w sobotę byliśmy na niezwykłej imprezie. A może określić to jako BENEFIS ?
Bo to były urodziny znajomej,okrągłe i ach dożyć takiego wieku w takiej kondycji , jednak wieku nie wypominano a osiągnięcia chwalono;).
Nie dopytałam (wiem błąd) myślałam że kameralnie a tu ,wtem 100 osób!!!
jej…JEJ….i powiem że było fantastycznie.
Oczarował mnie klimat, ludzie,ich chęć do zabawy i tańca,bo parkiet wciąż pękał w szwach!
Solenizantka dzielnie znosiła wszystkie punkty programu, w wielu uczestnicząc;)
A jakie śpiewanie odchodziło!
Jakie głosy !
Świetna organizacja,doskonałe jedzenie ( wybór mięs różnych a ja się rzuciłam na kapustę mniam!) i towarzystwo.Towarzystwo wyborne,zgrane i rozbawione. Rzadko chodzę nawet na śluby,cóż u nas w rodzinie posucha ale przenigdy nie widziałam żeby taka duża grupa obcych sobie w sumie osób zgrała się tak świetnie w zabawie.
Dziękuję że mogłam w tym uczestniczyć;))))
Nóg a raczej kolan nie czuję do dziś. Hyhyhy teraz to my obie z Rudką takie połamane;>>>>
Bawiliśmy się o suchym pysku że tak to określę.X-men przy jednym piwie do północy a ja po kilku kieliszkach jogurtu Wachmistrza;)))
Oj tam,na stołach pod ścianami było alkoholu do wyboru do koloru i kieliszków też;))) ale w sumie po co ? Mnie było dobrze tak jak było.No i ten,tego zapomniałam inhalatora ,więc jakby co itp;’)))
Poszliśmy do pokoju koło północy ,spora część ekipy bawiła się dalej. Pokój jak pokój ale łazienka…
Ekhm, no chyba 0,8m na 2m.Znaczy się wstajesz z kibelka i łokciem otwierasz drzwi kabiny.I ja taka tam gruba nie jestem prawdaż…Ale czysto.No i tanio 30zł za nocleg.
Jedyny mankament to fakt iż nasz pokój umiejscowiony był akurat pod miejscem gdzie szykowano nam śniadanie ( tak,na górze była spora sala bankietowa gdzie się bawiliśmy).
Pierwsza pobudka o 4,20 jakby kto zewłoka po schodach ciągnął i jego głowa waliła za każdym razem o schody…A!A!A!.
Śniadanie….mmmmm…..jajecznica prosto z patelni dokładnie taka jak lubię! I przepyszne paróweczki i chleb i warzywa i twarożek i sałatki i pasztety i …i wiele innych nie do przejedzenia dobroci,kawa ,herbata do wypęku.
My mieliśmy bardzo blisko,niektórzy jednak jechali przez pół Polski.Wszyscy dojechali szczęśliwie;).
Zdjęć nie robiłam.ŻADNYCH.Ale inni aparaty mieli. Ale nie było czasu na robienie zdjęć.X-men ciągle gnał na parkiet i tańcował;)
Nie powiem że każdy taniec nam wyszedł,bo czasem zgrać się nie umieliśmy ale co tam.Było bombowo.
dudi – X-men zawiedziony że żoncia z nim nie chciała!!!!!!!!!!
notka——— dudiego——– uzmysłowiła mi że jednak JEDNO jedyne zdjęcie zrobiłam.Co prawda mizerne ale TA rozpiska budziła powszechne zainteresowanie;))))

Zapisz