#296. Yankee Candle – Loves Me, Loves Me Not

Dzisiaj zaprezentuję Wam sampler (czyli jakby małą świecę) zapachu Loves Me, Loves Me Not (takie nasze kocha, nie kocha przy zrywaniu płatków stokrotki) oraz świecznik, który można stosować zarówno do samplerów czy tea lightów (tych malutkich świeczek, podgrzewaczy). Świecznik ten dostałam na urodziny od brata i często go używam, ponieważ ze względu na swój ciekawy wygląd jakby małego wiaderka od razu przykuwa wzrok i odmienia nudne miejsca :) Dodatkowo jest to dobra ochrona, by utrzymać sampler w jednym miejscu i wypalić go do końca.

Loves Me, Loves Me Not
Jest to delikatny, bardzo kwiatowy zapach, tak jak widać na obrazku – oczywiście wyczuwalne są stokrotki, ale także świeża trawa. Bardzo spodobał mi się ten zapach, jest przyjemny i myślę, że na tyle neutralny, że przypadnie do gustu każdej osobie – nie jest dusząco kwiatowy, tylko bardzo subtelny.
Po lewej stronie możecie zobaczyć jak wygląda sampler w świeczniku – widzicie, że idealnie pasuje on wielkością do tego świecznika oraz bardzo efektownie się prezentuje. Przed paleniem możecie trochę przyciąć knot. Polecam do tego specjalny sprzęt, który oczywiście znajdziecie na stronie Goodies.pl.

Opis wosku ze strony Goodies.pl: Sampler z serii Housewarmer łączący w sobie zapach polnych kwiatów, na tle których przewodzi stokrotka. Pojemność: 49 gram. Czas palenia: do 15 godzin.

Zapraszam także do lektury recenzji zapachów Yankee Candle:
– Pink Sands
– Lake Sunset
– Home Sweet Home
– Maroocan Argan Oil
– Baby Powder
– Candy Corn
– Season of Peace
– Madagascan Orchid
– My Serenity
– Peony
– Champaca Blossom
Kringle Candle
– Lily of the Valley

#295. „Czerwone złoto” – Tom Hillenbrand

„Czerwone złoto”


Tytuł: „Czerwone złoto”
Seria: Kryminał Kulinarny tom 2/4
Autor: Tom Hillenbrand
Wydawnictwo: Smak Słowa
Liczba stron: 366
Data wydania: 2016
ISBN: 978-83-64846-73-1
Ocena: 8/10

Hmm… jak tu zgryźć orzech, jak napisać apetyczno-kryminalną recenzję? Przede wszystkim ostrzegam, że czytacie na własną odpowiedzialność, zwłaszcza jeśli jesteście jeszcze przed obiadem. Zresztą, lektura książki też bardzo rozbudza apetyt, więc lepiej siadać do niej o pełnym brzuchu.

Głównym bohaterem tej książki jest, znany niektórym z jej poprzedniej części zatytułowanej „Diabelski owoc”, Xavier Kieffer – pochodzący z Luksemburga właściciel restauracji „Deux Eglises”. Na okładce widzimy sushi, które w bardzo przewrotny sposób zostanie wplecione w strony tej książki. Już na samym początku wybierzemy się na wystawne przyjęcie organizowane przez mera Paryża w samym sercu Francji, którego gwiazdą wieczoru będzie mistrz kuchni japońskiej. Niestety, kolacja nie potrwa zbyt długo ponieważ ktoś umrze zatruty… rybą. Xavier postanawia rozpocząć śledztwo na własną rękę, na szczęście nie samotnie, ale z udziałem garstki przyjaciół. Będzie także stale walczył z rozterkami jego serca skierowanymi w stronę francuzki Valérie Gabin, pełniącej funkcję krytyka kulinarego i prowadzącej francuski przewodnik gastronomiczny – Guide Gabin.

Postanowiłam, że nie będę Wam przytaczać dań, które wjeżdżały na strony tej książki, żeby nie psuć apetycznej niespodzianki. Oprócz aspektu kulinarno-kryminalnego można wyraźnie dostrzec zamiłowanie autora do Luksemburgu, ale także Paryż zostanie szczegółowo opisany. Co się tyczy bohaterów, Hillenbrand stara się kreować ich w bardzo oryginalny sposób, dzięki czemu szybko można ich polubić. Fabuła jest bez zarzutów, co rusz nowe potrawy i… morderstwa. Dodatkowym plusem jest krótki słowniczek kulinarnych pojęć (często obcojęzycznego pochodzenia), który został zaprezentowany na końcu książki.

Podsumowując, kryminały tego niemieckiego pisarza cieszą się dużą popularnością i trudno się dziwić. Akcja jest wciągająca, do tego te wyśmienite potrawy oraz klimat Luksemburgu. Zachęcam do lektury tej książki wszystkich smakoszy kryminałów, tym bardziej, że w tej chwili na stronie Wydawnictwa jest ona dostępna za 17,49 zł zamiast 33,99 zł TUTAJ LINK.

Tom Hillenbrand, urodzony w 1972 roku, studiował politykę europejską, był wolontariuszem w szkole dziennikarskiej im. Georga von Holtzbrincka i kierownikiem działu w Spiegel Online. Zapalony kucharz hobbysta i smakosz, podczas wielomiesięcznego pobytu w Luksemburgu w ramach praktyk z Unii Europejskiej zakochał się w Wielkim Księstwie. Jego pierwsza powieść (Diabelski owoc) przez wiele miesięcy była na pierwszym miejscu listy bestsellerów w Luksemburgu. Tom Hillenbrand mieszka w Monachium

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję :

Wydawnictwo Smak Słowa

książka przeczytana w ramach Kryminalnego Wyzwania

#294. [ze słownikiem] – Alicja w Krainie Czarów – Lewis Carroll

„Alicja w Krainie Czarów”

Tytuł: „Alicja w Krainie Czarów”
Autor: Lewis Carroll
Wydawnictwo: Ze Słownikiem
Liczba stron: 180
Data wydania: 2016
ISBN: 978-83-65646-00-2
Ocena: 7/10
Data przeczytania: 21 listopada 2016

Jako świeżo upieczona pani magister filologii angielskiej i francuskiej z jeszcze większą przyjemnością siadam do lektury książek w języku obcym. Na studiach mieliśmy zajęcia z literatury, także czytanie w języku obcym nie jest mi straszne. Jednak jak o wiele łatwiej i szybciej byłoby czytać mając możliwość sprawdzenia niezrozumiałych, obcojęzycznych słów natychmiast? Myślę, że znalazłam na to pewne rozwiązanie. Nowe na rynku czytelniczym Wydawnictwo Ze Słownikiem postanowiło wyjść na przeciw żądnym wiedzy czytelnikom udostępniając im książki w języku angielskim od razu ze słowniczkiem! Najwyższa pora je przetestować :)

Jako pierwszą książkę postanowiłam przeczytać „Alice’s Adventures in Wonderland”, czyli „Alicję w Krainie Czarów” Lewisa Carrolla. Książka ta uchodzi za klasykę literatury angielskiej i przyznam szczerze, że nigdy nie pałałam do niej jakimś wielkim sentymentem, zapewne dlatego, że będąc małą dziewczynką trochę bałam się niebezpiecznych przygód jakim musiała stawić czoła tytułowa bohaterka. Z biegiem czasu, książka ta stała się dla mnie interesującą lekturą, albowiem bardziej jest to baśń niż bajka dla dzieci, także i dorośli odnajdą w niej drugie dno.

Ponieważ historię Alicji zapewne wszyscy bardzo dobrze znają, postanowiłam pominąć jej streszczenie w mojej recenzji, za to chciałabym się dokładniej skupić na samym opracowaniu – zapewne tego jesteście znacznie bardziej ciekawi.

Jak wygląda tak opracowana książka? Obok umieściłam przykładową stronę, na której wyraźnie widać pogrubione słowa obcojęzyczne oraz po prawej stronie, na marginesie wypisane te słowa wraz z ich tłumaczeniem. Niestety, słówka postanowiono umieścić w kolejności alfabetycznej, a nie w kolejności w jakiej występują w tekście, co trochę spowalnia proces czytania. Gdyby umieszczone były w takiej kolejności w jakiej pojawiają się na danej stronie, to łatwiej byłoby odszukać kolejne słowo, bo mózg jest w stanie zapamiętać, gdzie ostatnio patrzyły oczy. Trochę też negatywnie zaskoczył mnie pomysł tłumaczenia słów nie zawsze w kontekście. Przykładowe słowo już z pierwszej strony „pink” zostało w pierwszej kolejności przetłumaczone jako goździk, a następnie jako kolor różowy (mowa o kolorze oczu Białego Królika). Zresztą… słowo pink jest na tyle popularne, że akurat moim zdaniem tłumaczenia nie potrzebowało, zwłaszcza na tle o wiele trudniejszych słów, które w książce się pojawiają. Niektóre słowa niepotrzebnie zostały też rozdzielone np. dużo phrasal verbs, czy podkreślone słowo daisy-chain zostało na marginesie przetłumaczone jako daisy – stokrotka i chain – łańcuch, a daisy-chain to przecież wianuszek. Ale (!) jeśli chodzi o część słownikową nie jest to jednak koniec! Już po otworzeniu książki czytelnik dostaje „Vocabulary of Most Common Words”. Mamy tu do dyspozycji kilka stron słówek, przetłumaczonych bardzo dokładnie, czasem aż nazbyt, gdy np. pojawiają się 4 kompletnie różne znaczenia jednego słowa, co może trochę skołować czytelnika. A na samym końcu książki jest dział ze wszystkimi przetłumaczonymi słowami z książki, także można je sobie powtórzyć lub przejrzeć. Książki mogłyby też być pogrupowane poziomami, bo czasem krótka książka ma trudniejsze słownictwo i struktury językowe i gramatyczne niż opasłe tomisko :)

Pomimo błędów w słowniczku i streszczeniu na końcu książki, to całokształt oceniam na plus. Przede mną jeszcze dwie inne książki do zrecenzowania. Ten typ opracowania angielskiej książki jest świetnym rozwiązaniem dla osób, które chcą zmierzyć swoje siły czytając znane książki, często te, które uchodzą za klasykę literatury, w języku angielskim. Jestem ciekawa czy kiedyś zostaną wprowadzone książki w innych językach, bo z chęcią bym je zakupiła.

Gdzie kupić?
Możecie dokonać zamówienia zarówno przez stronę Wydawnictwa (kliknij tutaj), a także już w sklepach internetowych, takich jak, np. Empik (kliknij tutaj). Jeśli jeszcze nie jesteście do końca przekonani, to możecie zobaczyć przykładowy rozdział, wystarczy, że klikniecie tutaj.

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję :

Wydawnictwo Ze Słownikiem

#293. „Obłędna szesnastka” – Janet Evanovich

„Obłędna szesnastka”


Tytuł: „Stephanie Plum: Obłędna szesnastka”
Seria/tom: Stephanie Plum / 16
Autor: Janet Evanovich
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Liczba stron: 368
Data wydania: 2016
ISBN: 978-83-7964-159-8
Ocena: 9/10
Data przeczytania: 12 listopada 2016

Kolejne wyczekiwane spotkanie z ukochaną Stephanie Plum. Ta seria nigdy mi się nie znudzi… co najwyżej, gdy już się skończy, będę musiała zacząć czytać ją od nowa. „Obłędna Szesnastka” jak sama nazwa wskazuje, to już 16 tom z serii o przygodach niezwykłej łowczyni nagród, Stephanie Plum, wiecznie rozdartej uczuciowo między seksownym gliniarzem włoskiego pochodzenia Joe Morellim, a tajemniczym, seksownym i niezwykle bogatym i niebezpiecznym Komandosem. A no tak… jest przecież jeszcze jeden mężczyzna w jej sercu – chomik.

Po krótkim wstępie czas przejść do konkretów – z czym tym razem będzie musiała zmierzyć się ta pozytywnie zwariowana trzydziestolatka? Przyszłość agencji poręczycielskiej w której pracuje Stephanie będzie wisiała na włosku, Vinnie przyłapany na zdradzie żony oraz niepłaceniu swojemu bukmacherowi zostanie porwany dla okupu (wynoszącego prawie milion dolarów) przez niebezpiecznego gangstera Bobby’ego Słonecznika. Stephanie razem z Lulą i Connie będą miały pełne ręce roboty, muszą nie tylko uratować Vinniego oraz agencję, ale także na bieżąco łapać zbiegów oraz… nie dać się zabić. Ale nie ma tego złego! Na pomoc przyjdzie im szczęśliwa, magiczna butelka, którą Śliwka odziedziczyła po wujku Pipie…

Pewnie niektórzy z Was zasanawiają się, co takiego jest w tej serii, że czytelnicy chcą stale sięgać po jej książki i wytrwale czekają na kolejne tomy. Oczywiście, główni bohaterowie są tacy sami, często ich problemy się powtarzają, jednak zawsze towarzyszy temu jakaś zagadka kryminalna, pościg, śledztwo, częste wybuchy drogich samochodów oraz problemy sercowe, które przyprawiają czytelniczki o palpitację serca. Warto również wspomnieć o wykonaniu tłumaczenia, które w idealny sposób oddaje wszelkie niuanse, zabawne teksty oraz niepowtarzalny charakter książki. Jeśli czytaliście pierwsze tomy wydane nakładem innego wydawnictwa, to czeka Was duże, pozytywne zaskoczenie jeśli przerzucicie się na Fabrykę Słów.

Podsumowując – masa intryg, pościgów, wartka akcja, dużo humoru, czyli… oczywiście polecam! Fanom serii kolejny tom, a osobom, które nie znają twórczości tej amerykańskiej pisarki rozpoczęcie czytania jej pozytywnych książek, które idealnie nadają się na relaks po stresującym dniu :)

„Janet Evanovich od zawsze wierzyła, że kariera artystyczna jest jej przeznaczeniem. Dziś jest jedną z najlepiej zarabiających pisarek w Ameryce, numerem jeden na liście najlepiej sprzedających się autorów New York Timesa. To właśnie ta amerykańska pisarka uplasowała się na szóstym miejscu rankingu „Forbesa” 2015 – najlepiej zarabiających pisarzy! Sławę przyniósł jej wielotomowy cykl o łowczyni nagród, Stephanie Plum – obecnie jednej z najpopularniejszych serii książkowych świata.” nota Wydawnictwa

P.S. Już niedługo na półki księgarń trafi kolejny tom – „Płomienna siedemnastka”. Kto czeka?!

Z tej serii recenzowałam także:
1. „Po pierwsze dla pieniędzy”
2. „Po drugie dla kasy”
3. „Po trzecie dla zasady
4. „Po szóste nie odpuszczaj”
5. „Szczęśliwa siódemka”
6. „Ósemka wygrywa”
7. „Wystrzałowa dziewiątka”
8. „Najlepsza jedenastka”
9. „Parszywa dwunastka”
10. „Smakowita piętnastka”
11. „Skok”

#292. „Harry Potter i Przeklęte Dziecko” – J.K. Rowling, John Tiffany, Jack Thorne

„Harry Potter i Przeklęte Dziecko”


Tytuł: „Harry Potter i Przeklęte Dziecko”
Autor: J.K. Rowling, John Tiffany, Jack Thorne
Wydawnictwo: Media Rodzinna
Liczba stron: 320
Data wydania: 2016
ISBN: 978-83-800-8228-1
Ocena: 7/10
Data przeczytania: 13 listopada 2016

Najwyższa pora na zmierzenie się z książką, która przez wielu była ogromnie wyczekiwaną pozycją na rynku wydawniczym. Na fali puszczanych w lato filmów o magicznych przygodach Harry’ego Pottera tym bardziej wyczekiwałam premiery tej książki, więc gdy tylko ukazała się na Amazonie to zamówiłam ją do Polski (co również polecam osobom, które chcą przeczytać tę historię w oryginale – CENY NA ALLEGRO SĄ MOCNO ZAWYŻONE).

Krótka informacja dla osób, które nie do końca wiedzą, co to za kolejna książka o HP.
Nie jest to oficjalnie kolejna część cyklu, ponieważ tamten Rowling zamknęła na 7 częściach. Jest to spisany skrypt scenariusza przedstawienia teatralnego autorstwa J.K. Rowling, Johna Tiffany’ego, Jacka Thorne’a. Opowiada oczywiście o życiu Harry’ego, ale skupia się na wydarzeniach z późniejszej przyszłości oraz na innych bohaterach. I ponieważ jest to skrypt sztuki teatralnej taką też ma formę, więc ci, którzy nie do końca lubią czytać sztuki, muszą się na to nastawić :)

„Harry Potter”

Wskazówki zegara ruszają do przodu, widzimy dorosłych Harry’ego z Ginny oraz Hermionę z Ronem, wszyscy mają dzieci, które pierwszy lub kolejny rok jadą do szkoły magii w Hogwarcie. Najmłodszy syn Harry’ego, Albus Severus jako jedyny z rodziny Potterów i Weasley’ów trafia do innego domu – Slytherinu. Jedynym pocieszeniem dla wyśmiewanego przez wszystkich, niezbyt utalentowanego syna wielkiego Harry’ego Pottera jest syn największego wroga jego ojca – Scorpius Malfoy. Pewnego dnia chłopcy postanawiają zmienić coś w swoim życiu, chcą wykazać się wielką odwagą, męstwem i dobrocią serca, jednak wiadomo – nie wszystko jest takie łatwe i oczywiste jak z początku mogłoby się wydawać. Co więcej Harry’ego nagle zaczyna okropnie boleć blizna, a w nocy ma koszmary… pierwszy raz od czasu śmierci Voldemorta. Co to oznacza? Kto znajdzie się w niebezpieczestwie? Czy pomoc dotrze na czas?

Plusy: Na pewno jest to wciągająca historia. Od początku lektury do samego jej końca, cały czas towarzyszyła mi taka aura niepewności, tajemniczości i czyhającego niebezpieczeństwa. Ogromny plus za kreację zagadki, bo było to dla mnie duże zaskoczenie, dzięki czemu lektura tego skryptu była tym bardziej ciekawa.
Minusy: Nie do końca dopasowano wypowiedzi do bohaterów, Harry jest jakiś taki… sztywny i ważny. Jedynie Ron pozostał tak samo zabawny i pozytywny jak w siedmiu tomach o HP.

Podsumowując – oczywiście nie jest to książka taka sama jak te siedem części o Harrym które dobrze znamy. Jest to coś innego, bo w pierwszej kolejności nie miało być wydane, tylko i wyłącznie przedstawiane. Ale wiadomo (pieniążki). Na pewno jest to intrygująca historia do której lektury zachęcam wszystkich miłośników magicznego uniwersum.
Kto czytał?
Kto wybiera się do kina na „Fantastyczne Zwierzęta i jak je znaleźć”?

#291. Yankee Candle – Champaca Blossom


Jesień bezdusznie wdziera się do naszej codzienności. Jedynym ratunkiem na jesienną chandrę jest powrót do korzystania z cudownych wosków Yankee Candle, które standardowo kupuję na stronie Goodies.pl. Dlaczego tam? Ponieważ oferują najciekawszą ofertę wosków zapachowych, nie tylko od Yankee Candle, mają liczne promocje (w tym promocja na zapachy miesiąca) oraz wysyłka jest błyskawiczna. Także możecie się przygotować na kolejną odsłonę i dużą dawkę recenzji zapachów, które odmienią Waszą codzienność :)

Champaca Blossom to zapach dla mnie idealny! Nuta zapachowa jest podobna do My Serenity, Lake Sunset czy Pink Sands – czyli tych zapachów, które kocham (ich recenzje możecie przeczytać, linki poniżej). Na smutne, pochmurne i zimne, jesienne dni takie ciepłe, przyjemne i kwiatowe zapachy są idealne, uwierzcie mi. Każdy z nas lubi otaczać się ładnymi, pachnącymi przedmiotami. Dzięki zestawowi od Yankee Candle – kominkowi, podgrzewaczowi i woskowi jest to możliwe w kilka sekund. Zapach mimo tego, że jest subtelny, jest wyrazisty i bardzo szybko się rozprzestrzenia. Oczywiście im mniejsze pomieszczenie, tym zapach szybciej będzie wyczuwalny. Jeśli chcecie po raz pierwszy skorzystać z oferty Yankee Candle, to polecam ten zapach w 100%. Nie zawiedziecie się.

Opis wosku ze strony Goodies.pl: Wosk z kwiatowej linii zapachowej Yankee Candle z serii Classic. Wyczuwalne aromaty: kwiaty magnolii champaca. Pojemność – 22 g. Wydajność zapachu do 8h.

Zapraszam także do lektury recenzji zapachów Yankee Candle:
– Pink Sands
– Lake Sunset
– Home Sweet Home
– Maroocan Argan Oil
– Baby Powder
– Candy Corn
– Season of Peace
– Madagascan Orchid
– My Serenity
– Peony
Kringle Candle
– Lily of the Valley

#290. „Uprowadzone” – Monika Siuda

„Uprowadzone”


Tytuł: „Uprowadzone”
Autor: Monika Siuda
Wydawnictwo: Poligraf
Liczba stron: 407
Data wydania: 2016
ISBN: 978-83-7856-428-7
Ocena: 7/10
Data przeczytania: 26 września 2016

Monika Siuda to mieszkanka Knurowa, miłośniczka kotów i dobrej literatury, mająca na swoim koncie już cztery książki. Tym razem mam przyjemność zrecenzować jej najnowszą książkę w serii o trudnych przygodach detektywa Tomasza – „Uprowadzone”, która ukazała się w marcu tego roku. Zachęcam także do zapoznania się z moimi recenzjami poprzednich książek autorki: „Dwudziesta szósta ofiara” oraz „Wyznanie Agaty”.

„On nic nigdy nie pozostawiał przypadkowi.”

Detektyw Tomasz tym razem zostaje zaangażowany w sprawę zaginięcia młodej dziewczyny. Nie jest to jednak jedyne zaginięcie młodej kobiety w ostatnim czasie. Razem z kolegami z policji stara się rozwikłać zagadkę porwania dziewczyn, korzystając w swoim śledztwie z informatorów. Jednak nie zawsze wszystko jest czarno-białe. Ślepe zaułki, brak postępu w śledztwie, morderstwa… Tomasz stanie przed naprawdę trudną zagadką – czy ma do czynienia z seryjny porywaczem i mordercą? Jak znaleźć winną osobę, kiedy nie może się liczyć na osoby, które mają pomóc?

W swojej najnowszej książce autorka dotyka również takich tematów jak zemsta, brak zaufania, utrata więzi z rodziną. Wszystkie wątki przedstawiane są oczami różnych bohaterów, przez co czasami po prostu się powtarzają. „Uprowadzone” jest jednak powieścią troszkę wolniejszą, jeśli chodzi o rozwój akcji, od swoich poprzedniczek w tej serii. Duży plus jednak za końcówkę, gdzie fabuła naprawdę nabiera szaleńczego tempa. Zabrakło mi jednak tym razem elementów zaskoczenia i niespodziewanych zwrotów akcji. I standardowo, kreacja bohaterów jest na najwyższym poziomie.

Jeśli jeszcze nie czytaliście żadnej książki znajdującej się w dorobku tej pisarki, to naprawdę szczerze polecam. Warto poznawać rodzimych autorów, którzy naprawdę mają dużo do powiedzenia w kwestii dobrej literatury. Książki Moniki Siudy polecam czytać w kolejności ich powstawania. Zachęceni?