Nastąpiło jakieś zdziczenie, wypaczenie , brak zahamowań i niemożność pojęcia, co jest dobre a co złe. Przez to mylą się różne opcje i warianty, rodzice nie widzą, jak wskazywać drogę dzieciom. A firmy produkujące zabawki wcale tego nie ułatwiają. A piszę to dlatego, że niebywałą kreatywnością w zakresie produkcji zabawek wojennych popisała się firma Cobi tworząc dwa zestawy nawiązujące do Powstania Warszawskiego. Niby nic takiego, kolejny zestaw zabawek, którymi można się bawić w tę najciekawszą najbarwniejszą zabawę wszechczasów zwana wojną. A jednak we mnie rodzi się sprzeciw. Nie można bawić sie w wojnę, nie można z wojny robić frajdy, nie można uczyć jej dzieci i to jeszcze w tak niewybredny sposób. Czytaj dalej
Program rządowy – „Mieszkanie dla bogatych”
Tak się porobiło, że musiałam zająć się tematem dopłat do kredytów mieszkaniowych dla młodych ludzi, którzy mieszkanie mieć chcą, ale ich na nie nie stać. Brzmi jak bajka. Rząd się ogarnia, znajduje wyjaśnienie ujemnego przyrostu naturalnego w naszym kraju i zaczyna mu przeciwdziałać. Pierwszym krokiem jest wspieranie młodych ludzi w zakupie mieszkania, żeby mieli gdzie nad tym przyrostem pracować. Gdyby na tym zakończyć te dociekania, to człowiek mógłby uznać, że żyje we wspaniałym państwie opiekuńczym. Ale wystarczy trochę zdrapać lukier, by zobaczyć, ze pod spodem to nie jest pyszny tort tylko jakaś stara bajaderka.
Czytaj dalej
Poranny hejt autobusowy
Nie po raz pierwszy i nie po raz ostatni stwierdzam, że podróże (zwłaszcza te komunikacją miejską) kształcą. Tam się można bardzo wiele rzeczy dowiedzieć, wiele spraw przemyśleć pośród komentarzy współpasażerów i wysiąść znacznie mądrzejszym, niż się wsiadło.
Jednak często jest to droga przez mękę swoich myśli, bo poranny hejt w autobusach sprawia, że zanim wysiądę i pójdę do pracy, to mam dość pracy, świata, ludzi i życia. Ale jestem dzielna, w pyskówki autobusowe się nie wdaję, ale robię notatki. Dla potomności.
Tak było i tym razem.
Jadę sobie spokojnie, próbuję czytać książkę, ale dwie siedzące obok mnie panie dyskutuj atak zawzięcie, że nijak na treści czytanej skupić się nie mogę, wiec czytać przestaję i zaczynam słuchać.
Odbywa się typowe biadolenie osoby starszej na dzisiejszą młodzież, która jest okropna i kiedyś takiego zepsucia nie było, bo kiedyś to byli sami ludzie szlachetni zapewne nikt zły sienie trafiał. No dawna kraina szczęśliwości w słowach tej kobiety się objawia. Ale pani ma też garść rad i rozwiązań, które należy bezzwłocznie wdrożyć, a wtedy świat znowu będzie wspaniały jak to onegdaj bywało.
Bo kiedyś to było inaczej, a teraz wszystko zniszczyło bezstresowe wychowanie. No i ta DZISIEJSZA MŁODZIEŻ. Czytaj dalej
Koszenie konkurencji
Msza ma wiele wspólnego z teatrem. Wiem to nie od dziś i zawsze mnie to fascynowało, i czyniłam porównania wszelakie. Nie były one bezpodstawne, bo powiązań między mszą a spektaklem uczyłam się w szkole na historii muzyki. Takie chociażby misterium paschalne jest niczym innym jak dramatem religijnym i przede wszystkim o spektakl, a nie o duchowość nich chodzi. Czytaj dalej
Moja REWOLUCJA
Rok temu, gdy po raz pierwszy padło hasło „Obchody Rewolucji 1905 roku w Łodzi” nie wiedziałam, z czym to się wiąże, jak to będzie wyglądać i ile będzie kosztować. Oczywiście nie finansowo, ale mentalnie, psychicznie i fizycznie. Wszystko robiła grupa totalnych zapaleńców, którzy postanowili wydobyć z otchłani pamięci wspomnienie o największym strajku robotniczym w tym fabrykanckim mieście. Znalazłam się w ich gronie i teraz- ponad rok później, po drugich już obchodach, cały czas jestem z tego totalnie (żeby nie powiedzieć cholernie) dumna i cieszę się, że mnie to wszystko spotkało. I liczę, że jeszcze mnie spotka. Czytaj dalej
Lotne studio nagraniowe EXCUSE -MOI
Media huczą od kilku dni i temat ten nie schodzi z okładek i głównych wydań wiadomości. Tak głośnych nagrań nie było od czasu ostatniego sukcesu Beyonce czy innej Madonny, od pierwszych miejsc list przebojów i złotej płyty w pierwszej godzinie sprzedaży (było tak kiedyś?). Doda załamana zagryza wargi, bo oto dwóm panom udało się to, czego ta samozwańcza królowa muzyki (od razu mówię: do Dody nic nie mam, nawet podziwiam jej zmysł marketingowy) nigdy nie osiągnęła. Nagranie wszechczasów od ostatniego takiego nagrania wszechczasów i do następnego tego typu nagrania.
Belka i Sienkiewicz wyrastają na najgorętsze nazwiska studiów nagraniowych i Uniwersal czy inny Pomaton EMI plują sobie w brodę, że zawczasu kontraktów nie podpisali, że o Kajaxie już nie wspomnę. Czytaj dalej
Mój TEKSAŃSKI
Przekroczyłam pewną granicę, za która napisanie każdego słowa wydaje się męką, wysiłkiem, któremu nie jestem w stanie podołać. Wynika to z nadmiaru pracy, obowiązków i zobowiązań, z braku snu i wstawania o tak wczesnych godzinach przez 7 dni w tygodniu, że ostatni raz w moim życiu takie rzeczy na zegarku widziałam w liceum.
Sytuacja jest o tyle interesująca (interesująca mnie osobiście, bo to moje życie i moje reakcje, a inni mogą to uznać za banał albo rzecz zwyczajnie niewartą uwagi), że do tej pory większa ilość pracy pobudzała jedynie moja kreatywność. Ideę starej zasady: „Im mniej czasu tym więcej czasu” mogłam sobie rozszerzać : „Im więcej pracy, tym więcej pomysłów na jeszcze więcej pracy”.
Jakiś czas temu doskonale odnajdywałam się w takim trybie funkcjonowania. Praca poza domem przez 8-12 godzin, a potem w domu wypluwałam z siebie tony słów czy to zawodowo czy prywatnie.
I nadszedł kres. Czytaj dalej