wszystkich przyrodę. Nie planujemy powrotu do Polski, ale chętnie częstsze wizyty, jeśli czas na to pozwoli.
</p><p><strong>Maryla, w Szwecji na stałe od 2008 roku</strong>
</p><p>Właściwie nigdy nie podjęłam decyzji o przeprowadzce. Studiowałam skandynawistykę i po raz pierwszy przyjechałam na wymianę, żeby ćwiczyć szwedzki. Potem poznałam chłopaka, znalazłam pracę i zostałam nieco przez zasiedzenie. Kiedy przyjechałam tu na Erasmusa, okazało się, że kursy do wyboru miałam w większości po angielsku. Wybrałam więc gender studies po szwedzku. Jako że działo się to 10 lat temu, nie wiedziałam jeszcze, że moje studia zagrażały instytucji rodziny i całemu narodowi polskiemu. Zamiast tego nauczyłam się czegoś o Szwecji, kiedy na mojego maila, w którym opisałam moje polskie studia i zapytałam, czy moje umiejętności językowe będą wystarczające, żeby uczestniczyć w zajęciach, otrzymałam odpowiedź: Jeśli uważasz, że dasz radę, to dasz. Okazało się, że tutaj człowiek otrzymuje kredyt zaufania, który albo zachowa, albo zaprzepaści. W Polsce jest raczej odwrotnie, na zaufanie musisz zapracować, albo najlepiej pokazać jakiś papier. Zdecydowanie bardziej podoba mi się podejście Szwedów.
</p><p>Pierwsze wrażenie ze Szwecji to była różnorodność i wielokulturowość. Szybko jednak zorientowałam się, że w Sztokholmie istnieje bardzo wyraźna segregacja. Mimo to nadal odnoszę wrażenie, że w Polsce jest dość nudno, jeśli chodzi o to, jak ludzie wyglądają i się ubierają. Wystarczy, że założę chustkę à la pin-up na głowę, żeby jakiś wesoły podchmielony przechodzień nazwał mnie kurczakiem. Zdecydowanie nie tęsknię za polskim przyzwoleniem na seksistowskie i rasistowskie żarty. Tutaj oczywiście też występują te zjawiska, ale ogólnie dyskurs jest na nieco wyższym poziomie. Niektórzy moi polscy znajomi, choć są wykształceni, światowi i oczytani nadal bez pardonu potrafią używać słów takich jak np. ciapaty. Mnie to bardzo razi.
</p><p>Brakuje mi straganów z polskimi malinami i porzeczkami, trochę też języka, choć mam wielu polskich znajomych. Całe szczęście jest tu wielu Polaków i nie raz łapie mnie nostalgia przy okazji podsłuchanych rozmów, pełnych wyrażeń jak np. „parówo pierdolona". Oby tylko nie wpadło nikomu do głowy zarządzić Swexit!
</p><p>Nie planuję powrotu, odpowiada mi stan bycia pomiędzy kulturami. Mam podwójne obywatelstwo, ale zawsze będę Polką. Mimo to czuję, że mogę z dystansem patrzeć na oba kraje. Lubię jeździć do Polski i patrzeć, jak się rozwija. Cenię sobie jednak wolność, jaką mam w Szwecji. Zarówno tę ekonomiczną, jak i sumienia. Tutaj na przykład kościół nie decyduje o mojej macicy. Żyje się godniej, bo praca popłaca i nie muszę pracować na trzy zmiany lub w moim przypadku, udzielać korepetycji do nocy.
</p><p><strong>Alicja, w Szwecji od 2008 i ponownie od 2012 roku</strong>
</p><p>Wyjechałam, wróciłam, wyjechałam. Za pierwszym razem oddelegowano męża z jego pracą, ja pojechałam z nim – bo przygoda, bo coś nowego. Za drugim razem wyjechaliśmy jak przysłowiowi Janusze. 15 stycznia lądujemy z dwoma walizkami tanimi liniami. Dlaczego zdecydowałam się na wyjazd za drugim razem? Pierwszy pobyt – trzy lata w Szwecji, powrót do Polski i już po mniej więcej trzech miesiącach świadomość „tu się nie da żyć, nie ma wyjścia, trzeba wracać".</p><h2>Historie z Polski i ze świata. Polub nasz <a href="https://www.facebook.com/VICEPolska/?fref=ts" target="_blank">nowy fanpage</a> VICE Polska</h2><p>W Szwecji zachwyciłam się domami bez płotów i tym, że można pić wodę z kranu, a ludzie są mili. Jednak oczywiście tęsknię za moimi ludźmi, za rodzicami, za tanimi owocami w lecie. Czuję nostalgię, że nigdy tu nie będę miała koleżanki, z którą się znamy od podstawówki. I nigdy nie będę w miejscu, które było kiedyś moje. Nie tęsknię za polską polityką, cwaniactwem, za tym, że wiele osób chce cię oszukać na każdym kroku, za tym, że jako petent nie masz żadnych praw, za kontaktami z urzędami, szpecącymi reklamami i paniami sprzedawczyniami z obsraną miną.
</p><p>To wszystko sprawia, że na pytanie, czy wróciłabym do Polski, odpowiadam: nigdy w życiu!
</p>
]]></content:encoded>
<guid isPermaLink="false">http://www.vice.com/552928</guid>
<media:thumbnail url="https://vice-images.vice.com/images/articles/meta/2016/07/20/pytamy-rozne-pokolenia-polakow-na-emigracji-dlaczego-wyjechali-z-polski-i-co-teraz-o-niej-mysla-1469007522.jpg"></media:thumbnail>
<dc:creator>​Weronika Perez Borjas</dc:creator>
<media:category>travel</media:category>
<category>travel</category>
</item>
<item>
<title>Studenci ze Szczecina protestują w obronie sprzątaczek i portierów</title>
<link>http://www.vice.com/pl/read/prostest-w-obronie-pracownikw-technicznych-akademia-sztuki</link>
<pubDate>Tue, 19 Jul 2016 10:38:00 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[„Jest wymóg, że papier toaletowy musi być biały i miękki, ale już kto go rozkłada i w jakich warunkach, to nikogo nie obchodzi" – mówią protestujący studenci z Akademii Sztuki
]]></description>
<enclosure url="http://vice-images.vice.com/images/articles/meta/2016/07/19/prostest-w-obronie-pracownik-w-technicznych-akademia-sztuki-1468926339.jpg" type="image/jpg" length="1314"></enclosure>
<content:encoded><![CDATA[<p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/19/prostest-w-obronie-pracownikw-technicznych-akademia-sztuki-body-image-1468926366-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75" data-original-width="1314" data-original-height="681" data-model-id="205501" data-path="images/content-images/2016/07/19/" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/19/" data-image-filename="prostest-w-obronie-pracownikw-technicznych-akademia-sztuki-body-image-1468926366.jpg" class="vmp-image">
</p>
<p class="photo-credit">Fot. <a href="https://en.wikipedia.org/wiki/Cleaner" target="_blank">Wikipedia</a>
</p>
<p>Wyobraźmy sobie hipotetyczne ogłoszenie o pracę: stała pensja 900 złotych za minimum 200 godzin w miesiącu; brak określenia wymiaru godzinowego pracy; nadgodziny niepłatne; zatrudnienie na umowie-zleceniu na czas nieokreślony. Czy ktoś chciałby pracować na takich warunkach? A właśnie tak – według protestujących studentów Akademii Sztuki w Szczecinie – wygląda codzienność sprzątaczek i portierów na ich uczelni.
</p>
<p>„Pragniemy pomóc pracownikom, by mogli wykonywać swoje obowiązki w godnych warunkach. Zwłaszcza jeśli dotyczy to ludzi, których sami lubimy, szanujemy i z których pracy korzystamy wszyscy" – mówi Olga Baszuro, przedstawicielka studentów.<br>
</p>
<p>Protesty zaczęły się po tym, jak w kłopoty wpadło małżeństwo Piernikowskich, którzy pracowali przez kilka lat na Akademii Sztuki i byli bardzo zżyci ze studentami. W grudniu pani Krystyna Piernikowska trafiła do szpitala. Po tym, jak nie pojawiała się w pracy, do szpitala przyjechał przedstawiciel zewnętrznej firmy Ekotrade, zatrudniającej panią Krystynę, który kazał jej podpisać dokument zawieszający umowę na czas jej pobytu w szpitalu.
</p>

<h2>Dla prekariuszy, freelancerów, korpoludów i tych, co założyli firmę. Polub <a href="https://www.facebook.com/VICEPolska/?fref=ts" target="_blank"> fanpage</a> VICE Polska, żeby być z nami na bieżąco</h2>

<p>Ustalenia umowy głosiły rzekomo, że jeśli pracownik nie stawi się w pracy przez 7 dni, to umowa jest automatycznie zawieszana. Według zatrudnionych, nigdy nie otrzymali oni kopii umów. Pan Ryszard miał ujrzeć tylko„gest Kozakiewicza" ze strony przełożonego, gdy prosił o tekst umowy i upomniał się o przejście na umowę o pracę (o wszystkim opowiedział w nagraniu <a href="https://www.facebook.com/studencias/videos/969877733081291/?video_source=pages_finch_thumbnail_video" target="_blank">udostępnionym przez studentów</a>). W czasie pobytu pani Krystyny w szpitalu, pan Ryszard również nie mógł pracować, musiał bowiem zająć się chorą żoną i niepełnosprawną córką. Rodzina została praktycznie bez środków do życia.
</p>
<p>Studenci zaczęli drążyć temat i dowiedzieli się od pana Ryszarda, na jakich warunkach zatrudnionych jest 26 pracowników technicznych ich uczelni: ok. 900 złotych na miesiąc, brak zabezpieczeń socjalnych i emerytalnych, w części przypadków brak umowy o pracę lub dwie umowy (jedna na wykonanie faktycznej pracy, a druga za roznoszenie ulotek na kwotę 50 złotych, od której odprowadzane są składki na ubezpieczenie), nieznany nikomu faktyczny wymiar czasu pracy, „kary" za wypowiedzenie umowy (np. opłata 150 zł za identyfikator). Studenci wystosowali do rektora list otwarty w tej sprawie – w imieniu wszystkich studentów i prawie wszystkich pracowników naukowych. Podobny list został wysłany wcześniej przez Związek Nauczycieli Akademickich, pozostał on jednak bez echa.
</p>
<p class="pullquote">Mieliśmy wrażenie, że władze Akademii chcą po prostu przeczekać problem, aż się znudzimy lub zmęczymy. Kolejne spotkania i rozmowy w zasadzie do niczego nie prowadziły<br>
</p>
<p>Studenci rozwiesili plakaty i stworzyli ogłoszenie w sprawie poszukiwania osoby na stanowisko rektora-stażysty. Plakaty i ogłoszenie szybko zniknęły, jednak przyniosły efekt w postaci nagłośnienia problemu i przyśpieszenia rozmów z władzami uczelni na temat rozwiązania problemu.
</p>
<p>„Długo nie wychodziliśmy z tym do mediów, ponieważ mieliśmy nadzieję, że uda się tę sprawę załatwić wewnętrznie. Mieliśmy wrażenie, że władze Akademii chcą po prostu przeczekać problem, aż się znudzimy lub zmęczymy. Kolejne spotkania i rozmowy w zasadzie do niczego nie prowadziły" – wspomina Katarzyna Sokół, jedna z inicjatorek akcji.
</p>
<p>Protesty studentów przyniosły już pierwsze (choć nieznaczne) zmiany: dwie z pracownic mają umowę o pracę. Pod wpływem nacisków studentów władze uczelni powołały dwa zespoły, które zbadają sprawę obecnych warunków pracy, oszacują możliwość wprowadzenia do umów postulowanych przez studentów klauzuli społecznych oraz zatrudniania w spółdzielniach socjalnych. Władze uczelni przestały zamiatać problem pod dywan: „Chciałabym za parę miesięcy móc powiedzieć, że dzięki akcji studenckiej i wsparciu pracowników, Akademia Sztuki jest pierwszą uczelnią, która wprowadza takie zmiany i jesteśmy wzorem dla Polski" – mówiła w Radiu Szczecin Agnieszka Lisowska, rzecznika prasowa Akademii Sztuki.
</p>
<p class="pullquote">Uczelnie są niedofinansowane przez ministerstwo, a cięcia kosztów dotyczą zawsze najsłabszych, a nie osób na najwyższych szczeblach<br>
</p>
<p>Z jednej strony władze uczelni mają związane ręce z powodu niewielkich środków, które otrzymują na administrację, a z drugiej je umywają, przerzucając zatrudnienie na firmy outsourcingowe, nad którymi nie mają prawie żadnej kontroli. „Problem nie leży wyłącznie po stronie złej woli władz uczelni, lecz jest systemowy" – mówi Baszuro. „Ustawa przetargowa wręcz wymusza istnienie tego typu patologii. Jeśli wygrywa najniższa cena, to siłą rzeczy musi się to odbywać kosztem najbiedniejszych, którzy najmniej mogą". Sokół dodaje: „Uczelnie są niedofinansowane przez ministerstwo, a cięcia kosztów dotyczą zawsze najsłabszych, a nie osób na najwyższych szczeblach".
</p>
<p>Akademia Sztuki w Szczecinie jest nową i stosunkowo małą uczelnią – powstała w 2010 roku i studiuje na niej około 400 studentów. Ma to znaczenie, ponieważ wysokość dotacji uzależniona jest między innymi od liczby studentów. Młodej akademii trudno jest też konkurować z wielowiekowymi markami Uniwersytetu Jagiellońskiego czy Warszawskiego. Dlatego jest pierwsza w kolejności do cięć finansowych, a z racji małego budżetu, oszczędności są dla tej uczelni najbardziej dotkliwe.
</p>
<p>Inne uczelnie w Polsce również zmagają się z problemem łamania praw pracowniczych. Podobne sytuacje miały miejsce na uniwersytetach w Łodzi, Poznaniu i Warszawie. Udało się tam wprowadzić godziwe warunki pracy, dzięki naciskom ze strony związków zawodowych i organizacji społecznych.
</p>
<p class="pullquote">Outsourcing może dotyczyć również pracowników naukowych. Już tak się dzieje w przypadku lektorów<br>
</p>
<p>„Jeżeli poważnie traktujemy etos akademicki i ideę wspólnoty uniwersyteckiej, nie możemy przerzucać problemów finansowych na najsłabszych, których głos jest najsłabiej słyszalny. Solidarność z pracownikami technicznymi leży także w najbardziej żywotnym interesie doktorantów, adiunktów i profesorów, bowiem może ich spotkać ten sam los. Outsourcing może dotyczyć również pracowników naukowych. Już tak się dzieje w przypadku lektorów" – mówi Aleksander Temkin z Komitetu Kryzysowego Humanistyki Polskiej.
</p>
<p>Na dobrą sprawę na zatrudnianiu na umowach śmieciowych tracą wszyscy: na papierze wygląda to korzystnie, ponieważ przetarg wygrywa firma, która złoży ofertę z najniższą ceną. Lecz prawdziwe koszty takiej procedury już niedługo mogą nas uderzyć z ogromną siłą. Istnieje ogromna rzesza ludzi, którzy funkcjonują poza systemem świadczeń społecznych: dzieci pozbawione są opieki medycznej, ponieważ ich rodzicie nie mają ubezpieczenia zdrowotnego, do budżetu państwa nie wpływają składki na wypłaty obecnych i przyszłych emerytur.
</p>
<p>„Niedofinansowanie w żaden sposób nie usprawiedliwia takiego traktowania pracowników technicznych. Uniwersytety i akademie są instytucjami publicznymi, instytucjami szczególnego zaufania i szczególnej misji. Jeżeli praktykowany jest tam wyzysk, jest to fatalny społecznie przykład, który obniża standardy obowiązujące na rynku pracy. Uniwersytety mają wiele na sumieniu, a skala takich praktyk jest nagminna" – stwierdza Temkin.
</p>

<p>Nadzieją na zmiany jest uchwalona w styczniu nowelizacja ustawy o zamówieniach publicznych, która zakłada odejście od kryterium najniższej ceny i uwzględnianie przy wyborze oferty klauzul społecznych i umów o pracę (czeka na podpis prezydenta). Istnieją także zapowiedzi zwiększenia uprawnień Państwowej Inspekcji Pracy oraz wprowadzenia minimalnej stawki godzinowej. Jednak już pojawiają się „kreatywne" pomysły na obejście zapowiadanych zmian, np. zatrudnianie pracowników technicznych na kontraktach. Nieoficjalnie mówi się również, że przedstawiciele władz akademickich lobbują, by zapisy ustawy o szkolnictwie wyższym były nadrzędne w stosunku do prawa pracy – w myśl błędnie rozumianej autonomii uniwersytetów.
</p>
<p>„W przetargach jest wymóg, że papier toaletowy musi być biały i miękki, ale już kto go rozkłada i w jakich warunkach, to nikogo nie obchodzi. Osobiście wolałabym szary, by pani, która go rozkłada mogła iść do lekarza, gdy zachoruje" – podsumowuje Baszuro.
</p>
<p><em>Telefonicznie i mailowo prosiliśmy firmę Ekotrade o komentarz, jednak do momentu publikacji nie otrzymaliśmy informacji zwrotnej</em>
</p>
]]></content:encoded>
<guid isPermaLink="false">http://www.vice.com/552616</guid>
<media:thumbnail url="https://vice-images.vice.com/images/articles/meta/2016/07/19/prostest-w-obronie-pracownik-w-technicznych-akademia-sztuki-1468926339.jpg"></media:thumbnail>
<dc:creator>Krzysztof Krześnicki</dc:creator>
<media:category>news</media:category>
<category>news</category>
</item>
<item>
<title>Historie zemsty na okropnych byłych</title>
<link>http://www.vice.com/pl/read/historie-zemsty-na-okropnych-bylych</link>
<pubDate>Tue, 19 Jul 2016 11:08:00 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[„Jego rodzina przestała się do niego odzywać, a wieści rozeszły nawet po dalekich znajomych, więc teraz żadna dziewczyna nie chce z nim mieć nic do czynienia"
]]></description>
<enclosure url="http://vice-images.vice.com/images/articles/meta/2016/07/19/historie-zemsty-na-okropnych-bylych-1468927511.jpg" type="image/jpg" length="1000"></enclosure>
<content:encoded><![CDATA[<p class="has-image"><span id="docs-internal-guid-acda0c95-02e7-9298-f338-038b106289ba"><img class="vmp-image" data-image-filename="historie-zemsty-na-okropnych-bylych-body-image-1468927581.jpg" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/19/" data-path="images/content-images/2016/07/19/" data-model-id="205510" data-original-height="562" data-original-width="1000" src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/19/historie-zemsty-na-okropnych-bylych-body-image-1468927581-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75"><br></span>
</p><p class="photo-credit"><span id="docs-internal-guid-acda0c95-02e7-9298-f338-038b106289ba">Fot. </span><a href="https://www.youtube.com/watch?v=B3eAMGXFw1o">YouTube</a><br>
</p><p>Można śmiało powiedzieć, że każdemu, kto na horyzoncie dostrzegł bolesne zerwanie, przez głowę przemknęła przynajmniej jedna ulotna myśl o zemście. Może by tak upewnić się, że nie oddałaś mu jego ulubionej bluzy? <span id="docs-internal-guid-acda0c95-02f8-7521-46fc-5a27972b10fe">Może gdzieś zawieruszyć jej szpilki od Loubutina?</span> Może pociąć opony w aucie? A może wziąć przykład <a target="_blank" href="http://www.dailymail.co.uk/femail/article-3605789/Scorned-girlfriend-s-Khaleesi-level-vengeance-Woman-sends-cheating-ex-Game-Thrones-spoilers-week-watch-show.html" id="docs-internal-guid-acda0c95-02f3-fb01-19cb-8a635282f2f8">z tej mściwej kobiety</a>, która odblokowała swojego niewiernego byłego na Facebooku tylko po to, żeby co tydzień wysyłać mu spoilery <em>Gry o Tron</em>? Poprosiliśmy kilka osób, żeby opowiedziały nam, co się stało, gdy poddały się takiej pokusie oraz czy zemsta rzeczywiście najlepiej smakuje na chłodno.
</p><h2>Bea*, 22 lata</h2><p>Chodziłam z nim przez kilka lat, aż w końcu odkryłam, że mnie zdradzał. Powiedział mi, że nigdy mnie nie kochał i że kłamał za każdym razem, gdy wyznawał mi miłość. Zostawił mnie dla mojej koleżanki. Kilka miesięcy później z nią też zerwał, po czym udostępniał wszystkim nagranie, na którym robiła mu loda. Tak, to był ten typ faceta.
</p><p>Któregoś wieczora spotkałyśmy się moją koleżanką (tą, którą też rzucił), żeby go poobgadywać i w pewnym momencie zaczęłyśmy sobie wyobrażać, jak by to było, gdyby trafił za coś do aresztu. Z początku nie byłam pewna, czy faktycznie chciałabym, żeby do tego doszło. Po chwili jednak pomyślałam, że gdyby zniszczyć mu reputację – choćby odrobinę – pewnie poczułabym się lepiej i w końcu mogła pójść naprzód. Koleżanka poszła na policję ze skargą na nagranie, a ja zajęłam się brudną robotą. Mój eks był bokserem, więc napisałam do jego trenera, że opuszczał treningi, żeby spędzać czas ze mną i ze swoją drugą dziewczyną. Gdy trener usłyszał w dodatku o oskarżeniach o popełnienie przestępstwa, od razu zawiesił jego członkostwo w klubie, sparingi i mecze.<br>Jego rodzina przestała się do niego odzywać, a wieści rozeszły się nawet po jego dalekich znajomych, więc teraz żadna dziewczyna nie chce z nim mieć nic do czynienia. Od tamtej pory nie rozmawialiśmy.
</p><p class="has-image"><img class="vmp-image" data-image-filename="historie-zemsty-na-okropnych-bylych-body-image-1468927606.jpg" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/19/" data-path="images/content-images/2016/07/19/" data-model-id="205511" data-original-height="650" data-original-width="1000" src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/19/historie-zemsty-na-okropnych-bylych-body-image-1468927606-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75">
</p><p class="photo-credit">Ilustracja Polly Williams
</p><h2>Jing, 25 lat</h2><p>Poznaliśmy się na dniu otwartym w koledżu i pozostaliśmy w kontakcie, mimo że on chciał pojechać na studia licencjackie do Ameryki. Gdy oboje nie dostaliśmy się do Oxfordu i zamiast tego poszliśmy na uniwersytet w Londynie, wprowadził się ze mną do mieszkania, które kupili moi rodzice. Choć przez pierwszych parę lat było całkiem nieźle, nasze życie seksualne praktycznie nie istniało. Próbowałam inicjować seks wiele razy, a w chwili szczególnej desperacji wygooglowałam nawet „jak uwieść swojego partnera", ale w końcu, po kolejnej nieudanej próbie, po prostu się poddałam. Pod koniec naszego trzeciego roku razem miałam dość: resztkami sił godziłam praktyki z pisaniem pracy dyplomowej, a on całymi dniami tylko siedział na kanapie, grał na konsoli i nic nie wnosił do związku.
</p><h2>Jesteśmy na Facebooku. Polub nasz <a href="https://www.facebook.com/VICEPolska/?fref=nf" target="_blank">nowy fanpage</a> VICE Polska</h2><p>Miarka się przebrała, gdy chciałam wysłać maila z jego komputera i odkryłam, że zdradzał mnie z koleżanką ze swojej grupy, i to od dłuższego czasu. Zamiast zachęcać go, by dokończył pisać swoją pracę, zaczęłam wieczorami grać razem z nim, żeby jeszcze bardziej go od tego oderwać. Gdy szedł spać, sama zarywałam noce, żeby ze wszystkim się wyrobić. Przez lato był stażystą w renomowanym banku. Chcieli go tam zatrudnić na stałe, pod warunkiem, że skończy studia ze średnią 4. Gdy mu się to nie udało, oczywiście go wywalili, a ja wykopałam go z mieszkania jeszcze tego samego dnia. Słyszałam ostatnio, że teraz pracuje dla swojej mamy.
</p><h2>Sarah, 24 lata</h2><p>Mój facet to był kawał drania, naprawdę zły człowiek. Na każdym kroku wbijał mi małe szpile, żeby zniszczyć moją samoocenę. Jeśli na ulicy minęliśmy jakąś seksowną dziewczynę, zawsze się za nią gapił i mówił, że powinnam się zacząć ubierać jak ona. Obserwował i lajkował na Instagramie zdjęcia z pogranicza pornografii, które przedstawiały kobiety będące moim całkowitym przeciwieństwem. Podczas seksu zawsze zmuszał mnie do rzeczy, o których wiedział, że ich nie lubię. W końcu odkryłam, że przez cały czas, gdy byliśmy razem, ostro flirtował i wymieniał się przez Facebooka zdjęciami z trzema innymi dziewczynami.
</p><p>Naprawdę kochał swoją mamę. Była jedyną osobą, która uważała go za aniołka. No to zrobiłam zrzut z ekranu wszystkich jego fotek i rozmów i wysłałam do niej. Nadal jesteś dumna ze swojego synka, Angela?
</p><p class="has-image"><img class="vmp-image" data-image-filename="historie-zemsty-na-okropnych-bylych-body-image-1468927637.jpg" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/19/" data-path="images/content-images/2016/07/19/" data-model-id="205512" data-original-height="650" data-original-width="1000" src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/19/historie-zemsty-na-okropnych-bylych-body-image-1468927637-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75">
</p><p class="photo-credit">Ilustracja Polly Williams
</p><h2>Ruth, 22 lata</h2><p>Byłam (i właściwie nadal jestem) dość religijna, a gdy byłam młodsza, brakowało mi odwagi i pewności siebie, żeby wyjść z szafy. Dwa lata temu byłam w związku z zagranicznym studentem. Często zdarzały mu się mocno homofobiczne wypowiedzi, przez które czułam się bardzo niezręcznie, więc cały czas odkładałam wyznanie, że jestem biseksualna. Doszło do tego, że naprawdę nie mogłam go już ścierpieć. Wiedział, że jestem od niego zależna finansowo, bo moi rodzice przestali mi pomagać. Za każdym razem, gdy chciałam z nim zerwać, zasypywał mnie prezentami i zapraszał do restauracji, no i w końcu zmieniałam zdanie. Tak było, dopóki nie poznałam Laury*, mojej obecnej dziewczyny. Zostawiłam go, dopiero gdy dowiedziałam się od wspólnego znajomego, że mój chłopak był ze mną tylko po to, żeby uzyskać brytyjski paszport, bo, jak mówił: „miał polityczne ambicje". Warto dodać, że w wyborach do samorządu studenckiego dostał wszystkiego 12 głosów. Chciałabym móc powiedzieć, że jakoś spektakularnie się na nim zemściłam, ale chyba najbardziej dopiekłam mu tym, że oficjalnie zaczęłam chodzić z Laurą.
</p><h2>Robert*, 34</h2><p>To był mój pierwszy poważny związek – trwał 9 lat, z czego osiem spędziłem, tyrając za grosze w prawniczej korporacji. Szczerze nienawidziłem tej roboty. Mieliśmy umowę, że gdy ona skończy swoją szkołę pielęgniarską, zostanę freelancerem i założę własny biznes. Niestety przyzwyczaiła się do tego, że ją utrzymuję i nawet nie zaczęła się rozglądać za pracą. Nie dokładała się też do mieszkania, a jeśli tylko o tym przy niej wspomniałem, wpadała w histerię i płakała całymi godzinami.
</p><p>Zacząłem planować ucieczkę i w tajemnicy oszczędzać na własne mieszkanie. Odkryła moje plany i próbowała je pokrzyżować – chciała wyciągnąć ode mnie połowę odłożonych pieniędzy. W geście rozpaczy poprosiłem moją mamę, żeby z nami zamieszkałą (tak się złożyło, że miała wtedy poważne kłopoty ze zdrowiem i wymagała nieustannej opieki). Dopiero wtedy udało mi się jej pozbyć. Od tamtej pory jestem sam, ale za to mam swoje własne cztery kąty w Londynie.
</p><p><em>*Imiona zostały zmienione.</em><br>
</p>
]]></content:encoded>
<guid isPermaLink="false">http://www.vice.com/552626</guid>
<media:thumbnail url="https://vice-images.vice.com/images/articles/meta/2016/07/19/historie-zemsty-na-okropnych-bylych-1468927511.jpg"></media:thumbnail>
<dc:creator>Salma Haidrani, tłum. Jan Bogdaniuk</dc:creator>
<media:category>stuff</media:category>
<category>stuff</category>
</item>
<item>
<title>Grałem w „Pokemon Go” bez telefonu</title>
<link>http://www.vice.com/pl/read/gralem-w-pokemon-go-bez-telefonu</link>
<pubDate>Tue, 19 Jul 2016 08:14:00 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Mój telefon to szmelc. Poważnie. Kupa złomu. Czemu jednak brak aplikacji miałby mnie powstrzymać? Przecież „Pokemon Go" to coś więcej, niż tylko gra. To siła, która przebudziła nasze pokolenie! Musiałem zostać mistrzem!
]]></description>
<enclosure url="http://vice-images.vice.com/images/articles/meta/2016/07/19/gralem-w-pokemon-go-bez-telefonu-1468916613.jpg" type="image/jpg" length="1000"></enclosure>
<content:encoded><![CDATA[<p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/19/gralem-w-pokemon-go-bez-telefonu-body-image-1468916992-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75" data-original-width="1200" data-original-height="480" data-model-id="205366" data-path="images/content-images/2016/07/19/" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/19/" data-image-filename="gralem-w-pokemon-go-bez-telefonu-body-image-1468916992.jpg" class="vmp-image">
</p><p>Nie mogłem już dłużej zwlekać. Przestało mi zależeć na czymkolwiek innym. Chciałem tylko poczuć wiatr we włosach, ganiając po łące za Vulpixem, nakarmić cukierkami swoją Rattatę i zobaczyć, jak ewoluuje. Musiałem zostać bohaterem kolejnego artykułu o absurdalnym wypadku nieuważnego gracza. Musiałem ściągnąć „Pokemon Go".
</p><p>Pojawił się jednak pewien problem: mój telefon to szmelc. Poważnie. Kupa złomu. Ma popękany ekran, czasem wyłącza się, zanim zdąży się porządnie włączyć, a pamięć mieści jakieś cztery zdjęcia. Nie to, żeby robiło to szczególną różnicę, aparat i tak nie działa. Nie mogę się nawet zalogować do AppStore'a. No to pograne...
</p><p class="photo-credit has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/19/gralem-w-pokemon-go-bez-telefonu-body-image-1468917003-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75" data-original-width="1000" data-original-height="666" data-model-id="205367" data-path="images/content-images/2016/07/19/" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/19/" data-image-filename="gralem-w-pokemon-go-bez-telefonu-body-image-1468917003.jpg" class="vmp-image"><br>Wszystkie zdjęcia autorstwa Chrisa Bethella
</p><p>Czemu jednak brak aplikacji miałby mnie powstrzymać? Przecież „Pokemon Go" to coś więcej, niż tylko gra. To siła, która przebudziła nasze pokolenie, dzięki której podnieśliśmy dupy z kanap i wreszcie wyszliśmy na dwór. Mam pozwolić, by ograniczył mnie brak odpowiedniej technologii? Czy raczej powinienem podążyć za głosem mojego pokolenia? Wybór był oczywisty, wyszedłem więc na ulice Londynu bez telefonu, ale i tak zamierzałem złapać je wszystkie. Potrzebowałem jednak kilku kluczowych przedmiotów.</p><p>PokeBalle? Są. PokeStrój? Jest. Byłem już niemal gotów. Jednak zanim wyruszyłem na moją wyprawę, musiałem przejść przez ten sam rytuał inicjacyjny, co 70 milionów innych graczy – odstąpić prawa do wszelkich danych osobowych. Wychodząc, zostawiłem na ganku paszport i dokumenty bankowe. Każdy przechodzień mógł zrobić z nimi, co tylko chciał, dla mnie nie miały już one żadnego znaczenia. Prawdziwy trener Pokemon ich nie potrzebuje. Byłem gotów. Niechaj rozpocznie się moje nowe życie!
</p><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/19/gralem-w-pokemon-go-bez-telefonu-body-image-1468917024-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75" data-original-width="1000" data-original-height="666" data-model-id="205368" data-path="images/content-images/2016/07/19/" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/19/" data-image-filename="gralem-w-pokemon-go-bez-telefonu-body-image-1468917024.jpg" class="vmp-image">
</p><p>Inni trenerzy grają już w „Pokemon Go" od przeszło tygodnia, musiałem więc szybko ich dogonić. Widziałem na Reddicie wiele zdjęć zabawnie nazwanych Rattat czy legendarnego Articuno. Nie jestem zbyt dowcipnym kolesiem, nie miałem też jeszcze żadnego Pokemona. Musiałem odszukać innych trenerów. Ruszyłem więc po ulicy, zaglądając za każdy płot i w każdą alejkę, dopóki nie znalazłem kilku kolesi, którzy wyglądali mi na trenerów.
</p><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/19/gralem-w-pokemon-go-bez-telefonu-body-image-1468917035-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75" data-original-width="1000" data-original-height="666" data-model-id="205369" data-path="images/content-images/2016/07/19/" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/19/" data-image-filename="gralem-w-pokemon-go-bez-telefonu-body-image-1468917035.jpg" class="vmp-image">
</p><p>- Witam panów! Czy macie może pojęcie, gdzie w okolicy mogę złapać jakieś Pokemony?
</p><p>- Co proszę? - odpowiedział mi jeden z nich, zrzucając z barków worek z piaskiem.
</p><p>- Jestem trenerem Pokemon! Chciałbym złapać kilka ognistych, ale w sumie nie jestem wybredny.
</p><p>- O czym ty gadasz, ziom? – spojrzał na swoich kolegów – Serio, mówisz chyba w obcym języku.
</p><p>Nagle zapaliło mi się czerwone światełko, uciekłem stamtąd ile sił w nogach. Poznałem ich twarze i ich manierę mówienia – Jessie, James i Meowth! To Zespół R.! Nie ze mną te numery. Jeśli chcieli schwytać tak wyprawionego trenera, jak ja, powinni byli lepiej się zakamuflować. Nadal jednak potrzebowałem pomocy od kogoś, kto dobrze znał świat Pokemonów. Musiałem skontaktować się z Profesorem Willowem.
</p><p>Zacząłem googlować. Poszukiwania okazały się owocne, profesor pracował na Northampton Univrsity. Na liście pracowników figurował jako „Dr Willow Berridge", udając kobietę i to w dodatku znawczynie historii Sudanu. Typowy Willow. Wysłałem do niego maila z palącymi mnie pytaniami.
</p><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/19/gralem-w-pokemon-go-bez-telefonu-body-image-1468917045-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75" data-original-width="1000" data-original-height="666" data-model-id="205370" data-path="images/content-images/2016/07/19/" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/19/" data-image-filename="gralem-w-pokemon-go-bez-telefonu-body-image-1468917045.jpg" class="vmp-image">
</p><p>Temat: Pokemon: potrzebuję wyjaśnień.
</p><p>Treść maila:
</p><p>Profesorze Willow!
</p><p>Długo Pana szukałem i, na Jowisza, muszę zadać Panu kilka pytań.
</p><p>1. Gdzie mogę złapać Pokemona?
</p><p>2. Jak zostać prawdziwym mistrzem Pokemon?
</p><p>3. Co dzieje się z tymi wszystkimi niewinnymi Pidgeyami, Profesorze? Wkładacie je do jakiegoś pieca, gdzie płoną przez całą wieczność?
</p><p>Liczę na rychłą odpowiedź, gdyż siedzę ukryty w krzakach. Od Pana zależy mój dalszy los.
</p><p>Pozdrawiam
</p><p>Oobah
</p><p>Z jakiegoś powodu Profesor zignorował moją wiadomość. Rozumiem czemu – nie wszystko w życiu dostaniesz na złotej tacy. Czasem to tylko od ciebie zależy, czy pokonasz przeszkodę, która przed tobą wyrosła. Musiałem działać sam. Podziękowałem w duchu profesorowi za jego wielką mądrość.
</p><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/19/gralem-w-pokemon-go-bez-telefonu-body-image-1468917057-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75" data-original-width="1000" data-original-height="666" data-model-id="205371" data-path="images/content-images/2016/07/19/" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/19/" data-image-filename="gralem-w-pokemon-go-bez-telefonu-body-image-1468917057.jpg" class="vmp-image">
</p><p>Odciąłem się od całego świata i zaufałem swojemu instynktowi. Ruszyłem w trudną podróż, pełną wzlotów i upadków, przepraw przez rzekę i ślepych zaułków, w końcu jednak znalazłem idealne miejsce: park miejski. To jedno z miejsc, o których czytałem na Twitterze, pełne Magikarpów pływających tuż przy powierzchni wody i Nidoranów bawiących się w trawie. Chłonąłem niezwykłą PokeAtmosferę tego miejsca, gdy nagle spostrzegłem innego trenera. Nie mogłem uwierzyć własnym oczom!
</p><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/19/gralem-w-pokemon-go-bez-telefonu-body-image-1468917067-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75" data-original-width="1000" data-original-height="666" data-model-id="205372" data-path="images/content-images/2016/07/19/" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/19/" data-image-filename="gralem-w-pokemon-go-bez-telefonu-body-image-1468917067.jpg" class="vmp-image">
</p><p>- Witaj, przyjacielu! Grasz?
</p><p>- W „Pokemon Go"? - uśmiechnął się – Tak. Nazywam się Doug.
</p><p>- Ja też! Jestem Oobah. Pogramy razem? - zapytałem.
</p><p>- Jasne
</p><p>- To gdzie są Pokemony?
</p><p>- Wszędzie wokół nas.
</p><p>- Ale gdzie konkretnie.
</p><p>- Tuż przed nami jest Vulpix!
</p><p>Musiałem mu zaufać, byliśmy w jednej drużynie. Rzuciłem PokeBallem w miejsce wskazane przez mojego kamrata.
</p><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/19/gralem-w-pokemon-go-bez-telefonu-body-image-1468917092-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75" data-original-width="1000" data-original-height="666" data-model-id="205373" data-path="images/content-images/2016/07/19/" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/19/" data-image-filename="gralem-w-pokemon-go-bez-telefonu-body-image-1468917092.jpg" class="vmp-image">
</p><p>- Eureka! - krzyknąłem, skacząc z radości – Złapałem swojego pierwszego Pokemona!
</p><p>- Jaja sobie ze mnie robisz? – spytał Doug. Jednak już go nie słuchałem. Stał się moim rywalem, a okolica wprost roiła się od Pokemonów.
</p><p>- Tam! – mój krzyk spłoszył wszystkie ptaki w okolicy – Nad rzeką chyba widziałem Gayardosa!
</p><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/19/gralem-w-pokemon-go-bez-telefonu-body-image-1468917104-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75" data-original-width="1000" data-original-height="665" data-model-id="205374" data-path="images/content-images/2016/07/19/" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/19/" data-image-filename="gralem-w-pokemon-go-bez-telefonu-body-image-1468917104.jpg" class="vmp-image">
</p><p>Wrzuciłem PokeBall do rzeki. Godzinę później schwytałem już całkiem pokaźną ilość Pokemonów. Spełniłem swoje marzenie, ze zwykłego śmiertelnika przeistoczyłem się w wielkiego trenera. Pozostało mi tylko jedno: musiałem zdobyć gym. Trzeba było jednka najpierw poczynić niezbędne przygotowania. Uzupełnić zapasy i zdobyć cukierki dla moich Pokemonów. Pozostało znaleźć PokeStop. Na szczęście jeden z nich był całkiem niedaleko.
</p><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/19/gralem-w-pokemon-go-bez-telefonu-body-image-1468917114-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75" data-original-width="1000" data-original-height="666" data-model-id="205375" data-path="images/content-images/2016/07/19/" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/19/" data-image-filename="gralem-w-pokemon-go-bez-telefonu-body-image-1468917114.jpg" class="vmp-image">
</p><p>PokeStopy to dziwna sprawa. Przypominają znane nam sklepy, jednak nie panują tam żadne zasady. W sieci wyczytałem, że można przehandlować w nich niepotrzebne Pokemony na cukierki, ale gdy zapytałem o to sprzedawcą, pokręcił tylko głową. Znalazłem kilka jaj i próbowałem się od niego dowiedzieć, czy mam inkubować je przez 5, czy też 10 kilometrów. W odpowiedzi nabrał tylko głośno powietrza. Zapłaciłem za jajka i wyszedłem.
</p><p>Byłem gotów walczyć o gym. Nadszedł wreszcie czas, bym udowodnił wszystkim, jak dobrym trenerem jestem. Wziąłem głęboki oddech i wszedłem do środka.
</p><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/19/gralem-w-pokemon-go-bez-telefonu-body-image-1468917127-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75" data-original-width="1000" data-original-height="666" data-model-id="205376" data-path="images/content-images/2016/07/19/" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/19/" data-image-filename="gralem-w-pokemon-go-bez-telefonu-body-image-1468917127.jpg" class="vmp-image">
</p><p>Ominąłem podopiecznych, przebywających na kortach do badmintona i od razu udałem się na siłownię, spodziewając się zastać tam lidera salo. To tu wszystko miało się rozstrzygnąć. Zacząłem wyzywać ludzi na pojedynek.
</p><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/19/gralem-w-pokemon-go-bez-telefonu-body-image-1468917141-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75" data-original-width="1000" data-original-height="666" data-model-id="205377" data-path="images/content-images/2016/07/19/" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/19/" data-image-filename="gralem-w-pokemon-go-bez-telefonu-body-image-1468917141.jpg" class="vmp-image">
</p><p>- Ktokolwiek z was chciałby spróbować pokonać moje Pokemony? – warknąłem – Ukończyłem trening i zamierzam przejąć ten gym!
</p><p>Nie mieli nawet odwagi spojrzeć mi w oczy. Krążyłem wokół PokeSztang i żonglowałem PokeBallami, a oni przyglądali mi się w niemym zachwycie. W końcu jeden z nich poprosił, bym wyszedł. Było mi ich żal. Tchórze, spośród których żaden nie był w stanie mi się przeciwstawić. Wygrałem tę bitwę.
</p><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/19/gralem-w-pokemon-go-bez-telefonu-body-image-1468917153-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75" data-original-width="1000" data-original-height="648" data-model-id="205378" data-path="images/content-images/2016/07/19/" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/19/" data-image-filename="gralem-w-pokemon-go-bez-telefonu-body-image-1468917153.jpg" class="vmp-image">
</p><p class="">Gym należał do mnie. Byłem na szczycie. Tworzyłem historię. Nie mogłem uwierzyć, że osiągnąłem to wszystko w jeden dzień. Chciałem..</p><p>Co się właśnie stało? Co się do cholery stało? Wszystko przepadło!
</p><p>-Ty tak serio...? - zapytała jakaś kobieta.
</p><p>Chciałem zadać światu to samo pytanie. Straciłem wszystkie swoje pokemony, dominację w gymie, wszystko, na co pracowałem tak ciężko! To nie fair! „Pokemon Go" ssie.
</p><p>Musiałem chyba przejść 5 kilometrów, bo jajka popękały.
</p><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/19/gralem-w-pokemon-go-bez-telefonu-body-image-1468917186-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75" data-original-width="1000" data-original-height="666" data-model-id="205380" data-path="images/content-images/2016/07/19/" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/19/" data-image-filename="gralem-w-pokemon-go-bez-telefonu-body-image-1468917186.jpg" class="vmp-image">
</p><p>Wróciłem do punktu wyjścia. Byłem nikim. Co ja sobie myślałem? Kobieta na ulicy miała racje. To nie było na serio. Spójrzcie na mnie. Opuściły mnie moje własne Pokemony. Nie miałem już po co żyć. Chciałem tylko stać się głosem swojego pokolenia, zostać najlepszym trenerem w historii. Ale przez cały czas byłem tylko chłopaczkiem łażącym po mieście w odlotowej czapce. I wtedy... Wtedy podniosłem wzrok.
</p><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/19/gralem-w-pokemon-go-bez-telefonu-body-image-1468917200-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75" data-original-width="1000" data-original-height="666" data-model-id="205382" data-path="images/content-images/2016/07/19/" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/19/" data-image-filename="gralem-w-pokemon-go-bez-telefonu-body-image-1468917200.jpg" class="vmp-image">
</p><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/19/gralem-w-pokemon-go-bez-telefonu-body-image-1468917300-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75" data-original-width="1000" data-original-height="666" data-model-id="205385" data-path="images/content-images/2016/07/19/" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/19/" data-image-filename="gralem-w-pokemon-go-bez-telefonu-body-image-1468917300.jpg" class="vmp-image">
</p><p>Patrzyłem na zoo dla dzieci! Szybko przebiegłem przez opuszczoną kasę i znalazłem się w raju. Nie mogłem w to uwierzyć. To był istny PokeRaj. Zacząłem spacerować pomiędzy klatkami, nucąc piosenkę z anime.
</p><p>Psyduck!
</p><p>Growlithe!
</p><p>MEGAMUŁ!
</p><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/19/gralem-w-pokemon-go-bez-telefonu-body-image-1468917321-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75" data-original-width="1000" data-original-height="666" data-model-id="205386" data-path="images/content-images/2016/07/19/" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/19/" data-image-filename="gralem-w-pokemon-go-bez-telefonu-body-image-1468917321.jpg" class="vmp-image">
</p><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/19/gralem-w-pokemon-go-bez-telefonu-body-image-1468917340-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75" data-original-width="1000" data-original-height="666" data-model-id="205387" data-path="images/content-images/2016/07/19/" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/19/" data-image-filename="gralem-w-pokemon-go-bez-telefonu-body-image-1468917340.jpg" class="vmp-image">
</p><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/19/gralem-w-pokemon-go-bez-telefonu-body-image-1468917352-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75" data-original-width="1000" data-original-height="666" data-model-id="205388" data-path="images/content-images/2016/07/19/" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/19/" data-image-filename="gralem-w-pokemon-go-bez-telefonu-body-image-1468917352.jpg" class="vmp-image">
</p><p>Przez cały czas miałem rację! To właśnie tu mogłem złapać je wszystkie, byłem zresztą jedynym człowiekiem w okolicy. W kilka godzin stałem się największym trenerem w historii. Ach, zoo zaczęło pachnieć... zwycięstwem.
</p><p>- Najlepszym być naprawdę chcę, jak nigdy dotąd nikt! - śpiewałem najgłośniej, jak potrafiłem i usiłując złapać MegaMuła – Zdać muszę ważny test, wyszkolić wszystkie z nich!
</p><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/19/gralem-w-pokemon-go-bez-telefonu-body-image-1468917378-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75" data-original-width="1000" data-original-height="666" data-model-id="205389" data-path="images/content-images/2016/07/19/" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/19/" data-image-filename="gralem-w-pokemon-go-bez-telefonu-body-image-1468917378.jpg" class="vmp-image">
</p><p>Wtedy właśnie ujrzałem lokalnego trenera, wychodzącego z pobliskiego budynku. Zakładałem, że chce mi pogratulować lub poprosić, żebym przestał fałszować. Szedł jednak powoli w moją stronę, patrząc się badawczo w ekran telefonu. Gdy zbliżył się do mnie na kilka metrów, podniósł wzrok, a na jego twarzy zagościł uśmiech. Wycelował we mnie obiektywem. To mogło znaczyć tylko jedno. Nie byłem trenerem Pokemon. Ja byłem Pokemonem.
</p><p>- I co, Oobah? Chciałeś o tak sobie stąd wyjść? Jestem od ciebie lepszy. A prawda jest taka, że to nie ty posiadasz grę. Ty jesteś jej własnością.
</p><p>- Proszę, nie...
</p><p>- Taak, Oobah. Biegałeś po mieście i myślałeś, że jesteś PokeŁowcą. Jednak tak naprawdę jesteś niczym więcej, niż zwykłą PokeZwierzyną. A ja muszę złapać wszystkie.
</p><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/19/gralem-w-pokemon-go-bez-telefonu-body-image-1468917393-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75" data-original-width="1000" data-original-height="666" data-model-id="205390" data-path="images/content-images/2016/07/19/" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/19/" data-image-filename="gralem-w-pokemon-go-bez-telefonu-body-image-1468917393.jpg" class="vmp-image">
</p><p>- Nie! To miało być moje zadanie!
</p><p>- Dziki Oobah. Niskie CP, ale i tak cię schwytam.
</p><p>- Nie, nie, nieeeeee!!!
</p>
]]></content:encoded>
<guid isPermaLink="false">http://www.vice.com/552555</guid>
<media:thumbnail url="https://vice-images.vice.com/images/articles/meta/2016/07/19/gralem-w-pokemon-go-bez-telefonu-1468916613.jpg"></media:thumbnail>
<dc:creator>Oobah Butler, tłum. Stanisław Regulski</dc:creator>
<media:category>gaming</media:category>
<category>gaming</category>
</item>
<item>
<title>Zdjęcia ze starożytnego rytuału walk byków w Japonii</title>
<link>http://www.vice.com/pl/read/zdjecia-z-tsunotsuki-japonskiej-korridy</link>
<pubDate>Tue, 19 Jul 2016 08:11:00 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[„Religijny podtekst sprawia, że wydarzenie ma bardzo rytualny wymiar. Tym ludziom naprawdę zależy na bykach i nie chcą, aby stała im się krzywda"
]]></description>
<enclosure url="http://vice-images.vice.com/images/articles/meta/2016/07/19/zdjecia-z-tsunotsuki-japonskiej-korridy-1468917106.jpeg" type="image/jpg" length="1000"></enclosure>
<content:encoded><![CDATA[<p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/06/27/photos-from-a-tsunotsuki-bullfight-in-japan-body-image-1467003851-size_1000.jpeg?resize=*:*&output"><br><br>
</p><p>Tsunotsuki to licząca setki lat, starożytna japońska tradycja walk byków oparta na shintoizmie. W przeciwieństwie do tradycyjnych walk byków z matadorami, jakie mają miejsce w Hiszpani, w tsunotsuki dwa byki walczą ze sobą, okazując przy tym ducha walki.
</p><p>Luke Van Aurich, fotograf z Melbourne, odwiedził ostatnio japoński region Yamakoshi w celu udokumentowania tego wydarzenia. Udało się nam nawiązać z nim kontakt i zapytać, co zobaczył, siedząc tuż przy arenie.
</p><p><strong>VICE:  Czym jest tsunotsuki i skąd się o nim dowiedziałeś?<br></strong><strong>Luke Van Aurich:</strong> Tsunotsuki można dosłownie przetłumaczyć jako „walkę byków" Jest to stara tradycja sięgającą okresu Edo (1603-1868). Inaczej niż w hiszpańskiej korridzie, japońskie byki walczą ze sobą, tak jak robią to zawodnicy sumo. Już wcześniej planowałem podróż do Japonii, potrzebowałem tylko dobrego materiału na zdjęcia.
</p><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/06/27/photos-from-a-tsunotsuki-bullfight-in-japan-body-image-1467003918-size_1000.jpeg?resize=*:*&output"><br>
</p><p><strong>Co dzieje się podczas walki?<br></strong>Pojedynek jest uważany za test ducha walki byków. Gdy zwierzęta się zmęczą, mistrz nazwany seko, nawołuje innych sekos, by pomogli mu nakłonić je do zaciętej walki.  Mężczyźni rozdzielają byki za pomocą liny zawiązanej wokół tylnej nogi zwierzęcia oraz nosa i oprowadzają je naokoło stadionu. Cała scena jest nagradzana oklaskami publiczności.
</p><p>Interesujące jest to, że każda rana i upadek byka uważana jest za wielką stratę. Japończycy wierzą, że byk traci ducha walki, gdy zostaje powalony przez przeciwnika. W takiej sytuacji sekos przerywają walkę i rozpoczynają modlitwę.
</p><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/06/27/photos-from-a-tsunotsuki-bullfight-in-japan-body-image-1467003949-size_1000.jpeg?resize=*:*&output"><br>
</p><p><strong>Dlaczego przerywa się walkę i modli gdy byk się zrani?<br></strong>Myślę, że to część shintoizmu, który opiera się na równowadze życia. Religia Shinto odgrywa zasadniczą rolę w trakcie walk: sekos modlą się na samym początku, oczyszczają arenę solą i opryskują swoje liny sake. Większość sekos to lokalni farmerzy, którzy wychowują i trenują byki nieopodal reszty swoich upraw czy hodowli.
</p><p><strong>Czy słyszałeś może, żeby byk został kiedykolwiek zabity podczas walki?<br></strong>Nie słyszałem o takim przypadku.
</p><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/06/27/photos-from-a-tsunotsuki-bullfight-in-japan-body-image-1467004019-size_1000.jpeg?resize=*:*&output"><br>
</p><p><strong>Czyli seko to taki sędzia piłkarski, tylko że w walce?<br></strong>Dokładnie. Jest ich tam mnóstwo. Mają też swojego mistrza  seko, który kontroluje walkę.
</p><p><strong>Jaka jest reakcja byka na decyzję seko o przerwaniu walk?<br></strong>Byki biorące udział w walkach zaliczane są do klas wagi lekkiej aż po te wagi ciężkiej. Lekkie byki są raczej posłuszne. Te większe mają mnóstwo energii i gorący temperament, dlatego są trudniejsze do okiełznania. Generalnie, gdy walka zostaje wstrzymana, mężczyźni zarzucają linę na tylną nogę byka i starają się odciągnąć go od przeciwnika. Dwóch kolejnych sekos przeciąga linę przez nozdrza byka. Myślę, że nos to jedno z najwrażliwszych miejsc na ciele zwierzęcia, więc od razu się uspokajają.
</p><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/06/27/photos-from-a-tsunotsuki-bullfight-in-japan-body-image-1467004138-size_1000.jpeg?resize=*:*&output"><br>
</p><p><strong>Czy atmosfera towarzysząca na arenie przypomina tę z meczu piłki nożnej?<br></strong>Przypomina to trochę oglądanie filmu. Każdy na chwilę traci oddech by później wydać z siebie radosny okrzyk. Są też budki z jedzeniem. Co ciekawe, w wiosce Yamakoshi nie można stawiać zakładów. W konsekwencji nikt nie jest zwycięzcą, ani też przegranym.
</p><p><strong>Czy każdy jest mile widziany? Nie czułeś się tam trochę jak obcy?<br></strong>Chociaż byłem tam jedynym przedstawicielem świata Zachodu, to myślę, że każdy może tam przyjechać.
</p><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/06/27/photos-from-a-tsunotsuki-bullfight-in-japan-body-image-1467004239-size_1000.jpeg?resize=*:*&output"><br>
</p><p><strong>A tak szczerze, co myślisz o tsunotsuki?<br></strong>Pojechałem tam z otwartym umysłem, chociaż spodziewałem się, że może być to trochę dziwne doświadczenie. Walki byków urządzane dla rozrywki wywołują dość mieszane uczucia. Jednak gdy tam dotarłem zobaczyłem raczej coś w rodzaju rytuału. Wciąż nie mogę się zdecydować, czy jestem za, czy przeciw. Godne uwagi jest to, że ludzie sami wychowują swoje byki i rywalizują z ludźmi z tego samego regionu.
</p><p><strong>Wydaje się, że ludziom bardzo zależy na tym, aby pomimo walk bykom nic się nie stało.<br></strong>Dokładnie, dynamika całego show jest trochę dziwna, lecz cały ten religijny podtekst sprawia, że wydarzenie ma bardzo rytualny wymiar. Tym ludziom naprawdę zależy na bykach i nie chcą, aby stała im się krzywda.
</p><p><em>Wywiad przeprowadził  Scott Renton.</em>
</p><p class="has-image"><em><img src="https://vice-images.vice.com/images/galleries/crops/2016/06/27/photos-from-a-tsunotsuki-bullfight-in-japan-113-1467004310-size_1000.jpeg?resize=*:*&output"><br></em></p><p class="has-image"><em><img src="https://vice-images.vice.com/images/galleries/crops/2016/06/27/photos-from-a-tsunotsuki-bullfight-in-japan-255-1467004315-size_1000.jpeg?resize=*:*&output"><br></em></p><p class="has-image"><em><img src="https://vice-images.vice.com/images/galleries/crops/2016/06/27/photos-from-a-tsunotsuki-bullfight-in-japan-995-1467004316-size_1000.jpeg?resize=*:*&output"><br></em></p><p class="has-image"><em><img src="https://vice-images.vice.com/images/galleries/crops/2016/06/27/photos-from-a-tsunotsuki-bullfight-in-japan-324-1467004318-size_1000.jpeg?resize=*:*&output"><br></em></p><p class="has-image"><em><img src="https://vice-images.vice.com/images/galleries/crops/2016/06/27/photos-from-a-tsunotsuki-bullfight-in-japan-129-1467004320-size_1000.jpeg?resize=*:*&output"><br></em></p><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/galleries/crops/2016/06/27/photos-from-a-tsunotsuki-bullfight-in-japan-685-1467004321-size_1000.jpeg?resize=*:*&output"></p><p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/galleries/crops/2016/06/27/photos-from-a-tsunotsuki-bullfight-in-japan-279-1467004324-size_1000.jpeg?resize=*:*&output"><br><br><br></p>
]]></content:encoded>
<guid isPermaLink="false">http://www.vice.com/552559</guid>
<media:thumbnail url="https://vice-images.vice.com/images/articles/meta/2016/07/19/zdjecia-z-tsunotsuki-japonskiej-korridy-1468917106.jpeg"></media:thumbnail>
<dc:creator>Luke van Aurich</dc:creator>
<media:category>sports</media:category>
<category>sports</category>
</item>
<item>
<title>Wszystkie typy osób, które obserwujesz na Snapchacie</title>
<link>http://www.vice.com/pl/read/wszystkie-typy-osob-ktore-obserwujesz-na-snapchacie</link>
<pubDate>Tue, 19 Jul 2016 01:28:00 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[O Snapchacie dowiedzieli się już nasi rodzice, ciocie i wujkowie, co oznacza początek końca aplikacji. Przyjrzyjmy się typom ludzi, których pewnie obserwujesz, zanim będzie za późno
]]></description>
<enclosure url="http://vice-images.vice.com/images/articles/meta/2016/07/18/wszystkie-typy-osob-ktore-obserwujesz-na-snapchacie-1468858567.jpg" type="image/jpg" length="637"></enclosure>
<content:encoded><![CDATA[<p class="has-image"><img class="vmp-image" data-image-filename="wszystkie-typy-osob-ktore-obserwujesz-na-snapchacie-body-image-1468858991.jpg" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/18/" data-path="images/content-images/2016/07/18/" data-model-id="205192" data-original-height="519" data-original-width="637" src="https://vice-images.vice.com/images/content-images/2016/07/18/wszystkie-typy-osob-ktore-obserwujesz-na-snapchacie-body-image-1468858991.jpg?resize=*:*&output-quality=75">
</p><p class="photo-credit">Fot. <a href="https://www.instagram.com/p/BG_vu81khOd/" target="_blank"><em>@charlotte.simons</em></a>
</p><p><em>Artykuł pierwotnie ukazał się na <a href="http://vice.com/nl" target="_blank">VICE Netherlands</a></em></p><p>Lata 90. nieodparcie kojarzą się z ojcami, nagrywającymi co popadnie na kasetę VHS. Zarejestrowali nasze pierwsze kroki – dość cenny materiał – jednak wszystko, co przyszło później, jest już dużo mniej wartościowe: niezliczona ilość taśm ze Świąt, Jasełek, rodzinnych spotkań i wycieczek w różne absurdalne miejsca. Rzeczy, do których mało kto chce wracać. Wygląda na to, że druga dekada XXI wieku będzie się kojarzyć z młodymi ludźmi nagrywającymi wszystko, od swojego ślubu po kackupę, i wrzucającymi to na Snapchata. Nieskończone ilości filmów i zdjęć, które znikają po upływie doby. Historia zatoczyła koło. Wszyscy staliśmy się tatuśkami z kamerą.
</p><p>Ostatnio Snapchat przestaje być zajawką zarezerwowaną dla nastolatków. <a target="_blank" href="http://www.wsj.com/articles/snapchats-teen-fans-grumble-as-app-catches-on-with-their-folks-1467661872">Nasi rodzice, ciotki i wujkowie</a> próbują zrozumieć, o co w tym wszystkim chodzi. Zanim jednak im się to uda i na dobre popsują nam wszystkim zabawę, rzućmy okiem na ludzi, którzy już tam są i których prawdopodobnie obserwujesz.
</p><h2>Gwiazda własnego reality show</h2><p>To osoba, której Snapchat służy do tworzenia reality show z nią samą w roli głównej. Nagrywa całe swoje życie, gadając przy tym do telefonu. Niezależnie od tego, czy idzie właśnie do pracy, leży w łóżku czy luzuje na kanapie – dowiesz się, co robi i jak się czuje. Wykażmy się jednak odrobiną wyrozumiałości, świat mediów jest przecież brutalny i kapryśny, zawsze jednak istnieje zapotrzebowanie na gwiazdy kreowane przez takie widowiska – tipsy, skóra w kolorze dojrzałej pomarańczy i gotowość do wygłoszenia koślawą polszczyzną kolejnej wartościowej opinii, najchętniej na własny temat.
</p><p>Łatwo zapomnieć, że nagrywając, omawiając i upubliczniając każdy element swojego życia, nasza samozwańcza gwiazda pozbawia się jakiejkolwiek prywatności. Poza Snapchatem nie zostaje jej... nic. Jeśli czegoś nie nagrywa, równie dobrze mogłoby się to nie wydarzyć. Pomyśl więc o niej cieplej – gdyby nie snapy, prawdopodobnie siedziałaby na oddziale zamkniętym, zmagając się z poważnym kryzysem egzystencjalnym.
</p><h2>Koleś, który wysyła ci prywatne snapy, bo myśli, że na tym to polega</h2><p>Prywatna wiadomość to świetna sprawa – głupi żart, który rozumiesz tylko ty i twoja kumpela, nagi sutek i emotikonka, puszczająca oczko tylko i wyłącznie tobie. W takich sytuacjach trudno powstrzymać uśmiech. Powiadomienie rozświetla ekran telefonu i wszystko wokół. Chyba że właśnie otrzymałaś snapa od starszego brata twojej dawnej współlokatorki. Czego mógłby nagle od ciebie chcieć? I dlaczego właśnie od ciebie? O co mu chodzi? Coś mu o tobie przypomniało? Chce się do ciebie zbliżyć? Nagle przypominasz sobie, że podejrzanie głośno śmiał się z suchara, którego sprzedałaś mu podczas jedynej waszej rozmowy. Oblewa cię zimny pot. Lubisz go, ale przecież nie w ten sposób. Jest przemiły, ale straszna z niego ciapa. Z drugiej jednak strony – fajnie jest być zauważoną i docenioną. Przełykasz ślinę i udajesz, że nie czujesz się dziwnie, gdy odpalasz apkę. Przecież nie ma powodu do obaw. Prawda?
</p><p>Twoim oczom ukazuje się niewyraźne zdjęcie jakiegoś żarcia, które akurat przygotowuje. Chyba po prostu nie zrozumiał, czemu ma służyć funkcja „My Story", zaznacza więc wszystkich obserwowanych. Brat twojej dawnej współlokatorki w ogóle się nie zmienił, wciąż jest nieogarniętą ciapą. Powinnaś częściej ufać swojej intuicji.
</p><p class="has-image"><img class="vmp-image" data-image-filename="wszystkie-typy-osob-ktore-obserwujesz-na-snapchacie-body-image-1468859006.jpg" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/18/" data-path="images/content-images/2016/07/18/" data-model-id="205193" data-original-height="950" data-original-width="1000" src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/18/wszystkie-typy-osob-ktore-obserwujesz-na-snapchacie-body-image-1468859006-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75">
</p><p class="photo-credit">Fot. użytkownik Flickr <a href="https://www.flickr.com/photos/surfergirl30/27461601481/in/photolist-HQFTnB-nyBFNv-JHKpFz-sj1eV2-vHG9e8-x7M4Ze-tdDGqd-u7WAL5-DpAqjA-sR5kAs-tfZmw9-DuLcsN-GCFHVR-GRpcU5-E19UJU-xnZFkb-DLt92E-xDv5h7-GjrZDu-DhPieX-vtvKC7-tdWYsQ-siYeY3-tdHc25-sYmEbK-tKKZKW-tfxMwm-tdurju-sjgqab-ux2pSA-vL7XVK-sYqpi1-nJVh6e-tdFwHo-tfJX6j-siZuGZ-FwHFqw-FP7qWk-DKbhy6-GCBGHP-GGgyW7-rwd86W-J6cBoY-uCs25X-siZ7QJ-tN6QVP-sYrSHh-D3rZV4-sYfETj-wS5B5J/" target="_blank">SurFeRGIRL30</a> <br>
</p><h2>Nastolatkowie</h2><p>Stary, nieco rasistowski mem mówi, że „niezależnie od tego, jak dobry w czymś jesteś, zawsze znajdzie się mały Azjata, który robi to lepiej". Jednak prawda jest taka, że niezależnie od tego, jak swobodnie korzystasz ze Snapchata, nastolatkowie zawsze robią to lepiej. Wszyscy nastolatkowie. Dosłownie. Zawsze. Nie ma wyjątków. Nie wdawaj się z nimi w ten bój – wyjdziesz na starego, żałosnego zgreda. Rób swoje i ciesz się, że możesz głosować, uprawiać seks bez obaw, że nakryją cię rodzice i że już nigdy nie będziesz musiał pisać sprawdzianu z trygonometrii.
</p><h2>Wysportowana laska, która uwielbia filtr z psem</h2><p>Czas na kolejną żelazną zasadę – wśród twoich obserwowanych zawsze znajdzie się dziewczyna, której dzień przebiega według ustalonego rytmu: 1) zdjęcie z treningu, siłowni lub sesji joggingu z podpisem „pracujemy nad formą" czy czymś podobnym, 2) selfie z psim filtrem, ponieważ myśli, że dzięki niemu wygląda słodziutko. Ma, rzecz jasna, rację – ta cholerna psia mordka wygląda uroczo na każdym z nas, nie czyni więc z niej nikogo wyjątkowego.
</p><p>To dziewczyna, której życie kręci się wokół zbilansowanej diety. Ogląda <em>Studio Yayo</em>, ale nie bardzo rozumie, o co w tym wszystkim chodzi. Nie jest jedną z nas i niech nie zmylą cię te oklapnięte uszka.
</p><h2>Nowicjusz, który ze wszystkich sił próbuje ogarnąć Snapa</h2><p>Ktoś, kto dopiero odkrywa tajemnice Snapchata, wrzuca na niego bezapelacyjnie najlepsze rzeczy. Uwielbia psi filtr, podobnie jak nasza sportsmenka, ona jednak powinna być ponad to, natomiast ten typ po prostu nie potrafi pojąć, co to za czary.<br>Podmiany twarzy go przerastają, przecież, żeby wszystko się udało, musiałby na chwilę powstrzymać się od histerycznego śmiechu. Próbuje każdego filtra i czerpie z tego niezwykłą frajdę. Pozwól, by jego konsternacja wymieszana z czystą radością nieco stopiła lód w twoim sercu. Szczególnie urocze są osoby po czterdziestce, nie ma przecież nic lepszego niż starsi ludzie zmagający się z nowoczesną technologią.
</p><p>
	<div class="resp-video-wrapper youtube-wrapper"><iframe src="//www.youtube.com/embed/ptJBtKGTaE0" width="100%" height="100%" frameborder="0" scrolling="no" data-original-width="480px" data-original-height="360px" webkitallowfullscreen webkitAllowFullScreen mozallowfullscreen allowfullscreen></iframe></div>
</p><h2>Koleś, który bardzo chce zostać kabareciarzem</h2><p>Całe piękno Snapchata polega na spontaniczności, jednak wrzutki tego ziomka sprawiają wrażenie wymuszonych. Do każdego filmiku – odpowiednia, idealnie przycięta piosenka. Przecież to wymaga setek prób i godzin starań! Gada do siebie, imituje dziwne głosy i wraca do tych samych żartów – ukłon w stronę najbardziej oddanych fanów!
</p><p>Na co dzień naprawia komputery, ale tak naprawdę zawsze pociągał go stand-up i głęboko wierzy, że jeśli będzie wklejał na Snapchata swoje dowcipy wystarczająco długo, ktoś w końcu zrobi z niego kabareciarza pełną gębą. Najgorsze jest to, że prawdopodobnie ma rację – czasy<a target="_blank" href="http://www.imdb.com/title/tt1612578/">marnych seriali</a> czy książek opartych na niezbyt zabawnych kontach na Twitterze dobiegają końca. Nastała era Snapchata.
</p><h2>Bezpretensjonalne źródło radości</h2><p>Krótki filmik, na którym widzimy jej współlokatorkę krojącą ogórka. Połowę ekranu zasłania gigantyczny bakłażan z emoji. Zoom na wejście do jakiegoś budynku. Sztucznie przyspieszony rajd wózkiem po alejkach w supermarkecie.
</p><p>Kilka prostych filmików wystarczy, by wyorać nowe bruzdy w twoim mózgu. Widząc taką dawkę absurdu, zaczynasz przypominać sobie egzystencjalistów i pytać samego siebie: „Czego mogę się tu doszukać?", „Czy naprawdę potrzebuję znaleźć w tym jakikolwiek sens?", „Czy mam prawdo osądzać kogokolwiek wyłącznie na podstawie bezsensownych filmików?", „Kim jesteśmy i dokąd zmierzamy?".
</p><h2>Dziewczyna, która musi się pochwalić, że chodzi na koncerty</h2><p>Snapy od niej to niewyczerpany strumień fotek i nagrań z jakiejś opuszczonej fabryki przerobionej na klub, w którym występują tylko zespoły z długimi i zawiłymi nazwami – cztery słowa to minimum. Długa relacja z czegoś, co wydaje się kolorowym, wydającym pierdzące odgłosy światełkiem na końcu tunelu, a okazuje się festiwalową sceną. Oczywiście dowiesz się, że przesterowane szumy dobiegające twoich uszu to tak naprawdę „FLORENCE AND THE MASHIIIIIIIIIINEE ".
</p><p class="has-image"><img class="vmp-image" data-image-filename="wszystkie-typy-osob-ktore-obserwujesz-na-snapchacie-body-image-1468859023.jpg" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/18/" data-path="images/content-images/2016/07/18/" data-model-id="205194" data-original-height="779" data-original-width="1000" src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/18/wszystkie-typy-osob-ktore-obserwujesz-na-snapchacie-body-image-1468859023-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75">
</p><p class="photo-credit">Zdjęcie ze Snapchata <a href="http://noisey.vice.com/nl" target="_blank">Noisey Netherlands</a>.
</p><h2>Laska, która używa Snapchata zamiast lustra</h2><p>Dobrze wiedzieć, że twoja fryzura wciąż się trzyma i że kupiłaś nową szminkę. Oczywiście, że jeśli dodasz do tego podbicie czerwieni lub jakiś inny filtr, to twój snap zyska na wartości artystycznej. Dzięki, Andżela, że twoje „story" to tylko informacja, jak dobrze dziś wyglądasz.
</p><h2></h2><h3>Polub <a target="_blank" href="https://www.facebook.com/VICEPolska" id="docs-internal-guid-b3ee42f1-c583-c3ee-96b0-a155d665ae2c">fanpage</a> VICE Polska i bądź z nami na bieżąco</h3><p>To oczywiście bardzo leniwe, ale też bardzo praktyczne. Gdy twoją jedyną wartością jest fizyczna atrakcyjność, nie musisz wysilać się i tworzyć czegokolwiek zabawnego czy kreatywnego. Zaoszczędzony czas Andżela może wykorzystać na coś fajnego. Może spędzić go w sposób, o jakim ty ze swoją zakazaną mordą możesz tylko pomarzyć. Może spotkać się z prawdziwymi ludźmi. Cholerna Andżela.
</p><h2>Pierwsza jaskółka</h2><p>To ktoś, od kogo dowiadujesz się o wszystkich nowych filtrach. Nie wiadomo, skąd o nich wie – może co chwila to sprawdza, może po znajomości dostaje je wcześniej od innych, a może po prostu czyta informacje o aktualizacjach. Sprawia wrażenie osoby, która dla samego szpanu posiadania konta premium zapłaciłaby realny hajs za darmową apkę. To dość żałosne, ale i niezwykle przydatne. Gdyby nie pierwsza jaskółka, prawdopodobnie zatrzymałbyś się na etapie psiego pyszczka.
</p><h2>Koleś wykorzystujący fakt, że snapy przepadają zaraz po odtworzeniu</h2><p>Tego ziomka najlepiej podsumowuje zdjęcie, które tak często wysyła: świeża kupa, którą właśnie zrobił. Jest, ale zaraz zniknie i pozostanie tylko niesmak. „Czemu nie strzelić fotki swojemu klockowi?" – oto jego dewiza. I możliwe, że dewiza całego Snapchata, choć to się dopiero okaże.
</p><h2>Bezbolesny normals</h2><p>To krewny „bezpretensjonalnego źródła radości", jednak istnieje pomiędzy nimi subtelna różnica. Ten koleś naprawdę chciałby zabawić nas czymś sensownym, ale po prostu niewiele się u niego dzieje. Siedzi w parku i wcina sałatkę z tuńczykiem. Gada ze znajomymi. Męczy się, przenosząc nabytą przez internet sofę. Jego koleżanka oblała się kawą, on więc nagrywa jej desperackie próby uratowania spódnicy. Ma zwykłe życie. To nic porywającego, ale i nie zanudzisz się przy nim na śmierć. Jest normalny. To sałatka z tuńczykiem wśród użytkowników Snapchata – jest w porządku. Nic dodać, nic ująć.
</p>
]]></content:encoded>
<guid isPermaLink="false">http://www.vice.com/552404</guid>
<media:thumbnail url="https://vice-images.vice.com/images/articles/meta/2016/07/18/wszystkie-typy-osob-ktore-obserwujesz-na-snapchacie-1468858567.jpg"></media:thumbnail>
<dc:creator>Ewout Lowie, Sander Roks, tłum. Stanisław Regulski</dc:creator>
<media:category>stuff</media:category>
<category>stuff</category>
</item>
<item>
<title>Dużo policjantów na Święcie Policji</title>
<link>http://www.vice.com/pl/read/swieto-policji-w-warszawie</link>
<pubDate>Mon, 18 Jul 2016 08:14:00 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Zdarza nam się pisać o policjantach niekoniecznie pochlebne rzeczy, postanowiliśmy pokazać ich również od mniej negatywnej strony i uczestniczyć w ich święcie
]]></description>
<enclosure url="http://vice-images.vice.com/images/articles/meta/2016/07/18/swieto-policji-w-warszawie-1468830563.jpg" type="image/jpg" length="1200"></enclosure>
<content:encoded><![CDATA[<p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/18/swieto-policji-w-warszawie-body-image-1468830621-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75" data-original-width="1200" data-original-height="802" data-model-id="204968" data-path="images/content-images/2016/07/18/" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/18/" data-image-filename="swieto-policji-w-warszawie-body-image-1468830621.jpg" class="vmp-image"></p><p><em>Tekst: Maciek Piasecki. Więcej zdjęć poniżej</em></p><p>24 lipca obchodzimy Święto Policji. Oficjalna uroczystość odbyła się kilka dni wcześniej i w związku z tym, że zdarza nam się pisać o policjantach <a href="http://www.vice.com/pl/read/jak-zrozumialem-dlaczego-polacy-nie-ufaja-policji" target="_blank">niekoniecznie pochlebne rzeczy</a>, postanowiliśmy pokazać ich również od mniej negatywnej strony.</p><p>Podczas uroczystości policjantów pozdrowił prezydent Andrzej Duda, była uroczysta przysięga, a już mniej oficjalnie – prywatne stoisko z książkami o myśli narodowej oraz kilkoma pozycjami antysemickimi (kupiliśmy <em>Mity holocaustu</em> wydane w 1996 r. przez Leszka Bubla, ponoć biały kruk). Przyszły rodziny z dziećmi, a porządku pilnowała Straż Miejska, BOR, wojsko i jedna prywatna firma ochroniarska. No i policjanci, rzecz jasna. </p><p>Niestety nie usłyszeliśmy, jakie motto <a href="http://www.vice.com/pl/read/policja-prosi-internautow-o-nowe-motto-konkurs-fail" target="_blank">wybrali dla Policji internauci</a>.</p>
]]></content:encoded>
<guid isPermaLink="false">http://www.vice.com/552217</guid>
<media:thumbnail url="https://vice-images.vice.com/images/articles/meta/2016/07/18/swieto-policji-w-warszawie-1468830563.jpg"></media:thumbnail>
<dc:creator>Stanisław Legus</dc:creator>
<media:category>gallery</media:category>
<category>gallery</category>
</item>
<item>
<title>​Faceci, którzy nie potrafią trzymać łap przy sobie</title>
<link>http://www.vice.com/pl/read/faceci-ktorzy-nie-potrafia-trzymac-lap-przy-sobie</link>
<pubDate>Mon, 18 Jul 2016 03:10:00 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Zapytałam młode Polki, jak czują się z poklepywaniem ich po pupie przez obcych typów, z niechcianymi komplementami i butną natarczywością domorosłych lowelasów
]]></description>
<enclosure url="http://vice-images.vice.com/images/articles/meta/2016/07/15/faceci-ktorzy-nie-potrafia-trzymac-lap-przy-sobie-1468593190.jpg" type="image/jpg" length="2000"></enclosure>
<content:encoded><![CDATA[<p class="has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/15/faceci-ktorzy-nie-potrafia-trzymac-lap-przy-sobie-body-image-1468592784-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75" data-original-width="2000" data-original-height="1500" data-model-id="204534" data-path="images/content-images/2016/07/15/" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/15/" data-image-filename="faceci-ktorzy-nie-potrafia-trzymac-lap-przy-sobie-body-image-1468592784.jpg" class="vmp-image">
</p><p>Dowiedziałam się, że ktoś kiedyś określił 14 lipca „światowym dniem łapania za tyłek". To tak wielka bzdura, że nawet nie wiem, czy jest sens dociekać genezy, czy pomysłodawcy tego „święta". Tym bardziej że szukając informacji o dniu sankcjonującym kładzenie łapy na dupach nieznajomych, znalazłam morze memów przedstawiających pośladki z adnotacją typu: „intelekt tak cię nie zachwyci" lub „Łap! Nic lepszego w życiu cię nie spotka". Z wielu bije prześmiewcze podejście do „irracjonalnej złości", jaką mogłyby poczuć klepane dziewczyny. Przecież klepanie po tyłku to komplement, prawda?
</p><p>Jasne, lubimy, gdy czasem ktoś położy rękę na naszym siedzeniu i nieraz same też lubimy za nie złapać. Zwykła sprawa. Przynajmniej do momentu, kiedy dzień klepania naszych dup zaczynają obchodzić mężczyźni, z którymi obchodzić go nie chcemy, a do tego przyznają sobie prawo, by poklepywać nas także w każdy inny dzień.
</p><p>Zapytałam dziewczyny, w jakich okolicznościach we współczesnej Polsce spotykają się z sytuacjami niewygodnymi, potencjalnie niebezpiecznymi. Kiedy jedyną osobą, której komfort jest nienaruszony, staje się przypadkowy amant, a przede wszystkim — spytałam, jakie emocje wyzwala w kobietach takie traktowanie.
</p><h2>Dominika
</h2><p>Historii tego typu mam na pęczki, o poczucie zagrożenia łatwo zarówno w pracy czy na imprezie. Nie muszę jednak sięgać pamięcią daleko, ta jest sprzed paru dni. Jest
</p><p>Noc, jadę metrem. Podchodzi do mnie facet i prosto z mostu pyta, czy może mnie zabrać do domu. Nie mam już 19 lat, mam jakieś doświadczenia i nauczyłam się radzić sobie z takimi sytuacjami jak najbardziej bezstresowo. Niestety to często oznacza przekroczenie jakichś wyznaczonych sobie granic czy bycie bez sensu miłą, żeby uniknąć eskalacji konfliktu.<em> Fight or flight.</em>
</p><p>Używam najprostszej taktyki. Moje zdanie się nie liczy, ale liczy się prawo własności - „Jadę do chłopaka", odpowiadam. Facet zaczyna wypytywać, że jak to ja do chłopaka, nie chłopak do mnie, że po co mi taki chłopak, że on to by nie pozwolił na to, żebym do niego po nocy jeździła. Znów perlisty uśmiech - „Co zrobię, zakochana jestem". Facet się przysiada, ja sztywnieję, w torebce już zaczynam wymacywać telefon, ale co w sumie mogę zrobić, jakby coś się wydarzyło? On ściąga mi rzęsę z policzka. Ja się śmieję i dalej opowiadam o tym, jaka jestem zakochana. Z nerwów nawet nie zauważam, że metro się zatrzymało. Facet łapie mnie za rękę i wyciąga mnie z wagonu. Panikuję. Puszcza moją rękę „Ostatnia stacja, proszę pani". Całuje mnie w rękę, odchodzi.
</p><p>Idę kupić sobie i koledze, do którego jadę wódkę. Pluję sobie w brodę, że stawiam się w tak niebezpiecznych sytuacjach, a potem w głowie besztam siebie samą, że przecież MAM PRAWO CHODZIĆ GDZIE CHCĘ I KIEDY CHCĘ I TO NIE POWINIEN BYĆ PROBLEM.
</p><h2>Róża</h2><p>Całe nastoletnie czasy przeżyłam w przekonaniu, że najfajniej jest mieć wielkie cycki, więc byłam smutna, że zamiast tego mam wielki tyłek. Ale wiadomo, nadeszła w końcu Era Dupy, Nicki Minaj, Iggy Azelia, implanty z silikonu w pośladkach i tak dalej. I przyznaję, że od jakiegoś czasu jest naprawdę ciężko mieć duży tyłek. Najgorzej jest na imprezach w typowo „męskich" środowiskach np. na imprezach hiphopowych, na jakichś bibkach z cięższą elektroniką. Przeważająca liczba facetów i ćpania tworzy naprawdę nieprzyjemny miks.
</p><p>Byłam kiedyś w projekcie LAB w Poznaniu jedną z trzech dziewczyn na parkiecie podczas bibki elektroniczno/rapowej. Miałam na sobie krótką spódnicę. Przechodząc przez parkiet, by dotrzeć do swoich kumpli (którzy stanowią naturalną osłonę dla natrętów) zostałam zmacana i uszczypnięta w tyłek niezliczoną ilość razy (przez kolesi którzy oczywiście raczej nie zagadują itp., po prostu wykorzystują fakt, że istniejesz; a to, że jesteś w klubie w takim ciuchu, z pewnością znaczy, że chcesz, żeby cię dotykano. Najobrzydliwsza jest tu anonimowość czynu w ciemnej miejscówce, kiedy nie wiesz, kto cię dotyka, uczucie bywa dziwne.
</p><p>Na Audioriver standardem jest letni chamski podryw i dużo komplementów, ale z racji na klimat fiesty, wielu kolesi przekracza granicę i tu klepnie, tam uszczypnie, a ja jestem potem na siebie wkurwiona, że nie reagowałam, bo miałam opóźniony zapłon, akurat tańczyłam lub nie chciałam robić burdy.
</p><p>Zawsze się zastanawiam, że w sumie co miałabym zrobić? Walnąć gościa w twarz (naćpanego? To dobry pomysł zaczynać?)? Przekląć na głos? Zrobić mu gadkę umoralniającą? Nawet jak teraz o tym myślę, nie wiem, co byłoby lepsze i źle się czuje z własną biernością.
</p><h2>Marysia</h2><p>Kurwidołek w jednej z nadmorskich miejscowości. Ktoś nagle łapie mnie od tyłu za biodra i się przyciska. Odwracam się i widzę napranego ok. 17-letniego blond surfera/playboya. Opalony aniołeczek z loczkami i bułami. Zaczyna całować mnie po szyi. Byłam tak zaskoczona szybkością akcji, że powiedziałam, że dzięki, ale nie mogę, mam chłopaka. „Nie szkodzi" — odpowiedział. Położyłam mu rękę na ramieniu i powiedziałam „idioto, nie chodzi o ciebie, tu chodzi o mnie". Chyba uznałam, że jeżeli się obruszę, on nie przestanie. Czy mam strategię obrony? Jak to się dzieje na parkiecie, zatrzymuje się, kiwam głową, że „NIE" i idę w inną cześć parkietu. W innych sytuacjach najczęściej ignoruję albo śmieje się nerwowo i uciekam. Jak się wówczas czuję? Trochę jest tak, jakby mi zabierali przestrzeń. Nie mogę sobie tańczyć tak, jak czuję, muszę kontrolować sytuację. Chyba w sumie trochę dlatego tańczę zwykle z zamkniętymi oczami, żeby nikt, kurwa, nie pomyślał, że właśnie go zapraszam.
</p><p class="photo-credit has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/15/faceci-ktorzy-nie-potrafia-trzymac-lap-przy-sobie-body-image-1468592826-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75" data-original-width="1024" data-original-height="681" data-model-id="204536" data-path="images/content-images/2016/07/15/" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/15/" data-image-filename="faceci-ktorzy-nie-potrafia-trzymac-lap-przy-sobie-body-image-1468592826.jpg" class="vmp-image"><br>Źródło: Flicr/craigfinlay<br>
</p><p>Facetom się wydaje, że im wolno proponować rzeczy, które powinny zostać w sferze fantazji. Jakaś cholerna obsesja władzy. Ja nie potrafiłabym bez jednoznacznej słownej zachęty przekroczyć pewnych granic. Bez jakiegoś „ale mi się podobasz", chociażby. A panowie... Nie wiem. Czy to jest hazard? Czy im się wydaje, że tak świetnie nas czytają? A może, że oni muszą być „męscy" i zdecydowani? Cholera wie. Ale dość często zdarza się, że pozwalają sobie na zbyt dużo.
</p><h2>Katarzyna</h2><p>Wbrew pozorom najbardziej przeraża mnie wychodzenie rano po bułki, a nie do klubu czy też wyjazd na festiwal. Pijani kolesie czasem się dosiądą i pomęczą dupę, ale są raczej pocieszni i najczęściej nieporadni, czasem żałośni. Raczej nieszczególnie przerażający. Najbardziej mnie stresują takie niby niewinne zaczepki na ulicy. Mieszkam w turystycznej okolicy, co krok stoją pijalnie wódki i piwa gdzie od rana siedzą turyści. Kręci się też masa entuzjastów dresu, dla których to modna okolica. Jest także masa pracowników gastro, duża część z nich pali szlugi na moim podwórku i pogwizduje, jak wychodzę wyrzucić śmieci w piżamie. Erazmusy, którzy mijają mnie idącą po bułki, mają zwyczaj sapać, cmokać i mamrotać pod nosem „komplementy" dotyczące najczęściej mojego dekoltu. Ja, zamiast zwrócić uwagę, krzyknąć albo pokazać, chociaż wzrokiem dezaprobatę, kulę się w sobie, spuszczam wzrok i przyspieszam.
</p><p class="pullquote">Czuję jakąś okropną mieszankę poczucia winy, bo przecież wesoła i wyluzowana dziewczyna, za jaką każda z nas chce uchodzić, powinna się uśmiechnąć<br>
</p><p>Czuję jakąś okropną mieszankę poczucia winy, bo przecież wesoła i wyluzowana dziewczyna, za jaką każda z nas chce uchodzić, powinna się uśmiechnąć. Przecież on tylko powiedział „dzień dobry paaani", nie złapał mnie za dupę ani nie obraził. Tylko wariatka by zareagowała furią. Niby. Nie wiem, czy to problem Polek, czy jako dziewczyny kulturowo przyzwyczajone do braku atencji reagujemy zakłopotaniem. Najbardziej w tych sytuacjach drażni mnie fakt, że dowolna reakcja niesie za sobą ryzyko: kontynuacji lub wyśmiania. Chciałabym o tym nie myśleć.</p><h2> Szanujmy się. Polub nasz <a href="https://www.facebook.com/VICEPolska/?fref=ts" target="_blank">nowy fanpage</a> VICE Polska</h2><p><br></p>
]]></content:encoded>
<guid isPermaLink="false">http://www.vice.com/551826</guid>
<media:thumbnail url="https://vice-images.vice.com/images/articles/meta/2016/07/15/faceci-ktorzy-nie-potrafia-trzymac-lap-przy-sobie-1468593190.jpg"></media:thumbnail>
<dc:creator>Izabela Szumen</dc:creator>
<media:category>interviews</media:category>
<category>interviews</category>
</item>
<item>
<title>Tajemnica zdjęcia z demonstracji Black Lives Matter, które obiegło świat</title>
<link>http://www.vice.com/pl/read/jak-powstalo-zdjecie-z-demonstracji-black-lives-matter-ktore-obieglo-swiat</link>
<pubDate>Mon, 18 Jul 2016 03:10:00 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Rozmawiamy z autorem zdjęcia, fotoreporterem Jonathanem Bachmanem, o tym, jak udało mu się uchwycić ten moment
]]></description>
<enclosure url="http://vice-images.vice.com/images/articles/meta/2016/07/15/jak-powstalo-zdjecie-z-demonstracji-black-lives-matter-ktore-obieglo-swiat-1468591785.jpg" type="image/jpg" length="1000"></enclosure>
<content:encoded><![CDATA[<p class="has-image"><img class="vmp-image" data-image-filename="jak-powstalo-zdjecie-z-demonstracji-black-lives-matter-ktore-obieglo-swiat-body-image-1468592001.jpg" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/15/" data-path="images/content-images/2016/07/15/" data-model-id="204521" data-original-height="666" data-original-width="1000" src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/15/jak-powstalo-zdjecie-z-demonstracji-black-lives-matter-ktore-obieglo-swiat-body-image-1468592001-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75"></p><p class="photo-credit">Ieshia Evans, jedna z protestujących, zatrzymana przez służby porządkowe w pobliżu Komendy Policji w Baton Rouge 9 lipca 2016. Fot. Jonathan Bachman/Reuters
</p><p>Najprościej rzecz ujmując, fotografia prasowa polega na uwiecznianiu wydarzeń na kliszy. Idziesz gdzieś, gdzie coś się dzieje i robisz zdjęcia komuś, kto coś robi. Jednak najlepsze kadry zawierają w sobie coś więcej. Pokazują twarz polityka w chwili słabości, grację sportowca uchwyconego w pół skoku, czyste emocje żałobników na pogrzebie gwiazdy.
</p><p>Takie właśnie zdjęcie dla Agencji Reutera zrobił niedawno <a href="http://www.jonathanbachmanphotography.com/portfolio">Jonathan Bachman</a>. Fotografia ukazuje uczestniczkę demonstracji Black Lives Matter w Baton Rouge w Luizjanie i aresztujących ją policjantów; już dziś wiadomo, że obraz przejdzie do historii. <a href="http://www.nydailynews.com/news/national/woman-stunning-baton-rouge-protest-photo-nurse-mother-article-1.2706944" target="_blank">Ieshia Evans</a> zachowuje niezmącony spokój w obliczu armii opancerzonych policjantów, a przez to, że w kadrze nie widać innych protestujących, wszystko nabiera surrealistycznego zabarwienia, zupełnie jakby do aresztowania jednej czarnoskórej kobiety potrzeba było całej komendy policji Baton Rouge.
</p><p>Bachman zrobił jeszcze inne świetne fotografie z demonstracji, jednak żadna z nich nie zyskała takiego rozgłosu. Spotkaliśmy się z nim, żeby porozmawiać o tym, jak udało mu się uchwycić ten moment i rzucić okiem na pozostałe zdjęcia, które wtedy zrobił.
</p><p class="has-image"><img class="vmp-image" data-image-filename="jak-powstalo-zdjecie-z-demonstracji-black-lives-matter-ktore-obieglo-swiat-body-image-1468592016.jpg" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/15/" data-path="images/content-images/2016/07/15/" data-model-id="204522" data-original-height="661" data-original-width="1000" src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/15/jak-powstalo-zdjecie-z-demonstracji-black-lives-matter-ktore-obieglo-swiat-body-image-1468592016-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75"></p><p><strong>VICE: Jaki nastrój panował na demonstracji? Czy groziło ci jakieś niebezpieczeństwo?<br>Jonathan Bachman:</strong> Do tego momentu protesty w Baton Rouge były spokojne. Ludzie są bardzo rozzłoszczeni, ale w tamtej chwili nie uciekli się do przemocy. Później jednak jeden z policjantów stracił zęby, bo ktoś czymś w niego rzucił. Ani przez chwilę nie czułem się zagrożony. Demonstracje były pokojowe. Wcześniej w tym roku Reuters wysłał mnie na szkolenie z pracy w obliczu wrogich zachowań, które wiele mnie nauczyło. Dzięki temu wiem jak być nieustannie świadomym sytuacji i swojego otoczenia.
</p><p class="has-image"><img class="vmp-image" data-image-filename="jak-powstalo-zdjecie-z-demonstracji-black-lives-matter-ktore-obieglo-swiat-body-image-1468592033.jpg" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/15/" data-path="images/content-images/2016/07/15/" data-model-id="204523" data-original-height="666" data-original-width="1000" src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/15/jak-powstalo-zdjecie-z-demonstracji-black-lives-matter-ktore-obieglo-swiat-body-image-1468592033-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75"></p><p><strong>Gdy robisz zdjęcia, jak udaje ci się zachować równowagę pomiędzy tworzeniem ciekawych, przykuwających uwagę obrazów, a koniecznością uwiecznienia kluczowych momentów wydarzenia?</strong><br>Prawdę mówiąc, to był pierwszy protest, jaki relacjonowałem. Chciałem po prostu opowiedzieć o tym, co widziałem i jak do tego doszło.
</p><p class="has-image"><img class="vmp-image" data-image-filename="jak-powstalo-zdjecie-z-demonstracji-black-lives-matter-ktore-obieglo-swiat-body-image-1468592079.jpg" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/15/" data-path="images/content-images/2016/07/15/" data-model-id="204524" data-original-height="666" data-original-width="1000" src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/15/jak-powstalo-zdjecie-z-demonstracji-black-lives-matter-ktore-obieglo-swiat-body-image-1468592079-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75"></p><p><strong>Jak odnosili się do ciebie demonstranci? Czy odniosłeś wrażenie, że próbują przyciągnąć uwagę mediów?</strong><br>Często oferowali mi jedzenie i wodę. TO naprawdę była pokojowa demonstracja. Nie wydaje mi się, żeby za wszelką cenę chcieli przyciągnąć uwagę mediów. Protestujących gniewa to, ci się dzieje i chcą, żeby ich głos został usłyszany. Wiedzieli, że media ich obserwują, ale nie sądzą, żeby relacje telewizyjne i zdjęcia w gazetach stanowiły ich priorytet.
</p><p class="has-image"><img class="vmp-image" data-image-filename="jak-powstalo-zdjecie-z-demonstracji-black-lives-matter-ktore-obieglo-swiat-body-image-1468592092.jpg" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/15/" data-path="images/content-images/2016/07/15/" data-model-id="204525" data-original-height="666" data-original-width="1000" src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/15/jak-powstalo-zdjecie-z-demonstracji-black-lives-matter-ktore-obieglo-swiat-body-image-1468592092-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75"></p><p><strong>Co twoim zdaniem jest najważniejsze w pracy fotoreportera?</strong><br>Najważniejsze to zgodnie z prawdą opowiadać o tym, co się dzieje za pomocą serii obrazów.<br>
</p>
]]></content:encoded>
<guid isPermaLink="false">http://www.vice.com/551843</guid>
<media:thumbnail url="https://vice-images.vice.com/images/articles/meta/2016/07/15/jak-powstalo-zdjecie-z-demonstracji-black-lives-matter-ktore-obieglo-swiat-1468591785.jpg"></media:thumbnail>
<dc:creator>Jonathan Bachman, tłum. Jan Bogdaniuk</dc:creator>
<media:category>gallery</media:category>
<category>gallery</category>
</item>
<item>
<title>​Pytamy byłych wegetarian, dlaczego wrócili do jedzenia mięsa</title>
<link>http://www.vice.com/pl/read/pytamy-bylych-wegetarian-dlaczego-wrocili-do-jedzenia-miesa</link>
<pubDate>Mon, 18 Jul 2016 09:10:00 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Znudziło im się, nie mieli pieniędzy albo czasu, w firmowej stołówce nie było wyboru, a w domu partnera wszystkie imprezy i święta były mięsne. Pytamy, jak się teraz czują
]]></description>
<enclosure url="http://vice-images.vice.com/images/articles/meta/2016/07/18/pytamy-bylych-wegetarian-dlaczego-wrocili-do-jedzenia-miesa-1468834585.jpg" type="image/jpg" length="1506"></enclosure>
<content:encoded><![CDATA[<p>Znudziło im się, nie mieli pieniędzy albo czasu, w firmowej stołówce nie było wyboru, a w domu partnera wszystkie imprezy i święta były mięsne. Teraz miewają wyrzuty sumienia, niektórym ciężko się trawi, ale do wegetarianizmu nie wracają.
</p><p>Nie dla każdego wegetarianizm i weganizm jest decyzją na całe życie. Są tacy, którzy wracają do jedzenia mięsa. I to nie po nieudanej, kilkutygodniowej próbie rezygnacji z niego, a po latach. Nie każdy mówi o tym głośno. Proszą o anonimowość.
</p><p>– Czuję się pieprzoną hipokrytką i trochę sobą pogardzam z tego powodu – mówi Agata, która po 10 latach przerwy znów je mięso. Po prostu za tym zatęskniła. Co skłania ich do radykalnej zmiany decyzji?
</p><p><strong>Mięsne pokusy</strong>
</p><p>Natalia nie jadła mięsa i ryb między 18 i 24 rokiem życia. W tym czasie miała przejściowy okres wegański, w którym z diety wyłączyła dodatkowo jajka, mleko i ser. Z wegetarianizmu zrezygnowała kilka miesięcy temu.
</p><p>– Często odwiedzam z chłopakiem jego rodziców, którzy jedzą mięso i zawsze przygotowują je na obiad. Na początku czułam awersję i prosiłam ich o zrozumienie. Długo mnie nie kusiło, mocno stawiałam na swoim, ale w pewnym momencie się poddałam. Zaczęło się od próbowania: to zupy na kości, to spaghetti. I tak już zostało. Na szczęście nie żyję w otoczeniu wegetariańskiej „policji", więc nikt się mnie nie czepia – opowiada.
</p><p>Dodaje, że jeśli już ma zjeść mięso w kawałku, to musi być ono dobrej jakości i świetnie przyrządzone. Nie je byle czego. W ogóle potrawy mięsne to rzadkość w jej jadłospisie. Przyzwyczajenia zostały: teraz dużo szybsze i wygodniejsze jest dla niej gotowanie jarskie. Takie potrawy są też po prostu lżejsze.
</p><p class="photo-credit has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/18/pytamy-bylych-wegetarian-dlaczego-wrocili-do-jedzenia-miesa-body-image-1468835112-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75" data-original-width="3015" data-original-height="2334" data-model-id="204986" data-path="images/content-images/2016/07/18/" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/18/" data-image-filename="pytamy-bylych-wegetarian-dlaczego-wrocili-do-jedzenia-miesa-body-image-1468835112.jpg" class="vmp-image"><br>Źródło: <a href="https://www.flickr.com/photos/sflovestory/3125574328/" target="_blank">Flickr/PROK P</a><br>
</p><p>Jeść mięso przestała sześć lat temu, ze względu na smak. Nie zapomni, jak siedząc nad kotletem, pomyślała, że pewnie podobnie smakuje mięso ludzkie. Ogarnęło ją obrzydzenie. Ideologia i współczucie dla zwierząt przyszły później.
</p><p>– Nie przestałam wierzyć w to, że moje powstrzymywanie się od jedzenia mięsa zmieni coś na tym świecie. Bo jakiś wpływ to ma: mogę być dla kogoś inspiracją albo przykładem. Wciąż mam dylemat. Być może kiedyś wrócę do wegetarianizmu, nie widzę ku temu przeszkód. Ale rewolucja powinna zacząć się od zakazu hodowli i przemysłu zwierzęcego – mówi Natalia.
</p><p><strong>Brak czasu i pieniędzy</strong>
</p><p>Elan przez rok była weganką. – Na początku byłam strasznie podjarana, wszystkim mówiłam, o ile lepiej się czuję, brzydziłam się ludźmi jedzącymi przy mnie mięso itd. Odkrywałam na nowo warzywa, które pamiętałam z dzieciństwa na wsi, testowałam nowe połączenia. Próbowałam zarazić moim entuzjazmem innych, mówiłam, że to nieprawda, że dieta wegańska jest nijaka. Myślę, że chwilami mogło ich to trochę drażnić.
</p><p>Po pół roku, jeszcze w czasie studiów, dostała pierwszą pracę. I między nią i zajęciami nie miała już czasu na gotowanie. A, jak mówi, gotowe wegańskie rzeczy są drogie.
</p><p>– Może są jakieś miejsca w Warszawie, gdzie można zjeść tak taniej, ale nie u mnie na osiedlu. Walczyłam jeszcze z pół roku, ale w końcu złamało mnie to, że sama fasolka w sosie kosztowała 8 zł, a z kiełbasą: 3 zł – mówi. Teraz znów ma więcej czasu, ale do tamtego stylu życia nie wróciła.
</p><p>– Trzeba mieć na to zajawkę, bo weganizm wymaga dużego zaangażowania. A mnie już zwyczajnie przeszło. Aczkolwiek jest różnica, bo po mięsie zazwyczaj czuję się ociężała przez pół dnia – zauważa.
</p><p><strong>Nuda albo pragnienie mocy</strong>
</p><p>Część z osób, które z powrotem włączyły mięso w swój jadłospis mówi, że wegetarianizm im się zwyczajnie znudził.
</p><p>– Kiedy jesz mięso, masz do wyboru potrawy wegetariańskie i mięsne. A kiedy go nie jesz, jesteś skazana tylko na jedną opcję i to z czasem może męczyć – mówi Marta.
</p><p>Bohdan: – Przez dekadę byliśmy z moją partnerką wegetarianami. Ostatnie pół roku trwały dyskusje na ten temat. Ostatnio wróciliśmy do mięsa. Dieta jarska była dla nas zbyt monotonna.
</p><p class="photo-credit has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/18/pytamy-bylych-wegetarian-dlaczego-wrocili-do-jedzenia-miesa-body-image-1468835168-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75" data-original-width="2000" data-original-height="1500" data-model-id="204991" data-path="images/content-images/2016/07/18/" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/18/" data-image-filename="pytamy-bylych-wegetarian-dlaczego-wrocili-do-jedzenia-miesa-body-image-1468835168.jpg" class="vmp-image"><br>Źródło: <a href="https://www.flickr.com/photos/lionsthlm/5542310965/" target="_blank">Flickr/Stefan Leijon</a><br>
</p><p>Inni, jako powód porzucenia wegetarianizmu, podają ciężką fizyczną pracę lub uprawianie intensywnego sportu. Twierdzą, że na diecie bezmięsnej mieli mniej energii, a teraz łatwiej budować im masę – choć sportowców, którzy mięsa nie jedzą, nie brakuje (– Wystarczy umiejętnie, świadomie uzupełniać sobie braki białka w diecie – mówi Anna, która trenuje pole dance).</p><p>Czasem, jak u Asi, zaważają problemy zdrowotne. – Miałam wrzody żołądka i specjalną dietę. Łatwiej było mi ją utrzymać po włączeniu do niej mięsa. Oczywiście wrzody nie miały nic wspólnego z jarskim jadłospisem – wspomina.
</p><p><strong>Presja otoczenia</strong>
</p><p>Mimo że weganizm i wegetarianizm są coraz bardziej popularne, w naszym społeczeństwie wciąż pokutuje wiele mitów na ich temat. Zwłaszcza wśród starszych pokoleń, które przeważnie nie potrafią wyobrazić sobie dnia bez mięsa. Wielu z nas pamięta, jak w dzieciństwie kazali nam je jeść, byśmy zdrowo rośli.
</p><p>Agnieszka nie wytrzymała tej presji: <br>– Gdy zaszłam w ciążę, naskoczyły na mnie mama i babcia, że teraz muszę wybić sobie z głowy wegetarianizm, bo w przeciwnym razie dziecko urodzi się słabe, chore albo upośledzone. Poddałam się, bo nie miałam siły z nimi walczyć i nie chciałam się denerwować w tym stanie.
</p><p class="photo-credit has-image"><img src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/18/pytamy-bylych-wegetarian-dlaczego-wrocili-do-jedzenia-miesa-body-image-1468835240-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75" data-original-width="1842" data-original-height="2480" data-model-id="204992" data-path="images/content-images/2016/07/18/" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/18/" data-image-filename="pytamy-bylych-wegetarian-dlaczego-wrocili-do-jedzenia-miesa-body-image-1468835240.jpg" class="vmp-image"><br>Źródło: <a href="https://www.flickr.com/photos/chrisbastian/3441514023/" target="_blank">Flickr/Chris Bastian</a><br>
</p><p>Artur wciąż mieszka z rodzicami. Dla jego mamy gotowanie dwóch obiadów – mięsnego i bezmięsnego – było zbyt uciążliwe. Gdy powiedziała mu, że ma sobie radzić sam, porzucił swe wyrzeczenia. Teraz znów je mięso z resztą rodziny.
</p><h2>Dla mięsożerców, roślinożerców i wszystkożerców. Polub nasz <a href="https://www.facebook.com/VICEPolska/?fref=ts" target="_blank">nowy fanpage</a> VICE Polska</h2><p>Ale są i tacy, którzy potrafią się przez to rozstać, a nie ustąpią. Wszystko jest kwestią priorytetów.
</p><p>– Byliśmy ze sobą kilka lat, układało nam się, ale ona jadła mięso, a ja nie. Na co dzień dogadywaliśmy się w tej kwestii, ale nie wyobrażałem sobie, by nasze dzieci nie były wegetarianami. Oczywiście powodów zerwania było kilka, ale ostatecznie każde z nas poszło w swoją stronę – mówi Maciek.
</p>
]]></content:encoded>
<guid isPermaLink="false">http://www.vice.com/552246</guid>
<media:thumbnail url="https://vice-images.vice.com/images/articles/meta/2016/07/18/pytamy-bylych-wegetarian-dlaczego-wrocili-do-jedzenia-miesa-1468834585.jpg"></media:thumbnail>
<dc:creator>Marta Gołębiowska</dc:creator>
<media:category>food</media:category>
<category>food</category>
</item>
<item>
<title>Z pokémonami przez Europę</title>
<link>http://www.vice.com/pl/read/z-pokemonami-przez-europe</link>
<pubDate>Sun, 17 Jul 2016 01:17:00 +0200</pubDate>
<description><![CDATA[Najsłynniejsze atrakcje turystyczne Europy widziane przez pryzmat gry „Pokémon Go". Ponieważ czemu nie
]]></description>
<enclosure url="http://vice-images.vice.com/images/articles/meta/2016/07/15/z-pokemonami-przez-europe-1468596556.jpeg" type="image/jpg" length="880"></enclosure>
<content:encoded><![CDATA[<p class="has-image"><br><img class="vmp-image" data-image-filename="z-pokemonami-przez-europe-body-image-1468596586.jpg" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/15/" data-path="images/content-images/2016/07/15/" data-model-id="204584" data-original-height="898" data-original-width="1000" src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/15/z-pokemonami-przez-europe-body-image-1468596586-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75"></p><p class="photo-credit">Wigglytuff przy Zamku Królewskim na Starym Mieście w Warszawie, Polska. Fot. Maciek Piasecki</p><p>Gra <em>Pokémon Go</em> w ciągu kilku dni zawojowała świat. Jeśli komuś do tej pory jeszcze zdarzało się oderwać wzrok od telefonu, teraz też chodzi z oczami wlepionymi w ekran, by złapać Rattatę, a potem Rattatę, Rattatę i jeszcze jedną Rattatę na dokładkę. W sumie nic w tym dziwnego – na grę czekaliśmy już od dłuższego czasu. Oczywiście wiąże się z nią pewne ryzyko: niektórzy gracze zostali przy okazji <a target="_blank" href="https://www.theguardian.com/technology/2016/jul/10/pokemon-go-armed-robbers-dead-body" id="docs-internal-guid-8a2f2959-ef29-71fb-50c7-9937892d0c48">obrabowani</a>, a pewna kobieta z Wyoming szukając pokémonów nad rzeką <a target="_blank" href="http://www.bbc.co.uk/newsbeat/article/36757858/pokemon-go-player-finds-dead-body-in-wyoming-river-while-searching-for-a-pokestop">znalazła ludzkie zwłoki</a>. Z drugiej strony samo życie jest pełne niebezpieczeństw, nawet jeśli nie próbujesz złapać wirtualnego różowego chomika. Każdy kiedyś umrze, więc czemu nie odejść z tego łez padołu robiąc to, co się kocha? Jak już umierać, to grając w <em>Pokémon Go</em>.</p><p>Zresztą świat przefiltrowany przez aplikację nie traci nic ze swego piękna. Na poparcie tej tezy poprosiliśmy naszych kolegów z europejskich redakcji VICE, by odwiedzili najbardziej rozpoznawalne miejsca i atrakcje turystyczne w swoich miastach i uwiecznili je w wersji wzbogaconej o pokémony. Otrzymaliśmy bardzo ciekawe rezultaty, np. przed Sex Palace w Amsterdamie znaleźliśmy ewidentnie przerażoną rybę, a drogę do Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie zagrodził nam zmutowany tapir o spojrzeniu seryjnego mordercy.</p><p class="has-image"><img class="vmp-image" data-image-filename="z-pokemonami-przez-europe-body-image-1468596597.jpeg" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/15/" data-path="images/content-images/2016/07/15/" data-model-id="204585" data-original-height="895" data-original-width="1000" src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/15/z-pokemonami-przez-europe-body-image-1468596597-size_1000.jpeg?resize=*:*&output-quality=75"></p><p>Doduo na plaży Barceloneta Beach w Barcelonie, Hiszpania. Fot. Alba Carreres</p><p class="has-image"><img class="vmp-image" data-image-filename="z-pokemonami-przez-europe-body-image-1468596635.jpg" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/15/" data-path="images/content-images/2016/07/15/" data-model-id="204587" data-original-height="895" data-original-width="1000" src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/15/z-pokemonami-przez-europe-body-image-1468596635-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75"></p><p>Growlithe przy kościele Sagrada Familia w Barcelonie, Hiszpania. Fot. Alba Carreres</p><p class="has-image"><img class="vmp-image" data-image-filename="z-pokemonami-przez-europe-body-image-1468596650.jpg" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/15/" data-path="images/content-images/2016/07/15/" data-model-id="204588" data-original-height="896" data-original-width="1000" src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/15/z-pokemonami-przez-europe-body-image-1468596650-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75"></p><p>Drowzee przy Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie, Polska. Fot. Maciek Piasecki</p><p class="has-image"><img class="vmp-image" data-image-filename="z-pokemonami-przez-europe-body-image-1468596663.jpeg" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/15/" data-path="images/content-images/2016/07/15/" data-model-id="204589" data-original-height="895" data-original-width="1000" src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/15/z-pokemonami-przez-europe-body-image-1468596663-size_1000.jpeg?resize=*:*&output-quality=75"></p><p>Magikarp przy Sex Palace w Amsterdamie, Holandia. Fot. Rik Beune</p><p class="has-image"><img class="vmp-image" data-image-filename="z-pokemonami-przez-europe-body-image-1468596674.jpeg" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/15/" data-path="images/content-images/2016/07/15/" data-model-id="204590" data-original-height="895" data-original-width="1000" src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/15/z-pokemonami-przez-europe-body-image-1468596674-size_1000.jpeg?resize=*:*&output-quality=75"></p><p>Staryu na Damstraat wiodącej do Placu Dam w Amsterdamie, Holandia. Fot. Rik Beune        <br></p><p class="has-image"><img class="vmp-image" data-image-filename="z-pokemonami-przez-europe-body-image-1468596701.jpeg" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/15/" data-path="images/content-images/2016/07/15/" data-model-id="204591" data-original-height="895" data-original-width="1000" src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/15/z-pokemonami-przez-europe-body-image-1468596701-size_1000.jpeg?resize=*:*&output-quality=75"></p><p>Rattata (niem. Rattfratz) przy kościele św. Karola w Wiedniu, Austria. Fot. Frederika Ferkova</p><p class="has-image"><img class="vmp-image" data-image-filename="z-pokemonami-przez-europe-body-image-1468596716.jpeg" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/15/" data-path="images/content-images/2016/07/15/" data-model-id="204592" data-original-height="895" data-original-width="1000" src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/15/z-pokemonami-przez-europe-body-image-1468596716-size_1000.jpeg?resize=*:*&output-quality=75"></p><p>Drowzee przy Bramie Brandenburskiej w Berlinie, Niemcy. Fot. Karl Kemp</p><p class="has-image"><img class="vmp-image" data-image-filename="z-pokemonami-przez-europe-body-image-1468596728.jpeg" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/15/" data-path="images/content-images/2016/07/15/" data-model-id="204594" data-original-height="895" data-original-width="1000" src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/15/z-pokemonami-przez-europe-body-image-1468596728-size_1000.jpeg?resize=*:*&output-quality=75"></p><p>Venonat przy Bundestagu w Berlinie, Niemcy. Fot. Karl Kemp</p><p class="has-image"><img class="vmp-image" data-image-filename="z-pokemonami-przez-europe-body-image-1468596738.jpeg" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/15/" data-path="images/content-images/2016/07/15/" data-model-id="204595" data-original-height="895" data-original-width="1000" src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/15/z-pokemonami-przez-europe-body-image-1468596738-size_1000.jpeg?resize=*:*&output-quality=75"></p><p>Magikarp przy Nyhavn w Kopenhadze, Dania. Fot. Danica Perman</p><p class="has-image"><img class="vmp-image" data-image-filename="z-pokemonami-przez-europe-body-image-1468596749.jpg" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/15/" data-path="images/content-images/2016/07/15/" data-model-id="204596" data-original-height="895" data-original-width="1000" src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/15/z-pokemonami-przez-europe-body-image-1468596749-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75"></p><p>Tentacruel przy moście Ribja na rzece Ljubjanica w Lublanie, Słowenia. Fot. Nina Perovič</p><p class="has-image"><img class="vmp-image" data-image-filename="z-pokemonami-przez-europe-body-image-1468596760.jpeg" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/15/" data-path="images/content-images/2016/07/15/" data-model-id="204598" data-original-height="895" data-original-width="1000" src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/15/z-pokemonami-przez-europe-body-image-1468596760-size_1000.jpeg?resize=*:*&output-quality=75"></p><p>Weedle na placu Prešeren w Lublanie, Słowenia. Fot. Nina Perovič</p><p class="has-image"><img class="vmp-image" data-image-filename="z-pokemonami-przez-europe-body-image-1468596775.jpg" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/15/" data-path="images/content-images/2016/07/15/" data-model-id="204599" data-original-height="895" data-original-width="1000" src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/15/z-pokemonami-przez-europe-body-image-1468596775-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75"></p><p>Poliwhirl (niem. Quaputzi) przy kościele Fraumünster na Starym Mieście w Zurychu, Szwajcaria. Fot. Julian Riegel</p><p class="has-image"><img class="vmp-image" data-image-filename="z-pokemonami-przez-europe-body-image-1468596786.jpg" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/15/" data-path="images/content-images/2016/07/15/" data-model-id="204600" data-original-height="902" data-original-width="1000" src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/15/z-pokemonami-przez-europe-body-image-1468596786-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75"></p><p>Oddish w Galleria Vittorio Emanuele II w Mediolanie, Włochy. Fot. Vincenzo Ligresti</p><p class="has-image"><img class="vmp-image" data-image-filename="z-pokemonami-przez-europe-body-image-1468596797.jpg" data-crop-path="images/content-images-crops/2016/07/15/" data-path="images/content-images/2016/07/15/" data-model-id="204601" data-original-height="896" data-original-width="1000" src="https://vice-images.vice.com/images/content-images-crops/2016/07/15/z-pokemonami-przez-europe-body-image-1468596797-size_1000.jpg?resize=*:*&output-quality=75"></p><p>Psyduck na tle fontanny przy piętnastowiecznym Pałacu Sforza w Mediolanie, Włochy. Fot. Vincenzo Ligresti<br></p>
]]></content:encoded>
<guid isPermaLink="false">http://www.vice.com/551886</guid>
<media:thumbnail url="https://vice-images.vice.com/images/articles/meta/2016/07/15/z-pokemonami-przez-europe-1468596556.jpeg"></media:thumbnail>
<dc:creator>VICE Staff</dc:creator>
<media:category>photo</media:category>
<category>photo</category>
</item>
</channel></rss>