Witajcie . Ten weekend spędziłam bardzo miło. Odwiedziła nas kuzynka czyli siostrzenica mamy . ona mieszka w Belgi ale latem zawsze do polski do swojej mamy przyjeżdża i nas też odwiedza.Jej mąż jest szybki w działaniu bo drzwi szafki coś źle chodziły to on od razu za śrubokręt i poprawił. Kiedyś jak byli to nawet małe przemeblowanko było bo się zgadaliśmy że jakoś nieporęcznie coś jest i troszkę poprzestawiał. teraz była ładna pogoda to jeszcze pojechaliśmy do domeczku nad jeziorko i tam też coś naprawił. Wiadomo jak sprytny mężczyzna to wszystko zrobi .W niedziele byłyśmy u dalszej cioci . Nie często ją odwiedzamy choć ona do nas częściej wpada . Ciocia mieszka na czwartym piętrze w wysokim bloku i mamie bez windy ciężko się wchodzi ..Tam była wnuczka cioci. Jak ten czas leci .pamiętam ja małą a tu już panienka A apropo wizy toto taka bransoletka z rolki po taśmie . Ostatnio jak mnie odwiedziła znajoma to jej dałam bo się jej spodobała i była na nią dobra bo n mnie to za luźna
Świat według Basi
wtorek, 1 sierpnia 2017
poniedziałek, 31 lipca 2017
Poniedziałki z muszlami
Witajcie oto kolejna muszelka o które nic nie wiem . Tak wiec ot takie sobie wiadomości Choroba Byne’a
(Byne’s disease ang.
– wysypka, choroba Byne’a) – zespół charakterystycznych
objawów pojawiających się na muszlach
mięczaków,
skorupach jaj, kościach, przechowywanych przez dłuższy czas w
kolekcjach muzealnych, będący wynikiem reakcji chemicznych pomiędzy
składnikami strukturalnymi muszli (minerałami
i białkami) a
otaczającym je powietrzem[1].
Ma formę charakterystycznych nadżerek i wykwitów solnych na powierzchni muszli mięczaków, które były wystawiane na ekspozycjach lub przechowywane w kolekcjach w nieodpowiednich warunkach (wysoka wilgotność, kwaśna atmosfera). Wykwity takie, pokrywające często całą muszlę, przypominają warstwę pleśni. Opisano je po raz pierwszy w XIX w., ich natura nie została wyjaśniona przez ponad stulecie. Zjawisko zyskało swe miano od jednej z pierwszych osób, które je szerzej opisały - Loftusa Byne’a. Byne doszedł do mylnego wniosku, że odpowiadają za nie drobnoustroje chorobotwórcze, stąd zjawisko było nazywane „chorobą”.
Nie tylko muszle mięczaków są podatne na to zjawisko, również inne okazy biologiczne (np. skorupki jaj, kości)[2], paleontologiczne i geologiczne (skamieniałości, okazy minerałów), składające się z węglanu wapnia mogą ulegać tej formie degradacji. Zjawisko stanowi utrapienie dla pracowników muzeów, prywatnych kolekcjonerów i naukowców, korzystających z okazów zgromadzonych w kolekcjach.Opis zjawiska
Muszle mięczaków szczególnie mocno dotknięte „chorobą”
Byne’a – nalot przypominający pleśń dobrze widoczny na obydwu
okazach.
Choroba Byne’a manifestuje się w postaci drobnych ubytków na muszli i białego, mącznego nalotu na muszli, często przypominającego grzybnię pleśni lub kolonie bakterii. W zbliżeniu pozorne nici grzybni okazują się jednak wyraźnie widocznymi kryształami minerałów[3]
Byne był przekonany, że kwas
masłowy wraz z octanem
wapnia były obecne na powierzchni zniszczonych muszli, jednak
nigdy nie przedstawił metod, na jakich podstawie doszedł do takiego
wniosku, ani nie opisał „dokładnych testów chemicznych”, jakim
poddał zaatakowane okazy. We wnioskach podał, że kwas masłowy
powstał w wyniku aktywności bakterii, a także że „efekt
przenosił się z półki na półkę i z szuflady do szuflady”[6],
co dało asumpt do podejrzewania infekcji
i wyróżnienia nowej jednostki chorobowej.
Wyjaśnienie prawdziwej natury zjawiska przyszło w 1943 r., gdy angielski chemik John Ralph Nicholls wykazał, że dębowe szafy, w których przechowywano okazy w Muzeum Historii Naturalnej w Londynie, wydzielają opary kwasu octowego, co powoduje korozję muszli w nich zgromadzonych[1]. W 1985 roku, przeszło 150 lat po opisaniu zjawiska, Norman H. Tennent i Thomas Baird dokonali szczegółowych jego badań z wykorzystaniem wysublimowanych technik (dyfrakcji promieni X, spektroskopii w podczerwieni, analizy termograwimetrycznej i spektroskopii z magnetycznym rezonansem jądrowym). Zidentyfikowali w ich wyniku substraty, produkty i przebieg reakcji powodującej „zjawisko Byne’a” i potwierdzili, że nie jest to żadna choroba, tylko kompleks reakcji chemicznych, spowodowanych przez środowisko i skład atmosfery, w którym okazy były przechowywane[3].
Ma formę charakterystycznych nadżerek i wykwitów solnych na powierzchni muszli mięczaków, które były wystawiane na ekspozycjach lub przechowywane w kolekcjach w nieodpowiednich warunkach (wysoka wilgotność, kwaśna atmosfera). Wykwity takie, pokrywające często całą muszlę, przypominają warstwę pleśni. Opisano je po raz pierwszy w XIX w., ich natura nie została wyjaśniona przez ponad stulecie. Zjawisko zyskało swe miano od jednej z pierwszych osób, które je szerzej opisały - Loftusa Byne’a. Byne doszedł do mylnego wniosku, że odpowiadają za nie drobnoustroje chorobotwórcze, stąd zjawisko było nazywane „chorobą”.
Nie tylko muszle mięczaków są podatne na to zjawisko, również inne okazy biologiczne (np. skorupki jaj, kości)[2], paleontologiczne i geologiczne (skamieniałości, okazy minerałów), składające się z węglanu wapnia mogą ulegać tej formie degradacji. Zjawisko stanowi utrapienie dla pracowników muzeów, prywatnych kolekcjonerów i naukowców, korzystających z okazów zgromadzonych w kolekcjach.Opis zjawiska
Choroba Byne’a manifestuje się w postaci drobnych ubytków na muszli i białego, mącznego nalotu na muszli, często przypominającego grzybnię pleśni lub kolonie bakterii. W zbliżeniu pozorne nici grzybni okazują się jednak wyraźnie widocznymi kryształami minerałów[3]
Historia
W roku 1839 angielski przyrodnik i malakolog Thomas Brown (1785-1862) pokrótce wspomniał o tym zjawisku, rujnującym okazy w kolekcjach, w swej książce „A Conchiologist’s Text-Book” (ang. – „Podręcznik konchiologa”)[1]. Podobne zjawisko opisała Agnes Kenyon w 1896 r. sugerując, że to cząsteczki soli w powietrzu powodują korozję muszli[1]. W roku 1899 angielski konchiolog-amator, Loftus St. George Byne (1872-1947)[4], opisał zjawisko podczas seminarium na forum Towarzystwa Konchiologicznego Wielkiej Brytanii[1][5]:
[...]
naturalnie gładkie i błyszczące powierzchnie muszli takich
gatunków, jak te z rodzaju Conus,
Cypraea,
a zwłaszcza z rodziny Naticidae
początkowo matowiały. Później szarawy nalot, o mocnym zapachu
i smaku octu, i konsystencji miałkiego proszku pokrywał całą
powierzchnię muszli. Bez wątpienia źródłem, z którego
wydostawał się nalot, były wewnętrzne części muszli. Okazy
wskutek powstałych zniszczeń były bezpowrotnie tracone.
|
Wyjaśnienie prawdziwej natury zjawiska przyszło w 1943 r., gdy angielski chemik John Ralph Nicholls wykazał, że dębowe szafy, w których przechowywano okazy w Muzeum Historii Naturalnej w Londynie, wydzielają opary kwasu octowego, co powoduje korozję muszli w nich zgromadzonych[1]. W 1985 roku, przeszło 150 lat po opisaniu zjawiska, Norman H. Tennent i Thomas Baird dokonali szczegółowych jego badań z wykorzystaniem wysublimowanych technik (dyfrakcji promieni X, spektroskopii w podczerwieni, analizy termograwimetrycznej i spektroskopii z magnetycznym rezonansem jądrowym). Zidentyfikowali w ich wyniku substraty, produkty i przebieg reakcji powodującej „zjawisko Byne’a” i potwierdzili, że nie jest to żadna choroba, tylko kompleks reakcji chemicznych, spowodowanych przez środowisko i skład atmosfery, w którym okazy były przechowywane[3].
Mechanizm zjawiska
Zjawisko ma miejsce wtedy, gdy okazy przechowywane są przez dłuższy czas w zamknięciu, o ile pojemniki, regały, czy też gabloty, w których są przechowywane, wykonane są z drewna, płyty pilśniowej, tektury lub innych produktów drewnopochodnych, względnie okazy przechowywane są w styczności z materiałami wykonanymi z celulozy, które mogą spowodować zakwaszenie pary wodnej w lokalnym mikrośrodowisku[7][8]. Obecność pary wodnej w atmosferze sprzyja hydrolizie hemicelulozy wchodzącej w skład drewna, w wyniku czego powstaje kwas octowy. Tempo powstawania kwasu octowego zależy od wilgotności, temperatury, stężenia kationów wodorowych oraz stężenia estrów w drewnie[9]. Ponadto rozkład lignin, wchodzących w skład drewna, prowadzi do powstawania formaldehydu, który jest lotny i który może zakwasić parę wodną. Podobny wpływ mają też żywice formaldehydowe powszechnie stosowane do konserwacji drewna oraz jako dodatek do farb i lakierów[9]. Powstający kwas octowy reaguje z węglanem wapnia (głównym składnikiem muszli mięczaków, skorup jaj i kości), w wyniku czego powstaje octan wapnia. Formaldehyd w powietrzu może ulec utlenieniu do kwasu mrówkowego, który podobnie jak kwas octowy wyprze dwutlenek węgla z węglanu wapnia. Powstające produkty: octan wapnia i mrówczan wapnia krystalizują na powierzchni okazu, niszcząc jego pierwotną strukturę. Powstające ubytki zwiększają powierzchnię, do której dostęp ma wilgotne, zakwaszone powietrze, co przyspiesza proces erozji[8].niedziela, 30 lipca 2017
Wymianka wakacyjna
Witajcie . wzięłam udział w wymiance wakacyjne u
Ani https://bizuteriairekodzielo.blogspot.com/
Robimy sobie prezenty kojarzące się z wakacjami z podróżami itp . Moją parą była Bożenka http://mojecudawianki1.blogspot.com/
Obu nam się wakacje kojarzą z morzem . Ja wysłałam koszyczek ,morski obrazek i świecznik . Oraz dwie małe szkatułki a w nich muszelka i perełki .Ja dostałam super letnią torebkę. Letnich torebek nigdy dość. Album na wakacyjne zdjęcia, przydasie i muszelki. Bardzo fajna wymianka była
a
Ani https://bizuteriairekodzielo.blogspot.com/
Robimy sobie prezenty kojarzące się z wakacjami z podróżami itp . Moją parą była Bożenka http://mojecudawianki1.blogspot.com/
Obu nam się wakacje kojarzą z morzem . Ja wysłałam koszyczek ,morski obrazek i świecznik . Oraz dwie małe szkatułki a w nich muszelka i perełki .Ja dostałam super letnią torebkę. Letnich torebek nigdy dość. Album na wakacyjne zdjęcia, przydasie i muszelki. Bardzo fajna wymianka była
a
sobota, 29 lipca 2017
Truskawki i wyścig kolarski
Witajcie. Chciałam wam pokazać truskawki . Nie nie nasze tylko kupne. Kiedyś jak mama kupiła zobaczyła zer fajny ciekawy mają kształt i mówi zrób zdjęcie . Tak wiec wam pokazuje jaka natura bywa ciekawa. By zdjęć było więcej oto jeszcze bukiet róż jakie kiedyś mama dostała .A teraz troszkę o kolarstwie . Zaczął się wyścig Tour de Pologne
Tak mi się przypomniało że kiedyś jeden z etapów wyścigu kończył się w Olsztynie . W mieście kilka razy okrążali te same ulice. Tak się złożyło że zakręt mieli przy moim bloku . Oczywiście wyszłam i patrzyłam jak jadą. Normalnie to jadą i już ich niema a tu kilka razy koło nas byli. więc mogłam się na nich napatrzeć Jeszcze kiedyś w Warszawie jak to był jeszcze wyścig Pokoju to też widziałam jak jechali . W Warszawie chodziłam do szkoły podstawowej dla dzieci niedowidzących . Wtedy też wszyscy wyszliśmy by zobaczyć kolarzy .Sama to nie umiem na rowerze jeździć choć w dzieciństwie usiłowałam się nauczyć .
Tak mi się przypomniało że kiedyś jeden z etapów wyścigu kończył się w Olsztynie . W mieście kilka razy okrążali te same ulice. Tak się złożyło że zakręt mieli przy moim bloku . Oczywiście wyszłam i patrzyłam jak jadą. Normalnie to jadą i już ich niema a tu kilka razy koło nas byli. więc mogłam się na nich napatrzeć Jeszcze kiedyś w Warszawie jak to był jeszcze wyścig Pokoju to też widziałam jak jechali . W Warszawie chodziłam do szkoły podstawowej dla dzieci niedowidzących . Wtedy też wszyscy wyszliśmy by zobaczyć kolarzy .Sama to nie umiem na rowerze jeździć choć w dzieciństwie usiłowałam się nauczyć .
piątek, 28 lipca 2017
Wymianka kartkowa Lilie
Witajcie. W kartkowej wymiance u Lidzi w lipcu są piękne lilie . To ja wymyśliłam kwiatek na ten miesiąc. Mama w swoim mini ogródku ma lilie. Ostatnio to nawet przed brama do ośrodka gdzie mamy domeczek też je posadzono .Do swojej zrobienia swojej karteczki wykorzystałam ot taki obrazek. Kiedyś dawno temu narysowałam takie niby lilie i teraz się przydał. Karteczkę wysłałam do Agulek czyli Agaty z Haftowanych pasji http://haftowanepasje.blogspot.com/
A ja śliczną karteczkę z dodatkiem dostałam od Reni http://kartki-renii.blogspot.com/
A ja śliczną karteczkę z dodatkiem dostałam od Reni http://kartki-renii.blogspot.com/
czwartek, 27 lipca 2017
Boże Narodzienie przez cały rok
Witajcie . Ufff udało mi się zrobić karteczkę w zabawie u Uli choć nie wiedziałam czy zdążę . Kartka skromna jak to u mnie . Fakt jest wyjątkowa prosta bo czasu jakoś nie miałam .Ot obrazek jak zawsze z pocztówki i kilka gwiazdek . A tak w planach miałam zrobić kilka kartek bo lubię robić kartki ze świętą rodziną. Mimo zmiennej pogody lipiec miałam bardzo intensywny i czasu zabrakło
środa, 26 lipca 2017
Krótki wypad za miasto
Witajcie . Pogoda dynamiczna szybko się zmienia i trudno coś zaplanować .We wtorek czyli wczoraj pojechałyśmy z mamą do domeczku Zapowiadali trochę deszczu ale i słoneczko też miało być a mama koniecznie chciała coś tam zrobić . Wysiadłyśmy wcześniej i zrobiłyśmy sobie dwu godzinny spacerek po lesie . Doszłyśmy do domeczku i się rozpadał.Takie miałyśmy szczęście że przed deszczem zdążyłyśmy dojść. A dziś cały dzień pada i pada. co tu robić w domeczku ?? Nic tylko czytać książkę .Właśnie prawie całą dziś przeczytałam.Ot taki lekki romans . stwierdziłyśmy jednak że wracamy dziś do domu .Musze sobie kolejną książkę tam zabrać a już żadnych nowych nie mam . Zaczynam czytać te co już czytałam . Książek teraz mało kupuje i nie wypożyczam wcale wiec czytam te co mam
Miłosna pułapka
:Warren Tracy Anne
Nieśmiała Violetta kocha skrycie
księcia Reaburn, lecz przystojny młodzieniec jest zaręczony z jej
siostrą bliźniaczką. Tuż przed ślubem kapryśna Jeannette
zmienia jednak zdanie i namawia Violet, żeby zajęła jej miejsce
przed ołtarzem. Czy ta maskarada może się udać? Prędzej czy
później piękny sen musi się skończyć, a kłamstwo wyjdzie na
jaw, lecz czy można oszukać serca złączone prawdziwym uczuciem?
Subskrybuj:
Posty (Atom)

